Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Teresa Kulikowicz-Dutkiewicz, LIST ZE LWOWA


Tarnów... Maleńki punkt na mapie świata, jak magnes przyciągający Polaków z najodleglejszych zakątków naszego globu. Parę majowo-czerwcowych, bardzo pracowitych dni stanowi siłę napędową do całorocznej pracy w swych małych ojczyznach, z myślą o kolejnych spotkaniach z kolegami, przyjaciółmi w tym uroczym mieście, którego mieszkańcy czynią cuda, aby zbliżyć wszystkich Polaków do siebie nawzajem i zapewnić trwały kontakt między sobą. Urozmaicony program pobytu zaspokaja najróżniejsze gusta. Każdy może znaleźć dla siebie coś pożytecznego i przyjemnego. Spotkania, konferencje prasowe, warsztaty, wycieczki krajoznawcze. Wszechstronne prezentowanie ofert gospodarczych i turystycznych z całego regionu...
Kilka osobistych refleksji dotyczących imprez kulturalnych podczas trwania Forum. Zawsze są one dla mnie przeżyciem. Każde spotkanie – szczególnie z Teatrem im. Ludwika Solskiego – pozostawia inne odczucia. Pomijam spektakl „Tacy byliśmy” podczas III Forum, w realizacji Tomasza Dutkiewicza. Przedstawienie, jak się wyraził 30-letni wówczas reżyser, zrodzone zostało z zazdrości i nostalgii za światem z fotografii moich rodziców. A dla wielu z nas był to świat własnej młodości.

... Nie wierzę piosence,
niebieski z niej ptak,
nie wróci tu więcej
nie wróci i tak...
śpiewała właśnie w latach pięćdziesiątych Sława Przybylska.
Myśmy wierzyli piosence. Znaliśmy repertuar Marty Mirskiej, Sławy Przybylskiej, Ireny Santor, Marii Koterbskiej, Hanny Rek, Mieczysława Fogga, nieco później Anny Jantar, Kaliny Jędrusik, Anny German, Ewy Demarczyk, Jerzego Połomskiego, Wojciecha Młynarskiego, Haliny Kunickiej i wielu, wielu innych piosenkarzy polskich. Świat ich piosenek był naszym światem. Fale eteru pomagały nam zostać sobą, pomagały żyć w świecie odizolowanym, w świecie cudzej melodii, narzuconej przez rzeczywistość.
Dlatego ze wzruszeniem słuchaliśmy piosenek naszej młodości w innej często aranżacji i w wykonaniu młodych, dwudziestoletnich wykonawców.

... Złoty pierścionek
taki miedziany, dziecinny –
za ten pierścionek
oddałabym dziś sto innych...
Sentymentalne, zdawałoby się niemodne piosenki, romantyczne, proste i naiwne, wytrzymały próbę czasu, wzbudzając zazdrość u młodych i niepokornych... Oklaskując wykonawców wierzyliśmy, iż za kolejne 40 lat zrozumieją, że i ich świat młodości był równie piękny i godny pozazdroszczenia.
Tegoroczny pierwszy wieczór przyniósł spotkanie z twórczością Gabrieli Zapolskiej. „Moralność pani Dulskiej” w reżyserii Stanisława Świdera i scenografii Krystyny Kuziemskiej nosiła znamiona próby unowocześnienia spektaklu. Ale nie przekonała mnie Dulska, zbyt przesadzony był dramatyzm Meli. Najbardziej wyrazisty okazał się diabelski spryt Juliasiewiczowej i tragizm postaci Zbyszka, który pragnął ...raz zetrzeć w proch to podłe, to czarne, co tu jest duszą złych czynów w tych ścianach... raz wziąć się za bary z tym czymś nieuchwytnym. Próba spojrzenia oczami dziecka na świat dorosłych, ku czemu dążył dyrektor Świder, oczami nazbyt przewrażliwionego dziecka, zatraciła ostrość dulszczyzny, wyciszyła humor, siłę temperamentu sztuki.
Nina Repetowska w monodramie o Gabrieli Zapolskiej (Lwów, 12 maja ’98)
Nie bacząc na to, z przyjemnością oglądałam najbardziej znaną sztukę Zapolskiej, która grała i tworzyła we Lwowie mieszkając w willi „Skiz”, zmarła we Lwowie i spoczywa na cmentarzu Łyczakowskim. W roku bieżącym mija 77 rocznica śmierci tej wybitnej kobiety o niezwykłej urodzie, temperamencie, błyskotliwym talencie dramaturgicznym i pisarskim. To o niej pisał Boy-Żeleński: Wstyd powiedzieć, ale ze wszystkich naszych komediografów współczesnych ta kobieta ma najbardziej męski sposób oddziaływania, największe zdolności spostrzegawcze, umiejętność oszczędnego odbicia i gestykulacji. Od początku do końca każde słowo jest konieczne, każde – na swoim miejscu, każde ma swój ładunek, nie mówiąc o tych – a ich nie sposób zliczyć, co błyszczą samorodnym humorem.
Po powrocie do „Tarnovii” nie miałam ochoty na nocne Polaków rozmowy. Mimo późnej godziny myślami wróciłam do oglądanego przed kilku dniami monodramu „Geniale Frau, czyli rzecz o Gabrieli Zapolskiej” w wykonaniu Niny Repetowskiej, która wystąpiła gościnnie w ramach Dni Krakowa we Lwowie. Monodram oparty na listach Zapolskiej do Stanisława Janowskiego – męża i jedynej, zapewne głębokiej miłości Gabrieli – to piękne, tragiczne podsumowanie życia, stosunku do sztuki i samej siebie.
Gabriela Zapolska – ubóstwiana i zwalczana, kochana i atakowana – to fascynująca osobowość, która potrafiła bronić swych racji z iście kobiecą zawziętością, wywołując nienawiść i cichy podziw. Ostatnie lata spędziła rozpaczliwie samotna, schorowana, opuszczona przez najbliższych, zapomniana w ogarniętym przez wojnę Lwowie. W swoich listach rozmawia z cieniem kochanego, z samą sobą. Czasami buntuje się przeciwko tej rzeczywistości, zrywa się do walki – i rezygnuje.
Nina Repetowska, aktorka krakowskiego Teatru Faktu, w przejmujący sposób odzwierciedliła tragiczny portret artystki, człowieka wielkiego formatu. Dziękując za gorące brawa lwowskiej widowni, Repetowska podkreśliła swą fascynację osobowością Gabrieli Zapolskiej. Wyznała swą nieprzepartą chęć zagrania tej właśnie sztuki we Lwowie – opowiedziała przy tym w bardzo bezpośredni sposób o perypetiach, które poprzedziły spotkanie z lwowiakami. [...]*
Krynica, ciepły wieczór. Dla wytrwałych noc spędzona przy ognisku w ośrodku „Czarny Potok” była okazją do relaksu i nie kończących się rozmów. Uczestnikom towarzyszył zespół regionalny „Sądeczoki”, działający przy Miejskim Domu Kultury w Nowym Sączu. A rano spotkanie z pisarzem, poetą, satyrykiem, Andrzejem Grabowskim. Kawaler prestiżowego „dziecięcego Nobla”, czyli Orderu Uśmiechu, mówił o swej twórczości, literaturze i wiernych swoich czytelnikach – dzieciach. Znakomity gawędziarz, uroczy człowiek. Z właściwym sobie polotem wypisywał dedykacje w książkach, rozchwytywanych przez dziennikarzy-Polonusów:
Polak potrafi,
Polak umie...
Gdyby tak jeszcze
potrafił zrozumieć!
Krynicę, perłę polskich uzdrowisk, „przelecieliśmy”, zatrzymując się na chwilę w Nowej Pijalni, zajrzeliśmy do muzeum Nikifora, aby obejrzeć obrazy, rysunki i akwerele. Pasją tego włóczęgi i żebraka bez stałego miejsca zamieszkania było rysowanie, któremu poświęcił życie. Jego rysunki przypominały mi twórczość Gruzina, również odmieńca i dziwaka – Niko Pirosmaniszwili. Krynicki wieczór zakończył koncert zespołu baletowego „Miniatury” z Krynickiego Centrum Kultury.
„Maratonem folkloru” określono XVI Międzynarodowe Spotkania Folklorystyczne o „Pawie Pióro” i „Gliniany Dzban”. Przez osiem godzin amfiteatr rozbrzmiewał ludowymi melodiami z różnych krajów, a deski trzeszczały od przytupów i hołubców. Kapelę-laureatkę „Dolina Popradu” uchwyciłam w tańcu nieopodal naszej Sali Lustrzanej.
Nieubłaganie szybko minął czas. W Sali Lustrzanej żegnali nas gospodarze – wicewojewoda Tomasz Majka, prezydent Tarnowa Roman Ciepiela, kierowniczka wydziału kultury, sztuki i współpracy z zagranicą Urzędu Wojewódzkiego Barbara Kurczab oraz prezes TARR SA, szef biura organizacyjnego VI ŚFMP Wiesław Gadziała. – Wracamy do źródeł – powiedział mecenas Andrzej Hanusz – bo spotykamy się w tym samym miejscu, gdzie zaczynaliśmy Forum. Odczytano protokoły jury konkursu „Powroty do źródeł” oraz konkursu na reportaż z V ŚFMP.
Jako laureatka konkursu literackiego, zwróciłam się do obecnych z propozycją. Jestem na Forum po raz piąty. Od samego początku uważam, że nazwa konkursu mogłaby być sformułowana inaczej, a mianowicie: „Trwanie u źródeł”. Moja propozycja została przyjęta brawami. Niewykluczone więc, że za rok konkurs ogłoszony zostanie pod taką właśnie nazwą...
Wzruszona byłam, gdy podszedł do mnie prof. dr Emil Orzechowski i podarował opracowane przez siebie książki: Polskie Jasełka oraz Z archiwum Heleny Modrzejewskiej. Obok książek Zbigniewa Święcha i Andrzeja Grabowskiego stanowić będą cenną pamiątkę z Forum, na które pragnę wrócić za rok.

* Pomijamy opis zdarzenia, które Nina Repetowska opowiedziała w swoim wspomnieiu pt. Moje marzenie, zamieszczone w CL 3/98.