Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020 | 2021 | 2022

KULTURA, NAUKA

Leszek Długosz recytuje „Odę”
KRAKOWSCY ARTYŚCI LWOWSKIEJ SZKOLE
Leszek Długosz recytuje „Odę”Znane krakowskie VII Liceum Ogólnokształcące im. Z. Nałkowskiej (przy ul. Skarbińskiego) postanowiło nawiązać kontakt z lwowską „Magdusią”, czyli Szkołą Nr 10 im. św. Marii Magdaleny. Związek obu szkół zainaugurowano „mocnym uderzeniem” – poniekąd w sensie dosłownym. W połowie stycznia dyrekcja Liceum – dyrektor Wojciech Zagórny przy znakomitej pomocy p. Barbary Biel – zorganizowała koncert pt. Polskim uczniom we Lwowie, z udziałem znakomitych (i honorowych) wykonawców krakowskich, a wpływy przeznaczono na pomoc lwowskiej szkole.
Trzygodzinny program koncertu był niezwykle urozmaicony – znalazło się w nim „dla każdego coś miłego” w najlepszym rozumieniu tych słów. Rozpoczęły go tańce maluchów w krakowskich strojach, potem było coraz dojrzalej (miejscami coraz głośniej), coraz bardziej wzruszająco. Zaśpiewała uczennica VII Liceum Maja Tomaszewska (zadatki na autentyczną piosenkarkę) oraz żywiołowa i wszechstronna (piosenkarka, poetka, malarka) Paulina Bisztyga z Liceum Technik Plastycznych w Wiśniczu. Pięknie deklamowała wiersz o Lwowie Danusia Didycz, uczennica lwowskiej Szkoły.
Organizatorom koncertu udało się zaprosić kilka prawdziwych gwiazd. Pierwszy (w kolejności) wśród sław był poeta, kompozytor i pieśniarz Leszek Długosz, który przekazał słuchaczom dwa dary: zagrał i zaśpiewał swoje niezwykłe utwory, ale przedtem odczytał własny wiersz, może już znany z publikacji – czy jednak wszystkim?

ODA DO MOWY KRESOWEJ
Witaj gałązko mowy kresowej
Po długim milczeniu twój zaśpiew z bliska słyszę
Te same pieśni i pacierze u naszych korzeni
I groby jednakowo bliskie
Bliźniacza witko od wschodniej strony,
witaj mi
I wybacz
– w piśmie nie mogłem cię przygarnąć
Ponad zasieki, ze słowem pociechy
Przedrzeć się przez eter
–Było to możliwe?
– Czas zły rozdzielił
Wiem, krępowano oddech
Transportami w syberyjskie śniegi
Wywożono pamięć
– Lecz wiem z daleka i nie wszystko –
Dziś na ulicach miasta mego słyszę
Jak krzątasz się zlękniona
– Uboga czasem tak kuzynka
Z czemodanem w dłoni
Nieśmiało w progi domu wchodzi
Niepewna, jak ją po latach przyjmą
Swoi?... Czy nie swoi?...
– Witam cię z radością i ze skruchą
– Ty nie jak gość tu, ale domownica
Ty masz tu prawo, jak po usłanej kontuszami
Królewskiej drodze
Na Wawel prosto iść do siebie
I jak po swoje...
– Z ciebie się przecież kiedyś wywiodły
Księgi Adama, Testament Juliusza

Gałązko mowy wschodniej
– Zruszczona
– Potargana burzą
Pomiędzy tymi sarkofagi
Ty jesteś tu jak laur
Najtrudniej doniesiony.

„Mocne uderzenie”, o którym była mowa na wstępie, dał obok Pauliny Bisztygi i jej muzycznych partnerów, kapitalny zaspół Noon: czterej panowie, dziś znani inżynierowie i biznesmeni, a niegdysiejsi – w czasach studenckich – muzycy zespołów rockowych. Schodząc z estrady zawołali: kochajcie Lwów – my go też kochamy! Zmianę nastroju dało trio studentów krakowskiej Akademii Muzycznej, wykonując utwór Szostakowicza.
Urozmaiceniem innego gatunku była aukcja albumu Lwów Adama Bujaka, przeprowadzona przez znanego krakowskiego antykwariusza Andrzeja Starmacha, który przy entuzjazmie sali, zaczynając od 1 złotówki wylicytował ten egzemplarz na 530 zł (5,3 miliona starych zł). Jeszcze innym przerywnikiem imprezy był trzykrotny występ Piotra Piechy, krakowskiego aktora, który świetnie opanował lwowskie piosenki – grał na harmonii i śpiewał, a sala mu wtórowała.
I mocne zakończenie: Anna Szałapak przy akompaniamencie samego Zygmunta Koniecznego zaśpiewała kilka niezwykłych pieśni ze swego repertuaru. Ostatni – hymn Dzięki Ci, Panie, za ten świat – wywołał owację na stojąco.
Profesjonalnie, serdecznie, dowcipnie zapowiadał Bogusław Sobczuk. Nagrodzono go zasłużonymi brawami. Na koncercie była obecna dyrektorka Szkoły św. Marii Magdaleny p. Marta Markunina, która gorąco podziękowała organizatorom i wykonawcom. Dziękował też dyrektor VII Liceum, p. Wojciech Zagórny.
Takiej imprezy dawno nie widzieliśmy.
Maria Klara Bohomolec

NA RATUNEK POLSKIEMU DZIEDZICTWU
Mija pięciolecie działalności Ośrodka do Spraw Polskiego Dziedzictwa Kulturowego poz Granicami Kraju, powołanego przez „Wspólnotę Polską” w 1993 r. Była to realizacja uchwały Zjazdu Polonii Świata, który odbył się w Krakowie w sierpniu 1992. Celem Ośrodka jest z jednej strony pomoc fachowa (niestety nie finansowa!) polskim środowiskom za granicą – z natury rzeczy głównie na Wschodzie – które otaczają lub zamierzają (albo powinny) otoczyć opieką polskie zabytki architektury, dzieła sztuki lub pamiątki historyczne – w zakresie ochrony, konserwacji lub odbudowy. Z drugiej strony ma to być budzenie u Polaków zrozumienia ważności (dla nas wszystkich) narodowych dóbr kultury, potrzeby ich ochrony – przynajmniej w takim zakresie, w jakim jest to dla nich możliwe.
Działalność Ośrodka realizuje się kilkoma torami. Pierwszy to koordynacja na terenie RP między władzami i urzędami, instytucjami, stowarzyszeniami, fundacjami itd., które zajmują się (lub powinny się zajmować) ochroną zabytków i miejsc pamięci narodowej na Wschodzie. Drugi tor to organizacja Kursów Miłośników Zabytków Ojczystych i Pamiątek Historycznych – odbyły się dwa takie kursy, w latach 1993 i 1994. Kiedy następne – nie wiemy.
Sklepienia w części gotyckiego kościoła w Podhajcach już runęły, trzymają się jeszcze niektóre żebraTrzeci tor to rozpoznawanie stanu zabytków architektury i ruchomych, malowideł ściennych itp. W tym celu dokonano objazdu Wołynia (39 miejscowości) i Pokucia (10 kościołów, cmentarze, pomniki, tablice pamiątkowe), a także Ziemi Wileńskiej, Grodzieńskiej i Nowogródzkiej oraz Ukrainy (za Zbruczem).
Czwarty tor to prowadzenie robót konserwatorskich – przy niewielkich własnych możliwościach finansowych – ograniczone oczywiście do obiektów dostępnych, tzn. czynnych kościołów. Tu jednak jest i drugi wątek – na zlecenie Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa przeprowadzono konserwację pomników: Ofiar Kosaczowa w Kołomyi, Legionistów z II Brygady w Rafajłowej, A. Mickiewicza w Truskawcu (pisaliśmy o tym w poprzednim numerze) oraz nagrobków w Gwoźdźcu i Starym Siole.
Ośrodek zainicjował przeniesienie zrujnowanego drewnianego kościoła z Wiszenek do Kowla, co następnie zostało zrealizowane (pisaliśmy o tym w CL 3/97).
Wreszcie piąty tor to działalność informacyjno-propagandowa (objazdowe wystawy), inwentaryzacyjna (tu m.in. pomoc finansowa dla ekip studenckich z Historii Sztuki UJ oraz z Architektury Politechniki Warszawskiej), a także wydawnicza (w tym numerze piszemy o pierwszym tomiku – patrz Nowe książki).
Powyższe informacje zaczerpnęliśmy (w skrócie) z artykułu prof. Ryszarda Brykowskiego, ogłoszonego w Biuletynie Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” 12/97. Nasuwają się jednak pytania, które zamieszczamy w rubryce Naszym zdaniem.
(Red.)

Kronika
• Główną nagrodę w ubiegłorocznym XXVI Międzynarodowym Konkursie Krasomówczym na zamku w Golubiu-Dobrzyniu (k. Torunia, listopad ’97) zdobyła Jadwiga Pańkowska ze Lwowa. Swój występ potraktowała jako spacer po starym Lwowie, ilustrowany poezją Mariana Hemara i przeplatany lwowskim bałakiem. Laureatka opisała swoją przygodę i triumf w „Gazecie Lwowskiej” 2/98. Serdecznie gratulujemy.

• W Collegium Maius UJ była czynna w grudniu–styczniu Wystawa pamiątek akademickich ze zbiorów Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego „Silva Rerum”. Były to głównie pamiątki po profesorach, a także ich lub innych osób zapisy, niekoniecznie związane z samym uniwersytetem. Wśród mnóstwa różnorodnych przedmiotów roiło się od leopolitanów.
Już na samym wstępie stała gablota z togą i biretem doktora h.c. Uniwersytetu w Oksfordzie – dar prof. Ludwika Ehrlicha (1889–1968), ur. w Tarnopolu, znakomitego profesora prawa międzynarodowego na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, a po II wojnie na UJ. I zaraz kolejna gablota z pamiątkami po profesorach Uniwersytetu Krakowskiego: Macieju Józefie Brodowiczu (1790–1885), lekarzu rodem z Grzymałowa; Piotrze Ignacym Łada-Bieńkowskim (1865–1925), archeologu rodem ze Złoczowa; Włodzimierzu Jerzym Demetrykiewiczu (1859–1937), archeologu i konserwatorze zabytków, rodem ze Złoczowa, a nieco dalej – po Udalryku Heyzmannie (1835–1918), profesorze prawa i administracji, rodem z Husiatyna.
Hojnym darczyńcą (zapisała UJ-owi kosztowności i dzieła sztuki) była Daniela z Tennerów Gromska (1889–1973), filozof i filolog klasyczny, ur. we Lwowie. Swoją naukową karierę rozpoczęła jako asystentka na Uniwersytecie Lwowskim, po II wojnie została profesorem UJ. Kolejne pamiątki po językoznawcach: Tadeuszu Milewskim (1906–66), rodem z Kołomyi, i Jerzym Kuryłowiczu (1895–1978), ur. w Stanisławowie, profesorze UJK, a po II wojnie UJ, poliglocie i jednym z najwybitniejszych językoznawców w Europie (przypominamy anegdotę o nim, podaną w CL 2/96). Pokazano pamiątki z jego doktoratów h.c. w Paryżu i Ann Arbor (Michigan, USA). Wreszcie zbiór pamiątek po Bolesławie Wallek-Walewskim (1885–1944), ur. we Lwowie pianiście i kompozytorze.
Ogromnie interesującą wystawę przygotowała p.dr Anna Piskorz z Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego, a przy tym członkini krakowskiego oddziału TMLiKPW.

• Ukazuje się nowa edycja map topograficznych Polski, wydawanych przez Zarząd Topograficzny Wojska Polskiego. O wcześniejszej serii pisaliśmy w CL 2/97; nowe mapy mają dokładniejszą skalę (1 : 100 000) i inny układ terytorialny. Spośród już dostępnych interesują nas na razie trzy, zawierające tereny poza medycką granicą:
– Przemyśl (M-34-81/82), w tym skrawek Płaskowyżu Chyrowskiego z ważniejszymi miejscowościami: Medyka/Szeginie, Niżankowice, Mieżyniec;
– Lwów (M-34-83/84, M-35-73), obejmuje wielki obszar od Mościsk po Lwów (włącznie);
– Sanok (M-34-93/94), zawiera m.in. spory obszar z Chyrowem, Dobromilem i Nowym Miastem, sięga po Stary Sambor.
Na odwrocie map znajdujemy encyklopedyczne informacje geograficzno-historyczno-krajoznawcze. Nie mamy zastrzeżeń do tej części, raczej pochwały. Bez zarzutu też wydaje się strona kartograficzna (choć nie jesteśmy fachowcami w tej dziedzinie), atoli istotne uwagi mamy do nazewnictwa.
Nie o to nam chodzi, że miejscowości na mapach, wydanych w latach 1995–97 mają nazwy w brzmieniu rosyjskim, a nie ukraińskim – dla nas to w końcu jeden diabeł (i słodka tajemnica redaktorów). Rzecz idzie natomiast o stosowane tu i ówdzie – małymi literkami – nazwy polskie. Właśnie: tu i ówdzie. Powstaje pytanie, dlaczego akurat te, a nie inne? Jaką zasadę przyjęto? Otóż chyba żadną. Na przykład: na mapie Lwów pod ruskimi nazwami Stariawa, Nikłowiczi, dopisano Starzawa, Nikłowice, ale nieopodal Czerniowoje lub Strieleckoje to już nie wiadomo co. A przecież chodzi o Czerniawę i słynne Strzelczyska. Wśród całej grupy starych nazw, zawierających rdzeń od lachów, wyjaśniono tylko Zawiazancy – polskie Laszki Zawiązane. Ale próżno by szukać, że Gostincowo to Laszki Gościńcowe (bo przy głównym gościńcu do Lwowa), że Murowanoje to herburtowskie Laszki Murowane (wspaniały zamek wielkiego rodu, przodków po kądzieli Mikołaja Reja), lub że Solanowatka to Lacko (k. Dobromila). Czy trzeba tłumaczyć akurat, że Kulikow to Kulików, a Dawydow to Dawidów, ale na mapie Sanok nie wyjaśniono, że Skielewka to Felsztyn (też Herburtów)? I tak z dziesiątkami innych miejscowości, traktowanych na chybił-trafił, bez sensu.
W konkluzji: jeżeli nie da się tłumaczyć wszystkich nazw (a właściwie dlaczego? Przecież redaktorzy dysponują przedwojennymi mapami), to logika nakazuje, by wyjaśniać przede wszystkim takie, które zostały mocno zniekształcone, albo wręcz zatarte. Pamiętajmy, że wśród miejscowości zawartych na wymienionych mapach jest mnóstwo ważnych dla historii i kultury polskiej. A skoro sprzedaje się te mapy dla potrzeb turystycznych – wypada to też brać pod uwagę. Czy o sensowną koncepcję tak trudno?

• Wystawa Architektura Lwowa XIX w., o której pisaliśmy w CL 1/98, pojechała z Krakowa do Warszawy i tam w lutym–marcu br. była eksponowana na Zamku Królewskim. Z tej okazji w „Gazecie Wyborczej” z 20 II Jerzy S. Majewski (w artykule Lwów Habsburgów) dał doskonałe wprowadzenie w problematykę nie tylko architektury Lwowa ubiegłego wieku. Przy okazji zaproponował kolejną wystawę – wspaniałej architektury lwowskiego modernizmu z międzywojennego 20-lecia.
Do artykułu zgłaszamy tylko jedną poprawkę: właściciel wielkiej i pięknej kamienicy za pomnikiem Mickiewicza nazywał się Sprecher (a nie Speicher).

• Muzeum Okręgowe w Radomiu stało się w całej Polsce sławne dzięki swej niezwykłej dynamice, która się wyraża w coraz to nowych, zawsze oryginalnych i ważnych wystawach. W ostatnich kilku latach odbyło się tam m.in. kilka znakomitych wystaw, na które eksponaty (dawna sztuka, militaria, portrety) sprowadzano ze Lwowa. Na wystawy te niejednokrotnie jechały specjalne autokary z głównych miast polskich – także z Krakowa, bo okazje były niepowtarzalne. Wielka to zasługa energicznego i pomysłowego dyrektora Janusza Pulnara, który z końcem ub.r. otworzył nową wystawę: Epoka Pana Tadeusza. Warto odnotować, że na półtora tysiąca eksponatów, sprowadzonych z 50 muzeów krajowych i zagranicznych (nawet z Paryża), aż 500 przywieziono specjalnie ze Lwowa – z trzech tamtejszych muzeów.

• W lutym była czynna w krakowskim Klubie „Zaułek” wystawa Złoczów i okolice w XIX w., złożona z reprodukcji litografii ze zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie.

• Z krakowską Galerią „Nafta” (przy ul. Lubicz) związane jest Muzeum Historii Fotografii Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego, mające swą siedzibę w tym samym budynku (nie mylić z innym muzeum o tym samym profilu, mieszczącym się przy ul. Józefitów). W lutym br. była tam czynna wystawa autorska Ludwika Reitera (1928–1997), inżyniera-mechanika z zawodu, a fotografika-reportażysty z zamiłowania. Reiter był lwowianinem z urodzenia, we Lwowie spędził dzieciństwo i młodzieńcze lata, i tam rozpoczął swoje wędrówki z aparatem fotograficznym. Od 1943 r. działał w lwowskim konspiracyjnym harcerstwie, kolportował bibułę i rozklejał niepodległościowe plakaty. W 1946 r. osiadł w Krakowie (tu uwaga do treści wystawowej ulotki, z której korzystamy: Ludwik Reiter nie wrócił jako repatriant z tysiącami lwowian, lecz przybył tu jako wygnaniec. Dziwi nas, że autor ulotki sam nie dostrzega tej „subtelnej” różnicy). Był członkiem krakowskiego oddziału Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Płd.-Wsch., czym się szczycił.
Na wystawie znalazło się sporo fotografii ze Lwowa, z tamtych czasów i z lat powojennych. Warto przypomnieć, że w Galerii „Nafta” często goszczą wystawy o tematyce wschodniomałopolskiej. Niedawno oglądaliśmy 3-częściowy cykl, poświęcony Zagłębiu Naftowemu – pisaliśmy o tym w naszym kwartalniku.

• Natomiast w Muzeum Historii Fotografii przy ul. Józefitów w lutym była czynna wystawa autorska znanego fotografika Zbigniewa Łagockiego, profesora krakowskiej ASP (Katedra Fotografiki na Wydziale Grafiki). Na wystawie znaleźliśmy nieco młodzieńczych zdjęć ze Lwowa, w którym autor się urodził (1927) i dorastał. Z wykształcenia jest architektem. Kolejną wystawą w tym samym miejscu była ekspozycja prac fotograficznych uczniów Z. Łagockiego.

• W marcu ’98 otwarto w Krakowie cztery następne wystawy, w całości albo w części związane ze Lwowem: w Muzeum Historycznym M. Krakowa (w pałacu Krzysztofory): Lwów i Kraków w kamerze fotograficznej.
W Muzeum Narodowym (nowy gmach): Malarzy polskich portret własny – 70 autoportretów, wypożyczonych z tzw. Lwowskiej Galerii Obrazów; w tym samym gmachu: Malarstwo Tadeusza Brzozowskiego (ur. we Lwowie, 1918–87); w Muzeum Etnograficznym: Sztuka Ormian Polskich.
Wystawy te przybliżymy Czytelnikom w następnym numerze.

• „Wspólnota Polska” i Muzeum Diecezjalne w Opolu zorganizowały w marcu br. wystawę zdjęć Stanisława Wierzgonia pt. Kościoły na Kresach dawnej Rzeczypospolitej, obejmującą ponad 50 kolorowych fotogramów z Małopolski Wschodniej, Podola (za Zbruczem) i Wołynia. Ta i poprzednich pięć (!) wystaw malarstwa i fotografii to owoc wyprawy entuzjastów z Opola do Polaków za wschodnią granicą.

• Młody historyk krakowski dr Łukasz Walczy od kilku lat interesuje się dziejami Lwowa (już w CL 2/96 była wzmianka na jego temat) i coraz głębiej wchodzi w tę problematykę. W marcu wygłosił – na posiedzeniu naukowym Komisji Urbanistyki i Architektury krakowskiego oddziału PAN – referat pt. Początki Lwowa w świetle najnowszych badań. Dr Walczy obiecał napisać dla nas artykuł na ten temat, dziś możemy jedynie zapewnić Czytelników, że obrany przezeń kierunek poszukiwań i ich efekty bardzo nas satysfakcjonują.