Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020

Barbara Czałczyńska, FELIETON O ORIENCIE

W kancelarii sklepu, który założył mój pra-pra... Mikołaj Jawornicki (nie wiem, ile tych „pra” mu się należy), wisiały na ścianie obrazki z namalowanymi na nich Chińczykami. Chińczycy ubrani byli w kolorowe kaftany i wielkie kapelusze i wykonywali jakieś dziwne ruchy. Po latach dowiedziałam się, że obrazki przedstawiały zbiór herbaty. Natomiast mój pra-pra... przybył do Krakowa z małej wioski na Podolu, gdzie rodzina miała posiadłość. Już nigdy nie dowiem się, co skłoniło Mikołaja Jawornickiego do opuszczenia rodzinnych stron. Musiał być jednak człowiekiem przedsiębiorczym, jeżeli w krótkim czasie stał się rajcą miejskim i przewodniczył kongregacji kupieckiej. A obrazki dostał w prezencie od kupca chińskiego, który przywoził z Chin herbatę.
Kupiec z herbatą przemierzał całą Rosję, narażając się na mnogie niebezpieczeństwa, ale jego herbata była, jak legenda głosi, wspaniała. Obaj, mój pra-pra... i kupiec chiński, byli w tych dawnych czasach jednakowo egzotyczni. Droga z Podola też była najeżona niebezpieczeństwami. I tak Daleki Wschód dla tych na Zachodzie był poznawany przez to, co produkował. Można się było zadziwić wspaniałością jedwabi, pięknem pereł, smakiem kawy i herbaty, niezwykłością licznych przypraw, ale zawsze pozostawała ta tajemnicza i nieznana reszta, przeobrażająca się w opowieści o wielkiej przygodzie i niezwykłych wydarzeniach. Orient wabił i przerażał. Długo to trwało, zanim przekonaliśmy się, że po drugiej stronie globu ludzie nie chodzą na głowie i nawet jeżeli wiele ich od nas różni, mają te same radości i troski. A tak prawdę powiedziawszy, teraz kiedy z lotnisk startują samoloty i wszędzie można się dostać w ciągu paru czy parunastu godzin, Orient przestaje być odległym Orientem. Zbliża się do nas i my zbliżamy się do niego. Natomiast coraz bardziej tajemnicze i niezgłębione staje się to, co ucieka wraz z przemijającym czasem. I żaden samolot nie przeniesie mnie do czasów, w których mój pra-pra... handlował na krakowskim rynku z chińskim kupcem.