Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Stefan Sochaniewicz, CUD NAD WISŁĄ I ZADWÓRZE

Minęła kolejna (79) rocznica zwycięstwa oręża polskiego nad bolszewicką Armią Czerwoną pod Radzyminem, bitwy zwanej „Cudem nad Wisłą”, a tym samym taka sama rocznica rzezi pod Zadwórzem, zwanej „Polskimi Termopilami”.
Wiemy o co chodziło: osławiona konna armia Budionnego szła na Lwów. Czoło stawił jej – nie czekając na przybycie regularnych dywizji polskiego wojska – batalion ochotników ze Lwowa, w sile tysiąca młodych ludzi, pod dowództwem rotmistrza Romana Abrahama (późniejszego generała), chlubnie wcześniej wsławionego w wojnie z Ukraińcami 1918/19 roku. Bolszewicy rozbili ten oddział pod Krasnem, ale jego część dowodzona przez kapitana Bolesława Zajączkowskiego, nie wycofała się, lecz poszła dalej. Pod Zadwórzem wywiązała się nierówna bitwa – na około 300-osobowy oddział lwowskich studentów i gimnazjalistów rzuciła się niemal cała dywizja kozacka. Polaków, mimo bohaterskiej obrony, wybito w okrutny sposób.
Opisane bitwy nie stanowiły na pewno majstersztyków polskiej sztuki wojennej, ale spełniły wielką rolę: wstrzymały przed Lwowem „konarmię” Budionnego, którą zaraz potem rozbiły śpieszące na odsiecz dwie polskie dywizje. Tym samym Budionny nie mógł już się udać z pomocą Tuchaczewskiemu pod Warszawę, nie jest więc pewne – niczego nie ujmując bohaterom spod Radzymina – czy bitwa warszawska miałaby taki, a nie inny przebieg.
Zastanawia całkowite przemilczanie wydarzeń spod Lwowa i rzezi pod Zadwórzem. Pomijając względy militarne – sam fakt bestialskiego wymordowania 300 młodych Polaków zasługiwałby na podtrzymanie w narodowej pamięci. A może to warszawiacy nie chcą nic uszczknąć ze swojej chwały? Nie powinni jednak zapominać, że w Grobie Nieznanego Żołnierza na placu Piłsudskiego leży symboliczny bohater spod Zadwórza, bo pani Stefania Zarugiewiczowa, która wskazała niezidentyfikowane szczątki Bohatera Wojny – tam właśnie straciła swego 19-letniego syna. A historycy krakowscy? Może boją się narazić tym, którzy tak niegodziwie odnoszą się do pomnika tych właśnie młodych bohaterów – Cmentarza Orląt. Byli wszak wśród nich także młodzi krakowianie!

Dla przypomnienia: opowieść o „Polskich Termopilach” pióra T. Kryski-Karskiego (z Londynu) zamieściliśmy w CL 2/95, a prozę Zofii Kossak-Szczuckiej w CL S/98.