Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020 | 2021 | 2022

Z TAMTEJ STRONY

LWOWSKIE SEMINARIUM DUCHOWNE
Adam Hlebowicz pisze w Tygodniku Powszechnym 49/96 o lwowskim seminarium duchownym, które w tym roku akademickim ożyło po 51 latach niebytu. Jego nowa siedziba w Brzuchowicach jest w trakcie realizacji (wzmiankę na ten temat zamieściliśmy w CL 4/96).
Seminarium lwowskie powstało w r.1701 i działało nieprzerwanie do października 1945 (niemal dwa i pół wieku). Po wygnaniu ze Lwowa działało przez 5 lat w gościnnym klasztorze oo.bernardynów w Kalwarii Zebrzydowskiej, ale pod naciskiem władz komunistycznych zostało zamknięte. Budynki seminaryjne we Lwowie wraz z kościołem MB Gromnicznej okupanci sowieccy zamienili na cele świeckie, a obecna administracja odmówiła ich zwrotu.
Ostatnio udało się Ks.Arcybiskupowi Jaworskiemu reaktywować seminarium dzięki zakupowi, za pieniądze Kościoła włoskiego, obiektów posanatoryjnych w Brzuchowicach. Następcą ostatniego przed likwidacją rektora, ks.prof. Jana Stepy (późniejszego biskupa ordynariusza tarnowskiego) został mianowany ks. Władysław Derunow, proboszcz w Kamionce Strumiłowej (absolwent seminarium ryskiego, patrz także CL 4/96), prefektem ks. Krzysztof Witko (przedtem w Lubaczowie). Historię Kościoła wykłada ks. Józef Wołczański (z diecezji przemyskiej, lecz z lwowskiej rodziny, a dojeżdża do Lwowa – z Krakowa). Do seminarium została też zaangażowana pani Janina Zamojska (nie trzeba wyjaśniać kim jest we Lwowie Pani Janina!), która będzie uczyć polskiego i zasad savoir vivre’u.
Kilku młodych księży, związanych z Archidiecezją Lwowską, studiuje obecnie we Włoszech i Francji, i oni to – da Bóg – utworzą w przyszłości zaczyn pełnej nowej kadry naukowo-dydaktycznej lwowskiego seminarium.

Red.

Wydarzenia
• Na miejsce wygnanego z Kołomyi ks. Piotra Buka, tamtejszym proboszczem został ks.Alfons Górowski, dotychczasowy proboszcz w Tarnopolu. Na miejsce tego ostatniego przyszedł ks.Andrzej Malig, który dotychczas rezydował w Strzelczyskach, a opieką duszpasterską obejmował Czyżki, Czyżowice i Radenice (k. Mościsk).

• W Samborze władze nie tylko odmówiły zwrotu budynku plebanii (urządzono tam czym prędzej muzeum), ale cofnęły wydane wcześniej pozwolenie na budowę domu parafialnego w zamian. Sprawa jest w arbitrażu.

• Minister oświaty Ukrainy wydał zarządzenie, likwidujące – w imię „oszczędności” – wszelkie zajęcia fakultatywne i dodatkowe w szkołach tego państwa. W konsekwencji, w 88 szkołach dzieci polskie nie będą mogły się uczyć swego języka ojczystego, ponieważ lekcje polskiego były w tych szkołach traktowane jako nadprogramowe. Trzeba zaznaczyć, że traktat między Polską a Ukrainą z r. 1992 (i dwa porozumienia wykonawcze) zagwarantował prawo do nauki w języku ojczystym, a więc wspomniane zarządzenie łamie te układy.
Jedynie 3 szkoły na cały obszar państwa ukraińskiego (gdzie żyje co najmniej milion Polaków) – dwie we Lwowie, trzecia w Mościskach – uczą po polsku w trybie normalnym.

• „Wspólnota Polska” zwróciła się do władz ukraińskich o zgodę na wybudowanie (kosztem strony polskiej) dwóch polskich szkół, z tego jednej w Mościskach, drugiej w Żytomierszczyźnie. W żadnym przypadku nie udało się sfinalizować sprawy, a nawet uzyskać odpowiedzi.

• Warszawska „Wspólnota Polska” wysłała do Lwowa transport książek polskich (w tym podręczników), jednak nie dotarł on do miejsca przeznaczenia. Okazało się, że nowo wprowadzone w państwie ukraińskim cło na książki i czasopisma narzuca konieczność zapłacenia kwoty w wysokości 30% wartości książek, a to wyniosłoby 4 tysiące dolarów. Transport wrócił do Warszawy.

• Podane wyżej wiadomości nie mogą napawać optymizmem. Podobne fakty dziwią, bo Państwu Ukraińskiemu powinno zależeć na dobrych stosunkach z Polską, wcale nie mniej niż Polsce na nich. Czy może się coś zmienić? Pojawiła się taka mała „jaskółka”, ale czy to coś poważnego, czy tylko stwarzanie pozorów? A może przypadek bez większego znaczenia? Oto na tytułowej stronie krakowskiego Dziennika Polskiego nr 62/97 (z 1.III) ukazało się zdjęcie Pomnika Chwały z Cmentarza Obrońców Lwowa w jego dzisiejszym stanie, a potem na str.9. zdjęcie przedwojenne, i do tego tekst, zatytułowany „Droga na grobach”, autorstwa Olgi Jeżiżańskiej, przetłumaczony z ukraińskiego, czy rosyjskiego (?).
Artykuł, napisany rzetelnie, przedstawia stan cmentarza, historię jego zniszczenia i obecny, nie wesoły stan „sprawy”. Jest też relacja z rozmowy z Włodzimierzem Szwecem, dyrektorem Biura Ochrony Zabytków Lwowa (czyli miejskim konserwatorem), który winę za zatrzymanie prac renowacyjnych upatruje w upolitycznionej postawie władz miasta, zaostrzonej „konfliktem przemyskim” (każdy pretekst dobry!). Okazuje się, że poginęły dokumenty (chyba są duplikaty w Warszawie?), ale, że we Lwowie opracowano projekt rekonstrukcji cmentarza (a przecież taki projekt powstał przed kilku laty w Warszawie, staraniem Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Autorem jest arch. Jarosław Skrzypczak). Mimo licznych znaków zapytania, „nowość” polega na tym, że artykuł taki został w ogóle napisany i w prasie polskiej opublikowany.
Przy okazji konserwator Lwowa zauważa: Moim zdaniem, najpierw należy odrestaurować cmentarz Łyczakowski, ponieważ jest w takim stanie, że już długo nie postoi. Ta wypowiedź jest nam bliska. To właśnie krakowski oddział TMLiKPW pierwszy podjął systematyczną akcję ratowania całej substancji cmentarza, a nie tylko kilku, czy kilkunastu „sztandarowych” nagrobków (Konopnickiej, Zapolskiej, Grottgera i jeszcze paru innych).

Pomnik Mickiewicza na pl. Mariackim. Fot. W. Puchalski• Szkoła nr 10 we Lwowie (św. Marii Magdaleny) stoi na starym miejscu, ale ma nowy adres. Ulica Potockiego została przez sowietów przemianowana na Puszkina, a teraz ją nazwano: generała Czyprynki. Chciałoby się zawołać tak, jak przyjaciele do rosyjskiego poety: Puszkin, gdie ty?


• Niejaki Hniłko wystąpił w prasie ukazującej się obecnie we Lwowie z żądaniem usunięcia z placu Mariackiego pomnika Mickiewicza. Podobno sprawa była nawet rozpatrywana przez miejską radę, ale nie zyskała wystarczającego poparcia. To dobrze świadczy o zdrowej części społeczeństwa ukraińskiego.
Żeby czymś usprawiedliwić antypolski pomysł usunięcia pomnika (i sprzedania go Polakom!), ów Hniłko proponuje przywrócić na środku placu studzienkę z figurą Matki Boskiej, która tam w XIX wieku stała. Przypomnijmy, że plac Mariacki powstał w wyniku skanalizowania w tym miejscu Pełtwi w 1841 r. (był to pierwszy, krótki odcinek zasklepienia tej rzeczki. Odcinki pod Wałami Hetmańskimi i ul. Akademicką przykryto w latach 1883–90). Na środku placu postawiono w 1862 r. wspomnianą studzienkę z marmurową figurą – stąd nazwa placu. Na początku tego wieku przesunięto ją na skwer przy placu, gdzie stoi do dziś (sama studzienka, bo okupanci sowieccy zdjęli figurę – obecnie znajduje się ona w kościele Bernardynów), zaś na tym miejscu wystawiono monumentalny pomnik Mickiewicza, dzieło lwowskiego rzeźbiarza, Antoniego Popiela. Jest to obiektywnie najpiękniejszy pomnik Wieszcza i stanowi jedną z głównych ozdób miasta. Konkurować z nim może jedynie pomnik paryski, dłuta Bourdelle’a.
Ej Hniłko, Hniłko, kudy tobie do takiego miasta.
n 95 deputowanych do parlamentu Ukrainy wystosowało posłanie do narodów, parlamentów i rządów Ukrainy, Białorusi, Polski, Rosji, Izraela i innych, w sprawie konieczności przeciwstawienia się odradzaniu się w Państwie Ukraińskim organizacji nacjonal-faszystowskich. Organizacje te dążą do „rehabilitacji” OUN i UPA, winnych zbrodni ludobójstwa w czasie II wojny i po niej, m.in. na ludności polskiej (i nie tylko), tworzą szturmowe oddziały, a także w agresywnej formie formułują pretensje terytorialne pod adresem Białorusi, Polski (!) i Rosji. Parlamentarzyści zwracają uwagę, że w wielu miastach, szczególnie na terytorium „zachodnich obwodów” nadaje się ulicom imiona nacjonalistycznych zbrodniarzy, stawia się na ich cześć pomniki i tablice pamiątkowe, otwiera się muzea, a z okazji złowieszczych dat urządza uroczystości.
Parlamentarzyści ukraińscy proponują powołanie międzynarodowej komisji historyków i prawników, dla opracowania wniosków prawno-politycznych co do działalności OUN-UPA, celem przekazania ich Trybunałowi Międzynarodowemu.
Budujący apel 95 ukraińskich deputowanych został opublikowany w części polskiej prasy – my informację o nim zaczerpnęliśmy z miesięcznika „Kurier Wschodni” nr 1/97 (Przemyśl).