Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018

Barbara Czałczyńska, FELIETON O SZTUCE

Kiedy byłam w wieku – można by rzec – całkiem młodzieńczym, uważałam oglądanie obrazów za zajęcie nie tylko nudne, ale  i nikomu niepotrzebne. Prowadzona w celach kształceniowych do muzeów, stawałam ostentacyjnie tyłem do obrazów i nikt nie mógł mnie zmusić, żebym przynajmniej spojrzała na dzieło sztuki. Aż nagle i niespodziewanie zainteresowałam się malarstwem abstrakcyjnym – właśnie tym, którego nikt mi nie pokazywał, uważając to za jakąś przemijającą modę, nie mówiąc o innych epitetach, których ta sztuka była adresatem. Patrzyłam z przejęciem na przeróżne układy form i kolorów – niby statyczne, a jednak jakby poruszające się. Przypominało to trochę szkiełka w kalejdoskopie, a jednak było czymś zupełnie innym. W obrazach abstrakcyjnych było coś, co przykuwało mój wzrok i wymagało wysiłku myślowego. Dlatego też doszłam do wniosku, że jedyną sztuką godną tego miana jest sztuka abstrakcyjna.
Ale lata mijały – oglądałam coraz więcej muzeów (oczywiście początkowo tak zwanej sztuce przedstawiającej nie poświęcałam żadnej uwagi) i któregoś dnia jeden ze znajomych malarzy poradził mi, żebym jednak spojrzała w tym kierunku. Najpierw robiłam to niezbyt chętnie, ale nagle przy którymś z obrazów dojrzałam to samo co w ukochanych przeze mnie abstrakcjach: układ form i kolorów, i to coś więcej, co istnieje w obrazie niezależnie od tego co przedstawia czy nie przedstawia, a co Roman Ingarden nazwał „jakością metafizyczną”. Przy okazji tego wszystkiego przekonałam się, czym jest sztuka: stałym poszukiwaniem, stałym odkrywaniem i czymś, co naszemu nieraz byle jakiemu życiu nadaje inny wymiar. Lepszy wymiar.
A ludzie, który tę sztukę tworzą? Robią w młodości ten pierwszy krok, nie wiedząc, co ich czeka. Sztuka jest rzeczą trudną i nieprzewidywalną. Do jednych uśmiecha się dając im sławę, innych zwodzi na manowce i odbiera powoli wszelkie złudzenia. Ilu ludzi sztuki, tyle poplątanych życiorysów. Jedni odchodzą z tego świata nieznani jak Van Gogh, aby po śmierci stać się sławnymi, inni jak Rembrandt doznają za życia i sławy i nędzy, albo też i tacy, którzy zaznają sławy za życia, a potem zostają zapomniani. Jedno jest pewne: ich życie nie jest życiem łatwym, należy im się za to, co robią dla nas zwykłych zjadaczy chleba, trochę choćby uwagi. Pamiętajmy o tym, że temu zmierzaniu się ze sztuką poświęcają z niewiadomym wynikiem całe swoje życie. A życie, jak wiadomo, ma się tylko jedno.