Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

WIERSZE

Marcin Hałaś
Jesień chwyta za gardło

Obce flagi
na murach znajomych,
jesień chwyta za gardło
we Lwowie.

Inna mowa,
inne cerkwie w kościołach,
inne pomniki na miejscu
osieroconych.

Co mamy robić,
jakie wiersze napisać,
Lwowski Panie Jezu Frasobliwy.
Bytom, 1991

* * *
Drużyna lwowskiej „Pogoni”
tuż przed rozpoczęciem meczu:
Albański, Jeżewski, Lemiszko... –
mój dziadek gardło zdzierał
na trybunach stadionu
przy Stryjskiej.

Tym samym głosem krzyczał ojciec
– daleko od Lwowa, w Bytomiu,
gdzie w barwach „Polonii”
wybiegał na murawę
Łyczaków, Zamarstynów, Kleparów.

Tych, których na polu karnym przeciwnika
nikt nie mógł przechytrzyć – wykiwała
historia.
Zostali na spalonym.

Ale przecież staną jeszcze razem
w szeregu,
patrząc słońcu w twarz, z polskim orłem
na piersiach, kiedy gdzieś w górze
Niebieski Sędzia odgwiżdże
znowu zwycięstwo dla Lwowa.
1995

 

Bogdan S. Kasprowicz
Drugie pokolenie

Wy szczęśliwi
wam w Bytomiu
Gliwicach Wrocławiu
piszą na nagrobkach
urodzony we Lwowie
Stanisławowie
Drohobyczu
uszlachetniając najskromniejsze
blaszane tabliczki
drewniane krzyże...

My
z marzeń ulepieni
i snów
nie naszych
znikąd zmierzamy
donikąd
obcy wszędzie
bezdomni
choć zamieszkali...

My
rzeczywistość słów
tylko znający
i pamięć
co też nie nasza
jednak
w sztandary Hemara
w Miasto Herberta
w pociągi Zagajewskiego
wierzymy
wierzymy
wierzymy...
Bytom, 2005

 

Lesław Nowara
Dom na kolanach

Moja matka opowiada dom
jej słowa
układają podłogę pod osmolone ściany
naciągają na głowę drewniany strop
nad rodzinnym Samborem
rozpinają czarne od samolotów niebo

drewniany dom
ciężki od zapachu siana
klęka
i modli się do ziemi

pod otwarte okno
podkradają się ukraińskie łodzie
ich wiosła kruszą Dniestr jak szkło
z wszystkich okien powoli wyciekają
szyby

Moja matka opowiada dom
stary dom
zburzony
do ostatniego słowa.