Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Maria Klara Bohomolec, POETA POWSTANIEC

Niedawno minęła 135. rocznica wybuchu Powstania Styczniowego, z którym Małopolska Wschodnia – choć pod innym zaborem – związała się mocno i pamiętnie. Z tej też bowiem dzielnicy podążały setki młodych ludzi, by walczyć o wolność podzielonej ojczyzny – i zginąć na mazowieckiej, lubelskiej czy kieleckiej ziemi. A nieco później do Lwowa i innych miast i wsi wschodniomałopolskich przybyły setki żołnierzy, ratując się przed Sybirem i katorgą. Pozostała po nich kwatera powstańcza w najwyższej części cmentarza Łyczakowskiego.

 

Mieczysław Romanowski W 1998 minęła również 135. rocznica śmierci poety-pow­stańca, Mieczysława Romanowskiego (i zarazem 165. rocznica jego urodzin). W trzydziestoleciu 1833–1863 zamyka się niedługie, lecz godne i twórcze życie syna ziemi kołomyjskiej, urodzonego w Żukowie. Jego ojciec, Emeryk, dzierżawił ten majątek od swych krewnych Dzieduszyckich. Brat Mieczysława, Emeryk junior, gospodarował w pobliskim Żukocinie, drugi brat Konstanty w Piotrkowie nad Dniestrem, a siostra Józefa Skwarczyńska w Kośmierzynie – wszystko to Pokucie. Jeden z braci został księdzem – był wikarym w Złoczowie i we Lwowie, a w końcu proboszczem w podlwowskim Janowie.

W 10 roku życia Mieczysława oddano do gimnazjum w Stanisławowie. Jako 15-letni sztubak zetknął się po raz pierwszy ze sprawą niepodległościową, w czasie rozruchów, które – jako echo Wiosny Ludów – nie ominęły również Stanisławowa. Nie zdał niestety matury w swoim gimnazjum, powtórzył ją dopiero we Lwowie w 1853 r. tak chwalebnie, iż otrzymał stypendium Zakładu Ossolińskich i podjął studia prawnicze (stypendium zobowiązywało do kilku godzin pracy dziennie w Zakładzie). W tym samym czasie zaczął drukować swoje młodzieńcze wiersze w lwowskich czasopismach.

We Lwowie zetknął się Romanowski z młodymi ludźmi, którzy w przyszłości mieli stać się wybitnymi przedstawicielami polityki i kultury: swymi imiennikami Dzieduszyckim, Pawlikowskim i Kamińskim (synem Jana Nepomucena – wielkiej postaci lwowskiego teatru), Ludwikiem Wolskim, Adamem Pajgertem, wchodząc w ten sposób w środowisko ambitnej młodzieży. Życie kulturalne Lwowa toczyło się w tamtych czasach nieoficjalnie, lecz intensywnie. Miejscami spotkań były domy prywatne: znane salony literacko-artystyczne związane były z nazwiskami Stanisława Pilata, Leonii Wildowej, Felicji i Tadeusza Wasilewskich, Jana Dobrzańskiego, życie społeczne zaś koncentrowało się w Towarzystwie Agronomicznym, gdzie przewodził Leon Sapieha. W salonach tych bywali ludzie, których naz­wiska nosiły potem lwowskie (i nie tylko lwowskie) ulice: A. Bielowski, W. Pol, K. Ujejski, J. Dzierzkowski, J. Supiński, K. Szajnocha, J. Zachariasiewicz, uczeń Chopina K. Mikuli. Romanowski zbliżył się szczególnie do Kornela Ujejskiego i liczył się z jego krytyką, bywał u niego w Podlipcach k. Złoczowa. Miał kontakt z W. Syrokomlą i T.T. Jeżem. Odwiedzał Medykę Pawlikowskich.

W lwowskich salonach spotykano też młodzież, wcześnie dojrzewającą intelektualnie. U Felicji Wasilewskiej bywały jej uczennice, słynne później klaudynki – Zofia Romanowiczówna, Julia Dzierżanowska i Wanda Dybowska – ta trzecia była przedmiotem afektu poety, lecz wyszła potem za Franciszka Longchamps. Stan ducha Mieczysława w owym czasie ilustruje taki wiersz:

Spojrzenia twego!... nieba chcę raz jeszcze!

Dłoń podaj! – szczęście moje miałaś w ręku,

A teraz żegnaj! żegnaj! ja ból zmieszczę

W sercu jak miłość; patrz! idę bez lęku

– Idę i serce już się nie pokusi,

O nie... i wiem to, że drogi dokonam,

Co mi nie dało szczęścia – ból dać musi!

Potem zdobędę spokój – potem skonam.

Wiele lat później Z. Romanowiczówna pisała o Romanowskim:

Nie był pięknością męską w całym znaczeniu tego wyrazu, ale uroda jego była jakąś taką swojską, miłą dla oka i sympatyczną. Był to prawdziwy typ słowiański. Wzrostu więcej niż średniego, cery bardzo świeżej, rysy miał nieregularne, lecz kształtne, usta bardzo pełne i pąsowe, żywy rumieniec, oczy szafirowe pełne blasku, włosy ciemnoblond, bujne, kędzierzawe... Głowę nosił wysoko. Uderzał w niej wyraz owej pewności siebie [...] na jasnym ładnie sklepionym czole leżała zaduma, w oczach błyszczał zapał, często natchnienie. Mówił żywo i dość był mówiący, ale nie zanadto; śmiał się łatwo i serdecznie, niemal dziecinnie; skłonny był nie do smutku, lecz do rzewnej słowiańskiej zadumy i tęsknoty. Pamiętam, że Szujski zarzucał mu, iż jest zawsze na koturnie, ale to nie było słuszne – ja, co go znałam tak dobrze, powiem raczej, że był zawsze poetą, w każdej chwili powszedniej czy uroczystej, poetą w uczuciu i myśli, w patrzeniu na świat i w sławie, ale było to tak szczere, pełne prawdy. Lubił życie, towarzystwo, przyrodę, lecz patrzył na nią jakoś inaczej, po swojemu, nie szukał w niej sztucznie nastrojów i nie wyrzeźbiał wykwintnie szczegółów, nie melancholizował na jej temat, ani wreszcie nie widział jej nigdy ze strony brutalnie realistycznej. Brał ją z prostotą i czys­tością dziecka, cieszył się nią, zachwycały go jej czary, ale jakoś zdrowo; koiła go ona albo porywała w górę. Była to natura dziwnie zdrowa i świeża, bujna a czysta, bogata, silna. Wielką miał wiarę, wielki hart woli, a panującym w tej duszy był entuzjazm.

 

Młodzi ludzie tamtego czasu zawsze marzyli o wyzwoleniu, o wskrzeszeniu Polski. Łączyli to z dobrobytem narodu, nie akceptowali wyzysku, charakterystycznego dla owej epoki. Romanowski pisał:

Przekleństwo cywilizacji!

Nowe ona tworzy kasty,

Murzynami robi braci –

Oto wiek nasz dziewiętnasty!

(w 150 lat później, na przełomie XX i XXI wieku mamy podobne odczucia).

Kres epoce szlachetnych pięknoduchów przyniósł przełom lat 50/60. Sukcesy Garibaldiego w walce o wyzwolenie i zjednoczenie Włoch rozbudziły nadzieje w całej Polsce. Z Kongresówki, potem i z Galicji podążyli do Italii ochotnicy. Nie doszło jednak do wyprawy lwowskich zapaleńców (na skutek donosu), ale ziarno zostało posiane. Do Lwowa napływały wieści z Królestwa o radykalizujących się nastrojach wśród młodzieży. Po wydarzeniach w Warszawie w lutym 1861 Romanowski pisze:

Kornie gniemy w proch kolano.

Bądź pochwalon krwią rozlaną!

Wnet mściciele z krwi tej wstaną,

A ty grom nam w ręce dasz,

Boże nasz!

W tym czasie Romanowski zapałał miłością do Modesty Krasnopolskiej z nieodległych od Żukowa Potoczysk. Przez jego życie przewijało się wiele obiektów afektu, jednak bez sukcesu dla poety. Tym razem jednak wydawało się... Na Boże Narodzenie 1862 r. spotkał się z nią w Medyce. W miesiąc później, gdy w Kongresówce trwało już powstanie, napisał:

Módl się za nas, lilio biała!

Bogu poleć serca żal;

Tyś powstańca pokochała –

Pobłogosław stal!

        

W stronę granicy, w 30 osób – przeważnie młodzieży rzemieślniczej i gimnazjalnej – wybrali się 1 lutego 1863. Złapano ich pod Żółkwią, osadzono w więzieniu karmelitańskim we Lwowie. Romanowskiego uwolniono po pięciu tygodniach, ale w parę dni później wyruszył do powstania powtórnie. Wedle relacji dostał się do oddziału Lelewela-Borelowskiego, sformowanego w Medyce. Granicę przekroczyli w okolicy Tarnogrodu. Złe przeczucia podyktowały poecie taki wiersz:

Więc o śmiertelne prosim was koszule,

O garść ołowiu i stali,

I o krzyż, bracia! o serdeczne słowo

Na naszą drogę grobową.

Śmierć M. Romanowskiego. Drzeworyt F. TepyStanęli w Roztoczu, nad Tanwią, i tam stoczyli pierwszą bitwę. Potem poszli przez Rebizanty do Józefowa – po śmierć. W bitwie stoczonej 24 kwietnia pod Józefowem Biłgorajskim zginęła większa część oddziału. Należał do niej poeta Mieczysław Romanowski.

Nie jest znane miejsce wiecznego spoczynku Romanowskiego i jego towarzyszy. W zakątku cmentarza Józefowskiego jest nieznaczna wypukłość, uważana za mogiłę powstańczą. Postawiono na niej skromny pomniczek.

 

 

 

* * *

W Polsce Odrodzonej I Państwowe Gimnazjum w Stanisławowie otrzymało imię Mieczysława Romanowskiego.

Poezje i inne utwory Romanowskiego wydawano w ciągu stu lat parokrotnie, napisano też o nim i wydano wiele prac. Po II wojnie – wedle naszej wiedzy – ukazały się tylko dwie książki:

 

 

Konrad Bartoszewski, Mieczysław Romanowski. Poeta powstaniec. Państw. Instytut Wydawniczy, Warszawa 1968. W promieniu Lwowa, Żukowa i Medyki. Lis­ty Mieczysława Romanowskiego 1853–1863. Opracowali Bolesław Gawin i Zbig­niew Sudolski. Państw. Instytut Wydawniczy, Warszawa 1972.