Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020 | 2021 | 2022

Wanda Pencakowska, REZUREKCJA U ŚW. ANTONIEGO

Święty Antoni parafia Łyczakowska,
serce najbardziej lwowskiej dzielnicy.
Skromny łyczakowski baroczek
(czy tak to określą historycy sztuki).
Kościółek góruje kilkoma stopniami i figurą świętej
nad placem świętego Antoniego.
U stóp schodów mleczarki z Krzywczyc
sprzedają bukieciki polnych kwiatów i ziół
(czy kwiaty muszą pochodzić z kwiaciarni?).
Przed kościołem placyk okolony drzewami i dzwonnicą,
wschodnim małomiasteczkowym zwyczajem, nie wieża.
Tuż obok plebania z oknami na ulicę Małą i ogrodem,
który wspina się do Kurkowej.
Wiosna – rok tysiąc dziewięćset trzydziesty dziewiąty.
Wiatr lekko wieje od Czartowskiej Skały
od Winnik od Kaiserwaldu.
Biją dzwony, pachną wiosenne kwiaty.
A na placyku przed kościołem zebrał się ludek łyczakowski
z najbliższych uliczek. Bo ci co z dolnego Łyczakowa
to ciągną do Bernardynów. A ci z górnego
do Matki Boskiej Ostrobramskiej.
A tu przy świętym Antonim najbardziej łyczakowska społeczność
z ulicy świętego Józefa z Małej, Słodowej, świętego Antoniego, z Wyspiańskiego,
Hausnera, Głowińskiego, Piaskowej, Leśnej, a może też z Mącznej
i Krupiarskiej.
Wszyscy się znają z widzenia lub osobiście
z codziennych kontaktów na placu –
w małych sklepikach skromnych kamieniczkach.
Wiosna tysiąc dziewięćset trzydzieści dziewięć.
Biją dzwony, kwitną bazie.
Panie w nowych kostiumach, jak każe lwowski zwyczaj,
ukłony, uśmiechy, krótkie pogawędki.
Chłopcy przygotowują koło dzwonnicy kaliklorek
do salwy wielkanocnej.
Wczoraj w Wielki Piątek
Wszyscy byli na Grobach.
U Józefitek, gdzie najpiękniejsze we Lwowie azalie,
u Franciszkanek na Kurkowej,
u Klarysek na dole Łyczakowa,
i oczywiście u świętego Antoniego.
A dziś Rezurekcja. Wesoły nam dziś dzień nastał.
Przed kościołem na dziedzińcu stoją:
Państwo Błądzińscy, apteka na Łyczakowskiej, dwie córki.
Państwo Tymcikowie, notariusz z Wyspiańskiego, córka, syn
i siostrzeniec Marian Załucki.
Państwo Preisowie z ulicy Małej, córka, syn.
Państwo Pelczarscy z Wyspiańskiego, dwie córki nauczycielki.
Pani Janicka ziemianka i pani Jaworska nauczycielka muzyki
z Piaskowe,j siostry wdowy, syn żonaty, córka zamężna.
Państwo Zbiegieniowie, profesor matematyki z Wyspiańskiego
córka, syn i bratanek.
Pan Ragankiewicz, słynny na cały Lwów nauczyciel męskiej szkoły
świętego Antoniego, który i ręki potrafi przyłożyć, aby poskromić
łyczakowskich batiarów.
Państwo Jaworscy z Hausnera, córka i syn Marian, który później
poszedł na księdza i został lwowskim arcybiskupem.
Państwo Pencakowscy, niewidomy budowniczy z Wyspiańskiego,
dwie córki.
Siostry Marianki ze Słodowej z dziewczynkami z sierocińca.
Państwo Myśliccy, dozorca z pod Wyspiańskiego 26,
dwóch synów, córka.
Pani Jaworkowa, najlepsza piekarnia na Łyczakowie, cztery córki.
Pani Nazarkiewiczowa z Wyspiańskiego, wdowa,
skromna krawczyni, jeden syn.
Doktor Oktawiec z rodziną, ordynator szpitala wojskowego
na Łyczakowskiej.
Panie Kretowiczówny, trzy siostry z Wyspiańskiego:
urzędniczka banku, nauczycielka konserwatorium i ogrodniczka.
I tyle innych znanych, otwartych twarzy, codziennie spotykanych
na kilku niewielkich uliczkach koło placu świętego Antoniego.
Rezurekcja tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego.
Biją dzwony.
Wesoły nam dziś dzień nastał.
A co potem. Jakie były wojenne rezurekcje tych ludzi,
i jaki był ich los?
Siedemnastoletni syn państwa Tymcików aresztowany,
wywieziony na Kołymę do kopalni uranu.
Pan Pelczarski i obie córki, aresztowani, wywiezieni do łagru
w Donbasie. Ojciec i Marysia umarli, Halusia wróciła.
Córka pani Jaworskiej wywieziona w czterdziestym roku
w tajgę syberyjską, następnie przez Persję, Ugandę,
wróciła do kraju w dniu, gdy odbywał się pogrzeb jej męża,
a wcześniej o tydzień pochowano jej matkę.
Syn pani Janickiej, oficer rezerwy w Oflagu,
synowa aresztowana i wywieziona do łagrów w Donbasie.
Jedyny syn pani Nazarkiewiczowej aresztowany przez Niemców,
podczas zaduszkowej manifestacji patriotycznej
na Cmentarzu Orląt, wywieziony
do obozu koło Wiener-Neustadt przeżył,
nie wrócił do kraju.
Siostra pani Nazarkiewiczowej, wywieziona do Kazachstanu
z dwoma małymi córeczkami, zmarła z głodu –
dzieci w stanie wyczerpania oddano do Domu Dziecka –
wróciły do Polski.
Córka państwa Zbiegieniów, studentka Politechniki, aresztowana,
wywieziona do łagru w Donbasie.
Syn państwa Myślickich, wcielony do Ludowego Wojska Polskiego,
zginął na Wale Pomorskim w czterdziestym piątym.
Córka państwa Pencakowskich aresztowana,
wywieziona do łagru w Donbasie.
Doktor Oktawiec, wywieziony z całą rodziną do Kazachstanu
w tysiąc dziewięćset czterdziestym –
Doktor z synem wrócił do Polski, córka szlakiem uchodźców
znalazła się w Stanach Zjednoczonych.
Pan Preis, aresztowany w czterdziestym, wyszedł z Brygidek
w czterdziestym pierwszym roku,
na tydzień przed masakrą w lwowskich więzieniach.
Oświęcim, Majdanek, Kazachstan, Łąckiego, Kołyma,
tak straszliwa hekatomba w tak małej społeczności.
Ale teraz jest rok tysiąc dziewięćset trzydziesty dziewiąty.
Rezurekcja u świętego Antoniego.
Organista pan Zając z przejęciem intonuje
Wesoły nam dziś dzień nastał.
Społeczność kilku niewielkich uliczek,
skupionych koło placu świętego Antoniego.
Beztroska gromadka dzieci i młodzieży.
Zawadiaccy, honorowi chłopcy i słodkie jak miód panienki –
ze szkoły świętego Antoniego,
z VI budy,
z Notre Dame,
z żeńskiego gimnazjum Asnyka,
z gimnazjum Sióstr Nazaretanek,
– niektórzy na studiach – Uniwerek, Polibuda, Weterynaria,
niektórzy już pracują.
Rezurekcja u świętego Antoniego.
Wiosenny nastrój, drga powietrze
w dźwięku dzwonów.
Wesoły nam dziś dzień nastał!
Matki i Ojcowie z ulicy Małej, świętego Antoniego, Słodowej,
Głowińskiego, Wyspiańskiego, Leśnej, Kurkowej i Piaskowej –
czy w tym radosnym dniu Rezurekcji
tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego roku
mogliście przewidzieć jaki będzie los
wasz i waszych dzieci?


Wiersz uzyskał III nagrodę na Konkursie „Wiersz o Łyczakowie”, zorganizowanym przez Koło Miłośników Lwowa w Nowym Sączu.

Autorce składamy serdeczne wyrazy współczucia z powodu śmierci Jej Męża, mgr. inż. architekta Kazimierza Pencakowskiego.

WANDA PENCAKOWSKA ze Zbiegieniów, ur. we Lwowie. Tam ukończyła gimnazjum. Studia architektoniczne rozpoczęła na Politechnice Lwowskiej, ukończyła w Krakowie. Tamże uzyskała doktorat (1968) i habilitację (1978). Jako profesor Politechniki Krakowskiej w zakresie urbanistyki i planowania przestrzennego (w szczególności uzdrowisk) prowadziła pracę naukowo-dydaktyczną, wydała wiele publikacji. Ponadto pracowała w biurach projektowych i Wojew. Pracowni Urbanistycznej. Obecnie na emeryturze.