Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020 | 2021 | 2022

Jadwiga Gusławska, KRZEMIEŃCA SIĘ NIE ZAPOMINA

Krzemieniec nigdy nie traci kolorów. Nawet w zimie jest spowity zielenią, którą przepełnione są góry, otaczające miasto. Jesienią do owej doliny wąskiej nieba nakrytej błękitem spływają złoto-czerwone fale listowia klonów, jesionów i brzóz, pomieszane z czystą jeszcze zielenią dębów i jodeł.
Niezwykłe i urocze jest nasze miasto. Na wsze czasy pozostało takim, mimo klęsk i tragedii, które przeżyło. Fascynowało i pociągało ludzi otwartych na piękno przyrody i do dziś jest wymarzonym miejscem dla miłośników pięknych widoków, archaicznego spokoju, czystego powietrza, spotkań z niepospolitymi ludźmi. Widoki, które otwierają się z Góry Królowej Bony, z Wołowicy, ze Skał Dziewiczych, zachwycające rozmaitością, są miłe dla oczu i duszy. Artysta, który malując Krzemieniec i jego okolice usiądzie w wybranym punkcie widokowym, będzie miał piękne obiekty ze wszystkich czterech stron świata. Nieoczekiwany – wręcz nieprawdopodobny w swej bujnej piękności jest kontrast równiny Małego Polesia ze stromo spadającą doń krawędzią płyty podolskiej. Tu się kończy Wołyń, zaczyna Podole. Ciekawe to i dziwne, lecz ludzie tu żyjący niewiele myślą o uroku okolicznej przyrody – bo i na tej pięknej ziemi są problemy.
Pomnik Juliusza Słowackiego w kościele farnym w Krzemieńcu*Mieszkańcy górnej części Krzemieńca cieszą się wspaniałymi, żyznymi gruntami w ogrodach, na działkach i polach – to słynny podolski czarnoziem. Za to w dolinie, na płaskiej równinie wołyńskiej, grunty są piaszczyste, gęsto zaprawione krzemieniami, różnej wielkości i formy. Narzekają gospodarze, gdy co roku muszą zbierać na nowo wyorane krzemienie. Powiadają: to did’ko ich tyle tu nasypał! Lecz te właśnie równinne pola w lata dżdżyste wydajnie rodzą ziemniaki i żyto, które na czarnoziemie zamakają. W dolinie wcześniej zaczyna się wiosna – już w polu orka, drzewa się zielenią, w górnych zaś partiach jeszcze zimno, gleba mokra, a wiatr przynosi przymrozki. Jednak jest w tym jakaś równowaga: gdy kończą się żniwa w dolinie – zaczynają się na górach, gdy rodzą jabłonie na górach – będą je mieli mieszkańcy doliny. Takie są nasze kontrasty w przyrodzie.
Ale są też inne, ludzkie – społeczne, gospodarcze. Teraz szczególnie, kiedy i w dolinie i na górach żyć trudno. Trudno żyć ludziom najpierw przez lata poniewieranym przez sowiecki reżim, teraz przez nieumiejętność dostosowania się do nowego ustroju. Dlaczego po 7 latach niepodległości żyje się nam tak źle – tego ludzie nie umieją sobie wytłumaczyć. Nie rozumieją sytuacji powstałej w postkomunistycznym społeczeństwie. Na skutek połamanej moralności ludzie bogatsi nie podają pomocnej ręki zubożałym, nie interesują się ich problemami. Naród oddany na pastwę losu, przez nikogo nie broniony, pozbawiony wszelkiej opieki – zaczyna tęsknić za czasami w Sojuzie. Trudno to zrozumieć naszym rodakom z kraju, nawet jeśli też doznali biedy w ciężkim okresie po przełomie, ale jednak tam było całkiem inaczej. Państwo polskie jest krajem ludzi o wysokim poczuciu własnej godności, czułych na najmniejsze zmiany w polityce i społeczeństwie, mających własne opinie i dążenia, których nie udało się podeptać tak bezwzględnie i okrutnie, jak tu – na terenie byłego Związku Sowieckiego, gdzie tylu nas Polaków żyje. Od was w waszym państwie zawsze wiele zależało, nawet w najgorszych czasach, mieliście wspaniałych duchowych przywódców i działaczy. A myśmy byli z musu milczącymi świadkami urawniłowki, przemieszania narodowości, odrywania od rodzinnych stron. I zabierania uzdolnionych i utalentowanych – niech w Rosji budują kulturę i naukę socjalistyczną. Myśl niezgodną z zasadami ideologii – stłumić, złamać w więzieniach i psychoszpitalach. Was trudno było zastraszyć, wy mieliście oparcie w religii. Nam i to zabrano, podeptano.
Trudno po tym wszystkim dziwić się, dlaczego istnieje i dominuje ukraińska mafia, dlaczego rozłamane jest prawosławie i dlaczego gryzą się między sobą trzy jego odłamy, dlaczego nowe ustawodawstwo nie zapuszcza korzeni w społeczeństwie, ludzie pokrzywdzeni nie mają obrony, a przestępcy są bezkarni. Wszystko to jest ilustracją starego porzekadła: nieprawdą cały świat przejdziesz, tylko z powrotem nie wrócisz.
Odeszliśmy od tematu krzemienieckiego, ale to wszystko przecież przeżywamy, razem z żyjącym tu wielonarodowym społeczeństwem. Nas, Polaków, niewielu jest w mieście – około 250 osób. Dużo ludzi starszych i samotnych. Kościół parafialny – na nasze szczęście – nie był zamknięty w okresie tamtego reżimu. Oparł mu się duch Wielkiego Krzemieńczanina, patrona i piewcy naszego miasta – Juliusza Słowackiego. Jemu zawdzięczamy utrzymanie polskości w naszej społeczności, i że nie zapomnieliśmy języka, tradycji, obyczajów. Pomnik Poety w kościele* sprawił, że władze sowieckie nie mogły zamknąć tej świątyni, mimo iż przez 10 lat nie było tu księdza. Komuniści uznali Słowackiego za swojego – rewolucjonistę, który przecież walczył z caratem. Jednym słowem nasz Wieszcz został podniesiony do rangi propagatora ideologii komunizmu, a fakt ten miał im robić dobrą reklamę w świecie. Duch Poety śmiał się z tego w zaświatach, ale na pewno cieszyła go czynna świątynia, żywy ciągle język i rodacy, których oglądał z wysokości swego piedestału, dla których żył i tworzył, do których kierował słowa, wyryte na krzemienieckim pomniku: Lecz zaklinam, niech żywi nie tracą nadziei!
Na tej właśnie opoce budujemy na nowo naszą społeczność, krzewimy polskość, kształcimy nasze dzieci. Imię Słowackiego jest punktem wyjścia dla nas, garstki Polaków w Krzemieńcu – do świata, do Macierzy. Bez wzmocnienia i utrwalenia kontaktu z nią zginiemy w morzu obojętności i życiowego niepowodzenia – przede wszystkim ze względu na małą liczebność naszego środowiska i niski poziom wykształcenia. Właśnie ten poziom podnieść pomaga nam państwo polskie, poprzez cały system swoich instytucji, świadczących pomoc oświatową, kulturalną, także materialną. Dzięki „Wspólnocie Polskiej” młodzież po maturze otrzymuje stypendia na studia w Polsce – kształci się już 13 osób (inna sprawa – co stwierdzamy ze smutkiem – że nasi absolwenci z dyplomami nie wracają do domu. Pozostają w RP nie z powodu obojętności dla potrzeb naszej społeczności, lecz z obawy przed powszechnym bezrobociem i całkowitym brakiem zainteresowania dla losu młodych fachowców w tutejszym państwie. Lecz zawsze żywimy nadzieję, że ten stan się odmieni na lepsze, i oni kiedyś wrócą).
Nasze problemy odsłaniamy przed wami. Nie warto się z nimi borykać w samotności, to daremne. Jedną z naszych najbardziej bolesnych trosk jest odrodzenie muzeum Wieszcza w Krzemieńcu. W dworku przy ulicy Słowackiego 16, w którym mieszkała rodzina Słowackich przed przeniesieniem się do Wilna, wykupionym w latach 1930. na muzeum Poety, mieści się dziś biblioteka publiczna. Od wielu lat mówi się o konieczności odrodzenia muzeum w jego rodzinnym domu, jednak bez skutku. Obecnie zmiana tego stanu rzeczy jest trudna, ponieważ władze państwa ukraińskiego zaprzestały wszelkiej pomocy finansowej na potrzeby kulturalne, tym bardziej polskie. Jednak żeby nie pozostawać w pozycji biernych obserwatorów, my krzemienieccy Polacy zwróciliśmy się z apelem o ratowanie dworku Słowackich, do Polaków na całym świecie. Ku naszej wielkiej radości i wdzięczności, na założonym w tym celu koncie w Krakowie zostało złożonych około (w przeliczeniu) 6 tysięcy dolarów. Jest to ciągle niewielka cząstka potrzebnych funduszy, świadczy jednak o zaangażowaniu społeczeństwa polskiego w sprawy narodowego dziedzictwa kulturowego. Mamy więc nadzieję, że idea muzeum Juliusza Słowackiego w Krzemieńcu zostanie zrealizowana, tym bardziej że poważne zainteresowanie sprawą dworku wykazują „Wspólnota Polska” i Ministerstwo Kultury i Sztuki, a swego poparcia udziela również pani Marszałek Senatu Alicja Grześkowiak.
Aby wzbudzić zainteresowanie jeszcze szerszych kręgów społeczeństwa polskiego problemem dworku Poety, poruszamy temat na nowo. Liczymy na oddźwięk ze strony sfer kulturalnych i biznesu w całej Polsce.
Juliusz Słowacki budował i wzmacniał ducha zniewolonego wówczas narodu. Teraz w niepodległej, wolnej i bogatej Ojczyźnie oddajmy hołd jego pamięci i wielkości poświęcenia dla Polski. Należy się to Wieszczowi od nas wszystkich.

* Rzeźba Wacława Szymanowskiego została odsłonięta w roku 1909 w stulecie urodzin Wieszcza.