Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020 | 2021 | 2022

Kazimierz Rymut, JĘZYKOZNAWCA DOSKONAŁY

Któż z nas, kto chodził do szkół w latach przedwojennych lub powojennych – od lat trzydziestych do dziś – nie korzystał ze SŁOWNIKA ORTOGRAFICZNEGO Jodłowskiego i Taszyckiego? I nie tylko w latach szkolnych, bo każdy, komu zależy na poprawnej pisowni, musi (lub powinien) mieć pod ręką ten podręcznik, który powstał i po raz pierwszy został wydany we Lwowie przed niemal siedemdziesięciu laty (lecz parokrotnie od tamtych lat przez tych samych autorów aktualizowany).

O życiu i dziele Profesora Taszyckiego napisał dla naszego kwartalnika jego znakomity Uczeń.

W roku 1998 przypada setna rocz-nica urodzin Witolda Taszyckiego (ur. 1898), jednego z czołowych językoznawców polskich, którego twórczość naukowa wytrzymała próbę czasu i do dziś stanowi wartość, do której trzeba stale się odnosić, mimo iż od jego śmierci mija już dziewiętnaście lat (zm. 1979), a podstawowe jego prace powstały przed 1939 r., czyli sześćdziesiąt lat temu. Na tę trwałość dorobku naukowego profesora Taszyckiego złożyło się wiele czynników, którym chciałbym kilka uwag w tym artykuliku poświęcić. Ale na początek, chociażby ze względu na dorobek pisma, w którym się ukazuje, muszę nawiązać do drogi życiowej mojego Mistrza.

Zagórzany pod Bieczem, w których się urodził, nie odegrały w życiu Witolda Taszyckiego większej roli, gdyż mając osiem lat znalazł się wraz z rodzicami w Krakowie. Z Krakowem związany był nie tylko studiami na Uniwersytecie Jagiellońskim, a później pracą zawodową w tymże Uniwersytecie i w Polskiej Akademii Nauk, współpracą z Polską Akademią Umiejętności, której był członkiem, ale także uczuciowo. Wyrazem tego było chociażby to, iż zgromadził dużą bibliotekę książek poświęconych Krakowowi. Jego marzeniem było, by spocząć na wieczność na cmentarzu salwatorskim i tak się też stało. Drugim jego ukochanym miastem był Lwów. Znalazł się w nim w roku 1929 po otrzymaniu Katedry Filologii Słowiańskiej, a następnie Katedry Języka Polskiego (w 1936 r.). W okresie lwowskim napisał podstawowe prace naukowe, które zapewniły mu czołowe miejsce w językoznawstwie polskim. Także w życiu osobistym był to dla niego okres bardzo dobry – był człowiekiem młodym, podziwianym, otoczonym ciepłem rodzinnym. Przywiązany był i do Uniwersytetu Jana Kazimierza i do Lwowa. We Lwowie przeżył wojnę, oczywiście w bardzo trudnych warunkach1. Po powrocie do Krakowa w 1945 r. już nigdy nie chciał wybrać się do Lwowa. Ale pamiętam, że gdy jechałem tam w latach sześćdziesiątych, to Profesor prosił mnie, bym popatrzył, jak wygląda dom, w którym mieszkał, i jak wygląda jego pokój w Uniwersytecie.

Pierwsze kroki w językoznawstwie zaczął stawiać W. Taszycki w wyjątkowo korzystnym okresie. Był to szczytowy okres w językoznawstwie polskim – nie tylko w okresie międzywojennym, ale w całej historii tej dziedziny wiedzy w Polsce. Językoznawczą szkołę krakowską stworzyli Jan Rozwadowski, Jan Łoś i Kazimierz Nitsch. Miał sposobność Witold Taszycki skorzystać z wiedzy tej trójki – od Rozwadowskiego mógł się uczyć myślenia teoretycznego, od Kazimierza Nitscha poszukiwania więzów łączących współczesny język z jego niekiedy nawet odległą przeszłością, a od Jana Łosia, któremu najwięcej zawdzięczał, zamiłowania do badań historycznych. Za tę naukę był wdzięczny W. Taszycki profesorowi Łosiowi do końca życia, czego dał wyraz w wielu publikacjach. Do jego badań naukowych nawiązywał Witold Taszycki w zakresie onomastyki i studiów historyczno-językowych.

Onomastyką, czyli nauką traktującą o nazwach własnych osób i miejsc, zajmowano się w Polsce od dawna. W tym zakresie Witold Taszycki miał wielu poprzedników, np. Jana Baudouina de Courtenay, Jana Karłowicza, Jana Rozwadowskiego i oczywiście Jana Łosia, ale Taszycki doprowadził do takiego rozwoju tę dziedzinę wiedzy, że właśnie on uznawany jest za twórcę onomastyki polskiej. To wyróżnienie zawdzięcza Witold Taszycki przede wszystkim publikacjom naukowym. Nazwom własnym poświęcił ponad sto rozpraw. Trudno je tu wyliczać. Chciałbym zwrócić uwagę tylko na trzy. Pierwsza z nich to rozprawa habilitacyjna Najdawniejsze polskie imiona osobowe (1925), w której poddał drobiazgowej analizie językoznawczej nazwy osobowe występujące w źródłach historycznych do r. 1250. Aby analiza była prawidłowa, Witold Taszycki sięgnął do zdjęć dyplomów, nie dowierzając historykom, którzy te dokumenty wydawali, nie zawsze dbając o precyzję filologiczną. Do dziś podziwiać można doskonałe opanowanie przez W. Taszyckiego paleografii średniowiecznej. Przydała mu się ta znajomość także później przy wydawaniu staropolskich zabytków językowych. Do tej rozprawy musi się do dziś odwoływać każdy, kto zajmuje się staropolską antroponimią. W okresie lwowskim rozpoczął W. Taszycki gromadzić materiały do olbrzymiego Słownika staropolskich nazw osobowych, obejmującego nazwy osobowe (imiona, przezwiska, nazwiska, nazwy heraldyczne) od najstarszych zapisów aż po rok 1500.

W pierwszym okresie pomagali mu w tej pracy lwowscy asystenci, a także żona. Po wojnie cały ten materiał przewiózł do Krakowa. Tu zorganizował, dzięki finansowemu wsparciu Polskiej Akademii Umiejetności, a później Polskiej Akademii Nauk, Pracownię Onomastyczną. Dzięki pracy zespołu słownik ów ukazał się w siedmiu tomach w latach 1965–1977. Jest to dzieło podstawowe nie tylko dla polskiej, ale też słowiańskiej onomastyki. Słownik ten obrósł już wieloma szczegółowymi monografiami, analizującymi poszczególne działy staropolskiej antroponimii, a obecnie wydawany jest swoisty suplement, którym jest sześciotomowy Słownik etymologiczno-motywacyjny staropolskich nazw osobowych, opracowywany przez krakowskich uczniów i współpracowników prof. W. Taszyckiego. Można powiedzieć, że dzięki Taszyckiemu i jego uczniom przebadana została staropolska antroponimia w taki sposób, że może stanowić to wzór dla onomastów nie tylko innych narodów słowiańskich. Trzecia praca, o której chciałbym wspomnieć, to Słowiańskie nazwy miejscowe – Ustalenie podziału. Książka powstała we Lwowie. Niestety, jej pierwsze lwowoskie wydanie uległo zniszczeniu na początku wojny. Do jej powtórnego wydania doszło już w Krakowie w r. 1946. Profesor W. Taszycki zaproponował językoznawczą a zarazem historyczno-osadniczą klasyfikację nazw miejscowości. Miała ona, i nadal ma, istotną wartość dla studiów toponomastycznych, gdyż narzucała metodologię analizy językowej nazw miejscowych i równocześnie wiązała powstawanie różnych stadiów nazewniczych z etapami osadnictwa na terytorium całej Słowiańszczyzny. Klasyfikacja W. Taszyckiego została przyjęta w wielu ośrodkach onomastycznych i do dziś jest stosowana. Klasyfikacja nazw miejscowych zaproponowana przez W. Taszyckiego, nawiązująca zresztą do dawniejszych prac historyków osadnictwa, wywarła z kolei duży wpływ na nowsze prace poświęcone wczesnym dziejom osadnictwa słowiańskiego. Można bowiem zaobserwować, że geograficzne rozprzestrzenienie archaicznych struktur nazewniczych pokrywa się z rozprzestrzenieniem starego osadnictwa.

Obok prac badawczych równie ważną dla rozwoju onomastyki polskiej i słowiańskiej była działalność naukowo-organizacyjna Profesora. Już w okresie lwowskim rozpoczął wydawanie serii Rozprawy z Onomastyki Słowiańskiej, które później znalazły kontynuację w serii Prace Onomastyczne Komitetu Językoznawstwa PAN. W. Taszycki był redaktorem naczelnym pierwszego w świecie słowiańskiego pisma poświęconego nazwom osobowym i geograficznym „Onomastica”. Zredagował pierwszych dwadzieścia tomów. Do dziś wyszły już 42 tomy i nadal cieszy się pismo uznaniem. Warto przypomnieć, bo dziś już chyba niewielu ludzi pamięta, że prof. W. Taszycki przez trzydzieści lat kierował Komisją Ustalania Nazw Miejscowości w Urzędzie Rady Ministrów i on wraz ze swoimi ówczesnymi współpracownikami zaproponował polskie nazwy z obszaru Śląska i Mazur. W Instytucie Języka Polskiego PAN w Krakowie do dziś przechowywana jest kartoteka stanowiąca materiałową bazę krakowskiego zespołu Komisji. Niemal wszystkie obecnie używane nazwy miejscowe Śląska, a także nazwy większych rzek i gór proponowane przez W. Taszyckiego zostały przez odpowiednie władze administracyjne zaaprobowane. Była to ogromna praca, wykonana z niezmiernym pośpiechem, i dziś, z perspektywy kilku już dziesięcioleci, można stwierdzić, że wykonana została bardzo dobrze. Repolonizacja nazw geograficznych zachodniej i północnej części powojennej Polski to dzieło dużego zespołu ludzi, ale w sposób doskonały kierowanego przez Witolda Taszyckiego.

Profesor Taszycki uznawany był po drugiej wojnie światowej za najlepszego znawcę staropolszczyzny. Język polski okresu średniowiecza i odrodzenia poznał w szczegółach. Będąc uczniem Jana Łosia, od swojego nauczyciela przejął jego zamiłowanie do badań historyczno-językowych. Taszycki przeczytał dokładnie chyba wszystkie wydane staropolskie zabytki językowe. Dla Biblioteki Narodowej przygotował całą serię tomów tekstów staropolskich2. Gdy w Instytucie Badań Literackich zrodziła się koncepcja opracowania Słownika polszczyzny XVI wieku, prof. Witold Taszycki został zaproszony do współpracy. Jemu powierzono kierownictwo pracowni krakowskiej tego Słownika. Była to pracownia najliczniejsza. Słownikowi polszczyzny XVI wieku poświęcił W. Taszycki wiele lat pracy.

Język polski zróżnicowany jest terytorialnie. Współczesna dialektologia opisuje obecne gwary, ich terytorialne rozmieszczenie. Ale w ciągu wieków to geograficzne zróżnicowanie ulegało zmianom. W przeszłości występowało też wiele cech dialektalnych, które z czasem z języka zostały wyeliminowane. Twórcą współczesnej dialektologii był Kazimierz Nitsch, uniwersytecki nauczyciel Witolda Taszyckiego. Profesor Taszycki poszedł dalej – powiązał mianowicie wiadomości o współczesnym zróżnicowaniu języka polskiego z informacjami o zróżnicowaniu polszczyzny wieków średnich. Powstała nowa gałąź badań językoznawczych – dialektologia historyczna. Metodologiczne założenia tego kierunku badań przedstawił W. Taszycki w rozprawce Co to jest dialektologia historyczna (1956). Tę rozprawę teoretyczną poprzedziło wiele rozpraw W. Taszyckiego poświęconych poszczególnym dawnym cechom dialektalnym.

Poprzez szczegółową analizę staropolskich zjawisk dialektalnych, analizę staropolskich zabytków językowych dążył W. Taszycki do wskazania tego podłoża dialektalnego, na którym oparł się polski język literacki. Zdaniem W. Taszyckiego polski język literacki powstał dopiero w wieku XVI, choć proces tworzenia się normy ponaddialektalnej rozpoczął się już w średniowieczu. U podłoża polskiego języka literackiego legł dialekt środkowomałopolski, tzn. dialekt okolic Krakowa. Z czasem do tego języka literackiego, genetycznie powiązanego z dialektem małopolskim, przenikać zaczęły cechy z innych dialektów, w tym także wielkopolskiego. Po wieku XVI najsilniejszy wpływ na rozwój polskiego języka literackiego miał dialekt mazowiecki, okolic Warszawy. Ta teza W. Taszyckiego po drugiej wojnie światowej wywołała burzę w polskim językoznawstwie, bo wcześniej na ogół przyjmowano, że polski język literacki wywodzi się z dialektów wielkopolskich i powstał w okresie średniowiecza. Dyskusja językoznawców o pochodzeniu polskiego języka literackiego trwała wiele lat i jak dotąd nie doprowadziła do ostatecznych rozstrzygnięć.

Prace naukowe W. Taszyckiego wywierały duży wpływ na rozwój polskiego językoznawstwa przez kilka dziesięcioleci, zwłaszcza na językoznawstwo krakowskie. Jako profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu Jana Kazimierza, mimo iż pracy dydaktycznej nie lubił, wychował duży zespół językoznawców. Z jego seminariów wyrosło kilkunastu późniejszych profesorów, których skupił wokół siebie Mistrz. A był to Mistrz nadzwyczaj wymagający i surowy. Budził W. Taszycki równocześnie podziw i strach. Aż dziw dziś bierze, jak to się stało, że młodzi wówczas ludzie woleli wybrać wymagającego W. Taszyckiego niż innych zdecydowanie łagodniejszych profesorów. Bardziej niż pracę dydaktyczną lubił W. Taszycki działaność organizacyjną, ale nie polityczną. Od polityki trzymał się z daleka, ale działał w różnych organizacjach naukowych i uniwersyteckich. Ileż czasu i zachodu kosztowała go np. budowa Paderevianum i organizacja jubileuszu sześćsetlecia Uniwersytetu Krakowskiego!

Przypisy
1 W czasie okupacji niemieckiej prof. Taszycki pracował jako nauczyciel w szkołach zawodowych: handlowej i zegarmistrzowskiej. Pod płaszczykiem „korespondencji handlowej” wykładał tam literaturę polską. Równolegle uczestniczył w tajnym nauczaniu uniwersyteckim. Ze swoimi studentami spotykał się u siebie, w domu przy ul. Supińskiego 11A oraz Bibliotece Ossolińskich (przyp. red. na podstawie relacji córki).
2 Najdawniejsze zabytki języka polskiego (1927). W r. 1928 wydał następny tom Wybór tekstów staropolskich XVI–XVIII wieku. Trzeci zbiór tekstów staropolskich stanowi duża książka w serii Biblioteki Narodowej Obrońcy języka polskiego, wiek XV–XVIII (1953). Praca niezmiernie wartościowa, gdyż ilustruje powolny proces kształtowania się w Polsce świadomości językowej. Należałoby pomyśleć o drugim wydaniu tej książki, gdyż jest ona niezmiernie potrzebna, m.in. dla studentów polonistyki. Inny charakter miało wzorcowe wydanie dwóch ważnych zabytków językowych: Psałterza floriańskiego (1939) i Krótkiej rozprawy Mikołaja Reja (przygotowane przez W. Taszyckiego i Konrada Górskiego, 1953).