Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

NOWE KSIĄŻKI

Lwów, wnętrze katedry łacińskiej. Litografia z 1855 r. Wg Sztuka Kresów Wschodnich, t. III• Mamy już III tom Sztuki Kresów Wschodnich, wydany przez Instytut Historii Sztuki UJ oraz Koło Naukowe Studentów HS UJ (Kraków 1998), pod redakcją prof. Jana Ostrowskiego. Tom ten gromadzi materiały z sesji naukowej, jaka odbyła się w X 1996 (pisaliśmy o niej w CL 1/97): 17 referatów, a 8 z nich dotyczy Małopolski Wschodniej. Pierwszym z nich jest podsumowanie pięciu lat prac inwentaryzacyjnych kościołów archidiecezji lwowskiej (o kolejnych „ekspedycjach” donosimy co roku). Pisze o tym prof. J. Ostrowski, organizator tej wspaniałej akcji. A. Betlej, P. Krasny. M. Wojcik i W.S. Wujcyk piszą o lwowskich twórcach: architektach F.K. Kulczyckim i F. Capponim oraz rzeźbiarzu F. Olędzkim (wszyscy z XVIII w.), zaś J. Ostrowski o pewnej rzeźbie wielkiego J.J. Pinsla (XVII w.). J. Petrus omawia dekorację wnętrza lwowskiej katedry łacińskiej, a M. Wojcik malowidła ścienne w kościele w Warężu. Dalsze artykuły w książce dotyczą zabytków Podola i Ukrainy, Żmudzi, Wilna i Przemyśla.
Książka dostępna w księgarniach krakowskich.

• Kultura Ziem Wschodnich czasów przedokupacyjnych zyskuje nową dokumentację. Oto Biuro Pełnomocnika Rządu do spraw Polskiego Dziedzictwa Kulturalnego za Granicą w Ministerstwie Kultury i Sztuki od paru lat wydaje dwie serie opracowań: Seria A: Straty Kultury Polskiej oraz Seria B: Wspólne Dziedzictwo. Ta druga dotyczy Ziem Wschodnich, co nie znaczy, iż ziemie te nie są uwzględniane w serii pierwszej.
W serii B ukazało się dotąd osiem książek, z czego cztery wzbudziły nasze szczególne zainteresowanie, ponieważ dotyczą w całości lub w części Małopolski Wschodniej.
Pierwszy z tych tomów, opasła, prawie 800-stronicowa księga – to Biblioteki na Wschodnich Ziemiach II Rzeczypospolitej. Informator (Poznań 1998), opracowana pod redakcją naukową Barbary Bieńkowskiej. Książka dotyczy całych Ziem Wschodnich z Wilnem i Lwowem na czele wraz z setkami miast, miasteczek, wsi i dworów oraz obejmuje wszelkie rodzaje księgozbiorów, łącznie z prywatnymi. Zwróćmy jednak uwagę, że w tym ostatnim zakresie wykaz nie może być, rzecz prosta, kompletny – zestawienie bibliotek domowych jest po półwieczu fizycznie niemożliwe.
Przykładem niech będzie prywatna kolekcja dziadka piszącego niniejsze omówienie, na pewno większa od wielu spośród wymienionych, o tematyce leśniczej i ogólnokulturalnej. Po wywiezieniu dziadków do Kazachstanu w kwietniu 1940 r., mieszkający w ich domu Rosjanie i Ukraińcy urządzili sobie kąpiel, paląc w piecu łazienkowym książkami dziadka. Z biblioteki tej pozostała mi przypadkowo jedna jedyna książka: bpa Bandurskiego Jadwiga Święta Królowa na polskim tronie, którą sobie od dziadzia na krótko przedtem wypożyczyłem. Habent sua fata libelli...
Takich niewielkich i nieznanych księgozbiorów było chyba bardzo wiele, większość zapewne tam została, niektóre w całości lub w części przyjechały wraz z wysiedleńcami (takich również znam kilka). Trudno wszakże mieć pretensje do autorów, że śladów po nich nie odnaleźli.
Dla informacji Czytelników przytaczamy kilka ciekawych liczb: w udokumentowanych zbiorach doliczono się w woj. lwowskim 3,33 mln woluminów, w stanisławowskim 470 tys., w tarnopolskim 490 tys. Wśród miejscowości o najliczniejszych zasobach na całych Ziemiach Wschodnich wymieniono na trzech pierwszych miejscach: Lwów – 2,94 mln książek, Wilno – 1,9 mln i Stanisławów – 160 tys. Kolejne były: Grodno, Łuck, Brześć n. Bugiem, Pińsk, Tarnopol (90 tys.), Chyrów (66 tys.), Równe, Kołomyja (56 tys.), Krzemieniec, Drohobycz (40 tys.) itd. Wymienione liczby nie należą z dzisiejszego punktu widzenia do imponujących, pamiętajmy wszakże, że przed kilkudziesięcioma laty książki nie były – z różnych względów – towarem tak popularnym jak obecnie. Na dowód przypomnijmy stwierdzenie M. Matwijowa – którego pracę o zbiorach lwowskich omawialiśmy w CL 4/97 – że zbiory lwowskie były trzecie, a w niektórych dziedzinach drugie w kraju.
Książka dostępna w księgarniach naukowych w całym kraju.

• Druga z wspomnanych książek to Urszuli Paszkiewicz Inwetarze i katalogi bibliotek z Ziem Wschodnich Rzeczypospolitej (spis za lata 1510–1939), Warszawa 1998). Ten tom obejmuje szerszy zakres terytorialny: ziemie I Rzeczypospolitej, z Królewcem, Kownem, Mińskiem i Kijowem. Zarejestrowane dokumenty znajdują się w wielu niepolskich zbiorach.
Najliczniejsze inwentarze i katalogi dotyczą oczywiście Lwowa (337 pozycji na ogółem 1031. Dla porównania: Wilno – 150 poz.). Występują ponadto nazwy wszystkich niemal miast i miasteczek Małopolski Wschodniej, a także miejscowości związanych z klasztorami i rezydencjami ziemiańskimi.
Książka dostępna jw.

• Kolejne wydawnictwo Biura Pełnomocnika to Zabytki Województwa Stanisławowskiego. Wykaz z lat 1920–29 pod redakcją naukową Ryszarda Brykowskiego i Grażyny Ruszczyk (Warszawa 1998). Tekst tego wykazu został więc opracowany we wczesnych latach międzywojennych, reprezentuje zatem stan po dotkliwych zniszczeniach w I wojnie światowej, lecz sprzed II wojny i sowieckiej, masakry kościołów, pałaców i dworów.
Tekst oryginalny (maszynopis), sporządzony przez biuro konserwatora zabytków okręgu lwowskiego, stanisławowskiego i tarnopolskiego, znajduje się obecnie w Archiwum Akt Nowych w Warszawie. Niestety odpowiadające mu zdjęcia znajdują się we Lwowie. Omawiana książka została więc zilustrowana zdjęciami z niekompletnych zasobów Instytutu Sztuki PAN w Warszawie. Ale i to warto zobaczyć.
Książka dostępna jw.

• Czwarta (choć chronologicznie najwcześniejsza) z wspomnianych wyżej książek to Archiwa rodzinne i majątkowe w zbiorach państwowych we Lwowie. Informator, opracowany przez Stanisława Pijaja (Warszawa 1995). Praca to bardzo specjalistyczna, przydatna dla badaczy, warto tu jednak odnotować jej istnienie. Zestawiono w niej archiwalia około 100 rodzin, głównie ziemiańskich i arystokratycznych, przechowywane dziś w dwóch archiwach we Lwowie. Są więc niezwykle cenne dokumenty z XV–XX wieku, np. Lanckorońskich od XV w., Drohojowskich od XVI w. i innych, w większości wschodniomałopolskich rodów, jak Dzieduszyccy, Gołuchowscy, Rejowie z Psar (k. Rohatyna), Cieńscy czy ks. Jabłonowscy, nie mówiąc o innych, jak Sapiehowie, Czartoryscy lub Lubomirscy.
Książka dostępna jw.

Tadeusz Kukiz• W CL 4/97 omawialiśmy tomik, który zapoczątkował niezwykle ciekawą serię, ważną dla naszej wiedzy o historii, religijności i sztuce Ziem Południowo-Wschodnich: o Madonnach Kresowych, znajdujących się obecnie w diecezji gliwickiej. I oto mamy już drugi tomik: Madonny Kresowe i inne obrazy sakralne z Kresów w diecezji opolskiej (Wydawnictwo Wacław Bagiński, Wrocław 1998).
Zadziwia erudycja dra Kukiza (lekarza!) w kilku dziedzinach historii: dziejów ziem południowo-wschodnich, tamtejszego Kościoła i rzymskokatolickiej społeczności, a wreszcie historii sztuki. Nie może nie imponować oczytanie w wielotematycznej literaturze przedmiotu i trud włożony w ustalenie losów obrazów w czasie i po II wojnie, a także w zebranie dokumentacji fotograficznej obrazów i świątyń sprzed i po potopie.
Nowa książeczka zawiera omówienia 12 obrazów Matki Boskiej: z kolegiaty w Stanisławowie, z kościołów w Brodach, Łopatynie, Horodence, Monasterzyskach, w Kozowej, Buszczu i Budyłowie k. Brzeżan, w Nastasowie k. Tarnopola, w Biłce Szlacheckiej i Barszczowicach k. Lwowa, w Twierdzy k. Mościsk oraz z kościoła w Łyścu k. Stanisławowa (nie jest to jednak ów sławny obraz MB Łysieckiej, przechowywany w Gliwicach). I jeszcze omówienie obrazów Pana Jezusa: pięciu kopii Chrystusa Milatyńskiego (którego oryginał jest w Krakowie, a jeszcze inna kopia w Kamionce Strumiłłowej) oraz obrazu z Dederkałów k. Krzemieńca.
To nie wszystko. Wyszła trzecia książka dra T. Kukiza: Wołyńskie Madonny i inne obrazy sakralne z diecezji łuckiej, wydana przez Ośrodek Wołanie z Wołynia, Biały Dunajec 1998. Tom omawia 13 obrazów Matki Boskiej i 3 Pana Jezusa, rozmieszczone dziś po całej RP: od Chełma i Augustowa po Elbląg i Gorzów Wielkopolski. Kilka z nich zaginęło lub skradziono, kilka trafiło do cerkwi prawosławnych po tej i tamtej stronie kordonu. Kilka kopii wróciło do otwartych na nowo kościołów na Wołyniu.
Dr Kukiz publikuje swoją sakralną dokumentację także w czasopismach, głównie katolickich oraz kresowych. W pierwszych uczy o Wiernej Ziemi, w drugich nam ją przypomina.
Książki do nabycia w księgarniach katolickich.

• Redakcji Wydawnictw Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego zawdzięczamy książeczkę ks. Stanisława Tymosza (zapewne pracownika naukowego Wydziału Prawa Kanonicznego i Świeckiego KUL) pt. Synod archidiecezji lwowskiej z roku 1765 (Lublin 1998). Praca ta omawia ważne wydarzenie w Kościele lwowskim z czasów arcybiskupa Wacława H. Sierakowskiego, którego rządy zamknęły się w latach 1760–80, a którego nazwisko wiązało się nam dotąd z gruntowną przebudową wnętrza lwowskiej archikatedry. Została ona wtedy pozbawiona starego wyposażenia, a cechy gotyckie, szczególnie w trzech hallowych nawach, starano się zatrzeć i wprowadzono wystrój barokowy. Cóż, taka była wtedy moda, możemy tylko żałować.
W pierwszym rozdziale swojej książki ks.Tymosz daje skrót historii archidiecezji lwowskiej, zapoczątkowanej w XIII w., jednak ze szczególnym uwzględnieniem wieku XVIII. Wymienia też wcześniejsze synody we Lwowie (1504, 1594, 1641 r.). Zainteresowany czytelnik znajdzie dalej relację z przebiegu synodu z 1765 r., ale przede wszystkim omówienie statutów synodalnych, których celem była reforma partykularnego Kościoła lwowskiego do nowej epoki (od poprzedniego synodu upłynęły aż 124 lata!).
Książkę można kupić w księgarniach naukowych i katolickich.

• Ukazał się wartościowy i praktyczny (a dla naszej redakcji wprost nieoceniony) leksykon Bitwy polskie, autorstwa Tomasza Gąsowskiego, Jerzego Ronikiera i Zdzisława Zalewskiego. W książce znalazło się ponad 500 bitew, stoczonych od średniowiecza po II wojnę światową na ziemiach polskich, a także poza nimi, lecz z udziałem formacji polskich (przykładem Monte Cassino). Leksykon uwzględnia 41 bitew, rozegranych na obszarze Małopolski Wschodniej od XVI do XX wieku. Pierwsza z nich to bitwa nad Dniestrem 4 X 1509, stoczona z wojskami hospodara mołdawskiego, który zaanektował Pokucie. Ostatnia: 22–27 lipca 1944, kiedy to jednostki AK przeprowadziły zaciekłe walki, szczególnie w północnych dzielnicach miasta, z broniącymi się we Lwowie wojskami niemieckimi, i opanowały miasto. Co stało się potem, gdy do wolnego Lwowa weszła krasna armia – pamiętamy.
W całej książce jeden szczegół dotknął nas: kończąc omówienie obrony Lwowa w 1918 r. autorzy napisali m.in., że legenda tej Obrony zapomniała o pogromie Żydów. Sprawę ową, jak zapewne Czytelnicy pamiętają, poruszyliśmy w CL S/98 (Wertując wydawnictwa) i CL 1/99 (Listy), konfrontując różne relacje z tych wydarzeń. Trzeba jeszcze raz zwrócić uwagę, że każda zawierucha wojenna mobilizuje męty, a wypadki nie mogą nie wymykać się spod kontroli, zwłaszcza że część Żydów zajęła stanowisko wrogie wobec Polaków. Nadto w tzw. pogromie lwowskim brały udział szumowiny różnych nacji i proweniencji (nie wyłączając Żydów – wcale nie tylko po stronie ofiar), a nawet liczby poszkodowanych historycy nie umieją uzgodnić. Po cóż więc mącić czymś tak niejasnym czysty obraz Obrony Lwowa i jej piękny opis w leksykonie?
Książka dostępna we wszystkich księgarniach.

• Uniwersytet Opolski, któremu obecnie rektoruje prof. Stanisław S. Nicieja, wydał pracę biograficzną Romana Nowackiego o znakomitym historyku lwowskim, którego znamy przede wszystkim jako zwycięskiego obrońcę Morskiego Oka w Tatrach: Oswald Balzer (1858–1933) (Opole 1998). Książka ukazała się w 65. rocznicę śmierci wielkiego uczonego i społecznika. Na niej oparliśmy sylwetkę O. Balzera, którą zamieścimy w następnym numerze.
Książkę można dostać w księgarniach o profilu naukowym.
Barbara Kraśnicka

• Tomik wierszy Alicji Bober pt. Tęsknotą pisane, wydany przez Bibliotekę Publiczną Miasta i Gminy Kolbuszowa, jest ze wszech miar godny polecenia. Niejednemu czytelnikowi pozwoli dostrzec podobieństwo do własnych losów, przeżyć, zbliżonych odczuć. Wiersze pani Alicji są bardzo sugestywne, poruszające sprawy wspólne dla wielu, którzy znaleźli się na nieludzkiej ziemi, takie jak tęsknota za ojczyzną, za miejscem pogodnego dzieciństwa, wyjątkowej atmosfery i bogatych tradycji. Nostalgia była tą siłą napędową, która spowodowała u młodej dziewczyny, wywiezionej z rodzicami do Kazachstanu za przynależność siostry do ZWZ – potrzebę przelewania na papier przeżyć, uczuć, wydarzeń, refleksji. Ich forma poświadcza niepośledni dar poetyckiego rzemiosła. Omawiany tomik opatrzony został przedmową Gustawa Ostasza, który sytuuje autorkę w gronie poetów kontynuujących w poezji nurt młodopolski i skamandrycki. Jest to wysoka ocena.
W zbiorku, oprócz wierszy pisanych na zesłaniu, odnajdujemy późniejsze, z okresu pobytu w Palestynie i W. Brytanii, dokąd autorka trafiła z armią Andersa. Oprócz talentu cechował ją niezwykły hart ducha, dowiadujemy się bowiem, że do tej armii szła na piechotę 173 km, bo tyle dzieliło Użdżar, gdzie pożegnała się z rodzicami, do Ajaguza, miejsca zbiórki. Kilka końcowych wierszy napisała poetka już w Polsce, do której wróciła z mężem i córeczką. Wiersze te poświęciła najbliższym – matce, ojcu, siostrze. Ostatni z nich jest modlitewnym westchnieniem – odnajdujemy w nim źródło siły, z którego czerpała, aby przetrwać zły czas, nie tracąc wiary w możliwość powrotu. Oto fragment:

Ty pomagałeś przeżyć mi
i wojnę i zesłanie,
i przez niełatwych parę lat
w opiece miałeś, Panie!

• 80. rocznica Obrony Lwowa stała się dla Jerzego Masiora impulsem do wydania kolejnego zbiorku wierszy, tym razem poświęconego Cmentarzom Orląt i Łyczakowskiemu. Niezwykłość tych miejsc zniewala pamięć i wyobraźnię, szczególnie tych, co własną wrażliwość i wizyjność przekazują w mowie wiązanej, a autor książeczki Czas bywa ciszą, czyli bardzo lwowski poeta spod Kajzerwaldu, czyni to szczególnie pięknie. Jerzy Masior atakuje wyobraźnię czytelnika obrazami, które wyzwalają uczucia współbrzmiące z uczuciami bohaterów jego wierszy. Posługując się nieoczekiwanymi rymami i asonansami czyni poszczególne wersy jednostkami znaczeniowo-emocyjnymi, co uwypukla treść, podnosząc tym samym czytelność tej poezji.
Jerzy Masior znany jest również jako niezwykle aktywny działacz TMLiKPW w Nowym Sączu. Popularyzując wiedzę o Lwowie i folklorze tego miasta w formach estradowych i w wykonaniu młodzieży, z którą uczestniczy w wielu uroczystościach i imprezach na terenie kraju, stał się postacią znaną i popularną. Należy mieć nadzieję, że niejeden fragment z tomiku Czas bywa ciszą znajdzie się w repertuarze nowosądeckiej młodzieży, organizowanej przez Masiora. Historyczne wydarzenie sprzed 80 lat przekazywane przez dzisiejszą młodzież słowami bardzo współczesnej poezji, z jej metaforyką dalekich skojarzeń i obrazowością, mają szansę stać się bliższe i lepiej zrozumiałe, szczególnie przez młodych słuchaczy. Liryka Jerzego Masiora nie poucza, ale pozwala przeżywać obraz świata i przeżyć poety. W tym tkwi jego wartość.
Irena Suchanek


Jest co czytać (9)

RADOŚĆ CZYTANIA

Ojcowie Redemptoryści, którzy od szeregu już lat osiedli w Drohobyczu, wśród swoich licznych osiągnięć i zasług mogą zapisać i to: założenie w 1994 r. pisma religijnego „Radość Wiary”, które było pierwotnie gazetą miejscowej parafii św. Bartłomieja, a od 1997 r. zyskało rangę archidiecezjalnego (winietę gazety zdobi od tego czasu sylwetka katedry lwowskiej). Redaktorem naczelnym był początkowo o. Kazimierz Piotrowski CSsR, zaś od nru 2/97 w stopce redakcyjnej (nb. mało przejrzystej, bo część informacji podaje się po polsku, część po ukraińsku) widzimy już nazwisko ks. Władysława Derunowa. Siedzibą redakcji pozostaje nadal Drohobycz, zespół redakcyjny jest zaś dość rozstrzelony: od Sokala po Tarnów. W jego składzie zauważamy p. Elżbietę Leusz, dyrektorkę Polskiego Radia Lwów. „Radość Wiary” jest kwartalnikiem, liczy 12–16 stron w formacie A3 i jest dość bogato ilustrowana. Druk odbywa się w Przemyślu. Do końca ub.r. ukazało się 20 numerów (niestety dysponujemy tylko jedenastoma, ale za to pierwszym i ostatnio wydanym).
Nie ma co ukrywać, że w naszej redakcji CL często korzystamy z informacji podawanych w „Radości Wiary”. Archidiecezja lwowska to przecież zarazem Małopolska Wschodnia, teren naszego zainteresowania, bo stamtąd pochodzimy. Każdy więc nowo oddany czy wyremontowany kościół, każda uroczystość, ale i dzień powszedni kapłanów i wiernych to sprawy nam bliskie. Skwapliwie więc wykorzystujemy te wiadomości, by je przekazywać dalej, ku pokrzepieniu serc.
„Radość Wiary” – zgodnie ze swym głównym powołaniem – dużo miejsca poświęca problematyce religijnej, Kościołowi uniwersalnemu, Ojcu Świętemu i Stolicy Apostolskiej, a także radosnym i tragicznym wydarzeniom na całym świecie. Czytelnicy-katolicy odzyskują tą drogą (i dzięki pięknej polszczyźnie) swą więź z całym Kościołem rzymskim, z całym katolickim światem, którego Kościół lwowski jest od lat z górą sześciuset ważną cząstką.
Kościół lwowski bowiem zawsze miał, i ma nadal w naszej epoce, wiele do zaofiarowania światu i naszemu narodowi. Miał i ma czcigodne sanktuaria oraz wspaniałych ludzi – niemałą liczbę już wyniesionych do chwały ołtarzy i na to wyniesienie oczekujących: św. Jana z Dukli, błogosławionych Jakuba Strzemię, Marcelinę Darowską, Kolumbę Gabriel, Sługi Boże Józefa Bilczewskiego, Zygmunta Gorazdowskiego, Bernarda Łubieńskiego i wielu dalszych, z których życiorysami i cnotami można się zapoznać w „Radości Wiary”. Poznajemy też dzisiejszych niezwykłych duszpasterzy: sędziwego ks. infułata Ludwika Rutynę z Buczacza, młodego ks. Andrzeja Ramsa ze Strzelczysk, lub niedawno zmarłych ks. biskupa Rafała Kiernickiego i ks. Kazimierza Mączyńskiego. Wszak postawa tych kapłanów godna jest naśladowania.
To dobrze, że kwartalnik pozyskał sobie współpracę ks. dra Józefa Wołczańskiego, czołowego dziś historyka Kościoła lwowskiego. Jego doskonałe i ważne artykuły znajdujemy w wielu numerach: o dziejach lwowskiego Seminarium Duchownego – dziś w Brzuchowicach, o kościele św. Elżbiety we Lwowie (którego bzdurnie zakłamaną historię wypisano w jakimś piśmie ukraińskim) i o innych jeszcze historycznych sprawach.
Cieszymy się, że istnieje takie polskie i katolickie pismo jak „Radość Wiary” i czytamy je z wielkim zainteresowaniem. Jego twórcom gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów.
Stefan S. Łukowski