Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

W KRAKOWIE I DALEJ

ŚWIĘTA JADWIGA KRÓLOWA
W czasie uroczystej Mszy św. na krakowskich Błoniach w niedzielę 8 czerwca 1997 (z udziałem półtora miliona ludzi), Ojciec Św. Jan Paweł II dokonał kanonizacji Królowej Jadwigi, na dwa lata przed 600-leciem Jej śmierci (w 1399 r.). Beatyfikacja Jadwigi odbyła się przed 18 laty, w trakcie pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski.
Przypomnijmy szczegół z życia Królowej Jadwigi: w r.1387 (610 lat temu) udała się do Lwowa, by zakończyć tam bezprawne rządy węgierskie, zaprowadzone przez jej ojca, króla Węgier i Polski, Ludwika z dynastii Andegawenów. Był on siostrzeńcem i następcą na tronie polskim Kazimierza Wielkiego, który Ziemię Czerwieńską odzyskał dla Polski i założył nowy Lwów, jako miasto europejskie, na prawie magdeburskim. Ludwik Węgierski potraktował Ziemię Czerwieńską jako własność swojej dynastii, a namiestnikiem we Lwowie mianował zniemczonego Piasta śląskiego, księcia Władysława Opolczyka. Osadzeni przez niego węgierscy starostowie dali się we znaki miejscowej ludności nadużyciami władzy i pobieraniem danin. Stan ten nie mógł być tolerowany przez Polskę, stąd wyprawa Królowej Jadwigi wraz z polskim rycerstwem dla przywrócenia we Lwowie polskiego władztwa. Załogi węgierskie na ogół nie stawiały oporu, bronił się jedynie starosta w Haliczu. Do Lwowa wjechała Jadwiga w dniu 9 marca 1387. Wkrótce za Królową przybył tam Władysław Jagiełło, który w rok później wydał niezwykle ważny dokument, iż „Lwów i Ziemia Lwowska nigdy żadnemu księciu ani panu oddane nie będą, ale po wieczne czasy z Koroną Królestwa Polskiego nierozerwalną całość stanowić mają [...].
Taka była zasługa Królowej Jadwigi dla Lwowa. Wielką księgę, zatytułowaną Jadwiga, święta królowa na polskim tronie napisał i wydał w 1910 r. biskup-sufragan lwowski Władysław Bandurski, którego sylwetkę przedstawiamy w tym numerze.
I jeszcze na marginesie uroczystości kanonizacyjnej: Ojciec Święty Jan Paweł II w swojej homilii (której pełny tekst znajdzie się na pewno w licznych wydawnictwach), mówiąc o Krakowie jako kolebce polskich świętych, wymienił wśród nich również Sługę Bożego Józefa Bilczewskiego.
Dodajmy jednak, że świętość wielkiego lwowskiego Arcybiskupa rozkwitła we Lwowie i w lwowskiej archidiecezji.
Elżbieta Mokrzyska


STANISŁAWOWSKA PANI
Cudowny Obraz Matki Boskiej Łaskawej z kościoła ormiańskokatolickiego w Stanisławowie18 maja 1997 r. w Gdańsku obchodzono 60-lecie koronacji Cudownego Obrazu Matki Bożej Łaskawej z kościoła ormiańsko-katolickiego w Stanisławowie. Doniosłej uroczystości przewodniczył ks. Arcybiskup Tadeusz Gocłowski, metropolita gdański. Przybyli liczni stanisławowianie z całej Polski, członkowie wspólnoty ormiańskiej oraz wierni z Gdańska i okolic. Z Sekretariatu Stolicy Apostolskiej nadszedł list z błogosławieństwem Ojca Św. Jana Pawła II oraz list z Sekretariatu Prymasa Polski ks. Kardynała Józefa Glempa. Ks Abp Gocłowski dokonał ponownego poświęcenia Cudownego Obrazu, a następnie ruszyła procesja do polowego ołtarza. Obraz nieśli wpierw stanisławowianie, następnie przedstawiciele wspólnot ormiańskich i parafianie. W czasie Mszy św. grała orkiestra Straży Granicznej i śpiewał chór z bazyliki św. Mikołaja. Modlitwę odmówiono w językach polskim, ormiańskim i ukraińskim. Jako dary ofiarne złożono m.in. ormiańskie kadzidło i ziemię z cmentarza stanisławowskiego. Po komunii św. ks. Abp Gocłowski złożył Matce Bożej Akt Oddania w Opiekę wszystkich Jej czcicieli i udzielił błogosławieństwa relikwiarzem Łez Matki Bożej.
Obecnym kustoszem ormiańskiego Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej ze Stanisławowa w Gdańsku jest ks. Kanonik Cezary Annusiewicz.
Janina Ziomek-Stobińska

W następnym numerze zamieścimy obszerniejszy artykuł tej samej Autorki o dziejach ormiańskiego Sanktuarium w Stanisławowie.

KWESTIA GODNOŚCI
W maju byliśmy świadkami dość szczególnego wydarzenia, mianowicie wizyty prez. Kwaśniewskiego w Kijowie i podpisania tam z prez. Kuczmą dokumentu o pojednaniu. Nie doszło szczęśliwie do przepraszania za Akcję „Wisła”, a jedynie do obustronnego potępienia dawnych krzywd.
Wynikiem Akcji „Wisła” było, jak wiemy, przeniesienie kilkudziesięciu tysięcy Łemków (pewnie w jakiejś części niewinnych) na ziemie zachodnie i północne (raczej nie przypominające Kazachstanu lub Syberii), gdzie otrzymali nie najgorsze gospodarstwa poniemieckie, oraz osadzenie pewnej liczby szczególnie aktywnych „bojców” w obozie w Jaworznie (gdzie przebywało o wiele więcej Polaków, którzy „podpadli” władzy ludowej). Akcja ta, w intencji pewnych ugrupowań ukraińskich i ich tyleż gorliwych, co ignoranckich polskich przyjaciół, miałaby co najmniej równoważyć bezmiar zbrodni band OUN–UPA, dokonanych na polskiej ludności na Wołyniu. Tak, wspomina się tylko Wołyń, dziwnie zapominając o rzeziach na Podolu (historyk, prof. Geremek, pisał o Polesiu. Błąd w druku?), w Stanisławowskiem i Lwowskiem. W sumie wymordowano w najbardziej okrutny sposób ok. 500 tys. Polaków (mówi się o niższych lub wyższych liczbach).
Istnieje na ten temat ogromna liczba relacji, w tym utrwalonych przez wielu księży – kilka tytułów książek na ten temat podajemy w artykule Badacze historii. Rezultatem krwawych wydarzeń, którym nie mogła zapobiec samoobrona polskich wsi oraz podejmowana tu i ówdzie ich obrona przez Armię Krajową, była najpierw bezpośrednia ucieczka niedobitków, potem rozpaczliwe – wobec dalszych pogróżek – poddawanie się masowej „repatriacji”, a w istocie ekspatriacji z „małej ojczyzny”.
Wydaje się więc, że prez. Kwaśniewski nie został zbyt dobrze poinformowany przez swoich doradców. Czemu się zresztą dziwić, skoro biorący udział w Kongresie Ukraińców w Warszawie polski dygnitarz „kłaniał się nisko z podziękowaniem władzom Ukrainy za umożliwienie zorganizowania Dni Kultury Polskiej we... Lwiwie”. Myślę, że z tego Lwiwa najbardziej uśmiali się sami Ukraińcy (nam nie do śmiechu), bo ów wazeliniarz nie wiedział, że po ukraińsku mówi się wprawdzie Lwiw, ale we Lwowie (i przechodzi w o). O tym i paru innych przykładach żenującej nadgorliwości pisał prof. Serczyk w „Dzienniku Polskim” z 25 IV. A na marginesie: czy władze Ukrainy kłaniają się nisko władzom polskim za organizowane corocznie w Przemyślu dni kultury ukraińskiej?
Najboleśniejsze jest to, że strona polska nie wykazuje godności. Okazuje się, że propozycja podpisania aktu pojednania wyszła od władz polskich już w ub. roku, ale strona ukraińska zażądała od Polski najpierw potępienia Akcji „Wisła”, wcale nie bacząc na jakieś tam doraźne interesy polityczne. A przecież Ukrainie tak samo zależy na Polsce, jak Polsce na Ukrainie, może nawet więcej. Uważa atoli, że na wszystko przyjdzie czas, a trzeba wygrać jak najwięcej. I udało się w zupełności. Tylko dlaczego kosztem naszej godności?
Kazimierz Selda
 
BADACZE HISTORII
W tygodniku „Wprost” 20/96 ukazała się notatka następującej treści:W czasie II wojny światowej z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęło 10 tys. Polaków, a nie 500 tys., jak informowały źródła historyczne [sic!] – jak wynika ze śledztwa przeprowadzonego przez Okręgową Komisję Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie.Zadziwia pochopność tego doniesienia: czyżby OKBZPNP już chwalebnie zakończyła swoje badania? Jest oczywiste, że po przeszło 50 latach nie jest łatwe zebranie wszystkich nazwisk kilkusettysięcznej bądź co bądź rzeszy wymordowanych. Tym bardziej, że zbrodnie miały miejsce na obszarze, odciętym od tamtego czasu granicą (szczególną granicą!), i gdzie zadbano o zatarcie wszelkich śladów (co nawet można zrozumieć, ale czy tylko tam je zacierano?). Komisja przy rozpatrywaniu materiałów i zeznań żądała podobno dowodów rzeczowych, co w świetle opisanej sytuacji zakrawa na infantylizm albo jeszcze coś gorszego: zamiar ukrycia prawdy. W imię czego?Nie od rzeczy będzie zwrócić uwagę – opieramy się na doniesieniach „Dziennika Polskiego” z listopada ’96 (nry 262, 265, 267) – że krakowska OKBZPNP została oskarżona o “nieprawidłowości w działalności”, a wszyscy prokuratorzy w niej pracujący odwołani. Podejrzenia o fałszowanie protokołów zeznań świadków kierują się przede wszystkim w stronę prok. Włodzimierza K.Niewykluczone, że afera ta nie ma związku z opisaną wyżej sprawą (zajmowano się tam głównie „bliższymi” sprawami UB i zbrodni stalinowskich w PRL, a wydarzenia z lat wojny na Wschodzie traktowano na pewno marginalnie. Zresztą czy to akurat materiał dla prokuratorów, a nie historyków?). W konsekwencji do działalności krakowskiej Komisji nie można już mieć krztyny zaufania. Zadziwia jedynie beztroska tygodnika „Wprost”, którego – jak się okazuje – sensacyjne doniesienia również nie mogą być poważnie traktowane.Warto jeszcze przypomnieć, że relacje o zbrodniach banderowców można przeczytać w setkach artykułów (najczęściej „mimochodem” wspominanych) i listów, publikowanych w polskich gazetach i czasopismach. Opisywali je w swoich książkach m.in. księża: bp W. Urban (Droga krzyżowa Archidiecezji Lwowskiej..., Wrocław 1983), W. Szetelnicki (Zapomniany lwowski bohater, Rzym 1983), J. Anczarski (Kronikarskie zapisy z lat cierpień i grozy..., Kraków 1996), B. Juzwenko (Syn Ziemi Podolskiej, Wrocław 1996) i bardzo wielu innych. Zagadnieniu temu poświęcony jest w całości wrocławski kwartalnik „Na Rubieży”.
Karol Odrycki

Notatki
• W czasie swej niedawnej pielgrzymki do Polski Ojciec Święty Jan Paweł II nie tylko kanonizował Królową Jadwigę i Jana z Dukli. W Zakopanem w dn. 6 czerwca odbyła się beatyfikacja Bernardyny Jabłońskiej (1878–1940), która pod wpływem Brata Alberta Chmielowskiego stała się współzałożycielką Zgromadzenia Albertynek. Bł. Bernardyna urodziła się koło Narola (niedaleko Lubaczowa), a więc w archidiecezji lwowskiej. Brata Alberta spotkała w pobliskim Horyńcu. Zgromadzeniem kierowała przez lat bez mała 40.

• „Gazeta Wyborcza” zadała pytania przedstawicielom ugrupowań politycznych oraz Kościoła, czy Sejm powinien potępić Akcję „Wisła”. Spośród kilkunastu zapytanych jedynie kilku widziało tę sprawę w kontekście wydarzeń na Ziemiach Południowo-Wschodnich. Jeden z nich powiedział: [...] można zrozumieć ludzi z kresów, którzy są niechętni jednostronnemu gestowi w stosunku do Ukraińców, bo mają pamięć krzywd. Drugi stwierdził: [Sejm] powinien jednak odnieść się do całości skomplikowanych stosunków polsko-ukraińskich. Akcja „Wisła” była jednym z elementów tych stosunków, wcześniej był Wołyń [nie tylko, cała Małopolska Wschodnia – przyp. nasz] i konkluduje: powinien to być rachunek całościowy. Najuczciwiej ujął problem Jarosław Kaczyński: [...] zło należy stopniować. Rzeź to jednak co innego niż wyrzucanie ludzi z ich siedzib. Pozostali rozmówcy GW jakby spadli z księżyca.

• 70. rocznicę urodzin obchodził prof. Jerzy Janik, znakomity fizyk, profesor w Instytucie Fizyki Jądrowej w Krakowie. Jest blisko związany z Ojcem Świętym Janem Pawłem II (od Jego czasów krakowskich), organizatorem seminariów „Nauka-religia-dzieje”, które z udziałem Papieża odbywają się co dwa lata w Castel Gandolfo. Prof. Janik jest urodzonym lwowianinem.u Fundacja Kultury przyznała swoją Nagrodę Wielką za rok 1996 Zbigniewowi Herbertowi (obok S. Barańczaka i J. Grotowskiego). Znakomity poeta urodził się w r. 1924 we Lwowie. W czasie wojny studiował filologię polską na tajnym Uniwersytecie Jana Kazimierza, a po wojnie na AH i ASP w Krakowie, potem jeszcze w Warszawie i Toruniu. Debiutował jako poeta w 1950 r. Jest jednym z polskich kandydatów do Nagrody Nobla. W nrze 2/95 naszego kwartalnika wydrukowaliśmy dwa wiersze tego wspaniałego Lwowianina.

• Pani Anna Obuchowicz – tarnopolanka zamieszkała w Krakowie – ukończyła w maju 100 lat. Jej syn, p. mgr Wacław Obuchowicz, jest działaczem krakowskiego oddziału TMLiKPW, b. prezesem Koła Tarnopolan, i organizatorem corocznych ogólnopolskich zjazdów tarnopolan. Jest także działaczem sokolskim.Czcigodnej Jubilatce życzymy zdrowia i praprawnucząt!

• W Nowym Sączu zmarł Janusz Pieczkowski, przewodniczący prezydium MRN (czyli prezydent) w tym mieście w latach po październiku 1956 r., potem – do czasu stanu wojennego – wicewojewoda, współtwórca tzw. eksperymentu nowosądeckiego, zasłużony dla upiększenia miasta. Urodził się w Poturzycy w pow. sokalskim.

• W maju przebywał w Krakowie Ambasador Argentyny, p. Norbert Auge z Małżonką, biorąc udział m.in. w kilku argentyńskich imprezach kulturalnych. Pani Wanda Auge, jak się okazało, jest Polką (z domu Plucińska), i co więcej – pochodzi z Tarnopolskiego. Bardzo spodobał się jej nasz kwartalnik i wyraziła życzenie jego prenumeraty.u W podkrakowskich Radwanowicach obchodzono uroczyście – przy udziale ks. kardynała F. Macharskiego – dziesięciolecie Schroniska dla Niepełnosprawnych im. Brata Alberta, które założył i prowadzi ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Ks. Tadeusz pochodzi z rodziny wschodniomałopolskiej (ojciec rodem z Podola, był profesorem językoznawstwa na UJ, matka ze znanej rodziny ormiańskiej). W czasach komunistycznych, za swój udział w działalności niepodległościowej, został kilkakrotnie pobity przez „nieznanych sprawców”. Pisze wiersze – przedstawimy je w jednym z najbliższych numerów CL.Współzałożycielami Schroniska dla „muminków”, a wcześniej Fundacji im. Brata Alberta w Krakowie byli: Stanisław Pruszyński (1928–88, rodem z Pustomyt na Wołyniu), oraz Zofia Tetelowska, która ofiarowała na schronisko swój dwór i resztówkę w Radwanowicach. Obok dawnego dworu wyrosło w ostatnich latach – staraniem księdza Zaleskiego – kilka nowych budynków.

• W ostatnich tygodniach prasa krakowska (a zapewne nie tylko krakowska) pełna była Lwowa. Złożyło się na to kilka wydarzeń. Najpierw 130-lecie „Sokoła” i związane z tym uroczystości, organizowane przez krakowski „Sokół” w Krakowie i Lwowie – jako miejscu powstania tej zasłużonej organizacji. Drugi powód to wyjazd 130-osobowej delegacji Stowarzyszenia Gmin Małopolski do Lwowa i na Ukrainę. O obu tych imprezach wspominamy w Wydarzeniach, a szerzej opiszemy w nrze 4. naszego kwartalnika.
Lwów był niejednokrotnie wymieniany z okazji kanonizacji bł. Jana z Dukli, dokonanej przez Ojca Św. Jana Pawła II w Krośnie – o tym pisze w tym numerze ks. Wołczański. Dodajmy, że prasa przytoczyła wypowiedź Papieża do pielgrzymów, przybyłych zza wschodniego kordonu: Mam nadzieję, że Boża Opatrzność pozwoli mi osobiście odwiedzić Lwów. To był powód trzeci. W końcu czwarty – ponury: nowy wybryk administracji Lwowa, skierowany przeciw Cmentarzowi Orląt. Piszemy o tym w Wydarzeniach.