Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

KULTURA, NAUKA

LWOWSKI TEATR W KRAKOWIE
Wśród polskich placówek kulturalnych Lwowa doby powojennej szczególne miejsce zajmuje Polski Teatr Ludowy, powołany do życia w roku 1958. Na swój jubileusz 40-lecia (o którym wspomnieliśmy w poprzednim numerze CL) zjechał w listopadzie do Krakowa, by dać galowe przedstawienie w Teatrze Słowackiego – było to marzeniem całego zespołu. 22 listopada dali podobny spektakl w Warszawie.
Przedstawienie objęło wyjątki z wielu inscenizacji z ubiegłych lat: z fredrowskiej Zemsty, z Różewicza Stara kobieta wysiaduje, Wojtyły Przed sklepem jubilera, wyjątki z Pana Tadeusza, wiersze Hemara, Zbierzchowskiego, Norwida, Szekspira.
Sala krakowskiego teatru była pełna, wiele osób odeszło spod kas z kwitkiem. Trudno się nie cieszyć z faktu, że zainteresowanie Lwowem wyraźnie wzrosło. Zdrowa reakcja narodu...
W jednym z najbliższych numerów CL zamieścimy szerszy artykuł o 40 latach Polskiego Teatru Ludowego.
Maria Klara Bohomolec


LWOWSKI FESTIWAL POLSKIEJ KULTURY

W dniach 4–10 października ub.r. odbył się we Lwowie II Festiwal Kultury Polskiej, zorganizowany przez towarzystwa polskie w państwie Ukraina, przy udziale konsulatu RP we Lwowie oraz Urzędu Wojewódzkiego w Przemyślu. Głównymi punktami programu były sesja i wystawa, poświęcone Mickiewiczowi, rozstrzygnięcie VI Edycji Konkursu Literackiego im. K.Wierzyńskiego dla Polaków, koncerty w wykonaniu Polskiej Orkiestry Radiowej i Capelli Premyslensis (z udziałem A. Hiolskiego), oraz spektakle teatralne w wykonaniu teatru z Katowic i lwowskiego Teatru Polskiego, a wreszcie wernisaż wystawy rysunków lwowianki Krystyny Grzegockiej (o tym niżej).
Jak się dowiadujemy, festiwal przebiegał w dobrej atmosferze, bez zakłóceń. Imprezy miały komplety.
W konkursie literackim pierwsze miejsce przypadło ex aequo dwóm doskonale nam znanym paniom: Bożenie Rafalskiej, redaktorce naczelnej „Gazety Lwowskiej”, oraz Natalii Otko (jak Czytelnicy zapewne pamiętają, jej wiersze zamieściliśmy w CL 1/97, a tomik Jestem... omawialiśmy w CL 1/98).
Festiwal był szeroko omawiany nie tylko w czasopismach kresowych, także w prasie krajowej, nie będziemy tu więc powtarzać tych relacji. Natomiast z przyjemnością przekazujemy refleksje, nadesłane nam listownie przez p. Andrzeja Otko, nb. ojca wspomnianej przed chwilą poetki. Dr A. Otko jest fizykiem, pracownikiem naukowym uniwersytetu we Lwowie, ale zarazem głębokim humanistą, miłośnikiem i znawcą literatury, sztuki, kultury szeroko pojętej. Oto fragmenty listu Pana Andrzeja:
Bardzo udana pod względem programu i niezwykle wysokiego poziomu wykładów była sesja naukowa, poświęcona 200-leciu A. Mickiewicza na Uniwersytecie Lwowskim. W dodatku odbyła się ona w najpiękniejszej Sali Lustrzanej, bardzo uroczyście. Z referatów uczonych polskich wyróżniłbym (choć trudno, bo właściwie wszystkie były ciekawe!): „Wkład środowiska lwowskiego w badania nad Mickiewiczem i upowszechnienie dzieł poety” S. Fity (z KUL), mówiący o długiej i dramatycznej nieraz historii kultu Wieszcza we Lwowie – od tajnych edycji po budowę najpiękniejszego jego pomnika i wspaniały rozwój towarzystw naukowych jego imienia; bardzo ciekawy i odkrywczy dla słuchaczy tutejszych (stosunkowo mało stykających się ze współczesną poezją polską) wykład prof. J. Łukasiewicza (Wrocław): „Mickiewicz w oczach współczesnych poetów”, w którym wykazał, jak ogromne znaczenie ma Mickiewicz dla twórczości największych mistrzów polskiej ars poetica, no i – moim zdaniem – najpiękniejszy i najgłębszy wykład prof. Z. Sudolskiego (Warszawa): „Mickiewicz – poeta miłości”, wykazujący jak właśnie miłość, w najróżniejszych formach tego uczucia, potężnego a tajemniczego Erosa, była źródłem i siłą poezji Mickiewicza – od najwcześniejszych utworów młodzieńczych, aż po słowa wypowiedziane na łożu śmierci. Analiza prof. Sudolskiego wykazała też ponad wszelką wątpliwość rzecz zaskakującą – pomimo bogatego życia uczuciowego i wielu doświadczeń erotycznych przez całe życie i twórczość Mickiewicza – w najlepszych jego utworach lirycznych obecna jest jedna jedyna, nie zatarta przez czas i perypetie życiowe miłość – Maryla.
Z wykładów ukraińskich uczestników sesji najciekawsze były: „Ukraina i poetycka muza Mickiewicza” docenta Uniwersytetu Lwowskiego p. A. Tatarenko, oraz „Adam Mickiewicz i współczesna Ukraina” seniora tutejszych filologów, profesora M. Goldberga z Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Drohobyczu.
Imprezą piękną i o znaczącym – szczególnie we Lwowie – wydźwięku, była wystawa „Adam Mickiewicz i jego epoka”, opracowana wspólnie przez Bibliotekę Ossolineum we Wrocławiu i Bibliotekę im. W. Stefanyka we Lwowie (sukcesorkę dawnego Zakładu im.Ossolińskich). Wernisaż otworzyli wspólnie dyrektorzy obu instytucji – p. L. Kruszelnicka (Lwów) i Adolf Juzwenko (Wrocław). Ossolineum wrocławskie przygotowało wystawę w postaci dużego zestawu plansz, zawierających faksymilowe reprodukcje rękopisów Poety, rycin etc. Plansze, wykonane niezwykle starannie i estetycznie, oprawione w stylowe ramki, zostały we Lwowie na stałe, ofiarowane jako dar dla miejscowej społeczności polskiej.
Zupełnie niezwykłym dla mnie wydarzeniem, prawdziwym odkryciem intelektualnym i artystycznym, które przyniósł ten Festiwal, okazała się wystawa K. Grzegockiej. Nie wiem doprawdy, jak napisać tu o niej – sam mam wielki sentyment do różnych kwestii metafizycznych i tajemniczych, lubię rozmyślać o nich – więc albo musiałbym napisać bardzo dużo, albo zdecydować się na razie na rezygnację ze swoich komentarzy. Zrobię to ostatnie, ale chcę powiedzieć, że jestem głęboko przekonany o wielkiej wartości i prawdziwości tego dzieła sztuki, o niezwykłej osobowości Autorki. [...] Inspiracją do stworzenia tych przedziwnych prac były mistyczne teksty Jakoba Boehme i Angelusa Silesiusa w tłumaczeniach A. Mickiewicza (oprócz tego jest w nich dużo innych, w szczególności traktaty Pseudo-Dionizego Aeropagity). Prace K. Grzegockiej są dla nie przygotowanego duchowo widza przede wszystkim piękne, odznaczając się harmonią barw i szlachetnością geometrycznych kompozycji (mających też magiczną proweniencję). Już to jest ważne i na pewno mogłoby być dostateczną przyczyną, aby twórczość tej młodej Autorki mogła zdobyć uznanie i cieszyć oko. Osobiście jednak jestem przekonany, że w tych dziwnych obrazach dotyka ona Tajemnicy i syntetyzując Słowo, Formę i Barwę, dokonuje próby przekroczenia jakiejś granicy, u której wyczerpane zostają możliwości języka ludzkiej mowy i zdolności wyrażania niewyrażalnego poprzez sztukę. Oprócz tych, mętnych jednak, prób oceny tej niezwykłej wystawy, chcę podkreślić bardzo ważną dla nas, lwowian, okoliczność. Otóż K. Grzegocka jest pierwszą, znaczącą w środowisku twórczym Lwowa młodą osobą – Polką, która powróciła tu po ukończeniu z bardzo dobrymi wynikami studiów na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Oby stała się pierwszą jaskółką, zwiastunką wiosny – odrodzonej polskiej inteligencji twórczej tutaj!
Wszystko to, co wyżej przeczytaliśmy, skłania nas do poświęcenia jednego z tegorocznych numerów CL – współczesnej polskiej inteligencji twórczej Lwowa. Jest to temat ważny i pasjonujący.
Stefan Sochaniewicz

BIBLIOTEKA PRUSKA I OSSOLINEUM
Za sprawą wypowiedzi prez. Kwaśniewskiego dla niemieckiej gazety, na nowo „wybuchła” sprawa cennych zbiorów przedwojennej berlińskiej Biblioteki Pruskiej, które po zakończeniu II wojny odnaleziono na przyznanych Polsce ziemiach zachodnich (były tam ukryte przed działaniami wojennymi) i odtąd przechowywane – do niedawna w tajemnicy, obecnie już jawnie – w krakowskiej Bibliotece Jagiellońskiej. Polska strona traktowała te zbiory jako częściową rekompensatę za zniszczone i zrabowane w trakcie wojny nasze zbiory – z muzeów, klasztorów, prywatnych mieszkań w zrujnowanych miastach (Warszawa, Poznań, Gdańsk), z tysięcy dworów. A także ze Lwowa i Wilna i całych Ziem Wschodnich, zmasakrowanych głównie przez Sowietów (ale i przez Niemców) oraz przetrzymywanych przez bratnie państwa, co w jakiś sposób obciąża także Niemców, jako sprawców II wojny światowej. Kwaśniewski uznał, że należy podjąć rozmowy na temat zwrotu Niemcom tych zbiorów, a w zamian odzyskać polskie, nadal w Niemczech zatrzymywane (np. Portret młodzieńca Rafaela). Nie powiedział niestety nic o zadośćuczynieniu za to, co bezpowrotnie zniszczono...
Przy okazji musiała oczywiście powrócić sprawa kolekcji ossolińskiej we Lwowie (choć nie są to jedyne zbiory, odcięte jałtańską granicą). Kwaśniewski powiedział: – Gdyby miały tam pozostać, to wymagamy gwarancji, że będą fachowo [!? – red.] przechowywane i że ich kopie trafią do Wrocławia, który jest nową siedzibą Biblioteki Ossolińskich. Dyrektor Biblioteki Jagiellońskiej natomiast przypomniał, że jeszcze nie tak dawno pan prezydent ofiarowywał w zamian za nie Ukraińcom archiwum Tarasa Szewczenki przechowywane w Bibliotece Narodowej w Warszawie. Na skutek sprzeciwu środowisk bibliotecznych – zarówno polskich [? – red.], jak i ukraińskich – do tej wymiany, jak dotąd, nie doszło...
Jeżeli chodzi o stronę ukraińską, to dobrze rozumiemy jej stanowisko. Zapewne zdaje ona sobie sprawę z różnicy wartości obu kolekcji. My też.
Dowiadujemy się ponadto, że rozmowy polsko-ukraińskie na temat zbiorów ossolińskich zapowiedziane zostały na początek stycznia.
Dla przypomnienia: o zagrabionych zbiorach ossolińskich pisaliśmy w CL 4/96 i 1/97, a doskonałą książkę Macieja Matwijowa Walka o lwowskie dobra kultury 1945 – 1948 omawialiśmy w CL 4/97.
Kazimierz Selda

Kronika
• Dowiadujemy się, że lwowskie Stare Miasto (a nie starówka, jak w warszawskim żargonie pisze polska prasa) zostało – przy niemałym poparciu przedstawicieli RP – wpisane na listę obiektów Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Na stworzenie projektu restauracji zabytków organizacja ta przeznaczyła 200 tys. dolarów. Warto wiedzieć, że spośród innych polskich zabytków na tej liście figurują: Kopalnia Soli i miasto Wieliczka, warszawskie Stare Miasto, Kraków – centrum zabytkowe i Kazimierz, Zamość, Toruń, Malbork – zamek.
Równolegle z lwowskim cantrum zabytkowym opieką ONZ (UNESCO jest agendą tej organizacji) objęto ostatnio m.in. Rynek (Grande Place) w Brukseli oraz wykopaliska antycznej Troi. Lista UNESCO obejmuje ponad 600 najcenniejszych obiektów i zespołów zabytkowych w 114 krajach.
Śródmieście Lwowa (Stare Miasto). Zdjęcie lotnicze sprzed II wojny
• W lipcu ub.r., z okazji 80. rocznicy pierwszej na świecie regularnej cywilnej poczty lotniczej Wiedeń–Kraków–Lwów, czynna była w Muzeum Historycznym M. Krakowa, w pałacu Krzysztofory przy Rynku Gł. wystawa pt. Salon Filatelistyczny Poczty Lotniczej, na którą złożyło się kilkanaście kolekcji polskich filatelistów.
Linia (jeszcze austriacka) zaczęła funkcjonować na wiosnę 1918 r., a ostatni lot odbył się w dniu 8 października tego samego roku. Linię obsługiwały dwupłatowce typu Brandenburg i Albatros. Lot z Wiednia do Krakowa – z lądowaniem w Ołumuńcu na zatankowanie – trwał 4 godziny, a z Krakowa do Lwowa 2 1/2 godziny. Samoloty latały z prędkością 120 km/godz. Znaczek na list lotniczy ze Lwowa do Wiednia kosztował 4 korony (26 razy więcej niż zwykła przesyłka), a z Krakowa 2,5 korony. Nie przyjmowano przesyłek poleconych, ponieważ loty nie przebiegały bezawaryjnie: kilka samolotów rozbiło się (raz zginęło 2 lotników), innym razem została zgubiona paczka pocztowa w czasie lotu.
Latano z Wiednia przez Kraków i Lwów także do Kijowa, ale skończyło się to, gdy Polacy przejęli lotniska: na Rakowicach 31 X, na Skniłowie 2 XI 1918 roku.

• W tym samym Muzeum na przełomie X/XI ’98 pokazano kolejną wystawę z cyklu Skarby krakowskich klasztorów. Tym razem wyeksponowano wybrane dzieła sztuki, księgi, dokumenty i pamiątki z klasztoru oo.Reformatów (wcześniejsze wystawy z tego cyklu także omawialiśmy w CL).
Na wystawie znaleźliśmy oczywiście także przedmioty z klasztorów wschodniomałopolskich, które trafiły do Krakowa po II wojnie, choć nie tak cenne, jak wśród skarbów innych klasztorów. Są to przede wszystkim archiwalia konwentów kapucyńskich ze Lwowa, Złoczowa, Rawy Ruskiej, Sądowej Wiszni, Bukaczowiec (k. Rohatyna) i Dederkałów (na Wołyniu) – głównie kroniki klasztorne z XVIII, a także XIX/XX wieku, w tym kronika wydarzeń z okresu pierwszej okupacji sowieckiej we Lwowie. Zwraca ponadto uwagę potwierdzenie złożenia darów na Skarb Narodowy przez klasztor złoczowski w 1922 r. W innej gablocie zauważyliśmy neogotycki kielich mszalny z konwentu lwowskiego, ufundowany w 1906 r. przez hr. Annę Potocką.
T. Axentowicz, Portret Zofii Jachimeckiej, (pastel, 1913)
• W Gmachu Głównym krakowskiego Muzeum Narodowego (przy Błoniach, dawniej zwanego Nowym Gmachem) z końcem ub.roku była czynna wielka wystawa malarstwa Teodora Axentowicza (1859–1938). Malarz urodził się w Rumunii, w rodzinie polskich Ormian, ale wychował się we Lwowie i tam rozpoczął studia na Politechnice. Pociągnęła go jednak sztuka, wyjechał więc do Monachium, Wiednia i Paryża, by ukończyć studia malarskie w tamtejszych akademiach. Był profesorem i kilkakrotnym rektorem krakowskiej ASP.
Obecna wystawa jest pierwszą od czasu wystawy pośmiertnej przed wojną – przedstawiono na niej całokształt twórczości Axentowicza, na którą składają się portrety (głównie dam), obrazy historyczne, oraz sceny z życia Hucułów, których folklorem był zafascynowany. Zauważyliśmy ponadto duży obraz, zatytułowany: Chrzest Armenii, a wypożyczony z kościoła św. Piotra i Pawła w Gdańsku. Mniemamy więc, że został tam po II wojnie przywieziony przez ks. K.Filipiaka z jednego z kościołów ormiańskich we Wschodniej Małopolsce (Lwów, Stanisławów? – zorientowanych prosimy o informację).

• W Śródmiejskim Ośrodku Kultury w Krakowie w listopadzie miała swój wieczór autorski Anna Skoczylas (Klemensiewiczówna, z ulicy Nabielaka 55 we Lwowie), połączony z promocją jej nowego tomiku wierszy pt. Twarze miłości. Omówienie tego tomiku – w tym numerze. Próbkę prozy A. Skoczylas drukowaliśmy w CL 2/96.

• Instytut Historii UJ zorganizował w listopadzie ’98 sesję naukową, poświęconą uczonemu lwowskiemu, po II wojnie osiadłemu w Krakowie – Henrykowi Wereszyckiemu.
Profesor Wereszycki (związany z lwowską rodziną księgarską Altenbergów) był – jak określono – historykiem niewoli polskiej. Warto na marginesie zwrócić uwagę, że w sesji wziął udział niemiecki uczony prof. H.H. Hahn (z Oldenburga), który wygłosił referat: Prusy, Europa i sprawa polska w międzynarodowym kryzysie wiosny 1848 r. Dlaczego nie wybuchła wojna o Polskę? Przypomnijmy, że rozruchy Wiosny Ludów w Polsce przybrały największe rozmiary we Lwowie – temat ten poruszyliśmy, jak Czytelnicy zapewne pamiętają, w numerze specjalnym CL S/98. Wśród 16 referatów było także wystąpienie prof. Heleny Madurowicz-Urbańskiej: Biblioteka Lwowska (1907–1938) i jej autorzy. Dr hab. Tomasz Gąsowski mówił: Od Bernarda Goldmana do Mariana Hemara. Z dziejów asymilacji Żydów we Lwowie. Sesji towarzyszyła wystawa biograficzna H.Wereszyckiego w Bibliotece Jagiellońskiej.

• We Wrocławiu otwarto z końcem listopada wystawę pt. Cmentarz Orląt Lwowskich. Historia, dewastacja, stan obecny. Organizatorami wystawy są Rada Ochrony Pamięci WiM, Zarząd Główny TMLiKPW, Fundacja „Semper Fidelis” oraz wrocławskie Muzeum Archeologiczne.

• Towarzystwo Lekarskie Krakowskie zorganizowało w grudniu ’98 wieczór autorski dra Jerzego Masiora, który przybył z Nowego Sącza w towarzystwie czworga spośród swych świetnych młodych artystów: Kingi Dobosz, Ewy Fijak, Kingi Pancerz oraz Macieja Adamczyka. Naszego miłego poetę przedstawił zebranej publiczności prof.dr Józef Kocemba. Jerzy czytał swoje wiersze stare i nowe, młodzi grali i śpiewali. Sala była zauroczona – co podkreślono!