Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Z TAMTEJ STRONY

SCHEMATYZM ARCHIDIECEZJI LWOWSKIEJ
Lwowska Kuria Metropolitalna wydała (za pośrednictwem Wydawnictwa bł. Jakuba Strzemię we Lwowie, 1997) Schematyzm Duchowieństwa i Parafii Archidiecezji Lwowskiej Obrządku Łacińskiego, 1997. Ładnie wydaną książeczkę o 146 stronach wydrukowało Wydawnictwo św. Stanisława BM w Krakowie. Autorem opracowania jest ks. Marian Buczek, kanclerz Kurii Metropolitalnej we Lwowie.
Trzonem Schematyzmu... jest wykaz dekanatów i parafii oraz kościołów i kaplic filialnych (wg obecnego stanu posiadania Archidiecezji), a także księży w nich pracujących. Każdy z księży obsługuje przeważnie 2–4 (a nawet do 6) miejscowości. Wykaz ten jest materiałem najbardziej u nas przydatnym dla tych, którzy działają na rzecz pomocy Kościołowi i polskiej ludności na tamtym terenie.
Schematyzm... przynosi atoli sporo innych jeszcze informacji, nie tylko o teraźniejszości Archidiecezji, ale i o jej historii. Obok więc wykazu diecezji i biskupów Metropolii Lwowskiej, jej instytucji i agend oraz wyższych urzędników kościelnych, profesorów archidiecezjalnego Seminarium Duchownego i jego alumnów, możemy znaleźć listę arcybiskupów lwowskich i biskupów pomocniczych od samego początku istnienia Archidiecezji (XIV w.). Na końcu zestawiono zakony męskie i żeńskie, które pracują obecnie na tamtym obszarze.
Poprzednie Schematyzmy Archidiecezji Lwowskiej ukazały się w latach 1939, 1994 i 1995. Przypomnijmy też, że podstawowe wiadomości o Archidiecezji Lwowskiej zamieściliśmy już w 1. numerze naszego kwartalnika (1995).

* * *
Ukazał się również Schematyzm Diecezji Łuckiej za rok 1996 (poprzedni w 1938). Liczbę rzymskich katolików w tej diecezji ocenia się na 30 tys. osób. O diecezji łuckiej pisaliśmy w CL 4/96.
Elżbieta Mokrzyska

ZNOWU SIĘ PRZYCZEPILI
W połowie czerwca wybuchła nowa bomba: oto nowy (po zmarłym niedawno Łupiju) dyrektor Łyczakowskiego cmentarza-muzeum(!), niejaki Hawryszkiewicz, wystosował – choć trudno sobie wyobrazić, by to on wymyślił tę międzynarodową aferę – pismo do Polskiego Towarzystwa Opieki nad Grobami Wojskowymi we Lwowie, z żądaniem usunięcia krzyży z antyukraińskimi napisami na Cmentarzu Lwowskich Orląt. Napisy te, to... tabliczki na nagrobnych krzyżach.
Budujące jest to, że polskie władze (premier, minister spraw zagranicznych, marszałek Sejmu) i media stanęły zdecydowanie w obronie naszego narodowego pomnika – tak: ogólnonarodowego, bo przecież Obrońcy Lwowa walczyli o ziemię historycznie polską i właśnie stamtąd przeniesiono szczątki Nieznanego Żołnierza do grobu na placu Piłsudskiego w Warszawie. W krakowskim „Dzienniku Polskim” (142/97) nawet autorka dość kontrowersyjnych felietonów, Alina Grabowska (czynna dawniej w Wolnej Europie), napisała sprawiedliwy i mocny tekst, a prof. W.A. Serczyk (w tym samym numerze) poradził tamtejszym urzędnikom, by przeszli się po mieście, by stwierdzić ogrom braków i zaniedbania budynków i ulic (w „pępku” miasta – na pl. Mariackim dwie zabytkowe kamienice od dawna stoją w koszmarnej ruinie, kamienica Bandinellich na Rynku wali się, mimo podparcia), brak wody, brud. Ale im przeszkadzają polscy umarli i ich mogiły... I to wszystko dzieje się w kilkanaście dni po podpisaniu aktu pojednania przez dwóch prezydentów.
Z końcem czerwca odbyły się we Lwowie rozmowy polsko-ukraińskie w omawianej sprawie. Ze strony Warszawy brał w nich udział sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, Andrzej Przewoźnik (rodem z Krakowa). Zabawne (?) jest to, że projekt odbudowy Cmentarza Orląt, złożony przez stronę polską w 1991 r. w lwowskim magistracie – zaginął. Po prostu zaginął! Warto odnotować, że w spotkaniu tym brał udział niejaki Wołodymyr Sereda, prezes „Nadsania” – ziomkostwa przesiedleńców z RP do republiki ukraińskiej. Był on, jak pisała „Gazeta Wyborcza”, negocjatorem najbardziej pryncypialnym.
Bezpośrednio przed opisanym spotkaniem bawiła w Krakowie delegacja rady miejskiej ze Lwowa, z merem Wasylem Kujbidą na czele. Lansowano wersję, że spór został rozdmuchany przez polskie media w walce politycznej przed wyborami w Polsce. No proszę.
Na tle tej całej afery bardzo pozytywnie rysuje się postać pana Eugeniusza Cydzika, prezesa wspomnianego wyżej PTOnGW we Lwowie, który poruszył niebo i ziemię, by ratować naszą godność, ale i wieloletni trud robotników krakowskiego Energopolu pod przewodnictwem śp. dyrektora Józefa Bobrowskiego, a potem lwowskich Polaków i wreszcie niezliczonych ochotników – krakowskich licealistów nie wyłączając. Ale teraz czas na skoordynowane działania.
Efekty ustaleń polsko-ukraińskich przekażemy w następnym numerze CL.
Red.


WYDARZENIA
• Chór Katedry Lwowskiej pod kierownictwem p. Bronisława Pacana bawił w październiku ub. roku – w 25-lecie swej działalności – w Rzymie (na miesiąc przed przyjazdem do Krakowa, o czym pisaliśmy w CL 1/97). Na zaproszenie Ojca Św. chórzyści wzięli udział w nabożeństwie różańcowym z jego udziałem (Papież pozdrowił ich serdecznie), a nazajutrz, 6 X, w uroczystości beatyfikacji Matki Marceliny Darowskiej (o której również mowa w CL 1/97). Chórzyści zwiedzili także Padwę, Asyż, Wenecję i Monte Cassino. Wszędzie śpiewali i byli gorąco przyjmowani.

• Bezdomne Towarzystwo Kultury Polskiej w Drohobyczu rozpoczęło w r. 1991 starania o lokal, niezbędny dla swej działalności, a także dla Polskiej Szkoły Sobotniej (o której pisaliśmy w Wydarzeniach w CL 1/97). Znaleziono nawet pusty obiekt: budynek b. ochronki, wzniesiony w 1912 r. ze składek społeczeństwa polskiego. Po wieloletnim odbijaniu piłeczki miejscowe władze obiecały wreszcie zwrócić obiekt z początkiem 1997 r. No i co? W styczniu poinformowano, że obiekt zostaje przekazany Cerkwi grekokatolickiej, która o to wcale się nie ubiegała.

Bp Jan Olszański. Kamieniec Podolski, 1997
• W lutym br. odbyły się w Samborze wybory nowego zarządu tamt. oddziału Towarzystwa Kultury Polskiej. Prezesem (na miejsce ustępującego Waleriana Ziębowicza) obrano Grzegorza Bandera, wiceprezesem Mariana Wawrzyszyna. Nowy zarząd liczy 7 osób. Oddział nie ma swojego lokalu, spotkania odbywają się w kościele. Jednym z podstawowych problemów jest nauczanie dzieci i młodzieży języka polskiego, ponieważ w Samborze nie ma dotąd szkoły polskiej, a lekcje nadobowiązkowe zostały przez władze ukraińskie zlikwidowane (patrz CL 2/97).
Sambor jest jednym z tych miast, w których – ze względu na znaczną liczbę Polaków – m u s i powstać polska szkoła z prawdziwego zdarzenia.

• Ordynariusz diecezji kamienieckiej, ks. bp Jan Olszański, otrzymał nagrodę im. Włodzimierza Pietrzaka za – jak podano: wieloletnie heroiczne trwanie w służbie Bogu, Kościołowi i ludziom, oraz za umacnianie wiary katolickiej i kultury chrześcijańskiej na Podolu.
Biskup Jan urodził się w 1919 r. w Hucisku k. Brodów, studia teologiczne rozpoczął na UJK we Lwowie, a święcenia kapłańskie otrzymał w r. 1942. Do 1944 pracował w parafiach w Kaczanowie i Bursztynie, tam przeżył ukraińskie pogromy ludności polskiej. Po II wojnie nie wyjechał z ziem zabranych, lecz udał się za Zbrucz. Prowadził tam działalność duszpasterską w konspiracji. W 1991 r. został ordynariuszem w Kamieńcu Podolskim, a jego diecezja poza obszarem historycznym obejmuje tereny Ukrainy płd.wsch., Krym i Zagłębie Donieckie. Jest 53. biskupem kamienieckim (diecezja istnieje od XIV w., z przerwą w l. 1863–1991).

• Otwarcia kościoła rzymskokatolickiego doczekali się Polacy w Łyścu w wojew. stanisławowskim oraz w Przemyślanach w wojew. tarnopolskim. Kościół w Łyścu służył do niedawna jako sala kinowa. W Przemyślanach, podzielony na dwa piętra, był fabryką parasoli. Wykupienie go kosztowało 53 tys. dolarów, które wpłacił polski ksiądz, pracujący w Indiach. Na razie (?) tylko jedno piętro jest tam znowu świątynią. W obu kościołach mają się rozpocząć prace renowacyjne.

• We Lwowie ukonstytuował się Hufiec Harcerski „Barć”, którego komendantem został phm. Stefan Adamski. W skład hufca weszło 8 drużyn, działających na terenie okręgu lwowskiego:
I Lwowska Męska Drużyna Harcerzy „Trop”,
III Lwowska Drużyna Harcerek „Kresowa Łąka”,
XXIV Lwowska Drużyna Harcerska „Ptaki”,
I Mościska Drużyna Harcerzy „Czarna Jedynka”,
II Mościska Drużyna Harcerek „Polskie Kwiaty”,
I Sądowo-Wiszniańska Drużyna „Stepowe Sokoły”,
I Samborska Drużyna Harcerzy „Samarytanie Boru”,
I Drohobycka Drużyna Harcerska „Orliki”.

• W grudniu ub.r. poświęcono – po kilku latach skomplikowanych prac budowlano-konserwatorskich – kościół w Kowlu na Wołyniu. Jest to drewniany zabytek z XVIII wieku, który stał we wsi Wiszenki. Doprowadzon go jednak do całkowitej ruiny (był to już ostatni ze starych drewnianych kościółków na Wołyniu; za czasów ZSRR pełnił funkcję kołchozowego magazynu, a gdy czas i użytkowanie zrobiły swoje – sowieckim obyczajem porzucono go; inne, a było ich około 40 – zniszczono bezpowrotnie). Resztki budowli z Wiszenek rozebrano, drewno zakonserwowano chemikaliami, wiele jednak elementów konstrukcji i w całości zewnętrzne i wewnętrzne odeskowanie musiano wykonać z nowego drewna.
Przeniesienie i odbudowa kościoła pochłonęły ponad 100 tys. dolarów – pieniądze wyłożyły „Wspólnota Polska” oraz polskie i niemieckie parafie. Proboszczem w Kowlu jest ks. Roger Mularczyk. Parafia liczy ok. 120 wiernych (przed wojną było w Kowlu i okolicy kilkanaście tysięcy rzymskich katolików).
Warto przy okazji przeczytać piękny wiersz, napisany przez poetę rodem z Wołynia, dziś zamieszkałego w Chełmie – Krzysztofa Kołtuna. Trzy jego wiersze opublikowaliśmy w CL 3/96.


ZMARTWYCHWSTAŁ

Opadł strop i belki
na barokowe ołtarze.
Gwiazdy
znad Styru, w Wiszenkach
– upadły i przygasły.
Zdawało się na wieki,
runął kościół
ostatni.

Łzy babek – drewno czarne
obmyły w długie noce.
Krzyż i wieże wiszeńskie,
sufit i podłogę.
Skrzydłami Archanioły
Otoczyły w dzień jasny.

Podnieśli go obcy ludzie,
po długim pół wieku
– wiarą i miłością.

Na misteria wołyńskie
– pośrodku Kowla.
Na czas –
do Bożego sądu.

Ech! Wiszenki
błogosławione
– Wniebowzięciem!

Powtarzają usta ustom
– zmartwychwstał!
Dziwią się, powtarzając
– po Bożym Świecie.

• W lwowskim kościele Dominikanów, pełniącym dotąd funkcję sali koncertowej (w klasztorze było muzeum ateizmu, a teraz się nazywa muzeum religii) – rozpoczęto odprawianie nabożeństw w obrządku wschodnim. Przed kilkoma laty dominikanie starali się o zwrot tej świątyni, ze skutkiem wiadomym.

• W maju została odsłonięta w kościele parafialnym w Stryju tablica, upamiętniająca Kornela Makuszyńskiego, urodzonego w tym mieście w r. 1884. Zmarł w 1953 w Zakopanem, pochowany na Pęksowym Brzyzku).

• W dniach 21–22 czerwca odbyły się we Lwowie uroczystości z okazji 130. rocznicy założenia w tym mieście Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” – macierzy wszystkich gniazd sokolskich w całej Polsce. Organizatorem tego niezwykłego obchodu był krakowski „Sokół”, na czele z jego prezesem Konradem Firlejem (wywiad z nim – patrz CL 2/96), przy walnej pomocy „Sokoła-Macierzy” – Lwów, z siedzibą w Krakowie, i jego prezesa Andrzeja Pawłowskiego. Obszerne omówienie całego ciągu obchodów we Lwowie i Krakowie oraz sztafety ze Lwowa przez Kraków aż do Opawy w Czechach zamieścimy w następnym numerze.

• W dniach 16–22 czerwca przebywała na terenie Państwa Ukraińskiego 130-osobowa grupa prezydentów, burmistrzów, wójtów, członków zarządów miejskich i radnych z Małopolski (a także spoza niej) w celu nawiązania kontaktów z władzami terenowymi i samorządowymi na tamtym obszarze.
Wyjazd został zorganizowany przez Stowarzyszenie Gmin Małopolski (mające swą siedzibę w Krakowie), pod przewodnictwem jego prezesa, p. Kazimierza Barczyka. Rozmowy z partnerami ukraińskimi odbyły się w Kijowie, Gródku Podolskim i Lwowie. W tych samych ośrodkach spotykano się z przedstawicielami organizacji polskich, nawiązano z nimi serdeczne kontakty. Do udziału w podróży zaproszono krakowską „Wspólnotę Polską”, a jej przedstawicielem był p. Andrzej Chlipalski. Jego wrażenia zamieścimy w następnym numerze.

• 29 czerwca odbyła się we Lwowie nacjonalistyczna impreza, w czasie której członkowie UNS (Ukraińskiego Zgromadzenia Narodowego) podeptali flagi Polski, Rosji i Rumunii, wycierali sobie nimi buty – co widzieliśmy na ekranach TV – a pewnie też i to i owo wykrzykiwali. Pan Starak z ambasady ukraińskiej w Warszawie – ten sam, który niedawno korespondował z prof. Stelmachowskim (patrz CL 2/96) – zbagatelizował aferę przed kamerami polskiej TV, ale rząd kijowski okazał się przytomniejszy i wyraził słowa potępienia i ubolewania.
A swoją drogą warto by wiedzieć, czy niektórzy z owych bojców nie są tymi, którzy tak szalenie lubią przyjeżdżać do RP na handel lub do pracy (przeważnie na czarno), nie mówiąc o innych rozrywkach.