Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

W KRAKOWIE I DALEJ

Jerzy Żuk, DZIESIĘCIOLECIE W KRAKOWIE
Msza św. w kościele św. Agnieszki. Od lewej: ks. J. Popławski, o. Adam, ks. infułat S. MałysiakZarząd Główny rozpoczął we Wrocławiu serię obchodów X-lecia Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich (o czym pisaliśmy w CL 1/99), a teraz przyszła kolej na oddziały, jeden po drugim.
Oddział Krakowski obchodził swoje dziesięciolecie w dniach 10 i 11 kwietnia (choć właściwa rocznica minęła półtora miesiąca wcześniej, 25 lutego). Historię tej dekady spisano w okazjonalnym folderku, ozdobionym herbami miast, z których wygnańcy zorganizowali się w Krakowie w ramach TMLiKPW albo poza nim. Folderek ten załączyliśmy do poprzedniego numeru CL (2/99).
Obchody rozpoczęła w sobotę 10 IV wieczorem msza św. w Kościele Garnizonowym św. Agnieszki przy ul. Dietla. Jeszcze nigdy tam się nie spotykaliśmy, ale niewielki ten barokowy kościółek szczególnie przypadł nam do serca. Ściany świątyni pokrywają liczne kombatanckie tablice pamiątkowe, a nieopodal głównego ołtarza stoi sarkofag ze szczątkami gen. Józefa Hallera. W salkach przy zakrystii mieści się stała wystawa pamiątek z międzywojennych szkół kadeckich – najwięcej ze Lwowa.
Do wymienionych atutów tego kościoła dochodzi jeszcze jeden: postać niezwykle życzliwego i miłego proboszcza – ks. majora Henryka Polaka, który w swej świątyni przyjmuje z otwartym sercem kombatantów, sybiraków, nie mówiąc oczywiście o Wojsku Polskim.
W wypełnionym po brzegi kościele koncelebrowanej mszy św. przewodniczył nasz krakowski kapelan, o. płk Adam Studziński. Towarzyszyli mu ks. infułat Stanisław Małysiak (który z kolei odprawia corocznie nasze msze listopadowe) oraz nasz ogólnopolski kapelan, ks. Janusz Popławski. Znając wcześniejsze homilie ks. Janusza, uprosiliśmy go, by i tę naszą rocznicę uświetnił. Nie zawiedliśmy się – kościół huczał od oklasków. Fragmenty tekstu można przeczytać niżej.
Niedzielne popołudnie (11 IV) wypełniła impreza rocznicowa, urządzona w drugiej co do wielkości sali krakowskiej Sokolni (zwana niegdyś „szermierczą”). Rozpoczął ją sławny w Krakowie Chór „Organum”, który odśpiewał Śliczną Gwiazdę Miasta Lwowa i kilka innych pieśni – dyrygował prof. Bogusław Grzybek, jeden z bohaterów tego wieczoru (o czym niżej), a zaraz potem wystąpił prezes krakowskiego oddziału Towarzystwa, Andrzej Chlipalski. Przywitał licznie zebranych Gości z Władz miejskich, „Wspólnoty Polskiej”, „Sokoła” i „Sokoła-Macierzy-Lwów, Zarządu Głównego TMLiKPW, bratnich stowarzyszeń, VII Liceum, a nade wszystko gości ze Lwowa i Ziemi Lwowskiej. Serdecznie powitał występujących tego wieczoru artystów. Niestety nie mógł przybyć zapowiedziany wcześniej prezydent Krakowa, prof. Andrzej Gołaś (dwa dni wcześniej odleciał z oficjalną wizytą do Kanady, ale przed tygodniem odwiedził nas w trakcie klubowego spotkania). Nie mógł przyjechać do Krakowa min. Andrzej Przewoźnik, bo udał się do Lwowa (to ważniejsze!), ani p. Emilia Chmielowa (obowiązki wezwały ją za Zbrucz).
Po mszy św. u ks. proboszcza: A. Gordyjewska, ks. Janusz, I. Massalska i Ł. KowalskaPo powitaniu Gości i licznie zgromadzonych członków Towarzystwa oraz jego przyjaciół, prezes wygłosił krótkie przemówienie, w którym wyjaśnił cele, jakie założyło sobie Towarzystwo, w szczególności Oddział Krakowski, oraz w jaki sposób te cele realizowano. Ostatnie słowa poświęcił marzeniom: Marzeń jest mnóstwo, ale nie wszystkie są spełnialne w czasie, który nam został dany – niech pozostaną w sercach. Jest też oczywiście naszym marzeniem, by następne pokolenie podjęło w takiej czy innej formie nasze wysiłki. Ufamy, że tak się stanie, bo wśród młodzieży spotykamy wiele osób i grup, którym nasze intencje są bliskie. – Ale są i sprawy aktualne. Nie dotyczą nas samych – my jakoś dajemy sobie radę. Dotyczą spraw, które są ważne bezpośrednio dla Polaków i polskości na Wschodzie. Chcielibyśmy, by powstawały na tamtej Ziemi polskie szkoły, bo zapotrzebowanie jest wielkie, a warunki ciężkie. Aby szkoły te zyskiwały materialne podstawy dla swojej egzystencji i działalności. Chcielibyśmy, by we Lwowie powstał Dom Krakowski i stał się żywym ośrodkiem kultury i życia polskiego. Szczególną naszą troską jest, by w kościołach Słowo Boże było nadal po polsku głoszone. Chcielibyśmy, by w oparciu o ośrodki oświaty i kultury oraz Kościół polskość mimo wszystko przeżyła, bo ma do tego prawo!
Spotkanie w Krakowie. Od lewej: E. Adles, Kraków; T. Teterycz, Mościska; A. Gordyjewska, Polskie Radio-Lwów; K. Pieszczyński, Kraków; M. Markunina. dyr. Szkoły nr 10, Lwów; Ł. Kowalska, dyr. Szkoły nr 24, Lwów; Irena Massalska, „Gazeta Lwowska”; dr D. Nespiak, Wrocław; E. Legowicz, prezes TKPZL, Lwów. Fot. A. Chlipalski
Kolejnymi mówcami byli Goście: prof. Zygmunt Kolenda, prezes Krakowskiego Oddziału „Wspólnoty Polskiej”, druh Konrad Firlej, prezes PTG „Sokół” w Krakowie, Emil Legowicz, prezes Tow. Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej, oraz prof. Michał Poczobutt-Odlanicki, prezes Tow. Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej w Krakowie. Miłe słowa wypowiedziały też w imieniu obu lwowskich szkół i polskiego Radia-Lwów panie Marta Markunina, Łucja Kowalska i Anna Gordyjewska, obdarowując Oddział Krakowski TMLiKPW pamiątkowymi upominkami.
Występ kabaretu „Loch Camelot”. Pośrodku Kazimierz Madej, po prawej jego córka, JagodaPo tych niezwykle serdecznych i wzruszających wypowiedziach prezes A. Chlipalski przedstawił cztery osoby, które na wniosek Oddziału Krakowskiego zostały uhonorowane Złotymi Odznakami Towarzystwa (osoby te i ich dokonania przedstawiamy osobno). Aktu dekoracji, poprzedzonego przemówieniem, adresowanym do krakowskiego środowiska TML-owskiego, dokonał prezes Zarządu Głównego, dr Andrzej Kamiński. Każdy z odznaczonych wypowiedział słowa podziękowania, a pierwszy z nich, jeden z Seniorów Towarzystwa, dr T. Krzyżewski, zaskoczył przy tej okazji zebranych, przedstawiając swoje badania i dociekania nad przepowiedniami – od najstarszych do współczesnych. Szczególnie serdecznie zabrzmiały słowa prof. B. Grzybka, a podobnie jak on, wypowiedzieli się A. Chłopek i P. Korpanty.
Był to już ostatni punkt części oficjalnej. Zaczęła się część artystyczna, którą profesjonalnie i z ogromnym wdziękiem poprowadził Kazimierz Madej, znany z krakowskiej Piwnicy pod Baranami i Kabaretu Loch-Camelot, a urodzony w Zimnej Wodzie k. Lwowa.
Pierwszym punktem programu był występ dwojga członków Oddziału, p. Ireny Suchanek (śpiew) i Jerzego Bożyka (śpiew i akompaniament), którzy wykonali Lwowski walczyk (napiszemy o nim w CL 4/99), a zaraz potem uczniowie krakowskiego VII Liceum im. Z.Nałkowskiej, Katarzyna Ekhard, Danuta Lenartowicz i Michał Madej, deklamowali z uczuciem wiersze T. Śliwiaka. Trzeba wspomnieć, że tłem estrady, na której występowano, był m.in. obraz namalowany przez ucznia tegoż liceum Tomasza Wełnę, przedstawiający bogatą w symbole wizję Lwowa. Także Roman Hnatowicz wygłosił wiersz Hemara Kalendarz lwowski.
I wreszcie – po tych poważniejszych punktach programu – estradą niepodzielnie zawładnęli artyści z Loch-Camelotu. Kazimierz Madej znakomicie wprowadził swoją 16-letnią córkę Jagodę (skrzypce) oraz dwóch kolegów w atmosferę Łyczakowa, Zamarstynowa czy Kleparowa. Sam śpiewał, deklamował, odgrywał kapitalne scenki – drugiego takiego artysty-batiara ze świecą by w Krakowie szukać (a może i poza Krakowem?). Jego własne i zespołowe produkcje noszą znamiona prawdziwej sztuki, bo nawet sposób grania lwowskich melodii przez zespół wyrasta wysoko ponad stereotypowe wykonania dość licznych zespołów, satysfakcjonując absolutnie współczesnego słuchacza, bogatszego o doświadczenia muzyki rozrywkowej ostatniego półwiecza. Entuzjazm sali wzbudziły świetnie zagrane i zaśpiewane piosenki, w których swoisty popis dała Jagoda Madejówna.
Z wielkim żalem przyjęli uczestnicy koniec programu. Na szczęście dobre nastroje utrwaliła lampka wina, a miłym rozmowom nie było końca. Żegnaliśmy się serdecznie – do następnego jubileuszu za dziesięć lat!
A oto homilia wygłoszona przez ks. Janusza Popławskiego w kościele św. Agnieszki w Krakowie w sobotę, 10 kwietnia 1999 (z nieznacznymi skrótami):
Dziękujcie Panu, bo jest miłosierny. Tak, to już 10 lat.
Czcigodny Księże Infułacie, Ojcze Pułkowniku, najmilsi w Chrystusie Zmartwychwstałym, Siostry i Bracia Lwowianie, Kresowianie i Krakowianie!
Za nami okres wielkanocny. Zadumajmy się nad tajemnicą Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa, bowiem Męka i Śmierć prowadzi do Zmartwychwstania. Zbawiciel zmartwychwstał! W rezurekcyjnej procesji niesiemy Jego figurę z chorągwią – znakiem zwycięstwa.

Śmierć na obczyźnie nas wymiata
Jak pajęczyny w kącie.
Coraz mniej z naszego świata
Co się oddala i odlata,
I tylko po nim dzwony dzwońcie!
Coraz to ktoś upada obok,
Coraz topnieją nasze rzędy.
I dawnej słychać krzyk komendy:
„Szlusuj!”
I ścieśnia się czworobok
I zamykają się szeregi,
Bez przyjaciela, bez kolegi.
Nasz front
Na wszystkich świata mapach
Tą samą wykreślony kreską.
Ale pośrodku czworoboku
Jeszcze chorągiew wieje w mroku,
A na niej Krzyż
Z czarno-niebieską wstążką
I Lew na tylnych łapach.

Chorągiew z krzyżem Zmartwychwstałego Chrystusa jest znakiem Jego zwycięstwa. Chorągiew z krzyżem Virtuti Militari z wiersza Hemara jest także znakiem zwycięstwa. Bo zwycięstwo odnieśli ci mali bohaterowie, te dzieci, którym się przyśniła Polska. [...] Mortui sunt ut liberi vivamus – polegli, abyśmy wolni żyli.

O mamo, otrzyj oczy,
z uśmiechem do mnie mów,
Ta krew co z piersi broczy, ta krew...

Ileż tej krwi! Czy nasza historia zawsze musi być pisana krwią? Krew św. Wojciecha, krew pierwszych polskich Pięciu Męczenników, krew św. Stanisława Biskupa, krew św. Andrzeja Boboli, krew Męczenników Podlaskich. Krew tysięcy pomordowanych w tylu obozach łagrach Wschodu i Zachodu, krew profesorów lwowskich, wsączona w Wuleckie Wzgórza, krew ks. Jerzego Popiełuszki, krew Jana Pawła II!
Pamięć Orląt Lwowskich w niezwykły sposób utrwalił słynny cmentarz na zboczu Pohulanki, unikat w skali europejskiej, Panteon Pamięci Narodowej o młodocianych Bohaterach – polskie Campo Santo. Jego profanacja rozciągnięta na dziesięciolecia, prawem paradoksu ugruntowała mit o czynie kolegów.
Jakimż wspaniałym przykładem dla dzisiejszej młodzieży polskiej są te nasze lwowskie Orlęta. Tylko, czy ona o nich w ogóle coś wie? Warszawska młodzież już nie pamięta, nie wie o Powstaniu Warszawskim. Inne są czasy, inna młodzież. Tylko pytam słowami wiersza Hemara:

Do czyich rąk ostatni z nas
Odda chorągwi drzewce? Komu
Przekaże, gdy nadejdzie czas,
Aby ją cało niósł do domu?
Gdzie są te ręce, w których my
Oddamy nasze gwiazdy, szarfy,
Pieśni, marzenia, struny, harfy,
Przysięgi, Krzyże, wiersze,
Lwy?

Jest ta ze Lwowa i z Kresów młodzież polska na studiach na polskich uniwersytetach. Czy ktoś z nich pragnie wrócić na Ojczystą Ziemię? Bardzo nieliczni. Olbrzymia większość marzy o pozostaniu tutaj.
5 marca 1997 Senat Rzeczypospolitej Polskiej podjął uchwałę w sprawie więzi Polaków i Polonii z Macierzą. Uchwała kończy się apelem: Zwracamy się dziś do wszystkich naszych Rodaków na świecie – jesteście Macierzy-Polsce potrzebni, jesteśmy sobie wzajemnie potrzebni.
Pozdrawiam polską młodzież ze Lwowa, Krzemieńca i wszystkich innych stron. Pamiętajcie o ojcowiźnie! Dedykuję Wam i nam wszystkim jeszcze raz słowa Hemara:

Ludzie prawują się i kłócą
Z losem co w drodze ich wytraca.
Ludziom się zdarza że nie wrócą,
Ale ich naród zawsze wraca.
Po wszystkich dolach i odmianach,
Ucieczka kończy się powrotem.
Synu, pamiętaj tylko o tym,
Że miłość wraca na kolanach.

Jubileusz X-lecia krakowskiego TML i Kresów Południowo-Wschodnich. Wracamy myślą do naszych stron rodzinnych. Wracamy na kolanach – tu w kościele św. Agnieszki, gdzie z jednej strony widać Wzgórze Wawelskie, z drugiej – przy pięknej pogodzie – Tatry i krzyż na Giewoncie. Ten krzyż ogarnia całą naszą ziemię, od Tatr po Bałtyk. Nasze miasto rozłożyło się również u stóp krzyża. U stóp szeregu krzyży stojących cicho, na baczność, równymi szeregami, na grobach tych, co mortui sunt ut liberi vivamus. Można z nich zedrzeć napisy, można wyrąbać litery! Ale nie można zatrzeć pamięci, nie da się wyrąbać miłości z naszych serc, bo trzeba by te serca wyrwać z piersi naszych.
Siostry i Bracia ze Lwowa! Za to Wam dzięki, że trwacie, że ten cmentarz odbudowujecie.
Jubilatom krakowskim składam serdeczne gratulacje i najlepsze życzenia. Niech Jezus Miłosierny z pobliskich Łagiewnik, niech Pani Łaskawa z naszej Katedry, darzą was łaskami. A o Lwowie trzeba pamiętać, pamiętać, pamiętać! Amen.
ZŁOTE ODZNAKI PO RAZ TRZECI
Już po raz trzeci miała miejsce w Krakowie dekoracja Złotą Odznaką TMLiKPW zarówno zasłużonych członków Towarzystwa, jak i osób, których zasługi na rzecz Polaków i polskości na Ziemiach Południowo-Wschodnich, zostały wysoko ocenione (o poprzednich odznaczeniach pisaliśmy w CL 1/98 i 1/99). Dekoracji w trakcie uroczystości jubileuszu X-Lecia Oddziału Krakowskiego w dniu 11 V 1999 (o którym wyżej pisze J. Żuk) dokonał prezes Zarządu Głównego Towarzystwa, dr Andrzej Kamieński. Odznaczenia na wniosek Zarządu OK otrzymali:
Tadeusz Krzyżewski, dr ekonomii, ostatni z żyjących członków Zarządu Miasta Lwowa, w latach 1937–39 kierownik Biura Propagandy i Turystyki, rzecznik prasowy prezydenta Lwowa. Autor niezliczonych publikacji na tematy lwowskie, w tym kilku książek, m.in. „Księgi humoru lwowskiego”. Przez kilkadziesiąt lat jego artykuły ukazywały się w Biuletynie Koła Lwowian (ok. 80 tekstów). W dalszym ciągu – mimo sędziwego wieku – zasila liczne pisma krajowe swymi artykułami. Jest lwowianinem niezłomnym i bezkompromisowym. Członek TMLiKPW.
Bogusław Grzybek, muzyk, profesor, organista, dyrygent i kierownik Akademickiego Chóru „Organum” w Krakowie. Szczególne umiłowanie i życzliwość prof. Grzybka dla Ziem Wschodnich (sam jest rodem z Nowego Targu) owocuje od wielu lat wyjazdami Chóru na tournée po Małopolsce Wschodniej. Przed 1989 r. w Krakowie, w czasie okolicznościowych koncertów, najpierw półoficjalnych, potem już oficjalnych, pieśni i piosenki lwowskie zawsze były obecne, budząc ogólny entuzjazm. Od samego początku istnienia TMLiKPW prof. Grzybek uświetnia bezinteresownie swą grą na organach rocznicowe msze św. 22 XI w Bazylice Mariackiej. Przy każdej okazji propaguje pomoc dla Polaków i polskiej spuścizny kulturalnej na Wschodzie.
Adam Chłopek, nauczyciel, czołowy działacz polskiego środowiska w Drohobyczu, b. prezes tamt. oddziału Towarzystwa Kultury Polskiej. Założył w Drohobyczu i kieruje polską „szkołą sobotnią”, która wypełnia istniejącą tam lukę w oświacie polskiej. Ostatnio jest współzałożycielem i redaktorem naczelnym „Głosu Nauczyciela”, którego pierwszy numer ukazał się niedawno.
Piotr Korpanty, architekt, fotografik. Rodem z Mielca – jest zakochany we Lwowie i całej tamtej Ziemi. Wykorzystuje każdą okazję (kilka razy w roku), by tam pojechać i fotografować zabytki, pamiątki, krajobrazy. Każda podróż owocuje setkami zdjęć i przeźroczy – tych ostatnich ma ponad 20 tysięcy. Nabył szeroką wiedzę o historii i zabytkach Lwowa i Małopolski Wschodniej, wykorzystując ją w ilustrowanych prelekcjach w Śródmiejskim Ośrodku Kultury, na uczelniach i różnych środowiskach, trafiając tym samym do publiczności nie związanej z Kresami. Prowadzi i oprowadza wycieczki po Ziemiach Wschodnich.
Z inicjatywy Zarządu Głównego TMLiKPW, Złotą Odznakę otrzymał również Andrzej Chlipalski, prezes Oddziału Krakowskiego TMLiKPW.
Tadeusz Czerny


HONOROWY OBYWATEL KRAKOWA
Z wielką satysfakcją przyjęliśmy wiadomość o nadaniu Ojcu Adamowi Studzińskiemu Honorowego Obywatelstwa Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa.
Z Ojcem Adamem spotykamy się często – jest wszak kapelanem krakowskiego środowiska wygnańców ze Lwowa i Małopolski Wschodniej – z której pochodzi (co prawda nie usłyszeliśmy o tym na uroczystości). Na comiesięcznych spotkaniach w dominikańskim Kapitularzu – to piękne miejsce Jemu zawdzięczamy – i w czasie dorocznych uroczystości modli się razem z nami, kieruje do nas gorące i mądre słowa. Mimo tej „codzienności” naszych kontaktów w pełni zdajemy sobie sprawę, że O. Adam jest postacią historyczną, a swoje wielkie dokonania i zasługi rozłożył na wiele odległych od siebie dziedzin. Jest weteranem-bohaterem spod Monte Cassino, duszpasterzem kilku środowisk w Krakowie, znakomitym konserwatorem dominikańskich zabytków. Nie stroni od pióra – wydał ostatnio dwie ważne książki, z których tom wspomnień omawialiśmy na tych łamach (CL S/98. Patrz ponadto CL 2/97 i rozmowa w CL 3/96).
Czcigodnemu i Drogiemu Ojcu Adamowi składamy gratulacje i serdeczne życzenia Łask Bożych oraz sił do kontynuacji pięknych dzieł na wiele dalszych lat.
Oddział krakowski TMLiKPW poświęcił Ojcu Adamowi swoje ostatnie przed wakacjami spotkanie ogólne w dominikańskim Kapitularzu. Wystąpił rodzinny zespół „Procontra”: Jadzia i Kasia Wrońskie oraz Marysia i Staś Pohoreccy, kierowani przez wspólnego dziadka, inż. Edwarda Jałoszewskiego.
Karol Odrycki

Notatki

• Nowym rektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego na lata 1999–2002 został wybrany prof. dr Franciszek Ziejka, historyk literatury polskiej. Jego szczególne zainteresowanie dotyczy świadomości zbiorowej Polaków i temu głównie tematowi, szeroko zresztą pojętemu, poświęcone są napisane przezeń książki. Jest jednak między tymi kilkunastoma tytułami książka-album Panorama Racławicka, którą omówimy w tegorocznym numerze specjalnym (CL S/99).
Panu Rektorowi składamy serdeczne gratulacje oraz najlepsze życzenia sił i sukcesów. Kadencja prof. Ziejki przypada bowiem na okres dla krakowskiej Almae Matris szczególny: jubileusz 600-lecia odnowienia uczelni i kontynuację jubileuszowych inwestycji. Jeśli doda się do tego rutynowe kierowanie olbrzymią uczelnią oraz własną pracę dydaktyczną i naukową, to widać, jak wielką pracę ma do spełnienia nowy Rektor.

• W trakcie wizyty radnych administracji Lwowa w Krakowie w trzeciej dekadzie maja, dotknięto również poruszaną wcześniej na różnych szczeblach sprawę osławionego napisu na płycie na Cmentarzu Orląt. Nie wiemy natomiast, czy mówiono o bardziej ogólnych sprawach, np. o wytwarzanej we Lwowie antypolskiej atmosferze, przejawiającej się w permanentnym przeszkadzaniu m.in. w robotach na wspomnianym cmentarzu (pisze o tym nasza prasa), nieprzyjaznych dla Polski i Polaków wypowiedziach, artykułach w gazetach, napisach na murach polskich szkół itp. Patrz także w rubryce Z tamtej strony.

Jerzy Katlewicz• Z okazji 50-lecia swej pracy artystycznej, znakomity dyrygent Jerzy Katlewicz otrzymał z rąk kardynała Franciszka Macharskiego Order św. Grzegorza, przyznany mu przez Stolicę Apostolską. Przed pięcioma laty został odznaczony medalem Pro Ecclesia et Pontifice za zasługi w popularyzacji arcydzieł muzyki sakralnej.
O korzeniach prof. Katlewicza – patrz CL 4/96, s. 37.