Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020

Andrzej Chlipalski, WIĘCEJ TAKTU

W „Myśli Polskiej o Kresach” z kwietnia ‘01 (dodatek do „Myśli Polskiej”) ukazał się dość ciekawy, choć moralnie niejednoznaczny list ks. Stanisława Padewskiego, biskupa pomocniczego we Lwowie, pt. Upamiętnić sprawiedliwych Ukraińców. Biskup odnosi się do artykułu z wcześniejszego numeru MPoK, poświęconego ukraińskim rzeziom na Wołyniu i Podolu, i opisuje własne przeżycie, gdy jako 11-letnie dziecko był świadkiem takiej rzezi w rodzinnej wsi koło Monasterzysk. On i jego rodzina ocaleli – jak pisze – dzięki Ukraińcowi, który ich uratował. Biskup Padewski postuluje, by takim Ukraińcom wystawić pomnik.
No pięknie. Doceniamy takich uczciwych Ukraińców, na pewno było ich wielu – sami o takim pisaliśmy w CL S/2000 (s. 3). Jednak w pierwszym rzędzie należałoby chyba postawić wiele pomników rzeszy niewinnych ofiar nieludzkich rzezi, w tym bohaterskim księżom (lwowskiej przecież archidiecezji) – czy Ksiądz Biskup myślał o tym? Czy też o to zabiega? Czy wśród takich księży nie znaleźliby się kandydaci do chwały ołtarzy?
Zwróciło naszą uwagę, że ks. biskup w swoim liście słowa Ukraińcy używa tylko wtedy, gdy pisze o dobrych Ukraińcach, natomiast gdy mowa o rzeziach – posługuje się eufemizmem sprawcy tragedii. Taka stylistyka.
Redakcja MPoK obok wydrukowanego tekstu bpa Padewskiego zamieściła facsimile oryginału listu. Co tam widzimy? Na górze po lewej stronie wydrukowano po ukraińsku, oczywiście cyrylicą, nagłówek: Episkop-pomicznik Lwiwskoi Archidiecezji Stanisław Padewskij, zaś po prawej to samo po angielsku. Mimo wszystko żałujemy, że zerwano z łaciną – byłoby taktowniej.
Nie kto inny, jak właśnie bp Padewski poucza (pisaliśmy o tym kilkakrotnie), iż katolicyzmu nie wolno wiązać z jedną narodowością. No właśnie, zależy którą. Okazuje się, że dla języka narodowości, dzięki której Kościół rzymskokatolicki we Lwiwie w ogóle istnieje, a ksiądz biskup może go uszczęśliwiać swoim biskupstwem – nie ma miejsca.
Niegodne to i niesprawiedliwe.