Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017

KOLEJ TRANSWERSALNA – CZY ODŻYJE?

 

Czytelnicy krakowscy na pewno zwrócili uwagę na informacje podawane od czasu do czasu przez media o zamierzonej likwidacji podkarpackiej linii kolejowej, przebiegającej z zachodu na wschód przez miasta i miasteczka położone u stóp łańcucha karpackiego. Jadąc z Krakowa do Zakopanego przecinamy ją w Chabówce. Linia ta obsługuje dziś w RP (czy raczej obsługiwała) takie znaczne miasta, jak Nowy Sącz, Jasło, Krosno, Sanok.

Nadeszły dla tej linii złe czasy, bo ­TIR-y i autobusy, a także wielki rozwój prywatnej motoryzacji ograniczyły drastycznie opłacalność przewozów towarów i ludzi na tej linii. O ile jej wschodnia część (wschodnia w obrębie RP, na terenie województwa podkarpackiego – Małopolski Środkowej) jeszcze się broni, bo łączy tamtejsze, oddalone od centrum kraju miasta i region „ze światem”, o tyle części zachodnie – w Krakowskiem i Śląskiem – kapituluje. Na odcinku Rabka–Limanowa, a więc najładniejszym krajobrazowo, komunikację kolejową już zamknięto, szyny zarosły trawą, mosty rdzewieją.

Problemem tym zajęło się powołane Krakowie w 2004 r. „Towarzystwo Kolei Transwersalnej” (tzn. poprzecznej), która miała – w interesie Austrii – połączyć z Wiedniem południową część Galicji i utworzyć nowy węzeł dla handlu międzynarodowego z Rosją (wcześniej istniała już tzw. linia Karola Ludwika – od Zebrzydowic, przez Kraków, Tarnów, Lwów i Tarnopol – do granicznych Podwołoczysk). Nowa linia pobiegła od granicy z Węgrami w Zwardoniu do Żywca, a dalej przez Suchą, Chabówkę, Limanową i wszystkie wymienione wyżej miasta. Potem z Sanoka przez Chyrów, Sambor, Drohobycz, Stryj, Dolinę, Stanisławów, Buczacz, Czortków, Kopyczyńce – do granicznego Husiatyna.

Towarzystwo Kolei Transwersalnej propaguje turystykę na całej tej linii – aż po Husiatyn. Działacze TKT już taką podróż odbyli i podpowiadają wzorowanie się na kolejkach szwajcarskich. No cóż, pomysł piękny, jednak trudno porównywać niedługie przejażdżki wśród alpejskich krajobrazów z 830-kilometrową trasą, biegnącą przez tereny „zwykłe”, nawet nie karpacko-górskie. Może trzeba by znaleźć jakąś inną formułę dla takiej eskapady, żeby pozyskiwać na nią chętnych? W tej chwili entuzjaści z TKT opracowują nakręcone taśmy filmowe i opisują stacja po stacji całą linię. Trzeba temu przyklasnąć.

W krakowskim „Dzienniku Polskim” 174/04 znalazło się omówienie tego przedsięwzięcia, opisane przez Hannę Krupińską (Na ratunek Kolei). Mielibyśmy dwie uwagi do części jednego zdania w tym tekście. Pani Hanna napisała: ...do Husiatynia na Ukrainie. Otóż nie do Husiatynia, lecz Husiatyna, a co do Ukrainy, to piszmy raczej – w państwie Ukraina, bo ta geograficzna Ukraina zaczyna się dopiero paręnaście metrów za Husiatynem, za wąziutkim tutaj Zbruczem. Husiatyn to jeszcze Małopolska Wschodnia.

Korzystaliśmy też z artykułu „110 lat Kolei Transwersalnej” Pawła Terczyńskiego w czasopiśmie „Parowozik” 3–4/92.