Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020 | 2021 | 2022

LISTY DO REDAKCJI

Nadszedł ciekawy i niezwykle wzruszający list ze Strzałkowic pod Samborem:

Autorka listu z synem Rysiem„Podnieś rękę, Boże Dziecię, i błogosław ludziom wielkiego i dobrego serca”.
Moc najserdeczniejszych życzeń w tym nowym roku dla całej Redakcji śle z Sambora Maria Detyna z synem.

Jesteśmy bardzo wdzięczni Pani dyrektor „Wspólnoty Polskiej” Krystynie Gąsowskiej za zorganizowanie i sfinansowanie leczenia oraz turnusu rehabilitacyjnego dla Rysia. Od roku 1995 Rysio jest pod wspaniałą opieką Pani doktor Moniki Gasińskiej z Instytutu Pediatrii w Krakowie. Po kilku zabiegach i ciągłej rehabilitacji stan zdrowia syna jest coraz lepszy. Wielką radością był widok syna, który jechał na rowerku (rehabilitacyjnym) samodzielnie.
Miłym i sympatycznym wydarzeniem w roku ubiegłym dla mnie i dla syna był wyjazd do Muszyny na turnus hipoterapeutyczny. Uczestniczyło w nim 20 dzieci o różnych typach schorzeń, wraz z opiekunami. Dla dzieci to z pewnością nie tylko czas intesywnej pracy, ale i atrakcja. Dla rodziców zmęczonych codziennością – także odmiana i wypoczynek, choć czasem bardzo aktywny. A wszystko to w wakacyjnej atmosferze i otoczeniu pięknego pejzażu. Zajęcia z hipoterapii zaczynały się o godz. 9.30. Oprócz zajęć, prowadzonych przez terapeutów – na koniach, które były osią programu całego turnusu, każde dziecko miało także indywidualne ćwiczenia rehabilitacyjne. Po obiedzie odbywały się zajęcia pedagogiczne. Pomiędzy zajęciami zawsze znalazła się chwila na spacer, aby odwiedzić konie w stajni, pogłaskać je i podać garść siana. Zarówno dzieci, jak i dorośli mieli swoich ulubieńców.
Oprócz zajęć typowo rehabilitacyjnych organizowane były imprezy rekreacyjne: pasowanie na koniarza, ogniska z pieczeniem kiełbasek, festiwal twórczości, dyskoteka dla dzieci i olimpiada sportowa. Należy podkreślić, że i dzieci i dorośli bawili się wspaniale.
Tak więc ten turnus stał się wspólną przygodą wszystkich. Być może – to jedna z tych okazji, gdy terapia przestaje być sytuacją sztuczną.
Z całego serca w imieniu własnym i swego syna kieruję specjalne podziękowania Pani dyrektor Krystynie Gąsowskiej oraz Państwu Romie i Zdzisławowi Machowskim za przyjęcie mnie i Rysia „pod swój dach”, za okazanie serca, czułości i cierpliwości. Wszyscy Wy macie bardzo wielkie serca i dziękuję Wam za to.
Szczęść Boże ludziom dobrej woli.
Maria Detyna
Strzałkowice k. Sambora
woj. Lwów


Z Wrocławia otrzymaliśmy list od pani Janiny Oparowskiej. Pani Janina jest emerytowaną nauczycielką-polonistką, a pochodzi z Nawarii k. Lwowa. Miłość do ziemi ojczystej i rodzinnej miejscowości pochłania ją niemal bez reszty. Działa w Komitecie Pomocy w Odbudowie Kościoła w Nawarii, corocznie odwiedza tę miejscowość i napisała na ten temat książkę: W cieniu nawaryjskiej świątyni – nasze pielgrzymowanie do Nawarii k. Lwowa (Wrocław 1997).
Pani Janina pisze także wiersze – ich treścią jest niezmiennie Nawaria. Zamieścimy kiedyś ich wybór – kiedyś, bo mamy całą kolejkę wierszy. A dziś próbka:

MOJE ODWIEDZINY – MOJE POWROTY

Witam cię moja ziemio rodzinna
znowu przybywam w odwiedziny –
czekasz na mnie – jak zawsze gościnna –
bo ja znowu wracam do swojej krainy.
Witam cię w drzewach i krzewach
co tutaj tak bujnie rosną –
witam w słońcu i w chmurach –
i pozdrawiam sercem radosnym.
Niech mi ptak tu tęsknie zaśpiewa –
niech deszcz orzeźwiający porosi –
niech mię wiatr kresowy owiewa –
i woń traw i zbóż z łąk i pól przynosi.
Po dróżkach i ścieżkach pochodzę
pod gruszą – co pamięta – usiądę
wspomnieniami moje serce odmłodzę ale płakać – za tym czego nie ma – już nie będę.
Raz jeszcze popatrzę na wzgórza
co kiedyś dolinę otaczały –
nie widać na nich pól pełnych zboża –
które ziemią i chlebem pachniały.
Spoglądam teraz na pagórki –
które w rozlaną wodę się wtapiają –
a rosnące na nich wysokie świerki
swe cienie w jej toni odbijają.
Posiedzę nad tą wodą w ciszy –
może mgłę nad zatopioną doliną zobaczę
może głosy z tamtych czasów usłyszę –
posłucham – może żaby znów zarechoczą.
Pochylę się nad taflą wody –
Poszukam w niej swoje odbicie –
bo może w jej lustrzanej głębi
zobaczę dawne moje tutaj życie.



Wszystkim naszym Drogim Korespondentom serdecznie dziękujemy!

Redakcja