Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Nadina Pietruska, TYZENHAUZOWIE Z PRZEMYŚLAŃSKIEGO POWIATU

Nadina z Tyzenhauzów PietruskaZ licealnej (czy gimnazjalnej) nauki historii dobrze pamiętamy postać podskarbiego nadwornego litewskiego Antoniego Tyzenhauza (1733–1785), wybitnego człowieka polskiego Oświecenia, pioniera nowoczesnej ekonomii, opartej na przemyśle. Osoba Tyzenhauza wiąże się nam jednak z północą Rzeczypospolitej, z Inflantami, skąd pochodził ród, oraz Wileńszczyzną i Grodzieńszczyzną, gdzie podskarbi działał. Z wielkim więc zaskoczeniem natknęliśmy się na to nazwisko, czytając od paru lat pismo, wydawane przez p. Józefa Wyspiańskiego w Lubinie „Spotkania Świrzan”, a omawiające dzieje i tradycje powiatu przemyślańskiego. Jeszcze większym zaskoczeniem (i przyjemnością) było poznanie bywającej często w krakowskim Klubie „Zaułek” na spotkaniach ziemian pani Nadiny z Tyzenhauzów Pietruskiej. Pani Nadina, urodzona we Lwowie, przybyła przed ponad półwieczem z rodzicielskiego Kimirza, położonego między Przemyślanami a Świrzem. Jej też zawdzięczamy poniższy tekst.

Do Kimirza, tak jak do Świrza, można ze Lwowa dotrzeć dwojako: wyjechać przez Winniki, jak na Tarnopol, ale zaraz za Kurowicami odbić w prawo, na południe (jakby na Rohatyn, Brzeżany) i dojechać do Przemyślan, a zaraz za miasteczkiem znowu skręcić w prawo, na zachód. Tu już bliziutko: najpierw będą Uszkowice (i obok Czupernosów), a za nimi Kimirz. Kawałek dalej byłby Świrz. Druga droga, chyba krótsza, ale mniej wygodna: ze Lwowa wyjechać ulicą Zieloną, dojechać do Bóbrki. Stąd w lewo, na wschód, dość krętą drogą – do Świrza. I Kimirz tuż-tuż. W czasach, gdy nie było samochodów, wybierano zapewne tę drugą drogę.
Ale skąd tu Tyzenhauzowie? Najpierw prześledźmy w skrócie dzieje tej rodziny, której niegdysiejsze nazwisko brzmiało von Tiesenhausen. Wywodzili się z Niemiec, to jasne, ale w Inflantach byli już w XII wieku. Doszli tam do znaczenia, dorobili się niemałych majątków i paru zamków (w końcu po to opuścili rodzinny Holsztyn), szeroko się rozrodzili. Swoje groby rodzinne mieli w ryskim Tumie.
W drugiej połowie XVII w. byli już bliżej – jedna gałąź osiedliła się na Litwie. Piastowali tu godności, byli wojewodami i starostami, miecznikami, łowczymi i podkomorzymi, posłowali do Sejmu Rzeczypospolitej. W Wilnie mieli pałac „Żółty” i „Różowy”, dwór w Grodnie. Przez małżeństwa skoligacili się z polskimi rodami: Tyszkiewiczami, Czetwertyńskimi, Druckimi-Lubeckimi, Sapiehami, Zamoyskimi. Podskarbi Antoni – XV pokolenie rodu – pochodził z całkiem już spolszczonej, młodszej linii Tyzenhauzów litewskich (starsza linia wygasła), która w 1759 r. otrzymała tytuł hrabiów Św. Cesarstwa Rzymskiego.
Idąc za trendami swojej epoki, Antoni Tyzenhauz za cel postawił sobie uprzemysłowienie Grodna i jego okolic. Traktując rzecz kompleksowo, wystawił nawet w Grodnie cały kompleks domków robotniczych, do dziś istniejących. I choć ambitne przedsięwzięcia nie powiodły się, zakłady upadły z braku fachowej siły roboczej, odległości od źródeł surowców i braku rynków zbytu, to jednak pozostał podskarbi w naszej pamięci jako jeden z pionierów postępu gospodarczego i cywilizacyjnego.
Antoni Tyzenhauz nie odegrał jednak roli w ciągu pokoleń rodziny – zmarł bezdzietnie. Dalsze generacje pochodzą więc z innych gałęzi linii litewskiej. Piotr (też XV pokolenie) osiadł z początkiem XIX w. na Ukrainie, w Winnickiem, jego zaś wnuk Aleksander (XVII pok.) – żeniąc się z Heleną Wybranowską, wnuczką generała napoleońskiego Romana Wybranowskiego, dziedziczką (po Pierzchałach herbu Roch) wspomnianych już Uszkowic – osiadł w przemyślańskim powiecie. Tak więc docieramy niemal do końca 800-letniej historii wędrówki rodu, który z niemieckiego Holsztynu, przez Inflanty oraz litewskie i ukraińskie ziemie Rzeczypospolitej, dotarł na polską ziemię – do Wschodniej Małopolski.
Syn Aleksandra i Heleny Tyzenhauzów, Roman (XVIII pok.), żeniąc się z hr. Marią Ścibor-Marchocką, odkupił od Wybranowskich pobliski Kimirz z XIX-wiecznym dworem. Uprawiał tam ziemię, hodował konie (remonty) i bydło. Został nawet wójtem w Świrzu, oddalonym o 3 km od Kimirza. Najbliższe też stosunki towarzyskie były z zamkiem w Świrzu, gdzie rezydował generał WP Robert Lamezan de Salins i jego zięć Tadeusz Komorowski – późniejszy generał Bór.
Dwór w Kimirzu. Akwarela Karola Kossaka
Gdy nadszedł czas wojny i weszli Sowieci, ostrzeżono Tyzenhauzów, by nie zostawali w majątku. Ukryli się więc w wiejskim domu w nieodległym Kopaniu, gdzie zamieszkała też matka Bora-Komorowskiego. Tam spędzili całą okupację sowiecką. Dwór w Kimirzu, podobnie jak zamek w Świrzu, zostały w tym czasie całkowicie obrabowane. Gdy przyszli Niemcy, Roman Tyzenhauz odmówił podpisania volkslisty, do czego okupanci go namawiali. Pracował w miejscowym zarządzie upaństwowionych dóbr (Liegenschaft), niestety w 1943 r. zmarł. Pogrzeb w Przemyślanach miał tłumny, bo przyjechali chłopi z Kimirza i innych majątków, którymi ostatnio zarządzał. Ale grób już nie istnieje, tak jak i wiele innych, bo Sowieci po powtórnym wyzwoleniu przejechali po przemyślańskim cmentarzu czołgami, żeby ten relikt pańskiej Polski doszczętnie zniszczyć.
Żona z córką osiadły w Przemyślanach; Maria Tyzenhauzowa pracowała tam w RGO. Tak dotrwały do końca wojny i czasu wysiedlania. Razem z polskimi chłopami wyjechały stamtąd, by przez Bóbrkę i Chodorów dostać się do repatriacyjnego pociągu. Transport dotarł na ziemie zachodnie. Miejsce zamieszkania zmieniały parokrotnie, na dłużej osiadły pod Kłodzkiem. Dostały tam domek i krowę, a utrzymywały się ze sprzedaży mleka, które Nadina dzień w dzień nosiła sześć kilometrów do Kłodzka. Tam też chodziła do szkoły. Potem dalsza rodzina ściągnęła je do Torunia, gdzie Nadina ukończyła szkoły i tam wyszła za mąż – przez małżeństwo ze Stanisławem Pietruskim weszła do innej znanej wschodniomałopolskiej rodziny. Ale to już inna historia.
Z początkiem lat pięćdziesiątych Pietruscy osiedli w Krakowie, pracowali w Polfie (mąż był chemikiem), wychowali dwie córki. Nadina Pietruska jest ostatnią z tysiącletniego rodu Tyzenhauzów. Szkoda.
Dwór w Kimirzu przetrwał wojnę, ale wysadzono go w powietrze w 1956 roku. Też szkoda.