Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Jerzy Masior, KONDYCJA LWOWSKIEJ PIOSENKI, czyli o VII Festiwalu w Lesznie

Kasia Patykówna z N. SączaPiosenka jest wśród kulturowych wartości muzycznych najbardziej ulotna, a już w lwowskim śpiewaniu jest jakaś skrzydlatość, która ponad czasem i przestrzenią ulata, krąży i trwa. Nasza pamięć zaciera kontury Miasta, nawet własna ulica i dom coraz są odleglejsze, a śpiewanie spod Wysokiego Zamku dźwięczy w uszach uparcie.

Mimo że przez wiele lat nie dopuszczana do publicznego wykonywania – piosenka była jedną z pierwszych jaskółek wolności na przełomie lat 80/90. Była hejnałem, że można się skrzyknąć, organizować i zwierać lwowskie szeregi, śnić na jawie, bo znów z Cytadeli idą z góry ci, którym ten marsz przez wiele lat był zabroniony. Nadszedł czas, kiedy do pieśni i piosenek dawnych poczęły dołączać nowe, które z potrzeby serca powstawały w naszych lwowskich środowiskach: w Warszawie, Wrocławiu, Nowym Sączu, Tarnowie, Przemyślu. Wyruszały pierwsze wycieczki pod Kopiec i na Orlęta, nie tylko by przypomnieć, że pamiętamy, ale i po echa na zapisywanie strof i melodii. Tak budzona twórczość o Lwowie musiała doczekać się swojej kulminacji, gejzeru sentymentów pulsujących rytmami lwowskiej ulicy, rzewnością parkowych wieczorów i nowym żarem pamięci o tych, co tam pozostali, chociażby w katakumbach i pod Łukiem Chwały.
Takim gejzerem okazało się być Leszno z jego Ogólnopolskim Festiwalem Lwowskiej Piosenki Dziecięcej. Prezes tamtejszego TMLiKPW, łyczakowianin (że też wszędzie ich jeszcze pełno!), p. Janusz Ragankiewicz, trafił w sedno potrzeb i nastrojów nas wszystkich. Zorganizował już siedem festiwali lwowskiego śpiewania. Ostatnio odżegnuje się od nutek kresowych, rezerwując swój czas i wysiłek wyłącznie dla lwowskich, jakby zapomniał, że kresowiakom prezesuje także. Mój Boże! Lwów i Kresy – toż to teraz symbioza najserdeczniejsza!
Mamy więc Festiwal w Lesznie. Zawsze pod koniec kwietnia, gdy wczesna wiosna intensywnie ożywia pamięć. Tegoroczny udał się uczestnikom i twórcom: śpiewało 25 zespołów oraz 23 solistów – razem 161 osób. Patronowała festiwalowi, choć nie nadjechała, prezydentowa Jolanta Kwaśniewska. Poziom muzyczny młodych śpiewaków zadaowalał jak nigdy dotąd. Znak to, że festiwal krzepnie i staje się liczącą ogólnopolską imprezą muzyczną. I już nie był on taki dziecięcy, bo młodzieży szkół ponadpodstawowych było także sporo. Szkoda tylko, że zabrakło młodzieży z miejscowości o dużym skupieniu lwowian: z Warszawy, ze Śląska (czyżby nie umiał się zdobyć na nic poza bytomską „Pacałychą”?), z Opola, Krakowa, Tarnowa, Przemyśla itd. Jest przecież w kraju tyle szkół „orlęcych”. Tylko nieliczne były reprezentowane przez solistów lub zespoły.
Kinga Pancerzówna z N. SączaVII Festiwalem zawładnął Nowy Sącz. To nie przesada, bo w trzech kategoriach wiekowych, a więc we wszystkich, soliści z miasta nad Dunajcem zajęli pierwsze miejsca, a i drugie też były. W śpiewaniu zespołowym również plasowali się wysoko. To rezultat wieloletniej już opieki tamtejszego oddziału TMLiKPW, a szczególnie dra Jerzego Masiora, nad młodzieżą szkolną. Zespoły „My-16” z nowosądeckiej szkoły Orląt i ze szkoły podstawowej w Maciejowej oraz z IV LO już po raz trzeci są obecne w Lesznie i zawsze wyjeżdżają stamtąd z sukcesami. Tym razem Kasia Patykówna po raz drugi wyśpiewała I miejsce piosenką J. Masiora i A. Porzucka Powróci wszystko. Rytm tej piosenki (cha-cha) to zupełna nowość i współczesność w lwowskim śpiewaniu, ale chyba tak trzeba, gdy się chce nim zarazić młodych. W ub. roku Kasia podbiła serca lwowsko-leszczyńskiej publiczności piosenką Pojedziemy do Janusza – dedykowaną twórcy festiwalu. W starszej kategorii wiekowej bezapelacyjnie najlepsza była także triumfatorka ubiegłoroczna – Kinga Pancerzówna (l. 13), wykonując z niezwykłym wyczuciem tekstu trudną piosenkę Chlib kulikowski Hemara. Przyznam, że nie słyszałem dotychczas z takim ciepłem i estradowym wdziękiem zaśpiewanej tej piosenki. Kinga jest także utalentowaną flecistką, co mogli widzowie usłyszeć na leszczyńskiej scenie. Muszę dodać, że obie młode wokalistki były już ze mną we Lwowie. Może to im pomaga w śpiewaniu?
W kategorii szkół ponadpodstawowych I miejsce i Grand Prix Festiwalu – przyznawane w tym roku po raz pierwszy jako nagroda Zarządu Głównego TMLiKPW – przyznano Maciejowi Adamczykowi z I LO w Nowym Sączu, a tuż za nim uplasowała się Beata Cwalińska z Technikum Rolniczego w Nawojowej k. N. Sącza, która śpiewała i przygrywała sobie na skrzypcach. Wykonała premierową piosenkę Zawróćmy więc do słów J. Masiora z muzyką W. Kazaneckiego z serialu Dom. Jeżeli dodać, że scenarzystą tego popularnego serialu jest J. Janicki, to narodziła się nam w Lesznie nowa lwowska piosenka. Maciek zaśpiewał Lwów to dla mnie zagranica R. Kołakowskiego i b. dawną piosenkę, ale rzadko wykonywaną, Na lwowskim rynku H. Zbierzchowskiego. W konkurencji zespołów II miejsce zajął debiutujący na festiwalu zespół wokalny „Puellae cantans” z IV LO z N. Sącza. Dziewczęta śpiewały 14-letnich... – słowa M. Hemara, muzyka A. Porzucka, oraz Urodzeni we Lwowie St. Wielanka. Obie piosenki bardzo współczesne, za co rzekomo jury dopisywało punkt. Zespołowi, jak i wszystkim śpiewającym z Maciejowej i Nowego Sącza, akompaniował M. Adamczyk na fortepianie.
Na szczególne wyróżnienie zasłużył, zajmując I miejsce w swojej kategorii wiekowej, zespół z Brzegu „Biedronki”, którego śpiew, taniec i stroje były najprzedniejszej marki. Trzy dziewczęta, prowadzone przez p. Jane Koronkiewicz, zaśpiewały Sensacja, bo kino gra i Panie Karolku – znane przedwojenne piosenki, a wybijająca się głosem i urodą solistka „Biedronek”, Emilka Komornicka, uraczyła widownię sympatycznie wykonaną Preclarką z Pohulanki. I miejsce pośród zespołów najstarszych zajął gorzowski „Klaster”, bardzo dobry, dojrzały wokalnie zespół. Zdobył on także Grand Prix Festiwalu, śpiewając piosenki To było tak i Już cię nie spotkam, co sprawiło autorowi tej notatki szczególną satysfakcję, gdyż jest autorem słów i muzyki do obu utworów. Zadziwiające, jak daleko i jak szybko współczesne piosenki lwowskie rozchodzą się, ale jest to także signum temporis, bo młodzież chętnie sięga po współczesne melodie.
Beata Cwolińska z Nawojowej
Każdego, kto ma na sercu kultywowanie poprzez piosenkę pamięci o Lwowie, cieszy obecność na leszczyńskiej estradzie dzieci ze szkół podstawowych, dość odległych od większych centrów kultury. Do takich należy zespół wokalny „Iskierki” ze Szkoły Podstawowej w Maciejowej pod Nowym Sączem. To mała połemkowska wieś, ale duch w niej nieomal łyczakowski. Niektóre z dziewcząt były już we Lwowie, a twórczyni zespołu, p. Treresa Waligórowa, nawet trzykrotnie. Zadziwiające, czyżby nadal działały magnetyczne fluidy Miasta nad Pełtwią? Piosenki lwowskie śpiewają także dzieci w Górze, Wolsztynie, Skoraszewicach, które to miejscowości do zbyt dużych nie należą. Wszędzie tam są jeszcze lwowianie, którzy młodych do lwowsko-kresowego muzykowania wciągają, zachęcają, sami piszą teksty i melodie, i z tym przyjeżdżają do Leszna. I o dziwo, w dobie głośnego hard-rocka i innych opętańczych metalowych rytmów, szerzy się po latach przemilczania piosenka rodem z Miasta zawsze wiernego, uliczna, batiarska, a niekiedy do bólu serca liryczna – taka, jaka mogła powstawać tylko tam, we Lwowie, bądź z tęsknoty za nim. Mamy więc do czynienia z budującym zjawiskiem: krzepnie kondycja lwowskiej piosenki, a urozmaicają ją rytmy i teksty współczesne. Muzyczne wartości kulturowe naszego Miasta ponownie odżywają – m.in. dzięki Festiwalowi w Lesznie. To dobrze, bo my sami bardzo tego muzykowania potrzebujemy, i jest to także doskonały sposób na przekazywanie pamięci. Co chyba najważniejsze.
 
Puellae Cantans z N. Sącza