Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020 | 2021 | 2022

W KRAKOWIE I DALEJ

CMENTARZ ORLĄT – DOKONANIA I PLANY

Z końcem listopada ub. roku odbyło się w Warszawie kolejne spotkanie Prezydium Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa z Zarządem Głównym Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Płd.-Wschodnich. Sekretarz Generalny Rady, p. Andrzej Przewoźnik, przedstawił aktualny stan sprawy odbudowy Cmentarza Orląt. Jak donosiliśmy wcześniej (CL 4/97), nowa wersja projektu odbudowy została złożona administracji ukraińskiej w sierpniu ’97, a ta miała się wypowiedzieć w ciągu dwóch miesięcy. Dotychczas nie wydano ostatecznego dokumentu zatwierdzającego, natomiast p. Przewoźnik przeprowadził rozmowy z merem Lwowa, Wasylem Kujbidą. Sprawa jest jakoby uzgodniona w 80%, jest zgoda na odbudowę katakumb oraz dalszych mogił i nagrobków, pomników Francuzów i Amerykanów. Natomiast są jeszcze wahania co do odbudowy kolumnady. Sekretarz Przewoźnik jest jednak dobrej myśli.
W r.1997 ekshumowano 121 szczątków Obrońców Lwowa z kwater, które znalazły się po drugiej stronie sowieckiej ulicy – w pasie bezpośrednio przy niej. Na opróżnionym miejscu zostanie ułożona prowizoryczna zastępcza jezdnia, która umożliwi rozkopanie ulicy i wydobycie szczątków spod niej. W tym roku przewiduje się ekshumację z ok. 180 grobów (pozostanie jeszcze około 100). Trumny ze szczątkami zostały czasowo złożone w podcieniach katakumb (zabezpieczonych), a później zostaną pogrzebane na najwyższym tarasie cmentarza, po obu stronach kaplicy. Ekshumacją kierował prof. Andrzej Kola, archeolog z Torunia. Na zakończenie ubiegłorocznych prac odbyła się uroczysta msza św. w kaplicy Cmentarza Orląt – koncelebrowali ją ks. biskup Marcjan Trofimiak i ks. Janusz Popławski, kapelan TMLiKPW. Po całkowitym zakończeniu prac zostanie sporządzona dokumentacja poekshumacyjna, całościowa oraz indywidualna – dla rodzin.
Zbudowany przez Sowietów mur, ograniczający cmentarz od wschodu, zostanie przesunięty ku ulicy i w ten sposób część grobów „wróci” w obręb cmentarza (w tym prawdopodobnie grób twórcy tej nekropolii, architekta Rudolfa Indrucha). Strona ukraińska odnowiła „dom ogrodnika” (przedwojenny), położony w górnym kącie Cmentarza Orląt, i oddała go do dyspozycji polskiego kierownictwa robót.
Warto na zakończenie poinformować, że przedłożony stronie ukraińskiej projekt odbudowy cmentarza składał się z czterech tomów: 1. koncepcja uporządkowania, 2. dokumentacja nazwisk pochowanych i rozmieszczenia grobów, 3. dokumentacja fotograficzna stanu sprzed zniszczenia, 4. inwentaryzacja głównych napisów (inskrypcje z katakumb, z kolumnady, z pomnika Pięciu z Persenkówki oraz z pomników żołnierzy francuskich i lotników amerykańskich).
Andrzej Chlipalski

Z ostatniej chwili:
Media podały ostatnio wiadomości, które pozostają w pewnej sprzeczności z opisanymi wyżej ustaleniami i optymistycznymi planami. Potwierdza się (nie po raz pierwszy) opinia, że tam nigdy nie wiadomo, co się może wydarzyć. Do tematu wrócimy w następnym numerze.

TAKA JEST PRAWDA
W Myśli Polskiej z 12 X 1997 zamieszczono rozmowę z drem Stanisławem Kaniewskim, prokuratorem, zastępcą dyrektora ds. śledczych Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu – Instytutu Pamięci Narodowej, pt. Zbrodnie trzeba wyjaśnić do końca. Dr Kaniewski, pytany przez Romualda Falkiewicza, mówi m.in.:
– Naszym statutowym zadaniem i obowiązkiem jest zajmowanie się badaniem zbrodni na narodzie polskim, niezależnie od aktualnej koniunktury politycznej i społecznej. Zarówno w Głównej Komisji, jak też w poszczególnych okręgowych (Rzeszowie, Lublinie i Krakowie) prowadzi się 34 śledztwa. Ze zgromadzonych dokumentów i zeznań świadków zdarzeń wyłania się pełny obraz tej tragedii. Była ona zaplanowana wcześniej, tak teoretycznie, ideologicznie, jak też przygotowana organizacyjnie i operacyjnie.
Z naszych ustaleń wynika, że fala morderstw ukraińskich nacjonalistów miała na celu zastraszenie Polaków i spowodowanie masowej ucieczki z miejsc zamieszkania – około 0,5 miliona uległo temu naciskowi. Drugi etap to już bezpośrednie napaści uzbrojonych oddziałów na całe polskie wsie i mordowanie mieszkańców, zagarnianie dobytku, zacieranie śladów obecności Polaków. Na 34 śledztwa 30 dotyczyło zbrodni nacjonalistów ukraińskich. Na terenie Małopolski Wschodniej zidentyfikowano 250 miejscowości, w których miały miejsce zbrodnie na Polakach. Znajdują się one na obszarach b. województw: stanisławowskiego, lwowskiego i tarnopolskiego. Rzeź objęła tu ok. 20 tysięcy Polaków. Na zachód od Bugu zarejestrowano 516 miejscowości, w których UPA dokonywała eksterminacji na Polakach już po zakończeniu wojny. Łącznie w latach 1943–1952 na koncie zbrodniczym UPA znalazło się ponad 100 tysięcy Polaków.
Dalej dziennikarz pyta: A jakby pan dyrektor odniósł się do fragmentu wywiadu z Jackiem Kuroniem, który na łamach „Gazety Wyborczej” (16–17 września br.) powiedział m.in.: „Kiedy w ramach akcji «Wisła» wysiedlano ludzi, ukraińską inteligencję, a także ludzi, którzy na oko wydawali się liderami społeczności, kierowano ich do obozu w Jaworznie.Tam siedzieli młodzi chłopcy z AK, trochę Niemców, ale głównie Ukraińcy. Wymordowano tam ileś osób. [...]
Dr Kaniewski odpowiada: Cóż można powiedzieć o takiej niewiedzy, wygłoszonej przez szefa poselskiej komisji ds. mniejszości narodowych? Jej autor wykazał brak znajomości tematu. Powtarzam raz jeszcze: Centralny Ośrodek Pracy w Jaworznie był aresztem najpierw dla hitlerowców obciążonych zbrodniami przeciwko Polakom podczas okupacji naszego kraju. Po ich odejściu kierowano tu ukraińskich nacjonalistów z sankcjami wojskowych prokuratur za morderstwa na ludności polskiej w granicach ówczesnej PRL, za działalność dywersyjną przeciw państwu polskiemu i sprzyjanie oraz udzielanie pomocy UPA przez mieszkańców pochodzenia ukraińskiego. [...]
Manipulowanie faktami i śledczymi rozstrzygnięciami w tej sprawie [starań Ukraińców o uznanie pobytu w Jaworznie za czyny „kombatanckie” i przyznanie statusu osób uprzywilejowanych (!) – przyp. red.] jest nadużyciem. Prowadzi bowiem do umniejszenia rozmiaru zbrodni popełnionych na Polakach w granicach II Rzeczypospolitej, jak też na obszarach PRL-u po zakończeniu wojny. Takie postępowanie nie służy sprawie zbliżenia naszych narodów – przeinaczanie prawdy o czasach grozy, zamazywanie ogromu krzywd rozjątrza tylko niezabliźnione rany, pogłębia przepaść. Jest to więc metoda destrukcyjna, prowadząca donikąd, której jestem przeciwny.
(Red.)

DWIE SESJE
W październiku minionego roku (w odstępie kilku dni) odbyły się dwie imprezy o podobnej intencji: wzajemne zrozumienie się między Polakami a Ukraińcami. Czy jednak spełniły oczekiwania inicjatorów?
Pierwsza (11 X) została zorganizowana przez Instytut Polsko-Ukraiński i nazywała się: Ukraina w polityce polskiej, drugą (15–17 X) pt. Polacy i Ukraińcy na przestrzeni dziejów zorganizowały PAN i UJ, przy współpracy Instytutu Pamięci Narodowej. W pierwszej występowali przedstawiciele obu nacji, w drugiej stronę ukraińską reprezentował jeden referent, ale za to najbardziej godny: dr Wiktor Poliszczuk z Kanady (otrzymał standing ovation).
Nie pasjonowaliśmy się tymi sesjami, podobnie jak ubiegłoroczną, zorganizowaną przez Fundację Roberta Schumana. Doszliśmy do przekonania, że tą drogą do niczego się nie dojdzie, czego dowodem, po pierwsze, są wcale nie słabnące nacjonalistyczne wybryki we Lwowie (wszyscy wiedzą, o co chodzi) i nieżyczliwość tamtejszej administracji lokalnej wobec polskiej mniejszości narodowej. Po drugie, obserwujemy przedziwny stosunek do tych zagadnień ze strony części historyków Europejczyków, pozbawionych chyba godności narodowej (o ile rozumieją w ogóle, co to znaczy). Wystarczyło posłuchać pewnego Sędziwego Uczonego Krakowskiego, któremu powierzono zagajenie drugiej z wymienionych sesji (15 X), a który palnął prawie godzinny – nie przewidziany programem – wykład, jakiego nie powstydziłby się ukraiński nacjonalista.
Wyliczył w nim wszystkie krzywdy, doznane przez Ukraińców (historycznie pojęcie raczej nieprecyzyjne) od niegodziwych Polaków. Styl wypowiedzi przypominał najlepsze wzory dialektyki marksistowskiej, gdzie z samego założenia rzecz widziano jednostronnie, w oderwaniu od niewygodnych kontekstów. Na takiej platformie dyskusja jest bezprzedmiotowa – udowodnił to prof. W.A. Serczyk z Białegostoku, ustosunkowując się do adwersarzy w artykule zamieszczonym w krakowskim „Dzienniku Polskim” (Zadanie dla pokolenia). Cytujemy kilka fragmentów:
Wygłoszono [...] aż siedemnaście referatów, niestety o bardzo różnej wartości naukowej: od rzeczowych studiów opartych na rzetelnych badaniach i spokojnej refleksji, skończywszy zaś na popularnych relacjach, zmierzających najwyraźniej do pobudzenia emocji słuchaczy i nie mających z nauką, poza tematem, niczego wspólnego. No cóż, nie każdy przechodzi obok bezmiaru zbrodni ze spokojną refleksją. [...]
Nie dopisali organizatorzy [...], którzy nie dokonali wstępnej selekcji zgłoszonych referatów [...] i za równoprawne uznali samodzielne dociekania badawcze [brawo!] wraz z rewelacyjnymi niejednokrotnie pomysłami rozwiązań oraz miałkie wystąpienia propagandowe, nadające się co prawda do wygłoszenia na zjazdach weteranów, w żadnym jednak wypadku na konferencjach naukowych. [...] A skąd ta pogarda dla weteranów?
Sądzimy, że podobne sesje nie tylko nie przynoszą pozytywnych rezultatów, ale rozdrażniają, a irytacja doprowadza do dalszego usztywnienia stanowisk, zamiast odwrotnie.
Elżbieta Mokrzyska

BEATYFIKACKA BLISKA?
Przed samym Bożym Narodzeniem ogłoszono, że watykańska Kongregacja ds. Kanonizacji uznała heroiczność cnót Sługi Bożego Józefa Bilczewskiego, a Ojciec Święty Jan Paweł II zatwierdził stosowny dekret. Przypomnijmy, że proces informacyjny na rzecz beatyfikacji Arcybiskupa Bilczewskiego został wszczęty w Polsce w r.1959, a właściwy proces beatyfikacyjny w Rzymie cztery lata później. Do samego aktu beatyfikacji niezbędne jest jeszcze uznanie cudu, dokonanego za wstawiennictwem Sługi Bożego.
O arcybiskupie lwowskim Józefie Bilczewskim piszemy w naszym kwartalniku często – od pierwszego numeru z 1995 roku. Co roku odbywa się w Krakowie – na prośbę tutejszego oddziału Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Płd.Wsch. – uroczysta msza św., odprawiana zawsze przez ks. Kardynała Franciszka Macharskiego, w intencji rychłej beatyfikacji Sługi Bożego Józefa. Pierwszy raz (1995) miała miejsce w kościele św. Anny, drugi (1996) w kościele XX. Misjonarzy na Kleparzu, a trzeci u oo. Bernardynów pod Wawelem.
Grób Arcybiskupa Bilczewskiego na Cmentarzu Janowskim we Lwowie (1997)
Post scriptum
Powyższą informację z Watykanu podała prasa, a naszą szczególną uwagę zwrócił artykuł w krakowskim „Dzienniku Polskim” nr 295/97, napisany przez p. Annę T. Kowalewską. Mówi ona m.in., że abp Bilczewski przyczynił się również do budowy wielu kościołów katolickich na Ukrainie, dbając w ten sposób o stworzenie podstaw owocnego dialogu międzywyznaniowego. Nie bardzo rozumiemy sens tego zdania. Po pierwsze Bilczewski nie budował kościołów na Ukrainie, lecz w ówczesnej Galicji Wschodniej – po naszemu w Małopolsce Wschodniej, a najprościej – w archidiecezji lwowskiej, drugiej po gnieźnieńskiej metropolii polskiej. Czyżby tak źle było ze znajomością historii i geografii u Pani Redaktor? Państwo ukraińskie nastało tam w 70 lat po śmierci Arcybiskupa, nie ma więc sensu podawanie informacji anachronicznych. Per analogiam: czy nie byłoby bzdurą, gdyby ktoś napisał, że kardynał Bertram (arcybiskup Wrocławia do 1945 roku) budował kościoły w Polsce? Po drugie: Arcybiskup Bilczewski budował kościoły na chwałę Bożą – dla swoich wiernych, rzymskich katolików, Polaków, po nic innego. Pisanina, że budował te kościoły „dbając w ten sposób o stworzenie podstaw owocnego dialogu międzywyznaniowego”, jest kolejnym dziwolągiem logiczno-historycznym. Po prawdzie nie wiemy, kto to wymyślił – czyżby to był przedsmak, w jaki sposób będzie się przedstawiać dzieło Józefa Bilczewskiego, gdy dojdzie do beatyfikacji? Wszystko możliwe w tym kraju.
Karol Odrycki

NOTATKI
• 75. rocznicę urodzin obchodził zamieszkały w Krakowie kompozytor Tadeusz Machl. Urodził się we Lwowie w 1923 r. Tam był – ostatnim przed zamknięciem kościoła – organistą u św. Elżbiety. Po wojnie ukończył studia muzyczne w Krakowie, był uczniem m.in. Artura Malawskiego i Bronisława Rutkowskiego. Obecnie jest profesorem krakowskiej Akademii Muzycznej. Z okazji uroczystości odbył się w Filharmonii Krakowskiej koncert, na którym odegrano m.in. utwory jubilata.
Przypomnijmy, że kompozycja T. Machla, zainspirowana poezją Witolda Szolgini pt. „Krajobrazy serdeczne” została odegrana (po raz pierwszy) w ramach pamiętnego koncertu Homagium Leopoli w Krakowie w listopadzie 1994 r. Pisaliśmy o tym w CL 1/95 i 4/96.

• Zarząd Główny Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Płd.-Wsch. na wniosek Oddziału Krakowskiego przyznał Złote Odznaki Towarzystwa dziewięciu osobom z Krakowa. Dekoracja – dokonana przez prezesa ZG TMLiKPW dra Andrzeja Kamińskiego – odbyła się w Sali Łuczniczej „Sokoła” w dniu 14 listopada ub. roku. Oto odznaczone osoby:
1. O. płk Adam Studziński, kapelan Oddziału Krakowskiego,
2. p. dr Janina Winowska,
3. p. Stanisław Wasiuczyński – pośmiertnie (odznaczenie odebrał syn, p. Otmar Wasiuczyński).
Powyższe trzy osoby – seniorzy Odziału Krakowskiego, doprowadziły w latach 1980., w warunkach na pół konspiracyjnych, do zintegrowania się lwowskiej i wschodniomałopolskiej diaspory, umożliwiając tym samym powołanie do życia TMLiKPW w Krakowie.
4. p. Józef Lassota, prezydent Krakowa – za życzliwość dla spraw lwowskich, która wyrażała się m.in. w licznych interwencjach u obecnych władz lwowskich na rzecz Polaków i Kościoła we Lwowie, a także za finansowe wspieranie kwartalnika „Cracovia–Leopolis”.
5. p. Stanisław Dziedzic, dyrektor Wydziału Kultury i Turystyki w Urzędzie Wojewódzkim w Krakowie, znakomity znawca historii i kultury Lwowa – za wspieranie podróży zespołów i artystów krakowskich do Lwowa, za sponsorowanie kwartalnika „Cracovia–Leopolis” (patrz rozmowa z nim w tym numerze).
6. p. dr Krystyna Gąsowska, dyrektor „Wspólnoty Polskiej” w Krakowie – za liczne przedsięwzięcia oświatowe, kulturalne i charytatywne oraz pomoc organizatorską dla Polaków na Wschodzie, a w szczególności we Lwowie i Małopolsce Wschodniej, za wspieranie innych instytucji i organizacji, świadczących na rzecz Polaków na Wschodzie.
7. p. Konrad Firlej, prezes PTG „Sokół” w Krakowie – za liczne imprezy sportowo-kulturalne, organizowane z udziałem młodzieży polskiej z Małopolski Wschodniej, za niezapomnianą organizację obchodów 130-lecia Sokolstwa Polskiego we Lwowie i Krakowie, za życzliwość okazywaną Towarzystwu Miłośników LiKPW oraz „Sokołowi-Macierzy”-Lwów.
8. p. Janusz M. Paluch, dyrektor Śródmiejskiego Ośrodka Kultury w Krakowie – za stałe zainteresowanie dla polskiej historii i kultury Lwowa i Małopolski Wschodniej, wyrażające się w inicjatywach i organizowaniu licznych imprez – prelekcji, spotkań, koncertów i wystaw na ten temat, oraz za współudział w redagowaniu Cracovia–Leopolis.
9. p. prof. Jerzy Kowalczuk, b. prezes OK TMLiKPW w Krakowie, potem wiceprezes Oddziału Krakowskiego „Wspólnoty Polskiej” – za całokształt działalności na rzecz Polaków na Wschodzie i Towarzystwa.
Udekorowani Złotą Odznaką TMLiKPW


• Kazimierz Barczyk, dotychczasowy prezes Stowarzyszenia Gmin Małopolski (patrz CL 4/97 – artykuł o podróży samorządowców do Lwowa i na Ukrainę), został powołany przez premiera Jerzego Buzka na stanowisko ministra-sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Pana Ministra Barczyka prosimy o dalszą życzliwość dla Polaków za wschodnim kordonem.

• Dotychczasowy ambasador USA w Polsce, Nicholas Rey – potomek naszego poety renesansu Mikołaja Reja, urodzonego w Żurawnie niedaleko Lwowa – zakończył swoją misję. Nowym ambasadorem został Daniel Fried – polonofil i wielki zwolennik wejścia Polski do NATO – jak podały media. Żona Frieda, Olga z domu Karpiw, jest Ukrainką i pochodzi z Małopolski Wschodniej. Podobno oboje mówią biegle po polsku. Ciekawe, prawda?