Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020

Teresa Kulikowicz-Dutkiewicz, BYLI I SĄ

O polskich naukowcach w powojennym Lwowie (2)
(dokończenie z nru 4/99)

Mieczysław Grzegocki, ur. w 1932 r. w Podliskach (pow. mościski) ukończył w 1957 Wydział Sanitarny na lwowskiej medycynie. Zrazu pracował jako kierownik Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Czerwonogradzie (Krystynopolu) i uczynił tę placówkę pokazową na cały ZSRR. Było tam jedyne na terenie ówczesnego państwa podziemne laboratorium i punkt medyczny, gdzie na miejscu przeprowadzano badania zawartości gazów w kopalniach lwowsko-wołyńskiego zagłębia węglowego oraz ich wpływu na organizm górników.
W 1961 r. powrócił do Lwowa i podjął pracę doktorską w Katedrze Higieny Ogólnej Instytutu Medycznego. Habilitował się w 1970 r. Opublikował ponad 300 prac naukowych i 4 patenty. Od 1972 r. kierował Katedrą Higieny Pracy i Chorób Zawodowych. Dzięki jego inicjatywie oraz autorytetowi i energii na medycynie lwowskiej został utworzony Wydział Sanitarno-Higieniczny, którego był dziekanem w latach 1978-81. Był również redaktorem naczelnym czasopisma „Higiena Pracy”. Zmarł w 1996 r. we Lwowie. M. Grzegocki był znany w świecie naukowym w kraju i za granicą.
Jedną z podopiecznych dra Henryka Mosinga jest biolog Helena Krzemińska. Urodzona w obwodzie chmielnickim (ziemi płoskirowskiej) w 1938 r. swoje lata dzieciństwa i młodość przeżyła z piętnem dziecka „wroga narodu”. Po maturze nie dostała się na studia. Przyjechała do Lwowa i tu znalazła zatrudnienie oraz drugi dom. Praca w laboratorium niezwykłego człowieka, jakim był H. Mosing, wpłynęła na jej dalsze losy. Podjęła zaoczne studia biologiczne na uniwersytecie lwowskim, a równolegle pracowała w laboratorium riketsjozów. Po ukończeniu studiów otrzymała pracę laboranta na uniwersytecie, z obietnicą możliwości pracy naukowej. Niestety prace bliskie ukończenia były przekazywane innym osobom, które dochodziły do doktoratów. Dopiero po 17 latach żmudnej i cierpliwej pracy, jako autorka 30 naukowych publikacji i 2 patentów, obroniła własny doktorat. Jednak zmuszona była zmienić miejsce pracy i dopiero przed kilkoma laty objęła stanowisko pracownika naukowego.
Dorobek naukowy H. Krzemińskiej do dnia dzisiejszego, to ok. 70 publikacji naukowych (22 po angielsku) i 3 patenty. Z ramienia Uniwersytetu Lwowskiego współpracuje z placówkami naukowymi w RP.
Dr Ewelina Hrycaj-Małanicz urodziła się w 1939 r. we Lwowie, jest absolwentką polskiej Szkoły nr 30 (już nieistniejącej). W 1964 r. ukończyła studia medyczne i od lat pracuje na stanowisku docenta w Instytucie Medycznym. W 1983 r. obroniła pracę doktorską, której tematem były badania epidemiologiczne w zakresie niedokrwiennej choroby serca. Jest lekarzem internistą, pedagogiem, autorką 42 opublikowanych prac naukowych. Od kilku lat pełni godność prezesa Stowarzyszenia Lekarzy Polskich we Lwowie.
Do nieprzeciętnych przedstawicieli świata nauki we Lwowie niewątpliwie należy Andrzej Otko. Urodzony w 1935 r., jest absolwentem Szkoły nr 30. Już jako uczeń wyróżniał się wybitnymi zdolnościami w przedmiotach ścisłych – fizyce i matematyce. Profesorowie specjalnie dla niego wyszukiwali skomplikowane zadania – rozwiązywał je w mgnieniu oka i miał czas, by pomagać kolegom.
W 1957 r. ukończył Wydział Fizyczny Uniwersytetu Lwowskiego. Do r. 1962 pracował na kierowniczych stanowiskach we Lwowie, a w latach 1962–80 jako starszy inżynier w Fizyko-Technicznym Instytucie Niskich Temperatur Akademii Nauk Ukrainy w Charkowie. Tam też obronił pracę doktorską. Powrócił do Lwowa i do chwili przejścia na emeryturę w 1999 r. pracował jako st. pracownik naukowy w Laboratorium Kryształów Tlenkowych przy Katedrze Fizyki Półprzewodników Uniwersytetu Lwowskiego. Współpracował z wieloma placówkami naukowymi w RP. Jest autorem 94 publikacji naukowych w dziedzinie krystalografii i pokrewnych.
Helena Nowosad, humanistka, urodzona w 1939 r. jest również absolwentką Szkoły nr 30. W 1960 r. została magistrem filologii francuskiej na Uniwersytecie Lwowskim. Podjęła pracę pedagogiczną, uczyła w Tarnopolu. W 1981 r. obroniła doktorat na Uniwersytecie Kijowskim pod kierownictwem prof. O. Dąbrowskiego. Jako docent powróciła do Lwowa i podjęła pracę w Katedrze Języków Obcych Politechniki Lwowskiej. Jest autorką 25 publikacji naukowych w periodykach rosyjskich, ukraińskich i francuskich oraz współautorką mającego się wkrótce ukazać podręcznika j. francuskiego dla uczelni technicznych. Z powodu stanu zdrowia w 1999 r. przeszła na emeryturę. Jej współpracownicą była Barbara Ferenc-Moszyńska, urodzona w 1949 r., lwowianka, absolwentka Uniwersytetu Lwowskiego. Specjalizowała się w filologii angielskiej. Pracowała w Katedrze Języków Obcych Politechniki Lwowskiej, najpierw jako wykładowca, a po doktoracie od 1991 r. jako docent. Jest autorką 25 prac naukowych publikowanych w periodykach rosyjskich i ukraińskich. Od roku 1994 mieszka w RP.

[Od redakcji: pomijamy tu osobę doskonałego architekta Mariana Nikodemowicza, który w latach powojennych pracował na Politechnice Lwowskiej. Poświęcimy mu osobny artykuł biograficzny, napisany przez jego syna arch. Aleksandra Nikodemowicza.]

Piotr Dacko i Roman Kaźmirowicz należą do powojennej generacji naukowców, wychowanków Politechniki Lwowskiej. Piotr Dacko urodził się w 1942 r. we Lwowie, jest absolwentem Szkoły nr 10 (dawnej św. Marii Magdaleny). Dostał się na studia zaoczne, ale był zmuszony przerwać naukę w celu odbycia służby wojskowej na Kaukazie. Po powrocie do rodzinnego Lwowa podjął pracę laboranta w Instytucie Badań Naukowych Przemysłu Poligraficznego i wrócił na studia. W 1972 r. otrzymał dyplom na Wydziale Przetwórstwa Nafty i Gazu. W 1984 r. obronił doktorat w Kijowie. Jest autorem ok. 60 publikacji w specjalistycznych czasopismach ZSRR, Ukrainy i Polski oraz 15 patentów naukowych.
Roman Kaźmirowicz, urodzony w 1943 r. we Lwowie, skończył studia wieczorowe w 1967 r. na Wydziale Automatyki i Telemechaniki. Od 1960 r. pracuje w Ukraińskiej Akademii Drukarstwa, gdzie spotkał profesorów-Polaków, Zygmunta Zwierzynieckiego, Włodzimierza Bernacka i Głowackiego – ma dla nich ogromną wdzięczność i szacunek. W 1988 r. obronił doktorat we Lwowie. Jako docent pracuje w Katedrze Automatyki i Technologii Komputerowych. Jest jednym z autorów współczesnej automatyzacji w poligrafii, opublikował ponad 35 prac naukowych. Temat ten wzbudza ogromne zainteresowanie naukowców Europy.
Do najmłodszego pokolenia lwowskich naukowców należy Romualda Peszek-Ładysz, urodzona w 1959 r. Ukończyła Wydział Weterynarii Lwowskiej Akademii Medycyny Weterynaryjnej. Pracowała w obwodach archangielskim, stanisławowskim i lwowskim. W latach 90. podjęła studia doktoranckie w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, jest doktorem nauk weterynaryjnych i współautorką licznych publikacji naukowych.
Michał Maksymowicz po ukończeniu szkoły w 1974 r. rozpoczął studia w Odesskiej Akademii Medycznej i otrzymał tam dyplom z wyróżnieniem. Staż podyplomowy i zawód lekarza anestezjologa wykonywał we Lwowie w Miejskim Szpitalu Położniczym, potem w Miejskim Szpitalu Klinicznym Pogotowia. Od 1991 r. jest asystentem kliniki Akademii Medycznej w Warszawie. Swoje prace naukowe przedstawił w 24 publikacjach na 12 zjazdach i kongresach w Polsce i wielu krajach Europy oraz Japonii. W 1999 r. Rada Instytutu PAN przyznała wyróżnienie dla jego pracy doktorskiej.

*  *  *

Przed najmłodszym pokoleniem Polaków Lwowa (urodzonych w latach 70.) otwierają się większe perspektywy. Możliwość kształcenia się w RP daje szanse wykazania pełni sił twórczych i ich rozwoju w wybranych przez młodzież dziedzinach. Chociaż – powiedzmy to otwarcie – ci młodzi ludzie przechodzą tam swoistą „drogę krzyżową” rezerwy, odizolowania. Tu są napiętnowani jako Polacy, tam, w Polsce – jako „Ruscy”.
Prawdą jest, że część młodej inteligencji  n a   r a z i e  do rodzinnego miasta nie wróci. Jest również prawdą, że zasili ona z całą pewnością potencjał naukowy Polski. Na przełomie stuleci, w okresie dążenia do europeizacji, młode pokolenie Polaków, które nie zostało pozbawione ojczyzny, które posiada ją na co dzień, lecz wszelkimi siłami stara się swoją przyszłość budować na Zachodzie, właśnie obecność Polaków zza wschodniej granicy pozwala wyrównać zachwianą równowagę potencjału intelektualnego i naukowego Polski.
Nie wykluczone jednak, że za ileś tam lat w „wymarzonej wspólnej Europie”, wrócą oni do swojego gniazda jako cenieni, uznani w świecie naukowcy, ludzie zamożni, wręcz mile widziani. Może nadejdzie taki czas, gdy ich przynależność narodowa nie będzie wywoływać neurotycznych skojarzeń i nikt o nią po prostu nie będzie się pytać.
Wystarczy, że moja generacja dzieci wojny należy do pokolenia zakładników historii. Tak naprawdę, to nikt nad nami się nie rozczula. Cóż to kogo obchodzi, jak to się stało i jakim kosztem, Polacy we Lwowie potrafili zachować szkolnictwo polskie, zachować język ojczysty i pielęgnować swoje tradycje. Mało prawdopodobny może się wydać fakt, że wedle statystyki, naświetlającej pozyskanie wyższego wykształcenia przez absolwentów lwowskiej Szkoły nr 10 w latach powojennych, okazało się iż odsetek ten wynosi 67% (pisałam o tym w książce Jubileusz Szkoły na str. 50). Gdybym chciała wymienić chociażby nazwiska Polaków mieszkających we Lwowie, a posiadających wyższe wykształcenie, zajęłoby to zbyt wiele miejsca. Jest to cała armia specjalistów w różnych dziedzinach.
Przedstawiciele rządu polskiego wcale nie ukrywają, że rząd nie jest zainteresowany, abyśmy w nowych układach historycznych wyjechali z ojczyzny do ojczyzny. Wygodniej jest, abyśmy zostali stróżami zabytków polskiej historii na tych terenach. Na poparcie ze strony rządu polskiego specjalnie liczyć nie możemy, bowiem należytej, konsekwentnej polityki wschodniej rząd niestety do tej pory nie wypracował. Nie chodzi tu o żaden odwet. Chodzi o budowanie dobrosąsiedzkich stosunków opartych na wzajemnym poszanowaniu.
Rozwój i poszerzenie współpracy gospodarczej między Polską i Ukrainą, współpraca naukowców, zakładanie polsko-ukraińskich firm, spółek itp., gdzie uwzględnione byłoby zatrudnienie Polaków mieszkaących we Lwowie czy na terenie państwa ukraińskiego, rozwiązałoby problem chęci wyjazdu do pracy lub w ogóle pozostania w RP Polaków ze Wschodu. Każdy ma prawo do godnego życia. Mając pracę, zarabiając należycie, odczuwając stabilność i zabezpieczenie, żaden szanujący się  l w o w i a n i n  nie wyjechałby na stałe. Jeśli dziś wyjeżdża „dla chleba”, to przy pierwszej możliwości  w r ó c i.
Nie odbierajmy tej szansy młodym, nie karzmy ich za winy niepopełnione. Najbliższe trzydziestolecie pokaże, czy ich talent zabłyśnie na miarę Ignacego Łukasiewicza, Stefana Bryły, Stefana Banacha, Ignacego Mościckiego, Mieczysława Gębarowicza, Henryka Mosinga. Historia wystawi nam rachunek.