Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020 | 2021 | 2022

Barbara Czałczyńska, FELIETON O NOSTALGII

... A wiosną niechaj wiosnę, nie Polskę zobaczę... powiedział poeta znudzony patriotycznymi uniesieniami po odzyskaniu przez Polskę w 1918 wolności. Nie wiedział wtedy, jak gorzko trzeba będzie zapłacić za wypowiedziane niegdyś lekkomyślnie słowa. Przyszło mu na wygnaniu po 1939 roku oglądać wiele pięknych wiosen, tyle że nie były to wiosny polskie. Łudził się, że ją jeszcze zobaczy: liczył to na wojnę, to na cud, i niespostrzeżenie zaczęła go ogarniać tak wielka tęsknota, że nie umiał sobie z nią poradzić. Nostalgia zżerała jego siły twórcze, odbierała mu chęć do życia. Usiłował się z niej uwolnić: spisywał dzień po dniu swoje wrażenia, a wszystkie sprowadzały się do jednego – do chęci ujrzenia właśnie Polski. Janowi Lechoniowi nigdy już nie było dane ujrzeć ziemi ojczystej. Nostalgia zaprowadziła go do samobójczej śmierci. Nikt do dzisiejszego dnia nie wie, czym jest ta tajemnicza, tkwiąca w nas siła, która każe nam powracać do miejsc, które zmuszeni byliśmy opuścić. Wracamy do nich jak tylko to jest możliwe. Pozornie wydaje się nam, że wszystko jest nie takie, jakie zachowaliśmy w pamięci. Może mniejsze, może uboższe... Często zrujnowane. Domu czasem nie ma, ogród porosły chwastami, ale nagle jest! Samotna, pozostała po sadzie jabłonka, albo wyłaniający się spomiędzy traw kawałek muru... W jakiejś chwili nadleci do nas wraz z powiewem wiatru przenikający do głębi znajomy zapach. Albo nadgryziony owoc, a on ma zapomniany smak dzieciństwa.
Błądzimy wśród tych ulotnych smaków, zapachów, świateł i kolorów i wiemy na pewno, że to właśnie jest to, z czego wyrośliśmy i czego dotknięcie dodaje nam sił do życia. Ale cóż, tego doświadcza ten, kto to niegdyś stracił. Dlatego do tych miejsc wracamy w ciszy i samotności, bacząc, by nikt nie zakłócił naszego w nich przebywania. I wracamy, stale wracamy myślą i pamięcią. I to jest właśnie nasza prawdziwa wiosna.