Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020

Leon Łyszczarczyk, DZIENNIK OBROŃCY LWOWA

Był rok 1989, kiedy red. Mariusz Süs pożyczył mi dziennik pisany podczas obrony Lwowa przez Leona Łyszczarczyka. Niewiele umiał o jego autorze powiedzieć. Mnie również nie udało się – mimo poszukiwań – niczego więcej dowiedzieć. Jakkolwiek jest to dokument obrazujący to, co działo się we Lwowie w ciągu 21 listopadowych dni roku 1918. Pierwszy raz udało się też na łamach „Studenta” pisać o Obronie Lwowa (nr 21/12, 1989 r.). Myślę, że Czytelnicy Cracovia Leopolis chętnie oddadzą się lekturze żywej relacji młodego człowieka, który w przyspieszonym tempie – wśród huku salw karabinowych, widoku umierających koleżanek i kolegów – poznawał atrybuty dorosłości. Zachowana została pisownia dziennika.

Janusz M. Paluch

Lwów dn. 1 XI 18
Dziś przyjechałem do Lwowa z Rudek. Wyjechałem z Rudek o g. 8mej rano. Mieliśmy być we Lwowie o g. 10tej. Tymczasem w Stawczanach przy krzyżowaniu dwóch pociągów chodzą niejasne słuchy o jakiejś rewolucji we Lwowie.
Początkowo śmialiśmy się wszyscy z tego, ale w Skniłowie dowiadujemy się, że we Lwowie toczą bój Rusini z polskimi Legionistami. Wyjechaliśmy ze Skniłowa, ale wkrótce pociąg stanął, bo maszynista nie miał żadnych wskazówek do dalszej jazdy z dworca głównego.
Nie chcąc darmo czekać, nie wiedząc jak długo, ruszyłem z innymi pieszo do Lwowa. Tuż przed rogatką słychać zupełnie dobrze palbę karabinów ręcznych i maszynowych. Widzimy ludzi, którzy korzystając z zamieszania niosą skradzione artykuły z magazynów i sklepów, np. chleb, wędliny, ubrania, buciki i inne.
Gdy przyszedłem do domu razem z P.P. Tursównemi. dowiedziałem się, że obok w szkole Sienkiewicza wytworzyła się polska bojówka.
Po odprowadzeniu Panien do domu na Potockiego poszedłem zobaczyć, co słychać w mieście. Oto całe miasto, to znaczy wszystkie budynki rządowe, są obsadzone przez „ukraińskich” żołnierzy. Na murach miasta są porozlepiane plakaty tylko w języku ruskim. Brzmią one:
„Do mieszkańców miasta Lwowa!
Wolą narodu ukraińskiego utworzyła się na ziemiach ukraińskich byłej austro-węgierskiej monarchii Ukraińskie Mocarstwo. Najwyższą władzę Ukraińskiego Mocarstwa stanowi Ukraińska Narodowa Rada. Z dniem dzisiejszym U.N.R. objęła władzę w stołecznym mieście Lwowie obierając go za siedzibę Rządu Ukraińskiego.”

[W oryginale tekst w języku ukraińskim: „Do naselenija mista Lwowa! Woleju ukrainskowo narodu utworiła sa na ukrainskich zemlach bywszoj awstro-ukorskoj monarchii Ukrainska Derżawa. Najwysszoju derżawoju włastju U.D. est Ukrainska Nacjonalna Rada. Z niniczym dniem U.N.R. obnała włast w stolicznym misti Lwowi i na misti Ukrainskoj Dierżawy” – przyp. J.M.P.]
Dowiedziałem się prócz tego wielu ciekawych szczegółów. Oto tzw. „Ukraińcy” zajęli miasto z pomocą Austriaków. Polacy tym zaskoczeni nie mogli się porozumieć, co czynić.
Nareszcie kilku śmielszych chłopców zebrało się w szkole Sienkiewicza. Razem było ich 30 (trzydziestu). Oto cała obrona zagrożonego Lwowa. Karabinów było pięć, z tego dwa zdolne do użytku. Przyszedłem z powrotem do domu. Bolek dzisiaj słaby, inaczej byłby w szeregach tych trzydziestu. Ja nie chcąc pozostawać w tyle za nim, mam ochotę się także zaciągnąć.

g. III pop. Tego samego dnia.
Nie mogę się oswoić z tym że jestem żołnierzem i to do tego polskim. Zgłosiłem się nawet bez wiedzy rodziców. Bolek patrzy się na mnie z radością, ale i z tajoną obawą. Nie jestem „poborowy” ale ten wzrok tkwi mi w pamięci. Wstąpiłem do domu, aby się pożegnać, bo nie wiem, co mnie może spotkać.
 
g. V pop. T.s.dz. w koszarach
Przeszedłem próbę ataku nieprzyjaciela. Oto Rusini dowiewszy [dowiedziawszy] się o nas, że tworzymy oddział przeciw nim, starali się nas wypędzić ze szkoły Sienkiewicza. Nie poszło im to tak łatwo, bo jak szybko autem z karabinem maszynowym zajechali pod szkołę, tem szybciej „wyrwali”. Co to znaczy czterdziestu morowców. Liczba karabinów wzrosła do stu, ale ludzi mało. Zdobyliśmy obok dworca kilka koni i dwie krowy. Będzie menaż. Przechodziłem „chrzest ogniowy” na ul. Polnej, gdzie spotkaliśmy patrol Ukraińców. Po oddaniu salwy Ukraińcy znikli jak kamfora. Prawdziwi tchórze.
 
D. 2.I.18.
Wiwat! Zdobyliśmy całe auto wiozące karabiny razem z obsługą. Biedni ruscy szoferzy, gdy tylko ujrzeli karabiny „czortów”, jak nas nazywają, zaraz bez wystrzału się poddali. Ukraińców żołnierzy jest około 14 000, a ich kmdt. Dmytro Witkowskij. Nas jest około 100. Ładna proporcja! Co? Kmdtem naszym jest major Tatar Trześniowski. Ogólnym kmdt. sił polskich jest kap. Mączyński. Strasznie opustoszało miasto. Ludzie boją się wychodzić z domów, bo na ulicy czyha śmierć.
Mieliśmy wypad z sier. Nawim [nazwisko nieczytelnie napisane – przyp. JMP] na ... depo [niezrozumiałe słowo – przyp. JMP] wojskowe, gdzie zdobyliśmy 17 karabinów, 6 rewolwerów i paczkę amunicji.
Zawarła nasza Kmda z kmdą ruską 3y-godzinny rozejm. Mimo rozejmu powstała na nowo walka i ciągle mamy wypady. Padło dwóch naszych żołnierzy.

Dn. 3/XI Niedziela
Liczba ochotników wzrasta! Masa ich przybyło z miasta. Dostali się kanałami, bo bali się kul. Wczoraj nie spałem całą noc, nie było czasu, bo chcieliśmy wypędzić Rusinów z dworca kolejowego. Rezultatem było zajęcie samego dworca, dopiero dziś rano około g. IXtej. Zdobyliśmy 3 karabiny maszynowe. Prócz tego dwa auta osobowe. Zdobyliśmy cały magazyn broni. Będzie czym bić – bratów.
Wieczór.
Odparliśmy atak Rusinów na dworzec. Szczęście, że tak łatwo poszło. Zawdzięczamy po części to wódzi, która nas rozgrzewała. Zapowiada się ciepła noc, to znaczy ze strony ukraińskiej atak. Oho, zdaje się zaczynają.

Rano 4.XI.18.
Noc cała zeszła na walce. Myślałem, że to ostatnia moja noc. Ale nie było tak źle, bo dworzec trzymamy. Idę na spoczynek do szkoły na jakie 2 godziny.
I. pop.
Byłem na Isakowicza jako łącznik, aby dowiedzieć się co z naszymi, bo nie ma wiadomości z domu techników. Było nas dwóch. Drugiego wysłałem, a sam zostałem na Isakowicza. Zdobyliśmy ul. Na Bajki.
Byłem jako patrol i pomoc z maszynką w szkole kadeckiej. Rusini na nasz widok zmykali z lasku koło szkoły. Karabin przynieśliśmy.

Dn. 5/XI 18.
Dziś znów nie spałem całą noc. Chodziliśmy z sierż. Bratkowskim zdobywać koszary na Janowskiem. Nas czterech zdobyło całe koszary, razem z bronią i załogą. Hasło było: Bagnet. Karabin – odzew.
Zdobyliśmy cerkiew Jura. Klerycy ruscy nawet do nas strzelali. Na ulicy Jozefata piliśmy u jakiejś poczciwej kobiety herbatę z chlebem, która nam ducha dodała.
Ogród Jezuicki nasz. Drzewo, za którym stałem, ma w sobie 8 kul. Wulka nasza, koszary też. Jeńców mamy 200.

Dn. 8/XI 18.

Dziś piszę, bo czasu nie miałem. Góra Stracenia nasza. Nosiłem tam amunicję. Trzech ludzi ją broni.
Technika nasza. Dyrekcja Kolejowa też. Zdobyliśmy 12 armat. Skniłów nasz.

13/XI
Cytadela jeszcze nie zdobyta. Tam dopiero poznałem, co to jest ogień. Z naszej strony 1 Maszynka. Ze strony ruskiej 3. Maszynki i dziesiątki ręcznych karabinów. Atak się nie udał. Mamy sześciu zabitych. A dlaczego ja jeszcze żyję. Bolek też jest w szeregach. Poczta nasza! Pomału się ich wykurzy.

18/XI 18.
Czasu okropnie brak. Ale trzeba się z tym pogodzić. Dlaczego Kraków lub Warszawa pomocy nam nie przysyła? Dokąd będziemy się męczyć. Bo człowiek już z sił opada mimo ciągłych sukcesów. Janek Jakobschy jest tu też. Romek Rowiński, Kowalerski, Pełecki i inni. Dostaliśmy papierosy. Już umiem palić. Cześć, palący obywatelu.
Walka ciągle zacięta, ale Rusini się wszędzie cofają. Wypad na Skniłów wyśmienity. Magazyn broni i amunicji. Armatki nawet zdobyliśmy.

19/XI
Mamy już swą nazwę. Szkoła Sienkiewicza to odcinek piąty. Czy będzie jaki rezultat naszych zmagań? Wszyscy się na to pesymistycznie zapatrują. Rusini mają coraz więcej wojska. Zewsząd jesteśmy osaczeni. Zdaje się, że wkrótce będziemy mieć atak. Dziś postrzeliliśmy koło cytadeli jegomościa, który druty telefoniczne przecinał.

20/XI
Zawieszenie broni jest na 24 g. Przedłużono aż do 6ej rano 21o XI.

21/XI 5a rano.
Atak poczynamy.

21.XI. popołudniu.
Lwów wolny. Przecież dokazaliśmy cudu. Pomogli nam Krakowiacy, którzy jeszcze teraz żydków uczą „mówić po polsku”. Może teraz człek trochę odetchnie? Na Krakowskiem się pali, ludzie rabują, mimo świstania kulek nad głowami.

22/XI. Rano

Ukraińców we Lwowie już nie ma. Na ratuszu chorągiewka biało-czerwona. Żołnierze sami polscy.
Nareszcie nadeszła ta chwila.