Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Jacek Walczewski, AKTUALNOŚĆ POSTACI SŁUGI BOŻEGO ZYGMUNTA GORAZDOWSKIEGO

Ks. Zygmunt Gorazdowski (1845–1920), proboszcz parafii św. Mikołaja we Lwowie, był znany z licznych przedsięwzięć społecznych i charytatywnych, którymi zasłużył na tytuł Sługi Bożego. Jego proces beatyfikacyjny rozpoczął się w roku 1989.

Zygmunt Gorazdowski – wielki ksiądz-społecznik, twórca dzieł, których liczba i rozmach budzą podziw i szacunek. Dom pracy dobrowolnej i opieki dla żebraków; tania kuchnia ludowa; zakład dla rekonwalescentów i nieuleczalnie chorych; internat dla ubogich studentów; zakład dla niemowląt i samotnych matek – to tylko ważniejsze instytucje, stworzone przez ks. Gorazdowskiego we Lwowie. A przecież powstały też liczne placówki poza Lwowem. Powstało wreszcie dzieło najtrwalsze, będące duszą i siłą napędową tamtych dzieł i niezliczonych dzieł dalszych, aż po dzień dzisiejszy: Zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia św. Józefa.
Ks. Gorazdowski żył na przełomie epok. Jego największy wysiłek twórczy przypada na czas, w którym powoli zamykało się wieko nad XIX stuleciem, stuleciem polskiej niewoli i upokorzenia. Kiedy ks. Zygmunt kończył swe życie w pierwszym dniu roku 1920, Polska krwawiła w rozpaczliwych zmaganiach z wrogami. Ledwie rozniecony płomyk niepodległości chwiał się na wietrze. Nic jeszcze nie było przesądzone.
Dziś także coś się kończy i coś zaczyna. Dlatego my, ludzie końca wieku i zarazem końca tysiąclecia, szukamy pomocy i wzorów. Szukamy przewodników, którzy pomogliby nam znaleźć sposoby stawienia czoła mnogości problemów i zagrożeń, jakie niesie epoka przemian. Czy Sługa Boży Zygmunt Gorazdowski ma nam na ten temat coś do powiedzenia? Czy jego myśl
i czyn mają jakieś znamiona aktualności dziś, AD 1999?

Można powiedzieć, że istnieje wieczna aktualność ludzkiej biedy i słabości (ubogich zawsze mieć będziecie) i wieczna aktualność misji Kościoła, który od swego zarania stale otacza opieką chorych i ubogich. Starajmy się więc przyjrzeć bliżej doświadczeniu Sługi Bożego. Czy możemy odnaleźć elementy aktualności w okolicznościach historycznych, w jakich przyszło mu działać?

Oczywiście wiemy, że historia się nie powtarza, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Nie miałoby więc sensu porównywanie współczesnej Polski z Galicją końca XIX wieku, krajem głębokiej nędzy i zacofania w licznych dziedzinach rozwoju materialnego. Krajem, w którym średnia długość życia ludzkiego wynosiła 28 lat, a każdego roku liczba zmarłych z głodu sięgała dziesiątków tysięcy.
Spróbujmy jednak na chwilę uwolnić się od sztafażu historycznego i sformułować nazwy problemów społecznych, będących przedmiotem troski ks. Gorazdowskiego:
– problemy ludzi nie mogących zdobyć środków do życia z powodu podeszłego wieku, kalectwa, choroby;
– problem przewlekle i nieuleczalnie chorych, oraz wypisanych ze szpitali rekonwalescentów, wymagających dalszej opieki;
– problem niechcianych i porzuconych dzieci oraz samotnych matek;
– problem żebractwa.

Każdy z tych problemów brzmi niepoko- jąco aktualnie także w naszych czasach. To my, ludzie końca XX wieku, ocieramy się znów na ulicach o bezdomnych i żebraków, to od nas wyprasza się datki na hospicja dla przewlekle chorych i na domy samotnych matek. Co więcej, problem nie zanika, lecz z roku na rok narasta. Mechanizmy, z jakich zbudowaliśmy nasz system społeczno-ekonomiczny, produkują coraz szerszą strefę nędzy, struktury państwowe i samorządowe stają się zaś bezradne wobec tego zjawiska.
Jednym z niepokojących sygnałów jest obniżanie się średniej długości życia. Choć nie grozi nam jeszcze zbliżenie się do wskaźników galicyjskich z końca XIX wieku, to opadamy coraz niżej w stosunku do wskaźników większości krajów o przeciętnym poziomie rozwoju gospodarczego. Co więcej, zarówno pewne ustalenia legislacyjne, jak i niektóre poglądy ekonomiczne zapowiadają zaostrzenie się problemu ubóstwa w najbliższej dekadzie.
Nie ulega wątpliwości, że wrażliwość ks. Gorazdowskiego i sfera, w której ulokował on swoje zainteresowanie, zachowują pełną aktualność we współczesnej Polsce.

Czy możemy również odnaleźć elementy aktualności w metodzie działania Sługi Bożego?
I tu znów oczywista jest różnica stosunków społecznych, prawnych i politycznych dwóch odległych epok. Jednak postawa człowieka działającego społecznie może posiadać podobne akcenty, niezależnie od epoki.
Trzeba zwrócić uwagę na fakt, że ks. Gorazdowski tworząc każde ze swych dzieł, szukał zawsze – jakbyśmy powiedzieli dziś – rozwiązania systemowego. Myślał o wszystkich elementach, niezbędnych dla zapewnienia przedsięwzięciu powodzenia: o pomieszczeniach, obsłudze, opiece merytorycznej, źródłach finansowania, koordynacji z innymi dziełami. W takim zakresie, w jakim było to niezbędne, tworzył struktury organizacyjne i podział pracy.

W pracy ks. Gorazdowskiego pojawiła się tak akualna dziś kwestia: Czy w dziełach kościelnych podejmować działalność gospodarczą dla uzyskania środków na utrzymanie instytucji? Działalność taka była prowadzona np. w Domu pracy dobrowolnej dla żebraków; praca produktywna stanowiła tam istotę samego dzieła, służyła powrotowi do normalnego życia ludziom, którzy znaleźli się na marginesie społeczeństwa. Natomiast gdy w zakładzie opieki nad dziećmi w Przemyślu rozwinięto szerszą aktywność gospodarczą, Ksiądz sprzeciwił się temu. Uważał, że działalność taka zacznie żyć własnym życiem i konkurować z działalnością, dla której zakład został powołany. Zdaniem Gorazdowskiego praca opiekuńcza wymaga tak wielkiego wysiłku i koncentracji, że ludzie do niej powołani nie mogą rozpraszać się w innej aktywności, a zwłaszcza takiej, która ze swej natury wciąga w pogoń za sukcesem materialnym.

Wstaraniach o środki na utrzymanie swoich dzieł ks. Gorazdowski polegał więc głównie na współpracy i pomocy świeckich. Zwracał się do nich zarówno jako ofiarodawców, jak i organizatorów zbiórek. W uzasadnionych przypadkach zwracał się również do instytucji państwowych, dysponujących funduszami przeznaczonymi na pomoc społeczną. Ze swej strony czynił wielkie wysiłki, by uzyskane środki zostały w najbardziej ekonomiczny sposób wykorzystane do celu, któremu miały służyć. Stąd maksymalna redukcja kosztów własnych: skromność wystroju i wyposażenia budynków, ograniczenie do rozsądnego minimum wydatków na potrzeby sióstr, obsługujących zakłady. Sam Ksiądz dawał przykład życia w ubóstwie, odmawiając sobie wszystkiego poza niezbędnym minimum życiowym.
I tu znajdujemy znamiona aktualności: warto, by z postawą Gorazdowskiego zapoznało się wielu twórców dzieł kościelnych i zakonnych, zaskakujących czasem nadmiernym bogactwem architektury i wnętrz.

Dążenie do maksymalnej efektywności działania w służbie ludzi potrzebujących pomocy doprowadziło ks. Gorazdowskiego do idei współdziałania istniejących w Galicji stowarzyszeń katolickich. Myśl tę przedstawił na tzw. „Wiecu Katolickim” w 1893 r. w Krakowie, gdzie znalazł zrozumienie i aplauz u licznych, podobnie myślących osób. Dwa lata później, 18 czerwca 1895, doszło do założenia Związku Katolickich Towarzystw i Zakładów Dobroczynnych, z ks. Gorazdowskim jako wiceprezesem. Zadaniem związku była koordynacja i połączenie sił w pracy charytatywnej, a także wyeliminowanie nadużyć w korzystaniu z dobroczynności. Stowarzyszenia wchodzące do związku zachowywały w pełni swoją autonomię, zobowiązywały się jedynie do współpracy, np. dzieląc pomiędzy siebie różne pola działalności charytatywnej. I ta sprawa ma aktualny wydźwięk obecnie, gdy we współczesnej Polsce tworzymy porozumienia katolickich organizacji i stowarzyszeń, ustalając cele i formy Akcji Katolickiej.

W doświadczeniu Gorazdowskiego szczególne miejsce zajmuje sprawa uformowania kadry dla obsługi zakładów dobroczynnych. Ten proces trwał kilka lat, i – można powiedzieć – był w jakiś sposób typowy dla powstawania podobnych form życia konsekrowanego. Aktualność sprawy polega przede wszystkim na tym, że zgromadzenie józefitek po stu latach istnieje, wykazuje dużą żywotność i obejmuje coraz to nowe obszary zadań w różnych punktach świata.
Mówi się często o potrzebie komercjalizacji służby zdrowia. Są jednak wielkie obszary pracy pielęgnacyjnej i opiekuńczej, gdzie troski, staranności i odpowiedzialności nie można kupić za pieniądze, gdzie tylko powołanie – płynące z miłości Boga i człowieka – pozwala skutecznie zmierzyć się z ludzkim cierpieniem i opuszczeniem. Dlatego Kościół musi nadal – tak, jak to czynił przez wieki – podejmować odpowiedzialność za służbę człowiekowi cierpiącemu. Takie jest aktualne przesłanie dzieła ks. Gorazdowskiego i takie jest świadectwo założonego przezeń Zgromadzenia.

Wśród spraw, będących przedmiotem troski ks. Gorazdowskiego, a zachowujących dziś szczególną aktualność, znajduje się sprawa ratowania dzieci niechcianych oraz pomocy samotnym matkom. W owym czasie korzenie tego problemu tkwiły głównie w nędzy i poniżeniu kobiet z ubogich warstw społecznych, dziś tkwią w kulturze śmierci. Jednak istota sprawy pozostaje ta sama: życie lub śmierć człowieka. Władze Galicji zlikwidowały w 1873 r. państwowe domy dla podrzutków, i w okresie, który nastąpił, śmiertelność dzieci nieślubnych, urodzonych przez ubogie matki, sięgnęła 95%. Ks. Gorazdowski uczestniczył w 1891 r. w założeniu Stowarzyszenia Opieki nad Niemowlętami, a w rok później zorganizował specjalistyczny Dom Opieki pw. Dzieciątka Jezus, rozbudowany następnie w r.1902. Dokonano tego mimo olbrzymich trudności finansowych i organizacyjnych.
Przykład Gorazdowskiego mówi nam, że i dziś musimy z odwagą podejmować problem ratowania życia, nawet jeśli czasem zadanie to wydaje się przekraczać nasze siły.

Gdy ks. Gorazdowski rozpoczynał swoją działalność, nie było jeszcze encyklik papieskich na tematy społeczne. Pierwsza z nich (Rerum Novarum) – ukazała się w r. 1891, gdy 46-letni już Zygmunt Gorazdowski był u szczytu swej aktywności. Gdy dziś, z perspektywy 100 lat nauczania społecznego Kościoła po encyklice Rerum Novarum, patrzymy na działalność Gorazdowskiego, trudno się oprzeć wrażeniu, że kapłan ten był jakby człowiekiem katolickiej nauki społecznej i całym swym życiem usiłował ją realizować. Wśród potopu galicyjskiej nędzy odważnie i wciąż na nowo, jako kapłan i jako obywatel, podejmował ks. Gorazdowski świadectwo działania i pomagał się włączać w to świadectwo innym: duchownym, siostrom zakonnym, katolikom świeckim.
Można powiedzieć, że postać i dzieło Zygmunta Gorazdowskiego są szczególnie bliskie nauczaniu Jana Pawła II, że są jakby żywą ilustracją do słów, wypowiedzianych przez tego papieża w encyklice Centesimus Annus: Pełna sprawiedliwość stanie się możliwa dopiero wówczas, gdy ludzie nie będą traktować ubogiego, który prosi o wsparcie dla podtrzymania życia, jako kłopotliwego natręta, czy jako ciężaru, ale dostrzegą w nim sposobność czynienia dobra dla samego dobra, możliwość osiągnięcia bogactwa większego.
Takiej sprawiedliwości człowiekiem był Zygmunt Gorazdowski i dlatego ma on tak wiele do powiedzenia nam, ludziom końca XX wieku.