Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020 | 2021 | 2022

W KRAKOWIE I DALEJ

WILLA „POD JEDLAMI”
Willa „Pod Jedlami”Słynna zakopiańska willa „pod Jedlami” na Kozińcu obchodziła w tym roku stulecie swego powstania. Zaprojektował ją dla Jana Gwalberta Pawlikowskiego Stanisław Witkiewicz (ojciec Witkacego), który tym najbardziej znanym dziełem (i kilkoma jeszcze innymi pięknymi obiektami) stworzył styl podhalański, oparty na architekturze wiejskich zabudowań góralskich.
Ziemiańska rodzina Pawlikowskich pochodzi z Małopolski Wschodniej (samborskie, przemyskie), a osiadła była od początku XIX w. w Medyce, położonej między Lwowem a Przemyślem – dziś jest to miejscowość graniczna. Ze Lwowem też wiązały się losy i kariery wielu członków tej rodziny, a przede wszystkim Jana Gwalberta (1860–1939), profesora Wyższej Szkoły Rolniczej w Dublanach i zarazem ofiarodawcy Biblioteki Pawlikowskich na rzecz Ossolineum we Lwowie; a także jego brata Tadeusza (1861–1915), znakomitego dyrektora teatru lwowskiego w l. 1908–13 (i krakowskiego).
Willa pod Jedlami zyskała też sławę jako miejsce spotkań ludzi kultury pierwszej połowy tego wieku. Należeli do nich również liczni lwowianie, między nimi zaś spowinowacone z Pawlikowskimi panie Wolskie: poetki Maryla i Beata (Obertyńska) oraz malarka Aniela (Lela Pawlikowska, synowa Jana Gwalberta).
Karol Odrycki

Piąty zjazd brodzian
W numerze 1/97 CL dr Stanisława Valis-Schyleny przedstawiła historię dotychczasowych czterech zjazdów w Wiśle i omówiła działalność Koła Brodzian. Znamienne było to, że z każdym rokiem na zjazdach zjawiało się coraz więcej uczestników. Po prostu z upływem miesięcy i lat odnajdują się coraz to nowi brodzianie, rozproszeni po wielu miastach.
W maju tego roku odbył się piąty zjazd – także w Wiśle – i zgromadził znowu większą liczbę uczestników niż poprzednio, bo aż 75 osób (w dzisiejszym spisie znanych nam brodzian jest ujętych 150 osób). Zjazd rozpoczął się uroczystą mszą św. z wzruszającym kazaniem księdza dziekana z Wisły. Chwilą ciszy uczczono pamięć zmarłych w tym roku. Ci, którzy w zjeździe uczestniczyli po raz pierwszy, przedstawiali drogę swoich rodzin w czasie wojny i po niej. Była zwykle podobna – poprzez Syberię i Bliski Wschód, albo przymusowa ewakuacja na zachód, zarządzona przez Niemców w marcu 1944 roku.
Nadesłano wiele listów z wielu stron świata, a Władysław Hawran do listu dołączył udokumentowaną zdjęciami historię trzech pokoleń rodowitych brodzian i własny życiorys Polaka-tułacza. Siostry Żuromskie przysłały 12-stronicowe wspomnienia szczęśliwych lat przeżytych w Brodach. Jerzy Hebda z Londynu przypomniał Brody w swoim wierszu Myślą uciekam w odległe dzieje. Były też wstrząsające wspomnienia Bukowskiego, naocznego świadka holocaustu w Brodach: „Czarny rok, czarny dzień”.
W obradach zdawano sprawozdania z działalności w ubiegłym roku. Przewodnicząca Koła korespondowała z ks. Kwiatkowskim, który wyjeżdżał na misje duszpasterskie na Kresy i był także w Brodach, a w sprawach pomocy Brodom – z kanclerzem Kurii we Lwowie ks. Marianem Buczkiem oraz z ks. Wiesławem Wójcikiem z Zespołu Pomocy dla Kościoła na Wschodzie. Potem były sprawozdania finansowe i z pomocy rzeczowej dla Polaków w Brodach (odzież, obuwie, paczki żywnościowe), a wreszcie ze starań o zachowanie pamięci zasłużonego księgarza i wydawcy w Brodach Feliksa Westa*.
Znamienna jest działalność Czesława Poźniaka – brodzianina z Tarnobrzegu, który postarał się poprzez audycje radiowe w Rzeszowie o nadanie rozgłosu sprawie zagarnięcia kościoła i pozbawienia Polaków w Brodach należnych im praw. Ze wzruszeniem wysłuchaliśmy dwu takich audycji i wszyscy podpisaliśmy się pod podziękowaniem dla red. Zbigniewa Wawszczaka z Radia Rzeszów.
Obejrzeliśmy – ze łzą w oku – nagrane na wideo w Brodach Zaduszki na cmentarzu oraz mszę św. i pasterkę w zimowej scenerii pod gołym niebem na śniegu! Zbigniew Iłowski wygłosił swoje opracowanie o działalności AK na ziemi brodzkiej. Pierwszy komendant AK w Brodach Marian Kwaśnicki jest członkiem naszego Koła i był obecny w Wiśle.
Najważniejszą dziś sprawą jest budowa kaplicy w Brodach – staramy się w tym pomagać w miarę naszych możliwości. Zezwolenie na budowę kaplicy i plebanii już jest, teraz trwają starania o zakończenie projektów i kosztorysów. Nowy duszpasterz w Brodach, ks. Anatol Szpak, dobrze wywiązuje się ze swych obowiązków inwestorskich, z miejscowymi władzami umie właściwie rozmawiać. Swą służbę duszpasterską w Brodach pełni od maja 1996 r. Urodził się na Podolu i jest jeszcze młodym kapłanem.
W pamiętnej mszy św. z Papieżem w Krośnie 10 czerwca wśród kilku tysięcy wiernych z Kresów znalazła się także grupa 40 brodzian pod przewodnictwem ks. Szpaka. Spotkałem się z nim na stacji kolejowej w Rzeszowie (pociąg zatrzymał się tam na skutek opóźnienia na 1 minutę zamiast 15) i wręczyłem paczkę z kilkoma przyborami liturgicznymi, o które prosił nas wcześniej, a których dotychczas nie miał w tych prymitywnych brodzkich warunkach. W obecnej sytuacji nasi rodacy w Brodach potrzebują odpowiednich środków finansowych, aby sprostać wydatkom, związanym z przygotowaniem budowy kaplicy.
Ostatnim tematem omawianym na zjeździe była sprawa budowy pomnika Józefa Korzeniowskiego w Brzegu. Tamtejszy brodzianin, Zbigniew Grata, włożył wiele zapału i wysiłków, by uzyskać na to zgodę władz miejskich (patrz CL 2/97). Drugi brodzianin, Józef Niedźwiecki z Warszawy, wziął na siebie wykonanie dzieła. Ze względu na wysokie koszty tego przedsięwzięcia, Koło musi znaleźć sponsora. Dyskusja była ożywiona, bo czujemy się zobowiązani do uczczenia pamięci „naszego” pisarza, sami jednak temu nie podołamy.
Zjazd zakończyła wycieczka autokarowa na Równicę. Wspólne podziwiane wiosennych uroków Beskidu Śląskiego było bardzo potrzebne po pracowitych dwudniowych obradach.
Wacław Fastnacht

* W jednym z najbliższych numerów CL przedstawimy historię życia tego zasłużonego działacza kultury, spisaną przez p.Wacława Fastnachta (przyp. red.).


NIE PRZEPROSILIŚMY TATARÓW
„Władza nas nie dostrzega” – to tytuł pełnego goryczy wywiadu z prezesem Federacji Organizacji Kresowych, Stanisławem Mitraszewskim, opublikowanego w „Naszej Polsce” nr 36/97 (rozmawiał Krzysztof Górski). Na Wschodzie jest istotnie ogromne rozgoryczenie, że Polska odwróciła się od swoich rodaków plecami. My wszyscy Kresowiacy zarówno za granicą, jak i w kraju mamy poczucie zawodu, że nasze elementarne nadzieje nie zostały spełnione. Przecież wiadomo, że nikt z nas nie będzie wywoływał trzeciej wojny światowej, żeby odbić Wilno czy Lwów. Ale pomiędzy postawą wyciągania dzisiaj szabli a postawą całkowitej obojętności i nihilizmu istnieje cała gama możliwości. [...] Władza zepchnęła tę problematykę na margines. Opędza się. Rzuci czasem jakiś ochłap. Coś tam czasem powie, da się jakieś pieniądze „Wspólnocie Polskiej” na załatanie takiej czy innej dziury. Generalnie jednak, tak jak cała polityka wschodnia jest kulawa, tak samo nie ma polityki pronarodowej. A nie wolno nam zapomnieć, że mamy obowiązki wobec tych ludzi. [...]
My ciągle jesteśmy pokorni, przepraszamy wszystkich dookoła (jeszcze chyba tylko Tatarów nie przeprosiliśmy). Tymczasem w pośpiesznie zawieranych traktatach z krajami ościennymi nasze władze nie zapewniły żadnych praw rodakom na ziemiach utraconych, nie zapewniły też żadnych odszkodowań od państw, które stały się beneficjentami paktu Ribbentrop–Mołotow. [...]


Notatki
• W tym roku minęła 110. rocznica urodzin Leona Schillera, wybitnego reżysera i inscenizatora (1887–1954). Urodził się w Krakowie, lecz rodzina Schillerów de Schildenfeld (katolicka, o korzeniach austriackich, uszlachcona w XVIII w., a żyjąc we wschodniej Galicji dawno spolonizowana) osiadła była w Dolinie – dziadek Leona był tam pocztmistrzem. Leon Schiller działał głównie w Krakowie i Warszawie, ale we wczesnych latach trzydziestych. był dyrektorem, potem tylko reżyserem (za dyrekcji Wilama Horzycy) w teatrze lwowskim. Głośne były wtedy jego nowatorskie inscenizacje, jednak niektóre (jak „Krzyczcie Chiny”) politycznie kontrowersyjne, o prokomunistycznym wydźwięku.

Prof. Rudolf Weigl• Minęła też 40. rocznica śmierci prof. Rudolfa Weigla (1883–1957), wybitnego uczonego, profesora UJK we Lwowie, twórcy szczepionki przeciw tyfusowi plamistemu. W przyszłym roku, z okazji 115 rocznicy jego urodzin, przedstawimy szerzej koleje jego życia, dokonania i postawę. Obecnie jedynie informujemy, że krakowski oddział Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Płd.Wsch. wystąpił do Władz Miasta o nazwanie jednej z ulic jego nazwiskiem. Trudność jednak polega na tym, że w Krakowie jest już ulica Weigla: Ferdynand Weigel (a nie Weigl, jak profesor, lecz odmienia się tak samo) był prezydentem miasta w XIX w. Byłaby więc szansa uczynienia Rudolfa Weigla patronem jednej z krakowskich szkół medycznych.
Na przełomie 1994/95 we Wrocławiu była czynna wystawa, poświęcona profesorowi Weiglowi.

• W tym roku także przypadła dziesiąta rocznica śmierci wybitnego malarza, jednego z czołowych artystów naszej epoki, Tadeusza Brzozowskiego. Urodził się w 1918 r. we Lwowie, związany był ze znaną rodziną lwowskich ogrodników, Klimowiczów (Ogrody Klimowicza). Studiował na ASP w Krakowie. Przez szereg lat powojennych pracował w katedrze rysunku odręcznego na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej (katedrę tę prowadzili kolejno wilnianie prof. Ludomir Śleńdziński i prof. Krystyna Wróblewska). W swoim malarstwie był mistrzem precyzyjnego rysunku, ale wypowiadał się przez abstrakcję i surrealizm.

• Ponadto: 25. rocznica śmierci Mariana Hemara. W najbliższym numerze zamieścimy wspomnienie o tym wybitnym lwowsko-warszawsko-londyńskim poecie.

• Znakomity uczony, b. rektor Politechniki Krakowskiej prof. dr Bronisław Kopyciński (urodzony we Lwowie przed 90 laty, absolwent Politechniki Lwowskiej), otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Polonia Restituta za swój ogromny dorobek naukowy w dziedzinie budownictwa, a Krakowskie Towarzystwo Techniczne obdarzyło go godnością Członka Honorowego. Serdecznie gratulujemy, a Czytelnikom przypominamy, że w CL 2/97 zamieściliśmy rozmowę z Profesorem.

• Na Wawelu obchodzono uroczyście 90-lecie urodzin prof. arch. Alfreda Majewskiego, b. głównego konserwatora Wawelu i całego szeregu zamków na terenie Małopolski (Pieskowa Skała, Wiśnicz, Baranów, Krasiczyn, Dębno), a także – przez pewien okres – generalnego konserwatora zabytków Polski. A. Majewski, rodem z Małopolski Wschodniej i absolwent Politechniki Lwowskiej, zaczynał swoją przygodę z zamkami – pod kierunkiem prof. arch. Witolda Minkiewicza (którego sylwetkę opublikowaliśmy w CL 2/97) – od Oleska koło Lwowa. Także na Wawelu był następcą prof. Minkiewicza. O prof. Majewskim pisaliśmy już w CL 3/96 (Notatki).

• W Szymanowie zmarła w sierpniu Matka Maria Assumpta od Jezusa, niepokalanka – księżniczka Maria Sapieżanka (bratanica kardynała Adama Stefana Sapiehy). Urodziła się w 1899 r. we Lwowie, a w 1928 r. wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Niepokalanego Poczęcia NPM w Jazłowcu. W latach 1959–77 jako kolejna następczyni błogosławionej Matki Marceliny Darowskiej była przełożoną generalną Zgromadzenia.

• Zmarła w tym roku Agnieszka Osiecka, poetka, autorka licznych tekstów piosenek, była córką lwowskiego żydowskiego pianisty lokalowego. Sama urodziła się po II wojnie w Warszawie, ale – jak wyznała przed paroma laty – często jeździła do Lwowa śladami swego ojca.

• Popularny piosenkarz krakowski Grzegorz Turnau jest rodzonym wnukiem Stefana Józefa Turnaua, który w latach międzywojennych prowadził we Lwowie Kursy Rolnicze. Kursy Turnaua były bardzo popularne – uczęszczali na nie przeważnie młodzi ziemianie przed objęciem rodzinnych dóbr. Sam S.J. Turnau był właścicielem majątku Mikulice na Rzeszowszczyźnie (a więc w woj. lwowskim).

• Ciekawostka z prasy: Obradujący w Berlinie Związek Wypędzonych przegłosował uchwałę domagającą się od rządu Niemiec, by podczas rokowań na temat przyjęcia Polski i Czech do Unii Europejskiej postawiły tym krajom warunki wysuwane przez „wypędzonych”. Chodzi tu przede wszystkim o uznanie wypędzenia za „zbrodnię przeciwko ludzkości” oraz uznanie „prawa do ojczyzny”. Podczas berlińskich obrad wprost mówiono o odszkodowaniach za utracone mienie i o prawie do powrotu na byłe ziemie Rzeszy.

• Oddział Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich w Krakowie przeprowadził już po raz czwarty na krakowskich cmentarzach w dniach 1 i 2 listopada kwestę na rzecz ratowania Cmentarza Łyczakowskiego we Lwowie. Na Salwatorze (1 i 2 XI) oraz na Rakowicach, Batowicach i Podgórzu (2 XI) zebrano łącznie 18 570 zł. Kwestowało 40 osób.
Podobne kwesty zorganizowały oddziały Towarzystwa w 25 miastach RP. Razem na rzecz cmentarzy Łyczakowskiego i Obrońców Lwowa zebrano 127 000 zł (1 miliard 270 milionów starych złotych). Kraków uplasował się na trzecim miejscu, po Warszawie (31 tys. zł) i Wrocławiu (19 tys. zł).
Sprawozdanie z robót przeprowadzonych na Cmentarzu Łyczakowskim w r. 1997 zamieścimy w CL 1/98. Prace z roku1996 zrelacjonowaliśmy w CL 2/97