Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

PRZED ROKIEM ODSZEDŁ ZBIGNIEW HERBERT

Odszedł pierwszy wśród współczesnych Poeta polski, wielki Moralizator, piewca Prawdy i Piękna, Wieszcz Narodu – po Mickiewiczu, Słowackim, Krasińskim, Norwidzie, Wyspiańskim... Patriota polski – niebezpieczny, bo nie korzył się, nie chciał być nawet obojętny. To wystarczyło, żeby Nobla nie dostać. Pisał (Przesłanie Pana Cogito):

    Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
    po złote runo nicości swoją ostatnią nagrodę
idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch
    ocalałeś nie po to aby żyć
    masz mało czasu trzeba dać świadectwo
bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy
    a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
    ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych
niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
dla szpiclów katów tchórzy – oni wygrają
pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę
a kornik napisze twój uładzony życiorys
    i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
    przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie
strzeż się jednak dumy niepotrzebnej
oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz
powtarzaj: zostałem powołany – czyż nie było lepszych
    strzeż się oschłości serca kochaj źródło zaranne
    ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy
    światło na murze splendor nieba
    one nie potrzebują twego ciepłego oddechu
    są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy
czuwaj – kiedy światło na górach daje znak – wstań i idź
dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę
    powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy
    bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz
    powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem
    jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku
a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką
chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku
    Idź bo tak tylko będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek
    do grona twoich przodków: Gilgamesza Hektora Rolanda
    obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów
Bądź wierny Idź
 

Kochał swoje miasto rodzinne – to dla urodzonego lwowianina równoznaczne z miłością Ojczyzny. Utrata Lwowa była Jego osobistą tragedią. Pisał (Pan Cogito myśli o powrocie do rodzinnego miasta):


Gdybym tam wrócił
pewnie bym nie zastał
ani jednego cienia z domu mego
ani drzew dzieciństwa
ani krzyża z żelazną tabliczką
ławki na której szeptałem zaklęcia
kasztany i krew
ani też żadnej rzeczy która nasza jest
    wszystko co ocalało
    to płyta kamienna
    z kredowym kołem
    stoję w środku
    na jednej nodze
    na moment przed skokiem
nie mogę urosnąć
choć mijają lata
a w górze huczą
planety i wojny
stoję w środku
nieruchomy jak pomnik
na jednej nodze
przed skokiem w ostateczność
    kredowe koło rydzieje
    tak jak stara krew
    wokół rosną kopczyki
    popiołu
    do ramion
    do ust


A jednak chciał wrócić, choćby po śmierci. Życzył sobie być pochowanym na Łyczakowie. Tego nie dało się w tym czasie spełnić, więc przywieziono garść ziemi stamtąd. Bo przecież (Raport z oblężonego miasta):

...jeśli Miasto padnie a ocaleje jeden
on będzie niósł Miasto w sobie po drogach wygnania
on będzie Miasto


    To jest wielkie przesłanie Zbigniewa Herberta.

A oto niektóre głosy ludzi, którymi wstrząsnęła Jego śmierć. Jerzy Buzek powiedział, że Zbigniew Herbert już stanął w narodowym panteonie, obok Kochanowskiego, Mickiewicza, Słowackiego...
Norman Davies napisał, że wiersze Herberta są szeroko, jeśli nie powszechnie znane wśród intelektualistów w świecie. Nazywa Go Wieszczem...
Byłeś tutaj przybyszem z Hiperborei, Zbyszku – taką poetycką apostrofą pożegnał Zbigniewa Herberta Seanus Heaney, noblista irlandzki. A biskup Józef Zawistowski napisał:


Milkną muzy,
gdy poeci idą do nieba,
więc wybacz słowa.
Największy z Orląt Lwowskich
Wierny i Niezłomny Warszawiaku
Do zobaczenia u bram Ardeńskiego Lasu.


Wspomnienia kolegów i przyjaciół Herberta z różnych miejsc i epok Jego życia zebrał w „Dzienniku Polskim” (18/99) Józef Baran.
Śmierć polskiego Wieszcza z lwowskim rodowodem zrobiła wrażenie na młodym poecie ukraińskim ze Lwowa, Aleksandrze Gordonie, który napisał wiersz po polsku i ofiarował go nam, będąc w maju w Krakowie (Na śmierć Herberta):



Nie odeszliśmy.
Jesteśmy.
Nie skradnie nas
nawet wieczność:
    Lwów gromadzi się w niebie...
    I tylko
    ciała nasze
    odchodzą.
    A dusze pozostają
    we Lwowie.
I „to wcale nie wymaga
wielkiego charakteru”.
„W gruncie rzeczy
to tylko sprawa smaku” –
urodzić się i żyć
we Lwowie.