Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Zbigniew Herbert, KRAJ. WIATR I RÓŻA, MATKA

Zamiast Felietonu

W związku z czasową nieobecnością Pani Barbary Czałczyńskiej, zamieszczamy trzy utwory Zbigniewa Herberta, którego podobizna zdobi okładkę tego numeru.

KRAJ
Na samym rogu starej mapy jest kraj, do którego tęsknię.
Jest to ojczyzna jabłek, pagórków, leniwych rzek, cierpkiego wina i miłości.
Niestety wielki pająk rozsnuł na nim swą sieć i lepką śliną zamknął rogatki marzenia.
Tak jest zawsze: anioł z ognistym mieczem, pająk, sumienie.

WIATR I RÓŻA
W ogrodzie rosła róża. Zakochał się w niej wiatr. Byli zupełnie różni, on – lekki
i jasny, ona – nieruchoma i ciężka jak krew.
Przyszedł człowiek w drewnianych sabotach i gołymi rękami zerwał różę. Wiatr
skoczył za nim, ale tamten zatrzasnął przed nim drzwi.
Obym skamieniał – zapłakał nieszczęśliwy. – Mogłem obejść cały świat, mogłem
nie wracać wiele lat, ale wiedziałem, że ona zawsze czeka.
Wiatr rozumiał, że aby naprawdę cierpieć, trzeba być wiernym.

MATKA
Upadł z jej kolan jak kłębek włóczki. Rozwijał się w pośpiechu i uciekał na oślep.
Trzymała początek życia. Owijała na palec serdeczny jak pierścionek, chciała uchronić.
Toczył się po ostrych pochyłościach, czasem piął się w górę. Przychodził splątany
i milczał. Nigdy już nie powróci na słodki tron jej kolan.
Wyciągnięte ręce świecą w ciemności jak stare miasto.

Zbigniew Herbert