Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

W KRAKOWIE I DALEJ

PORÓWNANIE
Polskie Ministerstwo Edukacji Narodowej opublikowało w ub. roku r a p o r t pt. Edukacja dzieci i młodzieży ukraińskiej w Rzeczypospolitej Polskiej (marzec 1998) Pozwalamy sobie przedrukować niektóre dane.
Nauka języka ukraińskiego odbywa się w 80 szkołach podstawowych (2100 dzieci), w tym 4 z ukraińskim językiem nauczania, 53 z dodatkową nauką tego języka i 23 międzyszkolne zespoły). Istnieją 4 licea z jęz. nauczania ukraińskim (najnowsze w Przemyślu, łącznie 430 uczniów). W sumie do szkół i placówek, finansowanych przez państwo polskie, uczęszcza 2660 uczniów. Baza dydaktyczna szkolnictwa ukraińskiego jest porównywalna z warunkami szkół dla uczniów-Polaków. Żadna ze szkół dla mniejszości narodowych w Polsce nie pracuje w systemie dwuzmianowym. Podręczniki do nauki języka ojczystego (a więc ukraińskiego) oraz historii i geografii kraju ojczystego mniejszości MEN przekazuje uczniom tych szkół nieodpłatnie.
MEN udziela ponadto dotacji na organizację obozów szkoleniowo-wypoczynkowych dla dzieci i młodzieży szkół ukraińskich oraz na wymianę młodzieży i różne festiwale folklorystyczne. Tyle z raportu.
Katedry filologii ukraińskiej istnieją na uniwersytetach w Warszawie, Krakowie, Szczecinie oraz dwie w Lublinie (KUL i UMCS).
Ukraińcy wydają w RP czasopisma:
– „Nasze Słowo” (deficyt pokrywa w całości polskie MKiS),
– „Nad Buhom i Narwoju” (dofinansowywany przez MKiS),
– „Błahowist” (miesięcznik religijny),
– „Peremyśky Dzwony” (jw., Przemyśl),
– „Widryżka” (młodzieżowe, dofinans. przez polską Fundację Kultury),
– kwartalnik „Słowo Pedagoga”
[oraz otrzymują regularnie audycje w swoim języku w Polskim Radiu i Telewizji – przyp. red.].
Powyższe dane trzeba skonfrontować z liczebnością mniejszości ukraińskiej w RP. Informację na ten temat znajdujemy w „Gazecie Lwowskiej” nr 13/98: liczbę Ukraińców w dzisiejszej Polsce szacowano na ok. 200–300 tysięcy (nie ma precyzyjnych danych, ponieważ spisy ludności nie zawierają rubryki narodowość). Jednak ostatnio działacze ukraińscy korygują tę liczbę w dół – na 160–200 tysięcy.
Równocześnie wiemy z innych źródeł, że na terenie całego państwa Ukraina mniejszość polską szacuje się na jeden do półtora miliona.
Istnieją tam 2 szkoły 11-klasowe we Lwowie, 9-klasowa w Mościskach i 4-klasowa w Strzelczyskach z polskim językiem nauczania (i ciągle przez to atakowane, aby polski ograniczyć do nauki samego języka oraz ewentualnie historii).
Język polski był nauczany nadobowiązkowo w kilkudziesięciu punktach pozaszkolnych, ale zostały one zlikwidowane.
W to miejsce powstało dotąd 14 szkół sobotnich (kilka następnych w trakcie rejestracji), prowadzonych na zasadach społecznych, bez żadnych dotacji ze strony tamtego państwa. W kilku szkołach polski jest nauczany jako język obcy.
Nie ma żadnej katedry języka polskiego na uniwersytetach, jedynie lektoraty w Kijowie i Lwowie oraz w Tarnopolu, w prywatnej uczelni. Był w Drohobyczu, lecz skasowany.
Czasopisma polskie:
– „Gazeta Lwowska” (dwutygodnik), sponsorowana z RP przez Fundację Pomocy Polakom na Wschodzie (FPPnW),
– „Dziennik Kijowski” (dwutygodnik) – suplement „Hołosu Ukrainy”, dotowany do niedawna przez władze ukraińskie (obecnie sprawa w toku),
– „Głos Podola” (w Jarmolińcach, miesięcznik), sponsorowany przez FPPnW,
– „Mozaika Berdyczowska” (kwartalnik), sponsorowana jw.
– „Krynica” (kwartalnik katolicki, Kijów),
– „Biuletyn Federacji Organizacji Polskich n.U.” (Lwów, nieregularnie), sponsorowany doraźnie z RP,
– „Głos Nauczyciela” (Lwów, kwartalnik), dodatek do Gazety Lwowskiej,
– „Radość Wiary”, pismo archidiecezjalne (Lwów, kwartalnik),
– „Wołanie z Wołynia” (kwartalnik kościelny)
oraz Radio Lwów, sponsorowane przez FPPnW oraz LOT.

Przy okazji warto przekazać Czytelnikom jeszcze jedną informację, przeczytaną w „Nowinach Rzeszowskich” z 19 X 1998, które przytaczają wypowiedź p. Iwony Grodzkiej z Biura ds. Mniejszości Narodowych w Ministerstwie Kultury i Sztuki RP. Oto w 1998 r. mniejszość ukraińska w Polsce otrzymała od MKiS 885 tys. zł (8,85 miliarda starych zł). W tym roku Związek Ukraińców w Polsce spodziewa się 765 tys. zł z dotacji MKiS oraz 247 tys. od fundacji, samorządów i innych sponsorów – razem ponad 1 milion zł (czyli ponad 10 miliardów st. zł).
Tyle dostaną Ukraińcy w RP na 200-tysięczną społeczność. A ile da Ukraina milionowej rzeszy Polaków? Zgadywać nie trzeba.
Kazimierz Selda
 
UWAGA NA HREBENNE
Już od szeregu lat kilka razy na tydzień znajdujemy w prasie notatki o napadach – od Przemyśla i Białegostoku po Szczecin i Zgorzelec, których sprawcami są obywatele WNP – Rosjanie, Białorusini, Ukraińcy. W naszych południowych stronach są to z zasady ci ostatni, ofiarami zaś przeważnie ich współobywatele. Napady, wymuszenia, szantaże, a nierzadko morderstwa dzieją się nie tylko na drogach, także na placach targowych, gdzie spotkać można – obok cwaniaków – także zwykłych, biednych ludzi, dla których drobny handel jest jedynym sposobem na przeżycie. Oni właśnie, całkiem bezbronni, stają się łatwym łupem dla coraz lepiej zorganizowanych szajek przestępczych. Zadziwia dotąd słaba reakcja (nie twierdzimy, że całkowity brak) ze strony polskich organów ścigania, co stwarza tym gangom wręcz komfortowe warunki do działania. Oto przykład sprzed paru lat: na krakowskich Grzegórzkach pod Halą Targową siedzą babiny ze Wschodu ze swym skromnym towarem. W obecności kupujących krakowian, nie krępując się bynajmniej, podchodzi do tych kobiet typ, który w ich języku żąda opłaty. Jedna z nich bez szemrania podaje mu dwie stówki (było to przed wymianą waluty), druga się ociąga. Ta pierwsza zwraca jej uwagę: Daj, bo za chwilę zapłacisz milion. Poskutkowało.
Dlaczego przymykano na to oczy? Czy nie brano pod uwagę, że takie sytuacje to niezły instruktaż dla rodzimych bandziorów?
Wreszcie jakby przerwano zmowę milczenia i dystansowania się od importowanego bandytyzmu. Krakowski „Dziennik Polski” w artykułach red. Wiesława Ziobry: Tam gdzie czyha nieszczęście (nr 78/99) oraz 13 napadów (82/99) opisuje horror, odbywający się co dzień i co noc między przejściem granicznym w Hrebennem a Narolem i Lubaczowem. Ulubionym miejscem napadów jest leśne wzniesienie Góra Płazowska (k. wsi Płazów) i rejon parkingu w uroczysku Bachory.
Uważajmy przeto, jadąc do Lwowa (lub wracając) pojedynczym samochodem osobowym albo zrezygnujmy z tego środka lokomocji. Albo zbierajmy się w wielosamochodowe konwoje, tak jak to robiono zaraz po wojnie na zakopiance w rejonie Lubonia.
Włodzimierz Panasiuk


Notatki
• W 59. rocznicę pierwszej deportacji Polaków z terenów zajętych przez Związek Sowiecki, w dniu 11 lutego złożono kwiaty pod warszawskim pomnikiem ofiar reżimu stalinowskiego. Szacuje się, że w czterech seriach deportacji wywieziono z Ziem Wschodnich ok. 2 milionów polskich obywateli. Kolejna seria była podobno przewidziana na lato 1941 r., ale nie zdążyli...
u Prasa doniosła, że Estonia i Rumunia zezwoliły na powrót wypędzonych z tych krajów Niemców, wobec czego Niemiecki Związek Wypędzonych postawił nowe żądania w podobnej kwestii wobec Polski i Czech (domagając się ponadto wypłaty odszkodowań). Z ciekawością i nie bez powodu śledzimy rozwój tej sprawy.

• W przemówieniu wygłoszonym w Berlinie z okazji przyznania mu doktoratu h.c. jednego z tamtejszych uniwersytetów, minister Spraw Zagranicznych RP, prof. Geremek, był uprzejmy określić Niemcy jako wschodnie kresy zachodniej cywilizacji, Polskę zaś jako zachodnie kresy Europy Wschodniej. Oto nowe widzenie naszego kraju, który – jak dotąd sądziliśmy – od chwili przyjęcia chrześcijaństwa z Zachodu, przez 1000 lat – mimo wszystkich trudności i obcych zakusów – rozwijał się
w orbicie tamtej kultury i cywilizacji. Okazuje się jednak, że to nie tak, że krąg zachodniej cywilizacji nas nie obejmuje. Czy oznacza to, że należymy do Europy bizantyńskiej? Ale co z cyrylicą?
Nie wydaje nam się, by wypowiedź ministra była taktowna i polityczna.

• Wśród krakowian na pewnym poziomie kultury, wiedzy i godności spotykamy na ogół życzliwą, czy nawet serdeczną postawę wobec Ziem Wschodnich i tamtejszych Polaków. Ale bywają i inne – obrzydliwe. Oto przykład: redaktor z „Dziennika Polskiego” (nr 26/99) rozmawia z profesorem medycyny (nb. byłym I sekretarzem PZPR na krakowskiej AM), który opowiada, że pamiętając o pomocy psychiatrów zachodnich z czasu stanu wojennego, teraz postanowiono pomóc kolegom ze Wschodu i zaczęto zapraszać psychiatrów z Ukrainy, Białorusi, Litwy. – Polaków? – pyta dziennikarz. – Ależ skąd. Psychiatrów. W ogóle nie było wśród nich Polaków. Unikamy podtekstów politycznych... Nic dodać, nic ująć.

• W ostatnich dniach lutego przebywali we Lwowie prezydent Krakowa prof. Andrzej Gołaś i przewodniczący Rady M. Krakowa Stanisław Handzlik. Goście z Krakowa, poza rozmowami z przedstawicielami administracji Lwowa, spotkali się z zarządem Tow. Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej, który przedstawił zamiar stworzenia we Lwowie „Domu Polskiego”. Do tematu tego powrócimy.