Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Barbara Czałczyńska, FELIETON O WOJNIE

Wojna. We wszystkich opracowaniach historycznych czytamy o wojnie jako o zabiegach dyplomatycznych, ruchach wojsk, zakulisowych naradach, układach takich i siakich, i jeszcze o generałach, dowódcach i o wszystkich możliwościach zwycięstw i klęsk. A dla nas? Dla ludzi naszego pokolenia? Sześćdziesiąt lat temu zamiast iść do szkoły, poszliśmy na wojnę. Ile mieliśmy wtedy lat? Tak mniej więcej między początkiem życia, a – co najwyżej – 15-16. Naszą szkołą stały się nocne ucieczki, samoloty, z których do nas strzelano, przemarsze wojsk, przed którymi trzeba było uciekać. Dorośli okazali się równie bezradni, jak my – dzieci, a może jeszcze bardziej. Bo ich bezradność wobec katastrofy była świadoma.
Pierwszym zabitym z karabinu maszynowego z samolotu, którego zobaczyłam, był chłop orzący pole. A potem? Spalone wsie, bezładna ucieczka. W rowach porzucone wozy i samochody, i bagaże, których już nie dało się unieść. I potem ten dzień, który przypieczętował ostatecznie klęskę, kiedy na drogach pojawiły się czołgi z czerwonymi gwiazdami, i już nawet nie było gdzie i po co uciekać. Ten „nóż w plecy” to był nóż wbity w plecy każdego z nas. Nagle, gdziekolwiek byśmy się znaleźli, czyhały na nas wywózki i obozy koncentracyjne, a nadzieja na powrót do normalności coraz bardziej oddalała się i bladła. Gdzieś tam na frontach toczyły się bitwy, ale nasz los został określony poza polami bitew.
Może dlatego przechowujemy w pamięci, jak najdroższy skarb, parę lat dzieciństwa. A wspomnień nikt nam przecież zabrać nie może.