Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

WERTUJĄC WYDAWNICTWA

• Z wielką ciekawością witamy nowe czasopismo kresowe – „Biuletyn Informacyjny” oddziału lubelskiego Tow. Miłośników Lwowa i Kresów Płd.Wsch., któremu prezesuje prof. Władysław Stążka. W zespole redakcyjnym zasiadają obok Profesora pp. T. Radomański, K. Rozmiłowski i W. Kądzioła. Pierwszy (zerowy?) numer został wydany z okazji X-lecia TMLiKPW, a niemal w całości jest poświęcony 80. rocznicy Obrony Lwowa w 1918 r.
Z przedmowy, a także z naszej rozmowy z Redaktorami wiemy, że ich zainteresowania są szerokie. Mamy więc nadzieję, że łamy swego biuletynu poświęcą także wkładowi lwowian w życie i rozwój Lublina, jego uczelni, kultury itd. Przykłady: ks. rektor Krąpiec, prof. Krwawicz i wielu, wielu innych (o tym niedocenianym problemie w skali ogólnopolskiej pisaliśmy w CL 4/98, przy okazji omawiania „Biuletynu” TMLiKPW w Warszawie. Warto także pamiętać o innych ośrodkach Lubelszczyzny: Zamościu, Chełmie czy Puławach, a z drugiej strony o lublinianach we Lwowie i Małopolsce Wschodniej.
I jeszcze jedno: aby pismo wpisało się w kulturę Lublina – czy nie warto mu nadać bardziej chwytliwego tytułu niż „Biuletyn”?
Mamy jeszcze jedno nowe pismo kresowe: „Z nurtem Stryja” (ukazało się już siedem numerów, a wydaje je Oddział Stryjan TMLiKPW w Gliwicach), ale o tym prosimy czytać w jednym z kolejnych numerów.

• Żona premiera, pani Ludgarda Buzkowa, zwierzyła się w rozmowie z dziennikarzem (Włodzimierzem Nowakiem, „Gazeta Wyborcza” 295/98), że – w czasie, gdy ich córka Agata w latach 80. ciężko chorowała – miała szczególne nabożeństwo do Matki Boskiej Kochawińskiej, której cudowny obraz był wtedy w kościele św. Bartłomieja w Gliwicach, i uczęszczała tam na cotygodniowe nowenny. Wspomniany obraz znajduje się dziś w sanktuarium specjalnie jemu poświęconym – pw. MB Kochawińskiej w Gliwicach.
Agata Buzek, po leczeniu w Niemczech, wyzdrowiała przed 10 laty. Dziś jest dobrze zapowiadającą się aktorką. O lwowskim epizodzie rodziny Buzków pisaliśmy w CL 1/98 (Sylwetki).

• W poprzednim numerze CL informowaliśmy o projekcie trzech ustaw, przygotowanych przez senacką Komisję Spraw Emigracji i Polaków za Granicą. Wiele gazet podejmuje teraz ten temat, m.in. w „Gazecie Wyborczej” (nr 9/99) wypowiada się znany polityk prawicowy Jarosław Kurski. Nie kwestionując potrzeby dokumentów, których domaga się obowiązek spłacenia przez Polskę długu moralnego wobec Rodaków, którzy nie z własnej winy i woli znaleźli się poza granicami państwa polskiego, rozważa Kurski realność i prawidłowość realizacji tych ustaw w ich zaproponowanym brzmieniu. Niezależnie od ekonomicznej strony tego problemu, podaje w wątpliwość, czy polscy konsulowie będą mieli podstawy do decydowania, kto jest jeszcze, a kto już nie jest Polakiem? W grę wchodzi bowiem bardzo wiele czynników, które mogą być różnie interpretowane i różne przynieść skutki.
Rozważaniom Kurskiego trudno odmówić słuszności – wiemy to z własnych obserwacji. Powstające jednak wątpliwości i zastrzeżenia powinny skłonić do jeszcze bardziej wnikliwego i wielostronnego przeanalizowania problemu, by ustawy dały sprawiedliwy i satysfakcjonujący efekt.
Również w „Rzeczypospolitej” (19/99) znaleźliśmy artykuły w tej samej sprawie: Andrzeja Kaczyńskiego Przywilej ojczyźniany (życzliwy) oraz Pawła Reszki Co z pana za Polak, panie „-ski”? (przywołujący, zapewne nie całkiem bez racji, istotne problemy moralne i praktyczne).

• Co piątek w krakowskim „Dzienniku Polskim” znajdujemy rysunek jakiegoś cennego (albo malowniczego) zabytkowego obiektu, wraz z stosownym tekstem objaśniającym. Autorem rysunków i tekstów jest Andrzej B. Krupiński, który wykonał ich sporo także we Lwowie i Małopolsce Wschodniej. W nrze 6/99 widzimy Kamienicę Królewską przy lwowskim Rynku i zapoznajemy się z historią tego architektonicznie i historycznie wspaniałego zabytku.

• Ten sam dziennik w nrze 52/99 przedstawia w artykule T. Korzeniowskiego Żywy oddech Galicji mało dotąd nam znanego poetę Janusza Szubera (pierwszy tomik jego wierszy ukazał się w r. 1995), który nagle zyskał rozgłos i został uznany za zjawisko. Stało się to za sprawą Zbigniewa Herberta i Czesława Miłosza, którzy niezwykle wysoko ocenili dokonania poetyckie Szubera w tomikach Gorzkie prowincje i czterech innych z lat 1995–97 (tworzących łącznie Pięcioksiąg) oraz ostatnio wydanym O chłopcu mieszającym powidła (Znak 1999, ale wiersze pochodzą z lat 1968–97). Poeta otrzymał niedawno kilka prestiżowych nagród.
Dlaczego o tym piszemy? Oto Janusz Szuber pochodzi ze „Wschodniej Galicji” i poprzez tę małą ojczyznę patrzy i opisuje świat. Nie jest więc chyba człowiekiem młodym (po prawdzie nic o nim nie wiemy). Autor artykułu pisze, że Szuber dźwiga jak brzemię dziedzictwo wielkiej historii i kultury. Jest kustoszem muzeum archeologii i etnografii Galicji. Jest pamięcią Galicji i żywym jej oddechem, w którym miesza się powietrze Wschodu i Zachodu. A oto początek wiersza pt. Jewgienij Bronisławowicz:

Listy adresowałem na Kalinina,
chociaż wiedziałem, że przed wojną
nazywało się to Wójtowska Góra,

a on, nie jak teraz,
Jewgienij Bronisławowicz,
tylko pan Eugeniusz
główny buchalter Polminu,
(. . .)

Wójtowska Góra, Polmin – to oczywiście Drohobycz. Dlatego niniejszą notatkę dedykujemy panu Adamowi Chłopkowi z Wójtowskiej Góry.

• Już parokrotnie (CL 4/97 i 2/98) przywoływaliśmy w tym miejscu „Kurier PKP”, który można znaleźć w pociągach ekspresowych i intercity. W nrze 40 z grudnia ’98, w rubryce Wspomnień czar, znajdujemy znowu ciekawy artykuł: Heleny Puszkar We Wschodniej Galicji. Autorka opisuje budowę i otwarcie linii kolejowej im. Karola Ludwika z Wiednia do Lwowa. Pierwszy pociąg dotarł do stolicy Galicji 4 listopada 1861 o godz. 14.30, witany przez dygnitarzy, duchowieństwo i tłumy mieszkańców miasta i delegacje z prowincji. Wcześniej zatrzymał się m.in. w Mościskach, Sądowej Wiszni, Gródku Jagiellońskim i Mszanie. W „Gazecie Lwowskiej” pisano wtedy, że za jej [tzn. tej linii kolejowej] pośrednictwem wschodnia Galicja zjednoczy się z cywilizowaną Europą.
Pierwotny budynek dworcowy (ukończony w 1861 r.) został później, w r. 1904, zastąpiony nowym, znanym nam, zaprojektowanym przez profesora Politechniki Lwowskiej Władysława Sadłowskiego przy współpracy profesorów I. Kędzierskiego, T. Obmińskiego i T. Talowskiego (ten ostatni, też profesor we Lwowie, był znanym architektem krakowskim). Entuzjastą i organizatorem tej inwestycji był dyrektor kolei we Lwowie (1897–1904), Ludwik Wierzbicki. Potrzeba wzniesienia nowego dworca wynikła z szybkiego rozwoju sieci kolejowej we Wschodniej Galicji – Małopolsce. W ciągu 40 lat oddano do użytku linie: Stanisławów–Kołomyja–Czerniowce (1866), Brody (1869), Tarnopol (1870), Stryj–Zakarpacie (1887), a także Stryj–Drohobycz, Sambor–Borysław i dalsze.
Monumentalny dworzec lwowski został wtedy uznany za jeden z najpiękniejszych w Europie.

Prof. Leszek Wajda z ASP w Krakowie, wierny uczestnik spotkań krakowskiego TMLiKPW. Rysunek Jana Szancenbacha• W CL 4/98 opublikowaliśmy rozmowę o znakomitym grafiku Januszu Bruchnalskim, a rozmowa ta – jak informowaliśmy – odbyła się w mieszkaniu pp. Anny i Leszka Wajdów, plastyków. I oto w nrze 1/99 miesięcznika „Dom & Wnętrze”, poświęconego architekturze, wzornictwu i sztuce, znaleźliśmy bogato ilustrowany opis tego pięknie urządzonego mieszkania pt. Salon po krakowsku (M. Tyniec).
Prawdę mówiąc – co wynika dopiero z treści artykułu – jest to salon tyleż po krakowsku, co i po lwowsku. O jego „krakowskości” przesądza na pewno większość mebli, obrazów czy bibelotów, jednak dalsza, niemała część wyposażenia oraz pewien rozmach i nieszablonowość urządzenia świadczą w nie mniejszym stopniu o lwowskiej i zapewne warszawskiej tradycji gospodarzy, a w końcu nie zapominajmy – artystów-plastyków. Pani Anna Wajdowa, graficzka, jest córką lwowsko-krakowskiego profesora historii architektury Adama Mściwujewskiego (i krewną Mścisława Mściwujewskiego, autora przewodnika po Drohobyczu), wnuczką Gustawa Bisanza, profesora Politechniki Lwowskiej. Pan Leszek Wajda, profesor architektury wnętrz na krakowskiej ASP, urodził się w Suwałkach, a wychował w Radomiu (jest bratem reżysera, Andrzeja Wajdy). Oboje ukończyli krakowską ASP.
Warto zauważyć, że na jednym ze zdjęć ze stosem książek i albumów na pierwszym planie rzuca się w oczy album A. Bujaka Lwów. A na marginesie – jakie bywały we Lwowie mieszkania, można zobaczyć w tym albumie na stronie 84.

• Cytujemy zabawny wstęp do artykułu Skarby w szpargałach Magdaleny Świerczek z dodatku Co jest grane (nr 44/98) do „Gazety w Krakowie”:
Pewna lwowska lekarka, z którą niegdyś pracowała moja ciotka, zanim otworzyła pacjentowi drzwi gabinetu, wołała: „Chwileczki, tylku si posili”. Nie wykluczone, że posilała się kruchymi gwiazdkami według przepisu ze Lwowa z 1936 roku, w którym skrupulatnie wyliczono, że ciasto ma dokładnie 1489 kalorii, co przy ilości trzydziestu gwiazdek, dawało wielce korzystny rezultat 49,6 kalorii na sztukę. Gwiazdkowy przepis, nadesłany przez jakąś przyjazną i troszczącą się o linię duszę, pochodzi z domowej książki kucharskiej mojej mamy...

• „Gazeta Wyborcza” nr 302/98 poinformowała nas, że w sklepach Lwowa i obwodu lwowskiego można będzie od 1 stycznia [1999] sprzedawać wyłącznie wyroby spirytusowe miejscowej produkcji. Sprzedaż wódki pochodzącej z innych ukraińskich gorzelni będzie zabroniona... Ależ to straszne, taki rozłam w przemyśle kluczowym.
Elżbieta Mokrzyska