Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

W KRAKOWIE I DALEJ

U Matki Boskiej Żółkiewskiej

W  sierpniu br. odbyła się już trzecia ogólnopolska pielgrzymka  MLiKPW do sanktuariów na terenie RP, związanych przed II wojną z Ziemiami Południowo-Wschodnimi. W 1997 r. spotkano się w Dukli u grobu św. Jana, w 1998 w Szymanowie u MB Jazłowieckiej (obie pielgrzymki opisywaliśmy), w tym roku zaś w Warszawie.

W piękny sobotni poranek 21 sierpnia wyruszyła grupa krakowska do otoczonego kultem cudownego obrazu Niepokalanej Królowej Różańca Świętego – zwanej Matką Boską Żółkiewską – do Warszawy.
Zgodnie z tradycją, ten sobotni dzień przeznaczono na zwiedzanie mijanych atrakcji turystycznych. Najpierw więc gniazdo Rejów – Nagłowice k. Jędrzejowa. W ładnym dworze (który Mikołaja oczywiście nie pamięta) obejrzeliśmy izbę pamięci poety, a przy okazji wręczyliśmy pani kustosz pamiątkę dla biblioteki muzealnej: książkę Stanisława Wasylewskiego o Mikołaju Reju, wydaną w latach międzywojennych, z następującą dedykacją:
Tę książkę o Ojcu Poezji Polskiej, urodzonym w Ziemi Lwowskiej, napisaną przez lwowianina i we Lwowie wydaną – która należała niegdyś do lwowianina Stanisława Strzelbickiego, a nam została ofiarowana przez lwowiankę Wandę Olszewską, jedną z pierwszych pilotek polskich – składa w darze dla Muzeum Mikołaja Reja w Nagłowicach
Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich w Krakowie.
W roku 430 rocznicy śmierci Mikołaja Reja, 21 sierpnia 1999.
W Zagnańsku podziwialiśmy tysiącletni dąb Bartek, w którego cieniu – według tradycji – zasiadali Bolesław Krzywousty, Kazimierz Wielki i Jan III. Stąd niedaleko do Oblęgorka, pałacyku Henryka Sienkiewicza, dziś muzeum. Pokoje na parterze zachowały wygląd i wyposażenie z czasów pisarza.
Dzień pełen wrażeń zakończył się noclegiem na pięknym kampingu w Tułowicach za Puszczą Kampinoską. Po wypoczynku nocnym w sosnowym lesie wyruszyliśmy do Warszawy, głównego celu naszej wyprawy – odwiedzin Matki Boskiej Żółkiewskiej w kościele oo. Dominikanów na Służewie.
W świątyni wypełnionej przez licznie z całej Polski przybyłych kresowian, mszę św. celebrował ks. biskup Zbigniew Kraszewski, w koncelebrze z o. Adamem, ks. Januszem Popławskim, ks. Bazylim Pawełko – proboszczem żółkiewskim, i jeszcze dwoma innymi ojcami dominikanami. Uroczystość uświetnił poczet ze sztandarem i chór warszawskiego oddziału AK. Kazanie wygłosił ogólnopolski kapelan TMLiKPW, a zarazem prezes warszawskiego oddziału Towarzystwa, główny organizator tej uroczystości. Nawiązał do historii Cudownego Obrazu, którego 70. rocznica koronacji w Żółkwi mija w tym roku. Obraz ten w latach 1653–1945 znajdował się w kościele oo. Dominikanów w Żółkwi, fundacji Teofili Sobieskiej, matki króla. Od II wojny jest w Warszawie, w kaplicy przy nowej, ogromnej świątyni dominikańskiej, zbudowanej w latach powojennych – warto wiedzieć, że pierwszym proboszczem był tam nasz o. Adam Studziński (urodzony w okolicy Żółkwi).
Głównymi jednak wątkami kazania było wołanie i prośba do Matki Boskiej o jedność Polaków, także w szeregach kresowian – ks. Janusz przytoczył liczne listy, świadczące o zrozumieniu wśród członków Towarzystwa tej ważnej sprawy – a także problem poruszony w liście oddziału krakowskiego, zwracający uwagę na bolesny fakt ograniczania języka polskiego w kościołach rzymskokatolickich na Wschodzie. To przecież dzięki postawie Polaków Kościół Rzymski przetrwał na tamtej ziemi...
Na zakończenie mszy św. ksiądz biskup w serdecznych słowach pozdrowił kresowian i podkreślił, że i jego rodzina wywodzi się z lwowskiej archidiecezji.
Ogólne zebranie uczestników pielgrzymki odbyło się w dużej sali klasztoru przy kościele. Dr Andrzej Kamiński, prezes Zarządu Głównego TMLiKPW, po powitaniu ks. bpa Kraszewskiego, ojców dominikanów i wszystkich zebranych, złożył krótkie sprawozdanie z rocznej działalności ZG, ze szczególnym uwzględnieniem spraw odbudowy Cmentarza Orląt we Lwowie. Następnie ks. Bazyli Pawełko opowiedział o działalności, osiągnięciach i problemach swojej parafii i kościoła w Żółkwi.
Proboszczem jest tam od 10 lat, pochodzi z rodziny polskiej, seminarium ukończył w Rydze. W r. 1989, po 43 latach zniszczeń i dewastacji, żółkiewska kolegiata została no nowo poświęcona przez ks. bpa Rafała Kiernickiego. W latach 60. zostały ze świątyni zabrane słynne ogromne obrazy batalistyczne, związane z rodami Żółkiewskich i Sobieskich, a przedstawiające bitwy pod Wiedniem, Parkanami, Chocimiem i Kłuszynem.
Po przejęciu kolegiaty rozpoczęto tam prace porządkowe i renowacyjne, finansowane przez „Wspólnotę Polską”, polską Fundację Ochrony Zabytków oraz polskie Ministerstwo Kultury i Sztuki. Część prac konserwatorskich wykonują studenci ASP z Warszawy i Krakowa, nieodpłatnie, w okresie ferii letnich. Dużą pomoc świadczą prywatni darczyńcy z całej Polski i ludność miejscowa. W najbliższym czasie ma być oddany budynek plebanii, który wymaga kapitalnego remontu.
W 1997 r. oo. dominikanie ofiarowali wierną kopię obrazu MB Żółkiewskiej do Kolegiaty. Na msze św. przychodzi ok. 100 wiernych dorosłych i 30 dzieci. Szczególnie nabożeństwa odprawiane przed obrazem MB gromadzą wielu wiernych z Żółkwi i okolic. Od 5 lat działają tam ss. dominikanki, które uczą religii (ok. 60 dzieci) i języka polskiego. Na naukę przychodzą także dzieci z rodzin ukraińskich.
Kościół Dominikanów jest użytkowany przez cerkiew grekokatolicką. Stosunki naszego Kościoła z Cerkwią układają się poprawnie.
Na apel Zarządu złożono wolne datki na potrzeby Kościoła w Żółkwi. Po spotkaniu żołnierze WP poczęstowali nas doskonałym bigosem, a firma Blikle – pączkami.
Po zakończeniu programu udaliśmy się na Żoliborz, do grobu ks. Jerzego Popiełuszki. Po krótkiej modlitwie złożyliśmy tam czerwoną różę, ofiarowaną nam w kościele przez ks. Janusza. Zwiedziliśmy też kościół św. Stanisława Kostki, pełen tablic pamiątkowych z II wojny – nie brak tam wielu pamiątek lwowskich i kresowych. Na koniec przejechaliśmy przez główne ulice Warszawy, obserwując zmiany, jakie tam zachodzą.
Wyprawa udała się wspaniale. Nawet awaria autobusu pod Grójcem i dwugodzinny przymusowy „odpoczynek” nie popsuły nastroju i humoru uczestników. Umilając sobie drogę wspólnym śpiewem oraz anegdotami, opowiadanymi ze swadą przez Romana Hnatowicza, powróciliśmy szczęśliwie do Krakowa.
Emilia Fedyk


Notatki
• Krakowskie środowisko ekspatriantów uczciło pamięć klęski wrześniowej w samą 60. rocznicę zdradzieckiego zajęcia Lwowa przez Sowietów, 22 września. W kapitularzu oo. Dominikanów mszę św. odprawił o. płk. Adam Studziński, wygłosił też homilię. Roman Hnatowicz recytował wiersz M. Hemara „Liść” (zamieszczamy go w tym numerze). Uroczystość zakończyło odśpiewanie przez Jadwigę Wrońską kilku patriotycznych pieśni lwowskich.
17 września delegacja Oddziału Krakowskiego wzięła udział w uroczystej mszy św. rocznicowej w Bazylice Mariackiej, a następnie, wraz z innymi licznymi delegacjami, złożyła wiązankę kwiatów na Grobie Nieznanego Żołnierza na pl. Matejki (przed Pomnikiem Grunwaldzkim).

• Z końcem września PAN, UJ i organizacje kombatanckie zorganizowały w Krakowie sesję poświęconą losom duchowieństwa na Ziemiach Wschodnich. Referaty wygłosili: J.J. Rudnicka, która mówiła o ks. kan. Julianie Rudnickim z Archidiecezji Lwowskiej, prof. J. Węgierski – o Okręgu Lwowskim AK, a dr W. Poliszczuk omówił ogólnie represje wobec duchowieństwa. Wymowy referatów nie zdołał podważyć zagajający uczony.

• Ogólnopolski Komitet Obchodów 55. Rocznicy Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów na Ludności Wołynia i Małopolski wystosował list do ambasadora państwa Ukraina w Warszawie Dmytro Pawłyczko (z datą 5 sierpnia 1999) w sprawie opublikowanych przez polskie media jego wypowiedzi na temat upamiętnienia w kościołach Warszawy i Przemyśla ofiar OUN-UPA, a także nieprawdziwych ocen wydarzeń historycznych z lat wojennych i wczesnych powojennych. Autorzy listu wyrażają nadzieję, że przyjdzie dzień, kiedy władze i naród niepodległej Ukrainy potępią zbrodniczą działalność OUN-UPA i odetną się, wzorem Niemiec i Rosji, od zbrodniczych organizacji.
Nie bylibyśmy tacy pewni, bo uczciwe podejście do tzw. pojednania widać tylko po polskiej stronie.

• Z końcem września odsłonięto we Wrocławiu pomnik Polaków pomordowanych na Ziemiach Południowo-Wschodnich. Pomnik powstał z inicjatywy Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów, ale poświęcony jest wszystkim pomordowanym w latach 1939–47 przez OUN-UPA, NKWD i Gestapo.


W naszym kwartalniku nr 1/99 zaszło przykre niedopatrzenie: w liście osób uhonorowanych Złotą Odznaką TMLiKPW (str. 32) zostało omyłkowo pominięte nazwisko p. Andrzeja Pawłowskiego. Nie potrafimy wyjaśnić, jak do tego doszło, a sprawa jest tym przykrzejsza, że Andrzej jest naszym przyjacielem, wiernym członkiem Towarzystwa, oraz nie tylko czytelnikiem „Cracovia-Leopolis”, lecz i autorem artykułów.
Andrzej Pawłowski, lwowianin z dziada-pradziada (znana firma na pl. Mariackim), od wielu lat stoi w pierwszym szeregu ludzi aktywnych w sprawach lwowskich, czemu dawał wyraz na długo przed powstaniem Towarzystwa. Od kilku lat jest prezesem „Sokoła Macierzy-Lwów”, który pomaga, wraz z „Sokołem” krakowskim, w zorganizowaniu się gniazd sokolich za wschodnim kordonem. Ostatnio zainicjował i zorganizował znakomity konkurs dla licealistów krakowskich – pisaliśmy o tym w CL 2/99.
Pawłowski wielokrotnie publikował w prasie krakowskiej swoje wypowiedzi na rzecz Lwowa i prawdy historycznej o nim.
Trzeba jeszcze dodać, że A. Pawłowski był i jest znakomitym sportowcem i trenerem, naczelnikiem w krakowskim „Sokole”. W latach pięćdziesiątych był wicemistrzem Polski w gimnastyce.
Andrzeju, wybacz! A przy okazji: prosimy o relację z wyjazdu do Lwowa (jako I nagrody) laureatek konkursu wiedzy o Lwowie, którym towarzyszyłeś. Jesteśmy ciekawi, jakie były ich wrażenia?