Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Barbara Czałczyńska, FELIETON O TECHNICE

Technika, technika... Cały dwudziesty wiek był nią naznaczony. Wtargnęła w nasze życie społeczne, domowe, i ani się spodzieliśmy, kiedy była już wszędzie. Mój ojciec opowiadał mi, jak z początkiem lat 20. naszego wieku przywiózł swojemu ojcu, a mojemu dziadkowi, do Tyśmienicy radio. Dziadek najpierw podejrzewał w tym jakąś dziwną sztuczkę, że pudełko samo mówi, i dopiero kiedy usłyszał audycję po niemiecku z Wiednia, uznał, że to rzeczywiście jest prawda, co mój ojciec opowiada o jakichś falach radiowych. Dzisiaj po pół wieku tamto radio nadawałoby się tylko do muzeum starożytności. A nasze radia zdalnie sterowane, cyfrowe, z płytami kompaktowymi. Gdzie tam automobilom z początku wieku do tych pędzących po drogach amfibii. To dzięki technice przenosimy się z prędkością dźwięku z miejsca na miejsce, oglądamy mecze odbywające się w odległości tysięcy kilometrów od nas i przybywa do nas tysiące wiadomości ze świata. A w domu? Pralki, kuchnie mikrofalowe, zmywarki do naczyń. Nasze babcie zemdlałyby z wrażenia, patrząc na to.
Ja jednak jako niepoprawny humanista, zastanawiam się stale, co dało to wszystko człowiekowi. Czy jak uczeń czarnoksiężnika wyzwolił siły, których już nie jest w stanie opanować? Czy jest szczęśliwszy? Czy jest lepszy? Czy ma czas zastanawiać się nad tym, co go otacza, i nad samym sobą? Któż na te, zdawałoby się banalne pytania nam odpowie?
Czasami z nostalgią przypominam sobie okresy świąteczne, kiedy w domu zapach pasty do podłogi mieszał się z zapachem świeżo pieczonych ciast. W kuchni odbywała się wielka krzątanina, a w dzień świąteczny przychodził gość z daleka i opowiadał o dziwach i cudach świata. A dziś? Ciasto kupujemy w sklepie, a w telewizji oglądamy wiadomości dla wszystkich te same, a ze wspaniałego radioodbiornika wydobywa się, prawdę powiedziawszy, dosyć prymitywna muzyka. Czegóż więc należałoby życzyć sobie w tym przedostatnim roku naszego XX wieku? Myślę, że tego, aby dzięki technice życie było nie tylko wygodniejsze, ale i lepsze. I byśmy jednak patrząc w telewizor, mogli tam zobaczyć te cuda i dziwy, o których opowiadał niegdyś gość z dalekiego kraju.
 
 
 Z cyklu obrazów Jana Matejki z auli Politechniki we Lwowie