Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020

KULTURA, NAUKA

LWÓW – GLIWICE
We wrześniu ub. roku uroczyście obchodzono na Politechnice Śląskiej w Gliwicach 100-lecie urodzin dwóch wielkich uczonych, luminarzy nauki polskiej, Profesorów Stanisława Ochęduszki i Tadeusza Hoblera. Obaj byli chlubą Politechniki Śląskiej, jednymi z pierwszych doktorów h.c. tej uczelni. Energetyka polska, stając u progu XXI stulecia, korzysta z ogromnego dorobku naukowego i dydaktycznego obu Profesorów, wyrażającego się w stworzeniu szkół naukowych w swoich dziedzinach oraz wypromowaniem całego zastępu znakomitych wychowanków i następców.
Obaj Profesorowie przybyli na Śląsk po II wojnie ze Lwowa. Z tamtych stron pochodzili, tam studiowali na Politechnice i rozpoczęli swoje kariery naukowe (prof. S. Ochęduszko został już profesorem i kierownikiem katedry w 1937 r.). Życiorysy obu Profesorów zamieszczamy w dziale Sylwetki niniejszego numeru.
W 1997 r. członkowie Stowarzyszenia Wychowanków Wydziału Mechaniczno-Energetycznego Politechniki Śląskiej ustanowili wyróżnienie honorowe – Medal im. Stanisława Ochęduszki, przyznawany za wybitne osiągnięcia zawodowe i naukowe na polu termodynamiki i energetyki.

W r. 1999 Medal im. Stanisława Ochęduszki otrzymał Profesor Zygmunt Kolenda, kierownik Katedry Teorii i Inżynierii Procesów Metalurgicznych Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, a zarazem Prezes Oddziału Krakowskiego Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”.
Czcigodnemu Panu Profesorowi, zawsze życzliwemu dla spraw lwowskich Polaków, z którym mamy zaszczyt współpracować i uważać za Przyjaciela naszego Towarzystwa – składamy gratulacje i serdeczne życzenia zdrowia, pomyślności i wielu kolejnych osiągnięć w pracy naukowej, a także dalszych owocnych wysiłków na rzecz Polaków na Wschodzie.
Oddział Krakowski Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Płd.-Wsch.
Redakcja „Cracovia-Leopolis”


PRZYJECHALI POECI
Nasze słowo, nasz język nie umrze,
nie zginie.

W sobotni wieczór 19 lutego br. do Śródmiejskiego Ośrodka Kultury w Krakowie zawitali niezwykli goście: polscy poeci ze Lwowa, dla których dyrektor ŚOK p. Janusz Paluch (z pomocą finansową „Wspólnoty Polskiej”) zorganizował warsztaty poetyckie. Spotkanie było przejmujące, nastrój udzielił się wszystkim zebranym, którym bliski był duch poezji – poezji opiewającej Lwów.
Gośćmi tymi było 5 osób: panie Barbara Zajdel, Irena Masalska, Irena Nuckowska (obecnie w Warszawie) i Helena Duniec – wszystkie ze Lwowa, oraz pan Wiktor Dawyliw z Krystynopola. Są oni przedstawicielami różnych pokoleń i środowisk i losów, a tym samym odmiennych myśli, poglądów, uczuć i pragnień.
Spotkanie poprowadził p. Stanisław Dziedzic z UJ. Poprzez krótki zarys historii Lwowa i życia społecznego Polaków w epoce współczesnej wprowadził słuchaczy w atmosferę życia naszych Rodaków, w ten utęskniony Lwów. Pomogli mu w tym sami poeci, czytając swoje wiersze. W utworach tych odbijały się na przemian wesołe i smutne nuty dzisiejszych realiów i refleksja nad życiem. Jednak wszystkich gdzieś w głębi duszy nurtuje pytanie o ojczyznę. Każdy przedstawia swój dom rodzinny, Kościół, do którego należy, Lwów według swoich emocji i pragnień. Ta myśl ich łączy, lecz dzieli sposób przedstawiania, ciekawy i oryginalny u każdego z osobna.
W wierszach pani Barbary Zajdel, najstarszej poetki z tego grona, na nowo odżyły wspomnienia z tragicznych czasów, o zamkniętych kościołach, ale i radość z pomyślnych odmian w życiu. I. Masalska przypomniała nam gwarę lwowską, od której już się trochę odzwyczailiśmy, i skierowała nas ku refleksji nad przemijaniem świata, pocieszając na końcu jedyną wartością – miłością, która jest stała i wszystko przetrwa.
Przy wierszach Ireny Nuckowskiej i Heleny Duniec skupiliśmy się na poszukiwaniu ojczyzny, naszego miejsca w kraju. Obie są urodzone w latach siedemdziesiątych czy osiemdziesiątych, a dla ludzi z tego czasu i w dodatku studiujących w Polsce charakterystyczne jest poszukiwanie ojczyzny. Piękna deklamacja i gra słów w wierszach podniosła nas na duchu.
Wieczór minął szybko i miło, ciągle przy rozpamiętywaniu i przeżywaniu. Z drugiej strony, podsumowując to co usłyszałam, radość i duma rozpierała mnie na myśl, że są jeszcze młodzi ludzie wrażliwi na piękno, że mimo ciężkiej sytuacji ekonomicznej nie zatwardzają serc, nie pogrążają się w walce o byt i nie dają stłumić swoich uczuć przez trudy codziennego życia. Coraz to większa liczba ludzi piszących przekonuje mnie, że polskie słowa i poezja dźwięczą i nie zatracają się, lecz z coraz większą mocą przebijają mur przeszłości.

Anna Kostecka
Anię Kostecką łączy z lwowskimi poetkami podobne spojrzenie na ojczyznę, polskość, polskie słowo. Sama pochodzi z Mościsk, a w Krakowie ukończyła studia polonistyczne na UJ.


Kronika
• Z okazji 50-lecia kapłaństwa ks. kardynała Franciszka Macharskiego Złoty Medal Zasługi nadało Mu Polskie Towarzystwo Teologiczne, którego ks. F. Macharski był sekretarzem generalnym w latach sześćdziesiątych.
PTT powstało we Lwowie w r. 1924, a od 1948 r. działa w Krakowie.

• Studenci architektury Politechniki Łódzkiej inwentaryzują od kilku lat obiekty budownictwa na Huculszczyźnie i Pokuciu. Ostatnio badali obiekty zakładu przyrodoleczniczego dra Apolinarego Tarnawskiego w Smodnej k. Kosowa oraz architekturę sakralną i pasterską. W listopadzie ‘99 czynna była w Łodzi wystawa efektów prac z czwartej już wyprawy.
Powyższą informację zaczerpnęliśmy z czasopisma „Gdzie szum Prutu...” nr 1/2000.

• Kolejna wystawa z lwowskimi eksponatami: przez trzy miesiące na przełomie ub. i b. roku w Domu Matejki w Krakowie była czynna wystawa Spotkanie po latach raz jeszcze, na której pokazano zestaw obrazów Mistrza Jana, wypożyczonych z tzw. Lwowskiej Galerii Sztuki (czyli Galerii Orzechowicza przy ul. Ossolińskich). Najważniejszym pokazanym dziełem był obraz zatytułowany Karol Gustaw z Szymonem Starowolskim przy grobie Łokietka, który Matejko namalował w 1857 r. i dzięki niemu otrzymał stypendium cesarskie na studia zagraniczne (miał wtedy lat 19!). Zaprezentowano jeszcze dwa inne obrazy olejne oraz 10 szkiców. Były to ostatnie spośród obrazów Matejki przechowywanych we Lwowie. Inne eksponowano w Krakowie w latach 1995 i ’96 (patrz CL 2/96). Na wystawie można też było zobaczyć dyplom honorowego obywatelstwa miasta Lwowa, ofiarowanego Janowi Matejce przez Radę Miasta 30 września 1869 r. (przypomnijmy, że podobny dyplom krakowski Matejko zwrócił w proteście za wyburzenie zabytkowego szpitala św. Ducha pod budowę teatru miejskiego).
Wracając do wspomnianego wyżej słynnego obrazu: większość Czytelników pamięta zapewne, o co w nim chodzi, ale przypomnijmy: gdy Szwedzi zajęli Kraków w 1655 r., ich król przybył tu, a po katedrze wawelskiej oprowadzał go ks. Starowolski, znany pisarz. Kiedy podeszli pod pomnik Władysława Łokietka, Starowolski wyjaśnił: Oto król, który na tron polski wrócił, mimo że trzykrotnie był wygnańcem. Na to król szwedzki: Ale wasz obecny król tu już nie wróci (mowa o Janie Kazimierzu). Starowolski wyrzekł wtedy prorocze słowa: Deus admirabilis, Fortuna variabilis (Pan Bóg zadziwiający, a Fortuna zmienna). Zapamiętajmy i my te słowa.
Dzięki uprzejmości Pani Kustosz M. Buyko członkowie krakowskiego oddziału TMLiKPW zostali na wystawę zaproszeni i oprowadzeni. Serdecznie dziękujemy!
Uwaga do redaktora, który o tym obrazie pisał w „Dzienniku Polskim” nr 253/99: proszę Pana (a może Pani), co to znaczy, że tego obrazu nie mamy u siebie? Najważniejsze to, że  o n  jest u siebie.

• W drugiej połowie stycznia w Galerii „Wspólnoty Polskiej” w Krakowie czynna była wystawa pt. Polskie dziedzictwo kulturowe na Wschodzie. Z prac Ośrodka d.s. Polskiego Dziedzictwa Kulturowego poza Granicami Kraju.

• W styczniu otwarta została w krakowskim Klubie „Zaułek” wystawa małżeństwa malarzy Stefana i Janiny Berdaków zatytułowana: Pejzaże z niebiańskim sztafażem.
Stefan Berdak urodził się we Lwowie w 1927 r., tam chodził do szkół. Studiował na krakowskiej ASP (dyplom 1955). Uprawia malarstwo, rysunek, grafikę, gipsoryt i emalierstwo. Brał udział w ok. 100 wystawach, a jego prace znajdują się w wielu muzeach krajowych i paru zagranicznych. Jest doskonałym rysownikiem i wrażliwym kolorystą. Cechą jego twórczości jest unikanie rutyny i stabilizacji oraz poszukiwanie nowych środków wyrazu.
u Jeden z najznakomitszych kompozytorów polskich, Wojciech Kilar, otrzymał „Złote Berło” – nagrodę Fundacji Kultury Polskiej za rok 2000. Nagroda przyznawana jest za wybitne osiągnięcia w działalności intelektualnej, a w przypadku Kilara wyróżniono jego znakomite dzieła muzyki kameralnej, symfonicznej i filmowej oraz rozsławianie polskiej kultury na świecie. Kilar napisał muzykę do prawie 150 filmów najwybitniejszych reżyserów. Wojciech Kilar urodził się w r. 1932 we Lwowie, tam chodził do szkoły powszechnej. Po II wojnie światowej osiadł na Górnym Śląsku.
Przypomnijmy, że utwór Kilara pt. Preludium chorałowe wszedł do programu koncertu „Homagium Leopoli”, zorganizowanego przez Krakowski Oddział TMLiKPW i wykonanego w listopadzie 1994 r. przez Capellę Cracoviensis pod dyr. Stanisława Gałońskiego w sali Filharmonii Krakowskiej (pisaliśmy o tym w CL 1/95 i 4/96).

• Swoje 75-lecie obchodzi inny znakomity kompozytor polski, Andrzej Nikodemowicz, którego utwór Cantus Humilis również był odegrany na koncercie „Homagium Leopoli” w 1994 r. A. Nikodemowicz urodził się w 1925 r. we Lwowie, skąd wyjechał w 1980 r. i osiadł w Lublinie.
                                    
• Zapobiegliwi działacze z branży naukowej organizują uniwersytet polsko-ukraiński na wzór polsko-niemieckiej Viadriny, założonej przed pary latu we Frankfurcie nad Odrą. Zadaniem takiego uniwersytetu ma być zbliżenie między narodami, co nie jest w naszej stronie Europy rzeczą nową, poniewać zbliżamy się intesywnie już od 55 lat. Za 45 lat będziemy przeto obchodzić stulecie.
Idea jest więc znakomita. Pomyślmy, jak owocna (i dla kogo) będzie wymiana myśli między naukowcami i studentami ukraińskimi, wychowywanymi w duchu narodowym (by nie użyć słowa o łacińskiej etymologii), a wybranymi naukowcami i studentami polskimi, wychowywanymi na Europejczyków, u których pojęcia patriotyzmu czy własnej racji stanu są skutecznie tępione.
Uniwersytet ma być zlokalizowany po stronie RP – w Przemyślu, Chełmie lub Zamościu. Handlowcy już zacierają ręce.
Kazimierz Selda