Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020

Lucjan Siemieński, LEGENDY

Przed trzydziestu laty ukazały się
w edycji Państwowego Instytutu Wydawniczego (Warszawa 1975) Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie, zebrane przez zapomnianego dziś pisarza Lucjana Siemieńskiego. Z książeczki tej wybraliśmy kilka podań, związanych z naszymi polskimi ziemiami południowo-wschodnimi.

 

Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie

ORŁY HERBURTÓW

W bliskości Dobromila, na wyniosłej górze, widne po dziś dzień rozwaliny dawnego zamku Herburtów. Jest tam podanie gminne, opowiadające przyczynę wygaśnięcia tej sławnej i możnej rodziny. Każdy umierający Herburt, jak powiada lud tamtejszy, przemieniał się w siwego orła i obierał na skałach zamkowi przyległych mieszkanie, gdzie gnieżdżąc się, młode swe wywodził pisklęta. Dopóki orły się gnieździły i dopóki je szanowano, dopóty sprzyjało szczęście Herburtom. Lecz naraz zniszczył wszystką pomyślność jeden niebaczny potomek tego rodu, który niepomny na oddawaną cześć tym orłom, ośmielił się ubić jednego z rusznicy. Powróciwszy z polowania do domu dowiedział się, iż właśnie w chwili zabicia orła skonał jego mały synek, którego całkiem zdrowego jeszcze
w domu był zostawił.

Od tego czasu orły przestały się gnieździć na skale; uciekło szczęście i dostatek od Herburtów, a ich rodzina z powodu zabicia orła wygasła na owym osieroconym ojcu.

Przypomnijmy, że matka Mikołaja Reja, urodzonego w Żurawnie przed 500 laty, była z domu Herburtówna i pochodziła z tego zamku koło Dobromila.

 

STÓŁ MARMUROWY W OLESKU

W czasie przyjścia na świat Jana III, który się urodził wtórego czerwca 1624 roku, w wigilię Przenajświętszej Trójcy, zdarzyła się dziwna przygoda zrządzeniem niepojętej w swych cudach Opatrzności. Skoro bowiem odebrano niemowlę, a po obmyciu położono na stole marmurowym*, który w tej chwili jak gdyby zrysowany piorunem, na dwoje przepękł się. Rzecz przytomnych zasępiła, a wielebny ojciec Siemaszko z monastyrku bazyliańskiego, znajdujący się przy tym milczeniu, rozerwał je tymi słowy: „Snadź, że niemowlę to z poręki wszechmocności chwałę odebrało, która w całym chrześcijaństwie walor mieć będzie; świetna ta jednak chwała w czasie dalszym przepęknie się i polskiemu narodowi szkodliwą się stanie”.

* Stół ten jest czarny; długości najmniej trzech łokci; wzdłuż idzie rysa; później, nie wiadomo dlaczego, kazano go przeciąć na dwoje i teraz tworzy dwa stoły znajdujące się w Podhorcach.

 

ZAMEK JAZŁOWIECKI

Rozwaliny spaniałego niegdyś grodu Jazłowieckich na Podolu świadczą o karze niebios, jaka dotknęła ród Jazłowieckich za to, iż jeden z nich nielitościwie wypędził osiadłych tamże Ormian; z ustąpieniem tych pracowitych i przemyślnych ludzi wszystkie nieszczęścia zwaliły się i na miasto, i na onego dziedziców. Rodzina Jazłowieckich zgasła, a gród przeszedł na własność Koniecpolskich. I tej rodziny nie lepszy był koniec. Gdy bowiem razu pewnego z chłopięciem jednym, tego imienia dziedzicem, piastunka przyszła igrać na brzeg studni zamkowej, nastraszona przez kogoś upuściła dziecię, z którego śmiercią miała się zacząć kolej nieszczęść Polski.

Dzisiaj okoliczni wieśniacy w chwilach gdy słońce zachodzi, widują jak promień jego tworzy niekiedy w obłokach złotą przepaskę, potem złotowłose dziecię na głowie mające wianek, w prawej ręce krzyż, a w lewej kwiaty. Zjawisko to dopóty ma się pojawiać, póki świetniejsze losy dla kraju nie wrócą.

 

Trzeba by teraz patrzeć, czy owe zjawisko się nie pojawia. A w ogóle – czy nie ma weselszych legend?

 

LUCJAN SIEMIEŃSKI, ur. 1807 w Kamiennej Górze k. Magierowa (na terenie Roztocza, między Rawą Ruską a Żółkwią), pisarz, tłumacz, krytyk literacki i artystyczny. Uczestnik Powstania Listopadowego, współorganizator Stowarzyszenia Ludu Polskiego, emigrant we Francji. Zmarł w Krakowie 1877, pochowany w krypcie zasłużonych na Skałce.