Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

KROK NAPRZÓD

Pierwsza połowa roku 2005 za nami, a wraz z nią wiele ciekawych przeżyć zarówno w skali całego państwa, jak i naszego lwowskiego świata. Ton tym miesiącom nadawała przede wszystkim sprawa otwarcia, a tym samym (pomimo demonstrowanych do ostatniej chwili obstrukcji i żałosnych wygłupów) – uznanie de facto przez stronę Lwowem dziś administrującą – istnienia wspaniałego historycznie i artystycznie Cmentarza Obrońców Lwowa. Na swój użytek nazywamy to raczej poświęceniem, a nie otwarciem, bo przecież Orlęca Nekropolia była otwarta i wątpliwe, czy ktoś ośmieliłby się ją na nowo zamknąć.

Na uroczystość zjechało się wiele lwowian z różnych stron RP, Europy i świata, było sporo oficjeli. Najbardziej w oczy (i w uszy) rzucali się obaj prezydenci, ale bohaterem wydarzenia był niewątpliwie Andrzej Przewoźnik, postać numer 1 w dziele odbudowy pomnika Lwowskich Dzieci i całej dyplomacji z tym związanej. Nie zapominamy, rzecz jasna, pięknej postaci dyrektora Józefa Bobrowskiego z „Energopolu” ani panów Cydzika i Franczuka z całym zespołem lwowskiego Towarzystwa Opieki nad Grobami Wojskowymi, ani konserwatorów – architekta Jarosława Skrzypczyka i rzeźbiarza Janusza Smazy, inżyniera Jana W. Wingralka i wielu wykonawców różnych sztuk, rzemiosł i branż technicznych. Wszystkim serdecznie dziękujemy!

I chociaż wspaniałe dzieło architektury Rudolfa Indrucha nie zostało jeszcze
w pełni odbudowane – nie ma kolumnady ani lwów – Lwów odzyskał jeden ze swych ważnych zabytków, a zarazem Miejsc Świętych.

Co uważamy za najważniejszy efekt otwarcia Cmentarza Obrońców Lwowa? Oto dzięki szerokiemu nagłośnieniu w RP najpierw długotrwałych złośliwości działaczy tamtego państwa i miasta (oprzytomnieli w ostatniej chwili, bo nie dało się inaczej), a potem pięknej uroczystości w dniu 24 czerwca – Lwów odżył w świadomości wszystkich Polaków, zaistniał w oczach polskiej młodzieży. Budująca była obecność całej rzeszy przybyłych i miejscowych polskich (a także ukraińskich) harcerzy i świadczona przez nich pomoc paru tysiącom uczestników lwowskiego wydarzenia. Jak również cała znakomicie przemyślana organizacja uroczystości – zasługa niezwykle profesjonalnej działalności pracowników Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, kierowanych przez Andrzeja Przewoźnika.

W tym numerze zamieszczamy rozmowę na temat refleksji, związanych z czerwcową uroczystością we Lwowie.

 

Skoro padło nazwisko A. Przewoźnika: czujemy się zbulwersowani agresją skierowaną ostatnio przeciwko Jego dobremu imieniu. Nieznane jest źródło i intencja tej napaści, jednak sprawa jest grubymi nićmi szyta, co do tego nie ma wątpliwości. My jesteśmy
z Panem, Panie Andrzeju!

Minister Przewoźnik nie jest zresztą jedyną godną postacią, do której stosuje się podjazdy. Stał się nim także kardynał Marian Jaworski, pod którym ryje niejaki – znany już ze swych szczególnych preferencji – Szostkiewicz. Tym razem przeholował – wara mu do bezpodstawnej krytyki postępowania Osoby, której szczególnie trudna misja nie może być oceniana przez byle pismaka, lawirującego między pismami katolickim i postkomunistycznym. Jak potraktować tytuł artykułu w „Gazecie Wyborczej” (a gdzieżby indziej?): Za,
a
nawet przeciw kardynała Jaworskiego, z nadtytułem: Majstersztyk i Bubel Tygodnia. (majstersztyk – Glempa i Huzara, bubel – Jaworskiego). Jak potraktować? Jako wyjątkowe chamstwo. A co na to ksiądz redaktor?

 

Ten numer 3 – więc teoretycznie przeznaczony na trzeci, letni kwartał – dotrze do Czytelników u progu jesieni. Trudno więc życzyć miłego wypoczynku wakacyjnego, jednak takie właśnie życzenie pozostawało tego lata w naszych myślach.

Redakcja