Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020 | 2021 | 2022

Z TAMTEJ STRONY

LWOWSCY LEKARZE
Stowarzyszenie Lekarzy Polskich we Lwowie zostało założone przy Towarzystwie Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej w marcu 1991 roku. Grupę inicjatywną stanowili Adam Kokodyński, Ewelina Hrycaj-Małanicz, Leonard Pociej i Helena Tarnawiecka. Pierwsze zebranie Stowarzyszenia odbyło się 13 maja 1991 r., a obecnych na nim było 11 lekarzy, którzy wybrali pierwszy zarząd oraz zatwierdzili główne cele i postulaty naszej organizacji. Pierwszym prezesem Stowarzyszenia został wybrany dr Adam Kokodyński, który pełnił tę funkcję przez cztery lata.
Stowarzyszenie zrzesza na dobrowolnych zasadach lekarzy-Polaków i polskiego pochodzenia, i jest medyczną organizacją społeczną, charytatywną, apolityczną. Obecnie liczy ponad 50 członków. Jego działalnością kieruje Zarząd, składający się z pięciu osób. Od października 1994 r. prezesem Stowarzyszenia jest doc. dr Ewelina Hrycaj-Małanicz.
Stowarzyszenie Lekarzy Polskich, ze względu na brak funduszy, dotychczas nie posiada własnego lokalu, a swą działalność prowadzi w siedzibie Towarzystwa Kultury Polskiej pod adresem: Lwów, Rynek 17.
Celem Stowarzyszenia jest integracja lekarzy-Polaków, zamieszkałych we Lwowie i w obwodzie lwowskim, nawiązanie kontaktów koleżeńskich oraz naukowo-zawodowych z Polskim Towarzystwem Lekarskim i innymi instytucjami medycznymi w RP i poza jej granicami. Jednak głównym naszym zadaniem jest okazywanie pomocy medycznej ludziom chorym, samotnym i starym, których wśród naszych rodaków we Lwowie jest bardzo wielu. Od 1993 r. prowadzimy regularnie bezpłatne wydawanie chorym leków, pochodzących z darów, przeważnie z Polski.
Szeroko prowadzimy sanitarno-oświatową działalność wśród naszej społeczności. Są to wykłady członków Stowarzyszenia dla młodzieży szkół polskich, dla słuchaczy polskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku i Towarzystwa Kultury Polskiej.
W naszej działalności wiele uwagi poświęcamy poznawaniu i rozpowszechnianiu wspaniałej historii naszych poprzedników – wybitnych lwowskich lekarzy i uczonych-medyków. Nawiązaliśmy kontakty koleżeńskie i zawodowe z lekarzami z RP i z całego świata, uczestnicząc aktywnie w I, II i III Światowym Kongresie Polonii Medycznej. Braliśmy udział w obchodach jubileuszu 50-lecia Związku Lekarzy Polskich w Chicago, w sesji Association des Medecins d’Origine Polonaise de France w Paryżu, w Międzynarodowym Zjeździe Alergologów w Łodzi i innych. Od kwietnia 1997 r. jesteśmy członkiem Federacji Polskich Organizacji Medycznych na Obczyźnie.
doc. dr Ewelina Hrycaj-Małanicz
Powyższy tekst pochodzi z Przewodnika ’97 Komitetu Naukowego III Kongresu Polonii Medycznej i został tu wydrukowany zamiast zapowiedzianego wcześniej (CL 2/97) streszczenia wywiadu z Autorką.


CMENTARZ ORLĄT – ciąg dalszy
Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa zorganizowała w lipcu br. wyjazd do Lwowa komisji społecznej do spraw odbudowy Cmentarza Orląt. Celem tej podróży było dokonanie ostatecznej wizji lokalnej – przed zakończeniem nowej wersji projektu odbudowy, który z początkiem sierpnia miał być przedłożony administracji ukraińskiej do rozpatrzenia i akceptacji.
W projekcie uwzględniono odbudowę kolumnady i wszystkich innych elementów, wchodzących w skład cmentarza według stanu przedwojennego, wykonanego na podstawie koncepcji Rudolfa Indrucha z lat dwudziestych, ale zarazem likwidację kwater XX–XXX, odciętych ulicą, zbudowaną przez Sowietów po II wojnie. W kwaterach tych chowano Obrońców Lwowa, którzy nie zginęli w latach 1918–20, lecz umierali w okresie XX-lecia międzywojennego.
 
Komisja na Cmentarzu Orląt. Od lewej: J. Smaza, J. Skrzypczyk, K. Krajewski, A. Kamiński, D. Tabińska, A. Przewoźnik, S. Mitraszewski, A. Kola, A. Lewicki. Fot. A. Chlipalski, 1997
Wedle umowy administracja ukraińska miała 2 miesiące na rozpatrzenie nowego projektu (o perypetiach z wcześniejszym projektem, a także o wydarzeniach z czerwca tego roku, pisaliśmy w CL 3/97, w rubryce Z tamtej strony). Dla wykazania dobrej woli, strona polska podjęła już we wrześniu badania gruntu pod nawierzchnią ulicy, która przecięła kwatery XX–XXIV (stwierdzono, że szczątki osób tam pogrzebanych zachowały się), a następnie przystąpiono do ekshumacji pewnej liczby szczątków, każde z nich składając w osobnej trumience (małych rozmiarów). Trumny te, w liczbie ponad 200, czasowo złożono w kaplicy Cmentarza Orląt. Następnie zostaną one powtórnie pochowane w nowych kwaterach, planowanych w wolnym pasie, który powstanie po przesunięciu w stronę ulicy muru, zbudowanego przez Sowietów na wschodnim obrzeżu cmentarza. Dalsze ekshumacje nastąpią w przyszłym roku i kolejnych, oczywiście jeżeli administracja ukraińska nie wymyśli nowej przeszkody. O dalszych losach sprawy będziemy informować.
We wspomnianej podróży wzięli udział: Andrzej Przewoźnik – Sekretarz Generalny Rady Ochrony PWiM (Warszawa), prof. Andrzej Kola – archeolog, który przeprowadzał podobne ekshumacje w Charkowie i Miednoje (Toruń), dr Janusz Smaza – konserwator (Warszawa), arch. Jarosław Skrzypczyk – autor projektu (Warszawa), Stanisław Mitraszewski – prezes Federacji Organizacji Kresowych (Warszawa), Andrzej Kamiński i Danuta Tabińska – prezes i skarbnik Zarządu Głównego TMLiKPW (Wrocław), Andrzej Chlipalski – członek ZG i prezes Oddziału TMLiKPW w Krakowie, i inni.

Osobom, które chciałyby nawiązać kontakt z ROPWiM w sprawie ekshumacji, podajemy adres:
Rada Ochrony Pamięci
Walk i Męczeństwa
00-926 Warszawa
ul. Wspólna 2
tel. 628-45-04
Andrzej Chlipalski

ZŁOCZÓW ODETCHNĄŁ POLSKOŚCIĄ
Ruchliwy Klub Złoczowski (ściślej: Światowe Stowarzyszenie Rodzin i Przyjaciół Ziemi Złoczowskiej) w Krakowie, zorganizował we wrześniu tego roku Dni Kultury Polskiej w swoim rodzinnym mieście. Na cykl imprez teatralnych zaproszono aktorów z krakowskiego Teatru Ludowego i Piotra Piechę oraz Teatr Polski ze Lwowa. Urządzono ponadto konferencję popularno-naukową na temat historii Złoczowa i kilka wystaw: „Złoczów i region złoczowski w starej fotografii, litografii i rysunku”, wystawę twórczości artystów plastyków, pochodzących z rodzin złoczowskich, prezentację książki polskiej oraz „Portret Krakowa” (fotografie). Ze strony złoczowskiej dano kameralny koncert oraz zorganizowano konkurs malarski dla tamtejszej młodzieży szkolnej.
 
Złoczów. Wg litografii Auera z poł. XIX w.
Równolegle zorganizowano tygodniową wycieczkę z Krakowa, której uczestnicy wzięli udział w uroczystościach, a także zwiedzili Złoczów oraz zamki w Olesku i Podhorcach.
Dniom Kultury Polskiej towarzyszyła dobra atmosfera i duże zainteresowanie ludności, także ukraińskiej. Nawet miejscowa władza wzięła w nich udział i – podobno była zadowolona. Działaczom Klubu Złoczowskiego, z prezesem Romanem Maćkówką na czele, należy się uznanie.

MŁODZI PASJONACI
Małe formy teatralne ostatnio są w łasce. Kryzys ekonomiczny nie oszczędza aktorów, zajętych w teatrze. Amatorskie zespoły również uciekają się do małych form, ulegając temu trendowi.
Na początku tego roku Polski Teatr Ludowy we Lwowie wystawił sztukę Krzysztofa Zanussiego „Gry kobiece”. Ostatnio dwoje aktorów teatru wpadło na pyszny koncept. Samodzielnie przygotowali, opracowali i zagrali mniej znaną i mniej pokazywaną jednoaktówkę Aleksandra Fredry – „Świeczka zgasła”. Aby śmieszniej było, za własne pieniądze dali do uszycia stylowe stroje, zaprojektowane przez Olgę Bakłan, a kolega-kompozytor Kozarenko napisał do tego spektaklu muzykę.
„Pani” (Zofia Iwanow) kreuje podwójną rolę – muzyka i aktorki, a „Pan” (Aleksander Owerczuk) po uwieńczeniu zalotów w komedii Fredry przeistacza się w rozgoryczonego starca w monologu Antoniego Czechowa „O szkodliwości tytoniu”.
Z. Iwanow i A. Owerczuk w jednoaktówce A. FredryDwie jednoaktówki dwóch wielkich twórców różnego czasu i różnych kultur, łączy wspaniałe rozwiązanie point, które aktorzy odnaleźli i zademonstrowali samodzielnie – bez pomocy reżysera. Muzyka w świetnym wykonaniu Zofii Iwanow stanowi swoistą klamrę, łączącą w całość farsę miłości. Ciekawy spektakl został zagrany niemal na pograniczu zawodowstwa, na tle lapidarnej scenografii (też Aleksandra Owerczuka).
Duch Aleksandra Fredry ciągle krąży nad Lwowem. Ulicami tego miasta hrabia Fredro chadzał w latach dzieciństwa, młodości i starości. Tu doznał zaszczytów i sukcesów jako ojciec komedii polskiej. On to właśnie, jak się wyraził Stanisław Koźmian, uratował Polskę od ogólnej melancholii. W tym mieście zaznał również goryczy, która była powodem zamknięcia się w sobie, odosobnienia i wieloletniego milczenia.
Lwowianie jednak kochali swojego, czasem nieprzyzwoitego Fredrę, jego cięty humor, graniczący nieraz z sarkazmem, ten bowiem odzwierciedlał słabostki i przywary ludzkie, oddawał rzeczywistość. Pomnik, który lwowianie Fredrze postawili, za sprawą wybryku historii zmienił swoje miejsce, zawędrowawszy do Wrocławia. Nic to. Lwowianie nadal darzą miłością swego komediopisarza. Czerwcowa premiera, nawiązująca do 204. rocznicy urodzin starego hrabiego, jest tego dowodem. Jest również ciekawym wydarzeniem dla wielbicieli sztuki teatralnej Lwowa.
Fredro uwielbiał zadziwiać swoich sympatyków, potrafił zaskakiwać. Za jego przykładem poszli nasi młodzi aktorzy – amatorzy Polskiego Teatru Ludowego. Partnerstwo Aleksandra Fredry z Antonim Czechowem jest ciekawostką dla widza. Nadzwyczaj udaną.
Spektakl pełen polotu demonstruje dojrzałość wykonawców jako aktorów, dysponujących doświadczeniem, a zarazem wiedzą zawodową muzyka i plastyka. Ta ich ambitna pierwsza praca pozwala wierzyć, że nastąpią kolejne. Cieszy współpraca młodych ludzi różnych narodowości, dla których polska sztuka posiada wartości ogólnoludzkie i nawiązuje do dawnych, dobrych tradycji kulturalnych Lwowa.
Teresa Kulikowicz-Dutkiewicz
Lwów, w lipcu ‘97
Od Redakcji: my też oglądaliśmy opisany spektakl we Lwowie. Trzeba go koniecznie pokazać w Krakowie i w innych miastach!

Wydarzenia
• I Konkurs Recytatorski, poświęcony twórczości Juliusza Słowackego, odbył się we wrześniu w Krzemieńcu. Wzięło w nim udział dwadzieścioro młodych uczestników w dwóch kategoriach wieku: do i powyżej 14 lat, a miejscem prezentacji poezji Wieszcza była biblioteka historycznego Liceum Krzemienieckiego (dziś użytkowanego jako ukraińskie Kolegium Pedagogiczne). Organizatorami konkursu było miejscowe Towarzystwo Odrodzenia Kultury Polskiej i Federacja Organizacji Polskich nU, sponsorem zaś – „Wspólnota Polska”.
Zwycięzcami konkursu stali się młodzi recytatorzy m.in. z Brodów, Czortkowa, Lwowa, Mościsk, Podwołoczysk, Połupanówki, Sądowej Wiszni i Stanisławowa. Pierwsze miejsca zdobyły dziewczyny z Mościsk, Czortkowa i Krzemieńca.

• Z okazji święta 3 Maja staraniem samborskiego oddziału Towarzystwa Kultury Polskiej i tamtejszego proboszcza, ks. Andrzeja Kurka, odbył się w Samborze Zjazd Młodzieży Polskiej Obwodu Lwowskiego, z udziałem ponad 200 młodych ludzi ze Lwowa (z obu polskich szkół), z Mościsk, Drohobycza, Sambora, Truskawca, Łanowic. Było też sporo gości: pani senator Alicja Grześkowiak, pani prezes (FOPnU) Emilia Chmielowa, pani Maria Hanuza z Konsulatu RP we Lwowie, liczni księża. Była uroczysta msza św., trzeciomajowe przedstawienie, śpiewały Mościskie Słowiki, a na końcu bal do samego rana. Przed rozstaniem się, młodzi – trzymając się za ręce – opasali samborski kościół i pożegnali się do przyszłego roku.

• Przywrócono statuę Matki Boskiej, która do drugiej okupacji sowieckiej stała na studzience na skraju placu Mariackiego we Lwowie (dawniej na środku placu – patrz CL 2/97, str. 32). Czekamy teraz na powrót figury świeżo kanonizowanego św. Jana z Dukli na kolumnę przed lwowskim kościołem Bernardynów – patrz zdjęcie w CL 3/97 na str. 2. Pomnik ten został wystawiony w roku 1649 (!) na pamiątkę oswobodzenia miasta od oblężenia kozacko-tatarskiego w 1648 roku.

• Rzymskokatolicki kościół parafialny w Brodach, zbudowany z pocz. XVII w z fundacji Koniecpolskich (jego zdjęcie pokazaliśmy w CL 1/97, str. 36), nie został zwrócony tamtejszej społeczności polskiej, pomimo wieloletnich starań. Ostatnio władze ukraińskie przeznaczyły go na katedrę grekokatolicką nowo utworzonej diecezji z siedzibą w Brodach. Dawna plebania została rozbudowana na pałac dla biskupa.