Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

W KRAKOWIE I DALEJ

PO RAZ KOLEJNY...
Federacja Organizacji Kresowych (której prezesuje pan Stanisław Mitraszewski) skierowała do naczelnych władz RP memoriał, w którym po raz kolejny pragnie wyrazić swe zatroskanie sytuacją naszych Rodaków, którzy w rezultacie układów Ribbentrop–Mołotow i w wyniku agresji 17 września 1939 roku oraz późniejszych wymuszonych ustaleń, pozostali poza granicami Rzeczypospolitej. Na tym obszarze zamieszkuje dziś paromilionowa rzesza Polaków, której prawa są naruszane, możliwości rozwoju kulturalnego i społecznego krępowane.
Treść memoriału ujęto w pięciu rozdziałach:
Prawa obywatelskie. Mowa m.in. o obywatelstwie polskim i niedopuszczalności traktowania Polaków żyjących na ziemiach wschodnich II RP (a także Zaolziu) jako cudzoziemców.
Sprawy oświaty. Sytuacja ma się najlepiej (co nie znaczy, że dobrze) w państwie litewskim, a tragicznie w białoruskim i ukraińskim. O ile nie nastąpi radykalny przełom, groźba wynarodowienia się Polaków w tych państwach jest coraz bardziej realna (widzimy to naocznie – przyp. red.).
Mienie polskie. Np. Ukraina przejęła po ZSRR ogromny polski majątek, ale licząca tam wiele tysięcy osób polska społeczność dysponuje zaledwie kilkoma pokojami (przykładem lokal TKPZL we Lwowie, a większość oddziałów nie ma ich wcale. Porównajmy to z pałacem oddanym Ukraińcom na Kanoniczej w Krakowie – przyp. red.).
Dziedzictwo kultury. Zwraca się uwagę, że zabytki urbanistyki i architektury, dzieła sztuki, militaria, zbiory biblioteczne i archiwalne pozostałe na Wschodzie (od Wileńszczyzny po Pokucie – przyp. red.) oraz wywiezione dalej, np. do Moskwy czy Kijowa, stanowią 30–50 procent tego, co posiadamy w obecnych granicach RP. Polska spuścizna kulturalna na Wschodzie niszczeje z braku konserwacji, a nawet jest świadomie zacierana lub unicestwiana.
Polityka Wschodnia. Dla poprawy stosunków dobrosąsiedzkich dobro Polaków na Wschodzie pozostawiono na pastwę szowinistów, przymyka się oczy na obraźliwą antypolską propagandę. Te sprawy powinny być decydującym kryterium w udzielaniu tym krajom poparcia przez Polskę na forum międzynarodowym.
Nic dodać, nic ująć. O sprawach tych piszemy często w naszym kwartalniku. Wielekroć zwracamy uwagę, że sprawa mniejszości narodowych to nie tylko kwestia sentymentów. To jest także kwestia godności własnej i wymiernego interesu. Rozumieją to doskonale Rosjanie, Ukraińcy, Niemcy, Żydzi. Polityk, który to lekceważy jest politykiem niekompetentnym.
(Red.)

SPRAWIEDLIWOŚĆ I SATYSFAKCJA
Sejm i Senat potwierdziły prawo do odszkodowań Polakom, którzy byli represjonowani przez sowieckie organa ścigania również po tamtej stronie linii Curzona, czyli na obszarze Ziem Wschodnich, zabranych Polsce w wyniku Jałty. Wedle prawa, ustanowionego przez PRL, nie mieli prawa do odszkodowania np. lwowscy AK-owcy, którzy byli przez władze sowieckie od 1944 r. wyłapywani i zsyłani do łagrów. Szczególne to „prawo” znalazło nieoczekiwanie obrońców w III RP – pisaliśmy o tej haniebnej sprawie już dwukrotnie: w CL 2/95 i 3/96. Szczęśliwie doczekaliśmy się sprawiedliwości i satysfakcji, ale szkoda że tak późno. Przewiduje się, że o odszkodowania zgłosi się ok. 2 tysięcy osób. A ile tysięcy zmarło przez te 53 lata z bolesnym poczuciem dyskryminacji i zaszczucia?
Andrzej Chlipalski

Z WIZYTĄ U STANISŁAWOWSKIEJ PANI
W Gdańsku, na Żabim Kruku, w kościele św. Apostołów Piotra i Pawła, króluje Matka Boża Łaskawa z kościoła ormiańskiego w Stanisławowie (pisaliśmy już o tym w CL 3 i 4/97). Pieczę nad Sanktuarium sprawuje Kustosz, ks. kanonik Cezary Annusewicz, który z ogromną energią, po gospodarsku kieruje odbudową i konserwacją tego wielkiego – czwartego co wielkości kościoła w Gdańsku.
Miniony, millenijny rok chrztu Gdańska i zarazem 600-lecia kościoła oraz 60. rocznicy koronacji Obrazu, przyniósł szereg dokonań, wśród których na uwagę zasługuje podjęcie odtworzenia gotyckich sklepień w wymienionej świątyni (o czym świadczą masywne rusztowania w jej wnętrzu). Zaprojektowano wystrój prezbiterium z ustawieniem ołtarza ze Stanisławowa, poddanego kompleksowej renowacji. Wykonano też pancerne tabernakulum. Kościół otrzymał trzy dzwony: św.św. Piotra i Pawła, Matki Bożej Łaskawej i św. Marcina.
W pierwszej połowie czerwca, w rok po 60-leciu koronacji Cudownego Wizerunku, Sanktuarium gdańskie odwiedziła delegacja stanisławowian z Krakowa, bardzo serdecznie goszczona przez Gospodarza Sanktuarium. Kulminacją wizyty był udział w uroczystej procesji Bożego Ciała.
Przeżyciem religijnym i estetycznym było – z inicjatywy ks. Kanonika – zwiedzenie parafii w Straszynie. Podziwialiśmy tam zarówno nowo zbudowany kościół pw. św. Jacka Odrowąża – wybitny obiekt nowoczesnej sztuki sakralnej, jak i Dom Rekolekcyjny Archidiecezji Gdańskiej, którego gościnne progi udostępnił nam ks. proboszcz Ryszard Bugajski. Obie wymienione budowle, zbudowane w podobnym duchu, zaprojektował znany architekt gdański, prof. Szczepan Baum. Miłym akcentem pobytu na Wybrzeżu było również zwiedzenie Sopotu i Gdyni.
Zadziwił nas ogrom dokonań kapłanów na Ziemi Gdańskiej, a jako stanisławowian szczególnie cieszy troskliwość i staranie, jakim otoczona jest Stanisławowska Matka z ormiańskiego kościoła. To napawa optymizmem. SURSUM CORDA – oto jak można najkrócej streścić wrażenia z gdańskiej pielgrzymki.
Krystyna Stafińska
 Matka Boska Łysiecka w Gdańsku

ZŁOTY JUBILEUSZ KSIĘDZA JANUSZA
Z początkiem lipca obchodzono w Warszawie Zloty Jubileusz Kapłaństwa ks. Janusza Popławskiego, Krajowego Kapłana Kresowiaków. Przy udziale licznie zebranych warszawskich kresowiaków oraz delegacji Zarządu Głównego i oddziałów Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich została odprawiona Msza św. w kościele św. Marcina na waszawskiej Starówce, a po południu – w Domu Wspólnoty Polskiej przy Krakowskim Przedmieściu – spotkanie przyjaciół Księdza Janusza.
Janusz Popławski urodził się w 1922 r. w majątku Juśkowce na Wołyniu, był synem ziemian Michała i Felicji Popławskich. Na nauki wysłano Go do Lwowa: ukończył szkołę powszechną św. Marii Magdaleny i IV Gimnazjum, a domem był mu tam znakomity Zakład Abrahamowiczów na Kadeckiej Górze. Już w tych latach objawiła się zapowiedź powołania: w szkole powszechnej prezesował „Krucjacie Eucharystycznej”, w gimnazjum Sodalicji.
Dalsze drogi życia zawiodły Janusza Popławskiego daleko od stron rodzinnych – do salezjanów w Czerwińsku nad Wisłą. Potem było seminarium w Lublinie, a w latach powojennych studia teologiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. I tu – przed 50 laty – otrzymał święcenia kapłańskie 4 lipca 1948.
Po kilku latach pracy w krakowskim Seminarium Salezjańskim, gdzie wykładał historię literatury polskiej, przyszły lata duszpasterzowania. Najpierw daleko – w Pile, ale po kolejnych parunastu latach znowu bliżej stron rodzinnych: na nieodciętym skrawku lwowskiej archidiecezji – w Lubaczowskiem. Był więc zrazu wikarym w Oleszycach, potem przez 17 lat proboszczem w Dachnowie i Baszni. I od 1985 r. emerytura – na krótko! Od 1988–89 zawiązują się oddziały Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Płd.-Wsch. w całej Polsce. Ksiądz Janusz zostaje kapelanem oddziału w Warszawie, a niebawem całego Towarzystwa, wreszcie – prezesem Oddziału Warszawskiego.
To nie wszystko – jest w ciągłej podróży: odwiedza w odrodzonej Archidiecezji Lwowskiej parafię za parafią, kościół za kościołem. Zanosi tam Słowo Boże, i co nie mniej ważne – p o l s k i e słowo. Za to jesteśmy Mu najbardziej wdzięczni.
Oddział Krakowski TMLiKPW oraz Redakcja „Cracovia–Leopolis” wystosowały do Księdza Jubilata list z serdecznymi życzeniami.
(Red.)
W dzień Jubileuszu. Od lewej: Zbigniew Kurtycz i Barbara Dunin (piosenkarze), NN, ks. Janusz Popławski

Notatki
• W Warszawie odbyła się I sesja procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożego Bernarda Łubieńskiego (1846–1933), redemptorysty, który – po niepowodzeniach w zaborze rosyjskim – założył klasztor oo. redemptorystów w Mościskach – macierz wszystkich domów tego zakonu w Polsce. O o. Bernardzie i jego dziele, a także dniu dzisiejszym mościskich redemptorystów, pisaliśmy w CL 1/97.

• W tym roku mija 110. rocznica urodzin Eugeniusza Kwiatkowskiego, jednego z głównych działaczy państwowych II Rzeczypospolitej. Urodził się w 1888 r. w Krakowie, lecz wychował się i ukształtował w Małopolsce Wschodniej. Dzieciństwo upłynęło mu w okolicach Zbaraża. Ukończył szkołę jezuicką w Chyrowie (matura ze złotym medalem, 1907), a potem Politechnikę Lwowską. Należał we Lwowie do organizacji niepodległościowych, walczył w Legionach.
Był jednym z najwybitniejszych działaczy gospodarczych – z jasną wizją rozwoju Polski, głównym twórcą Gdyni i Centralnego Okręgu Przemysłowego (COP), którego celem było nie tylko stworzenie nowoczesnego przemysłu w naszym kraju, lecz także uaktywnienie zaniedbanej ekonomicznie przez austriackich zaborców b. Galicji. W czasach komunistycznych żył w zapomnieniu w Krakowie, pracował naukowo. Zmarł tu w r.1974.

• W marcu br. zmarł w Winterthur w Szwajcarii Zdzisław Pręgowski, architekt, wynalazca, filantrop.
Urodził się we Lwowie w 1912 r. Ukończył tamże IX Gimnazjum im. Śniadeckich i podjął studia na Wydziale Architektury Politechniki. Po wybuchu II wojny przedostał się do Francji, tam wstąpił do Wojska Polskiego, a po krwawych walkach, wraz z dywizją przeszedł do Szwajcarii i tam został internowany. Ukończył studia w Zurychu i pozostał w Szwajcarii na zawsze. Zaprojektował tam i wybudował wiele obiektów, jednak jego pasją była wynalazczość. Wynalazł system matryc do odciskania faktur w betonie (PREWI) i szereg innych nowatorskich rozwiązań, które przyniosły mu wysoką pozycję materialną (miał kilka fabryk na całym świecie) i społeczną. Był wielkim polskim patriotą, wspomagał wiele organizacji i instytucji krajowych. Był w kontakcie z z wybitnymi postaciami, m.in. z papieżami Pawłem VI i Janem Pawłem II, z kardynałem Wyszyńskim i Lechem Wałęsą.
Miał doskonały głos. Śpiewał w lwowskim Chórze Technickim, a także jako solista w Operze Lwowskiej. Za liczne zasługi oraz dokonania zawodowe otrzymał w roku 1992 doktorat honoris causa Politechniki Wrocławskiej.
Zdzisław Pręgowski był synem Zenobiusza Pręgowskiego, znakomitego narciarza, jednego z pionierów turystyki zimowej w Karpatach Wschodnich, współzałożyciela Karpackiego Towarzystwa Narciarzy, a zarazem autora dwóch pomnikowych prac o narciarstwie wschodniokarpackim – wydał je niedawno jego syn:
– Złota Księga Narciarstwa Polskiego. Karpaty Wschodnie (wyd. „Kraj”, Warszawa 1992) oraz
– Dzieje narciarstwa polskiego do 1914 roku (wyd. jw. 1994).

• W Krakowie zmarli:
– w marcu prof. dr Józef Tomasz Frazik, architekt i historyk sztuki, emerytowany kierownik Zakładu Historii Architektury Powszechnej oraz wicedyrektor Instytutu Historii Architektury i Konserwacji Zabytków Politechniki Krakowskiej. Urodził się w roku 1922 w Samborze. Interesował się zabytkami swojej małej ojczyzny, pisywał o nich;
– w kwietniu Władysław Krygowski, znakomity turysta, działacz i pisarz. Jego sylwetkę zamieściliśmy niedawno – w CL 4/97, a prozę w CL 3 i 4/97;
– również w kwietniu prof. dr inż. arch. Alfred Majewski, wybitny konserwator zabytków architektury, który większość swego życia poświęcił Wawelowi. Urodził się w Małopolsce Wschodniej, absolwent Politechniki Lwowskiej, w początkach swej kariery zawodowej był najbliższym współpracownikiem prof. Witolda Minkiewicza. Przedmiotem jego pracy konserwatorskiej były czołowe zamki małopolskie – przed wojną w Olesku, Zbarażu i Tarnopolu, zaś po wojnie – poza Wawelem – w Pieskowej Skale, Wiśniczu, Niepołomicach, Niedzicy, Czorsztynie, Baranowie Sandomierskim, Krasiczynie i Suchej Beskidzkiej. Był profesorem Wydziału Architektury Politechniki Krakowskiej i jego dziekanem oraz generalnym konserwatorem zabytków w Polsce (o prof. Majewskim pisaliśmy już w CL 3/96).

• Prestiżową nagrodę Crafoorda otrzymał prof. Adam Dziewoński, geolog-geofizyk pracujący na Uniwersytecie Harvarda w Cambridge, USA. Urodził się w 1936 r. we Lwowie, po II wojnie znalazł się we Wrocławiu. Studia odbywał we Wrocławiu i Warszawie, a pracę doktorską obronił na krakowskiej AGH. W 1965 r. otrzymał stypendium do Ameryki i tam pozostał.

• W krakowskim „Dzienniku Polskim” (nr 73/98) opublikowano rozmowę, przeprowadzoną przez red. Adama Molendę z p. Stanisławem Czerkasem, do niedawna prezesem Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej (o nowym zarządzie tego towarzystwa piszemy w tym numerze – patrz Wydarzenia). Mowa tam o wielu trudnych sprawach, z którymi borykają się Polacy, o stosunkach między Polakami a Ukraińcami i władzami, o sytuacji materialnej itp. ważnych problemach, których przeważnie jesteśmy świadomi (my, ale nie ogół społeczeństwa polskiego). Jest i o sprawach mniej zasadniczych, lecz zawstydzających naszą stronę, trzeba więc przytoczyć taki fragment wypowiedzi inż. Czerkasa:
Kiedyś nasze Towarzystwo otrzymywało systematycznie polskie gazety, które były tutaj dosłownie zaczytywane przez mnóstwo osób. Teraz, gdy „Polpres” się sprywatyzował, czasopisma przestały przychodzić. Czy Polska naprawdę tak zbiedniała, że nie może nam przysłać pięćdziesięciu kilogramów makulatury, bo chodzi przecież o prasę ze zwrotów? Szczęście, że we Lwowie zainstalowano telewizję kablową, dzięki czemu oglądamy polskie i polskojęzyczne programy.
To rzeczywiście wstyd. Mamy w związku z tym następujące propozycje:
1. W sprawie dzienników Zarząd Oddziału Krakowskiego zwróci się do odpowiednich redakcji lub instytucji.
2. Czytelników natomiast prosimy o zbieranie tygodników i miesięczników, które mogłyby zainteresować Polaków we Lwowie i w innych miejscowościach Małopolski Wschodniej. Ale warunek: donosić raz na kwartał, możliwie komplety (za okres kwartału), nie zniszczone (inaczej nie wypada!). Można je przynosić do lokalu TMLiKPW przy ul. Piłsudskiego 27, I p., w środy po południu. Stąd – przy okazjach – będą przekazywane do Lwowa i innych miast.

• Polskie Ministerstwo Kultury i Sztuki sponsoruje pismo pt. Nasze Słowo, organ Związku Ukraińców w RP. I oto w nrze 12/1998 tego tygodnika (wychodzącego w języku ukraińskim) ukazał się artykuł pt. Łemkowszczyzna na rozdrożu, w którym autor ogłasza, iż Polska po II wojnie dostała możliwość poszerzenia swojego terytorium na zachodzie o tzw. Ziemie Odzyskane, a na wschodzie... o ziemie ukraińskie: Łemkowszczyznę, „Zasanie” (cudzysłów nasz), Chełmszczyznę i Podlasie, a Ukraińców Polacy się pozbyli, wyrzucając ich na terytorium republiki ukraińskiej ZSRR. I jeszcze dalsze rewelacje w tym stylu. Oczywiście ani słowa o wyrzuceniu ze wschodu do PRL wielokrotnie liczebniejszej rzeszy Polaków, poprzedzonym rzeziami dokonanymi przez Ukraińców na ludności polskiej, ani o tym, że we Lwowie było przed wojną zaledwie kilkanaście procent Ukraińców.
Doskonały artykuł na temat przytoczonego antypolskiego wybryku (wcale nie odosobnionego) zamieścił „Nasz Dziennik” nr 70/1998, pióra Jerzego Webera.
Na marginesie chcielibyśmy zwrócić uwagę, że władze ukraińskie nie sponsorują – tak jak nasze MKiS organ Związku Ukraińców w Polsce – ani „Gazety Lwowskiej”, ani „Biuletynu” Federacji Organizacji Polskich (wyd. we Lwowie – patrz CL 2/96), a dotacja dla „Dziennika Kijowskiego” została ostatnio wstrzymana (pisaliśmy o tym w CL 2/98).

• W krakowskim „Sokole” odbyło się z końcem kwietnia walne zebranie sprawozdawczo-wyborcze. Jednomyślnie wybrano dotychczasowy Zarząd z prezesem Konradem Firlejem na następną 3-letnią kadencję. Serdecznie gratulujemy!

• „Nasz Dziennik”, którego pojawienie się powitaliśmy w poprzednim numerze CL, wydał w czerwcu setny numer, a jego objętość doszła do 16 stron. Nakład pisma wynosi średnio 260 tys. egzemplarzy (dziennie), z czego jednak sprzedaje się tylko 120 tys. Wyższą sprzedaż mają jedynie „Gazeta Wyborcza”, „Super Express” i „Rzeczpospolita”, ambicją Redakcji jest jednak osiągnięcie wyższej lokaty. Niebawem w Krakowie zacznie wychodzić codzienny dodatek regionalny. Dziennik jest pismem o pełnym profilu tematycznym, z serwisem politycznym, gospodarczym, społecznym, kościelnym, kulturalnym, sportowym.
„Nasz Dziennik” jest jedynym pismem o orientacji katolicko-narodowej, dlatego gorąco zachęcamy Czytelników do nabywania tego pisma, tym bardziej że spotykamy tam życzliwość dla spraw, które nam są bliskie. Marzylibyśmy o cotygodniowym dodatku kresowym, który powinien regularnie dochodzić do Lwowa i Wilna, a stamtąd do mniejszych miejscowości (nie byłoby to obciążeniem dla Redakcji, póki są zwroty).