Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020

Ireneusz Kasprzysiak, RĘKĄ ANIELSKĄ WYMALOWANY

W krakowskim klasztorze oo. Bernardynów od lat czterdziestu przebywa Cudowny Obraz Matki Bożej Sokalskiej. W CL 2/97 tak na ten temat pisała M.T. [Maria Taszycka]: Obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem, wg tradycji namalowany w 1392 r. przez Jakuba Wężyka na wzór obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, spłonął w pożarze w 1843 r. Został odtworzony na płycie miedzianej przez Jana Kantego Myszkowskiego i poświęcony w 1848 r. Wywieziony z Sokala, początkowo przechowywany był w Leżajsku, a następnie przeniesiono go do krakowskiego klasztoru oo. Bernardynów i umieszczono w małej kapliczce za zakrystią kościoła.
Można do tego dodać, że w roku 1724 pierwotny obraz został ukoronowany przez arcybiskupa lwowskiego Jana Skarbka – jako trzeci w Polsce koronowany wizerunek maryjny (po częstochowskim i kodeńskim). Trzeba natomiast zdementować mylną datę jego powstania – przełom XVI i XVII w. – powtarzaną uparcie w kolejnych opracowaniach, i to nawet przez poważnych autorów. Jest to oczywiste nieporozumienie, skoro pierwotny obraz spalił się wraz z całym wyposażeniem kościoła Bernardynów w Sokalu w groźnym pożarze 1843 roku.
W maleńkiej kaplicy Matki Boskiej Sokalskiej codziennie odprawiana jest cicha msza św. w różnych intencjach, a także udzielane są ciche śluby. Matka Boża Pocieszenia służy więc i pomaga ludziom, jak przed wiekami... Kaplica, z uwagi na swoje bardzo skromne rozmiary, nie jest udostępniona ogółowi wiernych.
Dzisiejszy wizerunek Matki Bożej Sokalskiej różni się dość istotnie od obrazu z czasów przedwojennych, co wykazuje porównanie współczesnego zdjęcia ze starą pocztówką, wydrukowaną nakładem oo. Bernardynów w Sokalu. Najwyraźniej obraz został dokładnie odnowiony: łatwo to spostrzec w odsłoniętych, widocznych jego partiach – w twarzach i dłoniach Matki i Dziecka. Resztę obrazu w całości przykrywa brokatowa, haftowana i kameryzowana sukienka.
Sukienki na obrazie sprzed wojny i obecnym też różnią się zasadniczo między sobą: dawna była dodatkowo obwieszona wotami. Datowanie jednak obecnej sukienki na 2. ćwierć XVIII w. (Katalog Zabytków Sztuki w Polsce) jest uzasadniona jedynie wówczas, gdy się uzna, iż została ona wykonana (współcześnie) ze starej, zabytkowej materii.
Tyle o samym obrazie i jego wyglądzie. Celem mojego artykułu jest natomiast ukazanie genezy tegoż wizerunku Maryi – w opowieści-legendzie... sprzed 260 lat. Otóż niedawno wpadła mi w ręce dość niezwykła książka o bardzo długim, iście barokowym tytule: Morze Łaski Boskiej, które Pan BÓG w Koronie Polskiey [...] co dzień obficie wylewa. Jej autorem jest siedemnastowieczny pisarz Piotr Hiacynt Pruszcz, a została ona powtórnie [drugie wydanie] Roku P. 1740 przedrukowana, w Krakowie w Drukarni Akademickiey. W książce opisane są różne miejsca – sanktuaria; ukazuje także teorię powstawania cudownych obrazów Chrystusa i Jego Matki oraz działanie Łaski Bożej poprzez te wizerunki. Znajduje się tam m.in. opowieść o obrazie Matki Bożej Sokalskiej.
Przytaczam tę ciekawą opowieść in extenso, gdyż została ona napisana – jak cała książka – staropolszczyzną dość osobliwą.
Roku 1394. Jakub Wężyk Malarz nie pośledni, rodem Litwin, od Pana BOGA ślepotą nawiedzony, ślub uczynił do Obrazu Nayświętszey PANNY na iasną Górę Częstochowską, ten gdy wypełnił, wzrok utracony otrzymał; a usiłuiąc wdzięczność wdzięcznością nagrodzić, postanowił u siebie, do domu powróciwszy, Obraz takowy, któremu się dobrze przypatrzył, odmalować, a tak chcąc przedsięwzięcie y ślub swóy wykonać, nagotował tablicę, y odrysował go, a gdy pilnie swemu się odrysowaniu y rzetelnie przypatrował, postrzegł że się mu nie zdarzyło, umyślił podiąć drugi raz drogę do Częstochowy dla doskonalszego uznania Obrazu, aby w czym nie pobłądził; którą drogę odprawiwszy, a z chęcią wielką zamysłowi swemu dosyć uczynić pragnąc, znowu Obraz odrysował, ale y ten wtóry raz gdy się mu nie zdał, potrzecie wziąwszy swoie instrumenta y farby, szedł do Częstochowy, chcąc go tam doskonale wymalować, a w domu swoim mieć. Tę drogę gdy wykonał, y z wielką radością powrócił do domu z odrysowanym Obrazem, wbiegł do mieszkania swego, w którym był tablicę nań zostawił, aż tam znalazł już gotowy, y świece goraiące przed nim, zdumiały y przelękły padł na ziemię, niewiedząc co się działo; w tym usłyszy głos taki: Twoia chęć ku Przenayświętszey PANNIE, MATCE BOŻEY, wielce się podobała PANU BOGU, przetoż Obraz, któryś pragnął wymalować, ręką Anielską wymalowany, weźmiy, a w Miasteczku Sokalu postanów go w Kościele, co on zaraz wykonał. Przy którym dobrodzieystwa wielkie Pan BÓG, przez przyczynę swey MATKI, ludziom czyni. Albowiem zaraz tegoż czasu od Tatarskich rąk wielu ludzi, y ognia gwałtownego wybawił. Ten Obraz iest teraz pod strażą Zakonników Świętego Franciszka, de Observantia. Ex Metrica corundem, [znak nieczytelny] Patre Juslino Ordinis Praed: discursu super Virgo veneranda in Litanijs.