Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020 | 2021 | 2022

Janina Winowska, MSZE ZA ORLĘTA

A było to tak: ktoś mi opowiedział, że w Warszawie ogłoszono mszę św. za Jurka Bitschana. Było to jasne dla wszystkich, którzy znają choćby pobieżnie historię obrony Lwowa w 1918 r. Ta msza to modlitewna pamięć o Lwowskich Orlętach, a pamięć o nich to nasz obowiązek. Więc zwołali się w Warszawie kresowiacy, by wziąć udział w mszy za Jurka Bitschana, bo niemożliwością było wtedy posługiwanie się słowami Obrońcy Lwowa.
Weźmy przykład z Warszawy – pomyślałam. I tu w Krakowie też zostanie odprawiona Msza św. za Orlęta. A dzień? Utrwalimy rocznicę uwolnienia Lwowa, gdy będziemy się zbierać w kościele w dniu 22 listopada. To był rok 1976.
Pierwszą mszę św. odprawił i homilię wygłosił ks. prałat Stanisław Bizuń. W niewielkim kościele św. Marka zebrało się grono kresowiaków. Mam dotąd zeszyt, w którym zanotowałam nazwiska i adresy osób z pewnością zainteresowanych tą sprawą, a wieści poszły warszawskimi metodami – konspiracja została w pełni zachowana w tych latach lęku i zagrożenia. A miałam dowody przesadnego lęku u kilku osób, dla których moja ostrożność była jeszcze nie wystarczająca.
 
Msza św. w intencji Orląt Lwowskich w Bazylice Mariackiej w Krakowie 22 listopada 1997. Koncelebrują ks. infułat Stanisław Małysiak (pośrodku), o. Norbert Paciora, harcmistrz RP (po lewej) i ks. prof. Józef Wołczański (po prawej)
W następnym roku było nas już więcej w tym samym kościele. Ale później jego mury musiałyby się rozsunąć. Przybywali i młodzi – nasze dzieci i wnuki, a przede wszystkim harcerze.
Do Bazyliki Mariackiej przyjął nas ks. infułat Jan Kościółek. Od 1978 r. do dziś są tam celebrowane nasze msze św. w dniu 22 listopada. Odprawiał je sam albo w koncelebrze ks. Kazimierz Bukowski – mój dawny uczeń z Myślenic. Jedynie w roku 1984, w czasie jego naukowego pobytu w Belgii, mszę odprawił ks. prałat Józef Małysiak. Jemu też zawdzięczamy utrwalanie drukiem homilii ks. Bukowskiego. Tekst otrzymywaliśmy przed 22 XI, tak że po mszy mogliśmy je obecnym rozdawać. Nie jest to jedyny powód, za który trzeba dobremu ks. Prałatowi podziękować, ale o tym – za chwilę.
Nekrolog o mszy św. za Jurka Bitschana, podpisany przez rodzinę i przyjaciół, ukazywał się w „Tygodniku Powszechnym”. Tym zawsze zajmował się troskliwie śp. Tadeusz Nowak, Obrońca Lwowa z 1918 roku. Jak wzruszająco i z lwowskim humorem opowiadał o swoich wyczynach na naszych lwowskich spotkaniach! A zaczęły się one odbywać – dzięki niestrudzonemu kapelanowi rodziny Kresowiaków, ojcu pułkownikowi Adamowi Studzińskiemu – w murach klasztoru OO. Dominikanów. I to już stało się tradycją. Szkicowe sprawozdanie z naszych spotkań nie oddałoby klimatu panującego na tych spotkaniach. Trzeba będzie jednak wrócić do tego tematu – dla pamięci.
A jeszcze o naszym „zwoływaniu się”: co roku kilka osób, głównie Krzysia Ciosłowska, przygotowywało „ręcznie drukowane” klepsydry, które rozlepialiśmy przed kościołami w Krakowie. Raz udało się nam uzyskać naprawdę drukowane klepsydry, i to bez szyfru, a więc za Orlęta Lwowskie. Warto opowiedzieć tę historię: zorientowałam się, że urzędniczka przyjmująca tekst nie rozumie jego treści: „Orlęta Lwowskie”. Gdy kilka dni później zgłosiłam się po odebranie części klepsydr, usłyszałam, że cenzura nie zgodziła się na druk. Udałam się do biura tej wszechmocnej instytucji i – udało się! Łatwo się domyślić, że był to rok 1981 – wielkie zwycięstwo „Solidarności”.
Wiedziałam, że w dniu naszej rocznicy zapowiedziana jest uroczystość poświęcenia sztandaru „Solidarności” Kombinatu Nowej Huty w kościele OO. Cystersów w Mogile i że na naszą prośbę jakaś delegacja przybędzie na mszę św. za Orlęta. Bazylika przepełniona. Ks. Bukowski jeszcze przed mszą mówi od ołtarza – zwracając się przede wszystkim do młodzieży harcerskiej – że w Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie jest pochowany Obrońca Lwowa. Gdy kończy te objaśnienia, w kościele jakieś poruszenie: wchodzą poczty sztandarowe. Liczę: jeden, drugi, trzeci – jest ich osiemnaście! Ustawiają się przed ołtarzem. Wzruszenie ogólne, w wielu oczach łzy. To były sztandary z całej Polski. Górnicy i hutnicy z całego kraju po swoich uroczystościach zrezygnowali z relaksowego programu i przybyli do Bazyliki Mariackiej. Mają też widocznie w sercu to zabrane nam polskie Miasto, uhonorowane w roku 1920 Krzyżem Virtuti Militari. Podziękował im za to serdecznie ks. Bukowski, a ja zapamiętałam jeszcze ten moment: gdy weszłam w tłum, by rozdać wydrukowane homilie, miałam wrażenie, że tak by mi je mogły wyrywać z rąk dzieci.
Nie zapomnimy o tej spójni narodu – o hutnikach i górnikach. Wyślemy do nich pisma z podziękowaniem. Ułożyłam wraz z ks. Kazimierzem tekst, jeszcze czekaliśmy na uzyskanie adresów i – już nie zdążyliśmy ich wysłać. Tak niewiele dni po naszych wzruszeniach – 13 grudnia – „Noc generała” – stan wojenny. Może ktoś z tamtych niedoszłych adresatów weźmie teraz do rąk ten kwartalnik i odczyta tamten nie doręczony list sprzed 16 lat:
Rodziny Orląt Lwowskich, Obrońców Lwowa i Ojczyzny w roku 1918 serdecznie dziękują „Solidarności” za udział Waszego pocztu sztandarowego we Mszy św. w Bazylice Mariackiej w Krakowie w dniu 21 listopada 1981 roku o godz. 17.30. W czasie Mszy św. modliliśmy się w intencji wszystkich członków „Solidarności, by Bóg błogosławił Wam w pracy nad odnową moralną Ojczyzny.
Dłuższy list miał być skierowany do „Solidarności” Nowej Huty. Nawiasem mówiąc w owym roku msza św. została odprawiona w przeddzień rocznicy, w sobotę – to był dzień odpowiedniejszy niż niedziela.
W tym miejscu wypada złożyć wyrazy wdzięczności. Dziękujemy więc najpierw ks. infułatowi Janowi Kościółkowi za umożliwienie nam uczestniczenia w dorocznej Mszy św. za Lwowskie Orlęta w Bazylice Mariackiej, i ks. infułatowi Bronisławowi Fidelusowi, który nas nadal w tej świątyni corocznie podejmuje. Dalej: Ks. Kazimierzowi Bukowskiemu za wszystkie tamte lata, i ks. biskupowi Kazimierzowi Górnemu, który odprawił naszą Mszę św. i homilię wygłosił w 1989 roku, ks. infułatowi Józefowi Małysiakowi, który czyni to od tamtego czasu, a wreszcie wszystkim księżom, którzy uczestniczyli w koncelebrze, w pierwszym rzędzie naszemu kapelanowi, ojcu Adamowi Studzińskiemu, i wszystkim przyjaciołom, którzy uświetniali nasze msze i służyli nam pomocą. A więc: niezawodnemu i tak nam przyjaznemu prof. Bogusławowi Grzybkowi za wspaniałą grę na organach, Chórowi Cecyliańskiemu, który zawsze budzi wzruszenie pieśniami, tak nam drogimi. I pani Ludwice Castori, aktorce lwowsko-krakowskiej za wielokrotne recytowanie poezji przed mszą św., harcerkom i harcerzom wdzięczne „czuwaj”.
W modlitwie wiernych, każdorazowo odmawianej, wymieniamy zawsze zasłużonych Polaków z Ziem Południowo-Wschodnich: ludzi kultury i nauki, obrońców, duchownych. Prosimy o wstawiennictwo naszych Świętych, Błogosławionych i Sługi Boże. Niech to będzie jedna z lekcji historii dla młodych. Przekazywanie historii to wielki, odpowiedzialny nasz obowiązek.