Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018

Krystyna Grzegocka, NASZA POLSKOŚĆ JEST SZCZEGÓLNA

Zgóry zastrzegam, że nie będzie to artykuł zawierający pełną analizę środowiska plastycznego we Lwowie, lecz kilka tylko myśli na temat plastyków, współczesnej sztuki polskiej we Lwowie i samej polskości. Temat wymagałby głębszej analizy i zebrania bardziej szczegółowych informacji, fachowego spojrzenia historyka sztuki. Napiszę o kilkunastu zaledwie kolegach, zdając sobie sprawę, że na pewno jest ich więcej, przepraszam więc pominięte osoby.
Nie istnieje, na razie, żaden związek zrzeszający polskich artystów plastyków we Lwowie i w ogóle w tym państwie, taki jak np. Twórczy Związek Polaków na Litwie, ani taka placówka, jak galeria „Znad Wilii”, promująca twórczość Polaków. Ale Polacy w Wilnie zawsze byli lepiej zorganizowani, Wilno było zresztą gospodarzem I Zjazdu Polaków z całego Związku Radzieckiego.
Jesteśmy poza krajem, ale życie we Lwowie i edukacja pozwalają nam – mieszkającym poza granicami Polski – czuć się w polskim kręgu kulturowym i zachować swoją tożsamość. Wszyscy jesteśmy zakorzenieni w naszej ojczyźnie duchowej, stanowi ona obszar aktywny, wspólny skarbiec, który literatom i artystom daje szansę, ale i stanowi wyzwanie. Jest punktem wyjścia do twórczych przekształceń, tworzy platformę dialogu, prowadzonego przez twórcę z dziedziczoną spuścizną. Wspólne universum znaków, symboli, obumiera i odnawia się, zachowując przecież jedność, jest bowiem gruntem, na którym spotykają się różne pokolenia.
Po wojnie w domach prywatnych Lwowa zostało dużo obrazów malarzy okresu międzywojennego – Jana Cybisa, Emila Krchy, Zofii Albinowskiej. Dużo rodzin zachowało stare rzeźby i obrazy, które łączyć możemy z secesją i nazwiskami: Mieczysława Kotarbińskiego, Luny Drexler, Brunona Schulza, Kazimierza Sichulskiego.
Znamienne, że tak wspaniali twórcy, jak Adam Procki, Marian Wnuk, Erna Rosenstein, opuściwszy nasze miasto, przyczynili się do kształcenia młodzieży w Polsce. Ta niewidzialna kontynuacja tradycji sztuki polskiej szkoły lwowskiej istnieje w przedziwny sposób.
Poza kilkoma osobami (Krystyna Grzegocka, Piotr Bartoszewski, Maria Bidnaj, Juriana Jur), mających – zaistniałą dopiero od dziesięciu lat, dzięki stypendium rządu polskiego – wspaniałą okazję studiowania na wyższych uczelniach artystycznych w Polsce, większość współczesnych plastyków jest absolwentami uczelni lwowskich. Studentów na tych uczelniach przygotowywali do zawodu plastycy głównie ukraińscy, którzy w swoim czasie studiowali w Polsce, Francji, Włoszech.
Ołeksa Nowakiwski, Roman Sielski, byli wychowankami ASP w Krakowie. Lewicki, Szatkiwski, Maria i Roman Sielscy, będąc adeptami sztuki polskiej, nieświadomie lub świadomie krzewili ją u swoich studentów. Na uczelni zostało dużo śladów polskości: polskie tablice z metodyki wykładania rysunku, stare rysunki, odlewy rzeźb studenckich, wykonane w czasie, kiedy w Szkole Przemysłowo-Artystycznej pracował Marian Wnuk (1933–43), kiedy studiowali we Lwowie Tadeusz Łodziana, Adam Smolana, Adam Barącz, Mieczysław Ślusarz (architekt, który później odbudował teatr w Bytomiu, oficer AK).
Obecnie na Wydziale Ceramiki lwowskiej Akademii Sztuk Pięknych pracuje docent Mieczysław Maławski (ur. 1946 w Żytomierzu, w 1977 r. ukończył studia na Wydziale Ceramiki Artystycznej Lwowskiego Instytutu Sztuki Użytkowej i Dekoracyjnej; uprawia ceramikę: plastykę małych form, porcelanę, ceramiczne formy we wnętrzach, malarstwo olejne, akwarele), który jest autorem Metodyki prowadzenia kursu projektowania i modelowania ceramiki oraz pracuje nad podręcznikiem dla studentów ASP Projektowanie artystycznych wyrobów z ceramiki.
Chciałabym najpierw wspomnieć o paniach ze starszego pokolenia, które są przykładem prawdziwie polskiego ducha wytrwałości, nieprzejednania i pewnej pańskości, które to cechy pozwalają nam stać z podniesioną głową w trudnych warunkach.
Zofia Albinowska- Minkiewiczowa studiowała w Paryżu, była autorką pięknych obrazów, przedstawiających impresjonistycznie potraktowane wnętrze domu, z umieszczonymi na pierwszym planie kwiatami, porcelanowymi figurkami. Jest już prawie anegdotą jej odmowa malowania portretów wodzów radzieckich; wymawiała się tym, iż potrafi malować tylko kwiaty, a prace portretowe ukryte były w małym pokoiku wraz z dziełem Rembrandta, z dala od wścibskich oczu. Pani Zofia dużo niegdyś podróżowała po Europie, Japonii, Egipcie, Palestynie, przywożąc różne przedmioty, zabytkowe meble, które stawały się modelami dla jej obrazów.
Maria Pokiziak nie ukończyła studiów plastycznych, lecz Wydział Matematyki i Fizyki Uniwersytetu Lwowskiego i pracowała w Gimnazjum Królowej Jadwigi. Malowała dla przyjemności: olejne widoki Alp, spędzając tam wakacje, kwiaty (również błękitne hortensje z ogrodu p. Cydzikowej), zachowało się około sześciu albumów wykonanych na ciemnym papierze białą farbą wizerunków gwiazdek śnieżnych. P. Maria jest autorką kopii cudownego obrazu Matki Boskiej Łaskawej, który umieszczony jest na głównym ołtarzu Katedry Lwowskiej.
Czesława Hnatów-Cydzik, urodzona w 1920 r. we Lwowie. Była jedną z pierwszego rocznika, utworzonego w 1936 r. z Wydziału Przemysłu Artystycznego szkoły przemysłowo-technicznej – Instytutu Sztuk Plastycznych we Lwowie. Po dwóch latach nauki wybrała Wydział Malarstwa Dekoracyjnego. Jej nauczycielami byli Roman Sielski, Monastyrski. Pracowała w stylu secesji, czerpiąc motywy dekoracyjne z folkloru mieszkańców gór.
Po ukończeniu studiów w 1943 r. nie otrzymała dyplomu, ponieważ dyrektor Starzyński, żeby uchronić panią Czesławę od wywiezienia do pracy do Niemiec, nie wypisał jej dokumentu i poradził rozpoczęcie studiów na innym wydziale (podczas okupacji niemieckiej instytut został zdegradowany do rangi szkoły artystyczno-przemysłowej). Przeszła więc na pierwszy rok rzeźby. Ale udział w partyzantce AK stał się przyczyną aresztowania i następne 12,5 roku spędziła na zsyłce w Workucie. Tam bardzo dużo rysowała – sztuka pomogła jej przetrwać. Po tym czasie pozostały piękne portrety rysowane ołówkiem, zdjęcia rysunków, albumy z projektami wnętrz, mebli, dekoracje do przedstawień teatrzyku obozowego.
Szczególne wrażenie robi rysunek kwiatów w sepii, który powstał w śledczej izolatce w więzieniu przy ulicy Łąckiego we Lwowie, wykonany w niezwykły sposób. Używając ramki, w którą były oprawione reguły zachowania dla więźniów, naciągnąwszy na nią własną koszulę, rysowała patyczkiem z miotły, znalezionym podczas przechadzki, i spaloną skórką chleba po rozpuszczeniu jej z mydłem. Współczujący strażnik wrzucał jej przez okienko modele: kwiatki, a nawet małego kotka, a zabierał je pod koniec swojego dyżuru.
Rzeczywiście prawdą jest, że twórca potrafi użyć wszystkiego i bywa bardzo pomysłowy, wręcz genialny, by zrealizować swój talent, nie zważając na warunki. Pani Czesława opowiada, że dopiero wtedy zrozumiała zakonników, którzy siedząc w celach, byli pochłonięci malowaniem pięknych miniatur. Kiedy dzieło stanowi dla twórcy cały świat – inne sprawy przestają po prostu istnieć.
Po powrocie z Workuty było jej bardzo trudno o pracę. Obrazy, prace projektowe mogły być wykonywane tylko przez Spiłkę (zrzeszenie plastyków) i oczywiście tylko członkowie Spiłki mogli sprzedawać swoje obrazy. Mimo wszystko udało się jej przetrwać i zapewnić córkom wykształcenie.
Pani Czesława była autorką dekoracji do przedstawień teatrzyku uczniowskiego w Szkole nr 10, nowej winiety „Gazety Lwowskiej”, od 1990 roku znów wydawanej we Lwowie; wykonuje projekty cegiełek na odbudowę polskich cmentarzy wojskowych na Ziemi Lwowskiej, lwowskie kartki świąteczne.
Nauczyciele starszej generacji: profesor Roman Sielski, Mikołaj Skibiński, Bronisław Sumiszewski, przybliżali studiującym na uczelni, już wtedy ukraińskiej, dobra kultury i sztuki polskiej, pogłębiając ich wiedzę, by nie tracili z nią kontaktu.
Kierownikiem działu ceramiki był Bronisław Sumiszewski (wnuk powstańca zesłanego na Syberię w 1863 r.), absolwent Instytutu Sztuki Użytkowej i Dekoracyjnej we Lwowie. Pan Bronisław był wspaniałym nauczycielem, wykładał podstawy kompozycji, technologię ceramiki, pracę w materiale. Jego własne prace cechowała duża kultura wykonania, wspaniałe opracowanie formy ceramicznej. Eksperymentował z różnymi emaliami, polewami własnej roboty, z różnymi środowiskami podczas wypału. Przynosił uczniom dużo książek o grafice polskiej, plakacie, współczesnej rzeźbie polskiej. Informacje te były swoistą odtrutką na realizm socjalistyczny. Polska była i jest najbliższym krajem europejskim i zapatrywanie się na twórczość Polaków było rzeczą naturalną. Za pośrednictwem albumów, czasopism polskich docierała informacja o wydarzeniach w sztuce współczesnej na świecie. Malarze, zawodowo uprawiający sztukę, szukają wyjścia, promocji swojej sztuki poza Lwowem, najczęściej w Polsce i dalej. Często też decydują się na zmianę miejsca zamieszkania, nie widząc perspektyw w dzisiejszym Lwowie.
Na stałe w Polsce mieszka już Teresa Świetlicka – absolwentka Instytutu Poligraficznego (wydziału grafiki) we Lwowie, autorka serii grafik-ilustracji do dzieł Juliusza Słowackiego, eksponowanych także w muzeum krajoznawczym w Krzemieńcu, uczestniczka wystawy „Jesteśmy” w 1993 r. w warszawskiej „Zachęcie”. Piotr Bartoszewski, absolwent Wydziału Szkła Artystycznego ASP we Wrocławiu, także tam został. Maria Bidnaj to uczestniczka kilku warsztatów kulturowo-artystycznych dla młodzieży z Ukrainy w Przemyślu, absolwentka PWSSP w Łodzi (Wydział Tkaniny i Ubioru) – kontynuuje swą karierę zawodową w Polsce. Władysław Szczepański uzyskał stopień adiunkta na ASP w Warszawie i również tam pracuje.
Jerzy Rodziewicz (ur. w 1949 we Lwowie) w 1971 r. ukończył studia w Lwowskim Instytucie Sztuki Użytkowej i Dekoracyjnej; uprawia malarstwo sztalugowe (pejzaże, martwe natury), grafikę. Jest też częstym gościem w Polsce. Jako świetny rysownik wykonuje mistrzowskie portrety, nacechowane bogatą psychologiczną charakterystyką osoby portretowanej. Swój dorobek prezentował we Lwowie, Warszawie, Wrocławiu, Legnicy. Wielokrotnie uczestniczył w różnych plenerach w Karpaczu, Legnicy, Wrocławiu, Obornikach Śląskich.
Irena Łaszczuk (ur. 1950 we Lwowie) w 1970 r. ukończyła Wydział Modelowania Ubioru w tymże Instytucie. Zajmuje się tkaniną artystyczną; uprawia zimny i gorący batik, swobodne malowanie jedwabiu, malarstwo sztalugowe, np. sceny rodzajowe, kwiaty, pejzaże, akty kobiece. Jej prace cechuje duża dekoracyjność, perłowa faktura powierzchni, precyzyjna linia. Brała udział w wystawach w Warszawie, Radomiu, Krakowie, Katowicach, Łodzi; w plenerach w Karpaczu, Obornikach Śląskich.
Lwowskie środowisko plastyków nie jest zintegrowane. Jest to zawód, który wymaga pewnego skupienia i osamotnienia. Każdy działa w swojej pracowni, realizując ambicje zawodowe. Artyści to raczej indywidualiści, nieskłonni do życia zrzeszonego, dlatego też często się nawet nie znają, bo nie mają po temu okazji. Jest rzeczą paradoksalną, że ilekroć spotykają się w tym samym miejscu, nie wiedzą nic o sobie, a poznają się dopiero na plenerach, warsztatach czy festiwalach w Polsce. Te stają się czynnikiem integracyjnym dla naszego środowiska, bo nawiązane kontakty kontynuowane są już we Lwowie. Ważna i mobilizującą jest świadomość, że istnieją osoby, które odczuwają wewnętrzną wspólnotę tej samej kultury.
Wspaniałą imprezą dla młodzieży polskiej z Ukrainy są Warsztaty Kulturowo-Artystyczne, organizowane dotąd przez Wydział Kultury, Sportu i Turystyki b. Urzędu Wojewódzkiego w Przemyślu. Ich komisarzem była zawsze Urszula Olbromska, historyk sztuki i pracowniczka Muzeum Narodowego w Przemyślu. VI Warsztaty odbyły się pod patronatem i z pomocą finansową Ministerstwa Kultury i Sztuki RP z okazji roku Słowackiego w malowniczym Krzemieńcu. Zaowocowały one wystawą poplenerową, która będzie również eksponowana w Polsce. W warsztatach uczestniczyli: Anna Łafarowicz, Maria Bidnaj, Marta Łaba-Andruszko, Juriana Jur, Krystyna Grzegocka, Helena Jacyno, Jarosław Sosnowski, Igor Czmyr, Andrzej Dawidowski, Justyn Obaładze, Lucyna Bagnij. Dzięki tym warsztatom tworzymy już pewną nieformalną grupę. W 1996 r. w ramach I Festiwalu Kultury Polskiej na Ukrainie odbyła się pierwsza wspólna wystawa w Galerii Obrazów we Lwowie.
Wśród najmłodszych adeptów sztuki są: Andrzej Jarmiłko, który po ukończeniu Wydziału Konserwacji w Toruniu pracuje nad pracą doktorską – odnawia zabytki w Kamieńcu Podolskim; Juriana Jur (ur. 1978 w Jaworowie) – ukończyła Wydział Ceramiki w Kolegium Sztuki Użytkowej im. I. Trusza we Lwowie, obecnie jest studentką trzeciego roku ASP w Krakowie na wydziale rzeźby; Władysław Maławski (ur. 1982 we Lwowie) – student trzeciego roku Wydziału Ceramiki w wymienionym kolegium; Andrzej Dawidowski (ur. 1979 w Moskwie, od 1986 r. mieszka we Lwowie), student tegoż kolegium, lecz na Wydziale Malarstwa. Obecnie pracuje nad uzyskaniem dyplomu bakałarza i maluje tryptyk (panneau) na temat 2000 lat od narodzin Chrystusa.
W tym roku na Wydziale Projektowania ubiorów ASP we Lwowie obroniła dyplom Ania Łafarowicz (ur. 1973). Tematem jej pracy była odzież zimowa: futra, wyroby ze skóry, suknie trykotowe, ozdoby paciorkowe inspirowane huculską sztuką ludową. Uprawia również malarstwo i grafikę. W 1997 r. wzięła udział w festiwalu międzynarodowym „Alta Moda” w Kijowie. W tym i następnym roku, podczas międzynarodowego konkursu Smirnoff dla młodych projektantów, została zakwalifikowana do dziesiątki najlepszych stylistów na Ukrainie.
Jest wiele dziedzin kultury, które potrzebują aktywnych i pełnych poświęcenia ludzi, przeto te same osoby wykonują prace w wielu dziedzinach równocześnie. Również plastycy poza swoim zawodem spełniają wiele innych funkcji, ważnych dla polskiej społeczności we Lwowie.
Krystyna Adamska (z domu Cydzik, ur. 1958 we Lwowie) w 1980 r., po ukończeniu Lwowskiego Instytutu Sztuki Użytkowej i Dekoracyjnej (Wydziału Tkaniny Artystycznej), pracowała jako projektant wyrobów przemysłowych w lwowskiej fabryce dzianin (ŁUCZ). Wykonała tam serię gobelinów „małe i najmniejsze”. Od 1990 r. pracuje w polskiej Szkole nr 10 im. Marii Magdaleny. Praca ta jest dla niej bardzo ważna, ma bowiem możliwość współpracy z polskimi dziećmi. I robi to naprawdę dobrze – prace wykonywane przez dzieci są zawsze pełne fantazji, swobody twórczej. Świąteczne dekorowanie całej szkoły stało się już tradycją – zawsze zaskakujące, pomysłowe, wspaniałe. Praca w harcerstwie prowadzona razem z mężem, zabiera jej cały czas wolny, ale jest równie ważna. Tu stara się zaszczepić dzieciom zamiłowanie do sztuki, prowadząc dla nich warsztaty artystyczne. Jako przejaw istnienia środowiska wspomina koleżeńskie wyjazdy w latach 70. do republik nadbałtyckich z Władkiem Szczepańskim i Basią Madej.
W Szkole nr 24 im. M. Konopnickiej pracuje jako nauczycielka wychowania plastycznego Marta Łaba-Andruszko (ur. 1967 we Lwowie). Ukończyła lwowską ASP – Wydział Tkaniny Artystycznej, uprawia tkactwo, rysunek, malarstwo. Jest autorką cyklu obrazów olejnych (Nenufary).
Jadwiga Pechaty (ur. 1958 we Lwowie) ukończyła studia na Wydziale Projektowania Wnętrz wyżej już wspomnianego instytutu, była asystentem przy Katedrze Architektury Akademii Rolniczej, projektantem wnętrz przemysłowych w zakładzie produkcyjnym. Uprawia ceramikę artystyczną, malarstwo, grafikę. Jest członkiem związku Polskich Artystów Plastyków Sztuki Użytkowej w Opolu. Brała udział w wystawach poplenerowych w Polsce – w Opolu, Kędzierzynie-Koźlu, Warszawie, w wystawie zbiorowej w Lwowskiej Galerii Obrazów, w ramach I Festiwalu Kultury Polskiej na Ukrainie. W 1998 r. Ministerstwo Kultury i Sztuki RP przyznało jej odznakę „Zasłużonej dla Kultury Polskiej”. Od 25 lat jest aktorką Polskiego Teatru Ludowego, pracowała tam także jako kierownik zaplecza teatru. Obecnie jest pracownikiem konsulatu generalnego RP we Lwowie – tłumaczem, referentem konsula do spraw kultury.
Helena Jacyno (ur. 1964 we Lwowie) uzyskała w 1995 r. dyplom na Wydziale Ceramiki Artystycznej lwowskiej ASP. Tematem jej dyplomu były szachy, oparte na legendach huculskich i góralskich oraz przeciwstawieniu górali i świata wierzeń o siłach zła, powstałego w ludowej fantazji i wyobrażeniach. Pracuje też w dziedzinie rysunku, grafiki, malarstwa (pastele, malarstwo na szkle, batik – malowanie na jedwabiu, konserwacja i kopiowanie dawnego malarstwa holenderskiego). Fascynuje ją szczególnie wycinanka artystyczna, powstała z zainteresowania polską sztuką ludową, ta jednak została tylko inspiracją i materiałem do pracy.
Wycinanka wykorzystana w sztuce współczesnej przez Pabla Picassa i Matisse’a wykazała ogromne możliwości istnienia jako samodzielne dzieło sztuki. Jest teraz nie tylko ozdobą ścian we wnętrzach domów słowiańskich czy wielobarwną, mistrzowską w precyzji wykonania wycinanką chińską. Może ona istnieć w przestrzeni jako grafika i jest bardziej irracjonalna od grafiki drukowanej. Pani Helena uważa, że taki odbiór wycinanki najbardziej jej odpowiada i jest to dla niej wielką frajdą.
Helena Jacyno brała też udział w szeregu wystaw zbiorowych w Zaporożu, Kijowie, Krakowie, Krzemieńcu. Jej indywidualne wystawy odbyły się w Zielonej Górze, Gorzowie Wielkopolskim, Rzeszowie, Lwowie. Ponadto współpracuje z polskim Radiem Lwów, omawiając na antenie wystawy plastyczne i informując słuchaczy o imprezach kulturalnych, które mają się odbyć we Lwowie.
Jarosław Sosnowski (ur. 1974 we Lwowie) uprawia malarstwo, grafikę warsztatową (ekslibrisy, seria grafik Lwowa), projektowanie graficzne. Obecnie pracuje nad zilustrowaniem Króla Ducha Juliusza Słowackiego, który jest tematem jego pracy dyplomowej na Wydziale Projektowania Form Wydawniczych Ukraińskiej Akademii Druku we Lwowie.
Aleksander Wlazło, architekt, wykonuje pejzaże miejskie Lwowa, napisał studium o kolorach, gra na akordeonie i jest autorem piosenek i aranżacji w kapeli Wesoły Lwów.
Krystyna Grzegocka (ur. 1969 we Lwowie) w 1995 roku uzyskała dyplom z wyróżnieniem na Wydziale Grafiki (w pracowni projektowania książki) na ASP w Warszawie. W 1998 r. w ramach II Festiwalu Kultury Polskiej na Ukrainie zaprezentowała swój dorobek – serię rysunków, ilustracji do dzieł mistyków. Była to wystawa indywidualna Podróż do środka, czyli jak wyobrazić niewyobrażalne w galerii „Gerdon” we Lwowie, a w 1999 r. w krakowskiej galerii „Wspólnoty Polskiej”*. Uprawia rysunek, malarstwo, projektowanie graficzne. Od szesnastu lat jest aktorką, od sześciu lat kierownikiem zaplecza i administratorem Polskiego Teatru Ludowego we Lwowie.
Kogo można uznać za twórcę sztuki polskiej? Czy to jest kwestia krwi, urodzenia, identyfikacji narodowej artysty, przyjęcia wartości polskiej kultury? Czy pojęcie terytorialne? Co określa, że dane dzieło należy do sztuki polskiej? Czy sztuka tworzona przez plastyków polskich, mieszkających na Ukrainie, którzy byli absolwentami uczelni ukraińskich, i ich osobowość twórcza została ukształtowana pod wpływem środowiska ukraińskiego – należy do sztuki polskiej czy ukraińskiej? Czy to kwestia poczucia tożsamości artysty, wyboru, opowiedzenia się za daną narodowością? Dylemat ten jest bardzo częsty w warunkach asymilacji, mieszanych rodzin i innych czynników współczesnego Lwowa. Polskość jest częstokroć wynikiem świadomego wyboru jednostki, jest pozycją życiową.
Czuć się Polakiem to uważać polskość (zespół cech i przymiotów) za wartość. Być Polakiem to coś o wiele głębszego niż po prostu urodzić się w Polsce. Polskość to przede wszystkim świadoma przynależność do polskiej wspólnoty narodowej. Nie można być pełnoprawnym członkiem narodowej wspólnoty bez partycypowania w owym universum, które otrzymaliśmy w spadku jako już dane, niejako poza naszą wolą i wiedzą, choć uznać je musimy – świadomym już aktem woli – za dobro wspólne. Dlatego tak ważne są wszelkie kontakty z kulturą ojczystą dla osób znajdujących się poza granicami Polski. Objęcie w posiadanie otrzymanego spadku universum jest aktem świadomym i wymaga woli utrzymania, aktualizowania i rozwijania otrzymanego dobra, przyczyniając się do dalszej żywotności i kreatywności tej kultury, jej trwania. Dużą przeszkodą, często nieprzekraczalną, dla wszystkich poczynań, zdobywania informacji oraz udziału w imprezach kulturalnych w Polsce jest nasz status obcokrajowców w tym państwie, całkiem klarowny z punktu widzenia prawnego, lecz całkowicie absurdalny i utrudniający życie z punktu widzenia więzi i wspólnoty narodowej. Wspólnie tworzymy przecież współczesną sztukę, kulturę polską. Nasza polskość jest szczególna, ciągle zagrożona stałymi i silnymi wpływami innych dominujących kultur, a będąc kulturą mniejszości narodowej, stara się zachować swoją odrębność, walczy o tożsamość i jednocześnie posiada możliwość czerpania z obszaru tych czy innych kultur w sposób pełny i jakby od środka. Już od urodzenia człowiek kształtuje się wielokulturowo – to daje mu wspaniałą zdolność zrozumienia, tolerancji, nawiązania prawdziwego dialogu. Polskość często też jest zagrożona poprzez jej zaniechanie.
Wśród Polaków można wyróżnić potencjalnych, czynnych i biernych, oraz takich, którzy mają poczucie podwójnej przynależności narodowej. Zjawisko to jest normalne na wszelkich obszarach styku kultur.
Tkwimy w wielu nakładających się na siebie, rywalizujących, ale i dialogowych układach znaków. Narodowe legendarium nie jest naszym jedynym universum znakowym, jedynym miejscem człowieka tworzącego symbole, jakim jest artysta. Identyfikacja z kulturą narodową krzyżuje się w poczuciu każdej jednostki z szeregiem innych powiązań: klasowych, zawodowych, często ponadczasowych, religijnych, przyjacielskich. Zakorzenienie w określonym dziedzictwie nie wyklucza transcendowania go, przekraczania granic własnego świata i wymiany wartości. Czasem sztuka przemawia językiem ponadnarodowym i nie powinna być traktowana instrumentalnie, wyłącznie jako hasło patriotyczne. Prawdziwe dzieła sztuki, tworzone przez wybitne jednostki, wychowane w pewnej kulturze, przekraczają ograniczoność pojmowania, zrozumienia przez wyodrębnioną grupę, na przykład etniczną.
Współżycie różnych narodowości w przed-wojennym Lwowie – Polaków, Ukraińców, Żydów, Niemców, Ormian, Czechów i innych – opierało się na pewnej wspólnocie kulturowej, wzbogaconej przez etnicznie różnorodne kultury jego mieszkańców. Żyjemy w mieście pięknej architektury, której twórcami byli Włosi, Niemcy, Polacy. Nie ma stylu, który ominąłby nasze miasto, a domom wzniesionym tu w tradycji polskiego konstruktywizmu staje naprzeciw eklektyczny wiedeński renesans.

W tym mieście wszystko się zmieszało, tworząc cudowną całość.

Od Autorki: Serdecznie dziękuję Helenie Jacyno za pomoc przy pisaniu tego artykułu.


———————————————
* O wystawie tej pisaliśmy w CL 3/99.

KRYSTYNA GRZEGOCKA, ur. 1969 we Lwowie. Absolwentka Wydziału Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Dyplom z wyróżnieniem w Pracowni Projektowania Książki, 1995. Po studiach wróciła do Lwowa. Uprawia malarstwo, rysunek, projektowanie graficzne. Brała udział w wystawach zbiorowych w Warszawie, Lwowie, Głogowie i Przemyślu, wystawa indywidualna w Krakowie, 1999. Jest aktorką i kierownikiem zaplecza Polskiego Teatru Ludowego we Lwowie.