Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020 | 2021 | 2022

KULTURA, NAUKA

LANCKOROŃSCY
Karol i Karolina LanckorońscyW galerii wystawowej Polskiej Akademii Umiejętności przy ul. św. Jana 26 w Krakowie otwarto wystawę pt. „Ojciec i Córka”, poświęconą hr. Karolowi Lanckorońskiemu i Karolinie Lanckorońskiej. Wystawa obejmuje ocalone z wojennej pożogi rodzinne portrety, fotografie, listy, dokumenty, książki i artykuły, przez nich napisane, a także różnego rodzaju pamiątki, w tym resztki cennego księgozbioru z Rozdołu.
Karol z Brzezia Lanckoroński (1848–1933) był właścicielem majątków, głównie w Małopolsce Wschodniej, dziedzicznym członkiem Izby Panów w austriackiej Radzie Państwa, doktorem praw, kolekcjonerem i mecenasem sztuki (m.in. ufundował sarkofag królowej Jadwigi w katedrze wawelskiej). Jego rezydencjami były pałace w Rozdole (powiat żydaczowski, woj. lwowskie – zob. słownik geogr. hist. w CL 1/95) oraz w Wiedniu, oba pełne dzieł sztuki (częściowo odziedziczonych po Rzewuskich), archiwaliów i księgozbiorów. Rodzina miała ponadto majątki w Austrii, które stały się podstawą fundacji, założonej po II wojnie przez panią Karolinę Lanckorońską i jej rodzeństwo: Antoniego (1893–1965) i Adelajdę (1903–1980). Fundacja im. Lanckorońskich wspiera prace naukowe, dotyczące głównie polskiej kultury i sztuki (m.in. wydane na emigracji monumentalne dzieło Tadeusza Mańkowskiego: Dawny Lwów, jego sztuka i kultura artystyczna, Londyn 1974).
Pani Karolina Lanckorońska obchodzi w tym roku swoje 99 urodziny. Jej życiorys, dokonania i wspaniały dar dla Polski – kolekcję dzieł sztuki – przedstawiliśmy w CL 1/95. Warto przytoczyć fragment z przemówienia, wygłoszonego przez nią z okazji niedawnego otrzymania Wielkiego Krzyża Orderu Polonia Restituta:
... Komu raz Parki włożyły ideał życiowy do kolebki, ten już do końca życia bez tego ideału żyć nie potrafi. Moją ziemską boginią jest NAUKA POLSKA. Przyszło mi jej służyć w sposób różnorodny, zależny od zmiennych losów Ojczyzny.
Po szczęśliwych latach badań naukowych, po docenturze lwowskiej i pracy tam z młodzieżą akademicką (mam nadzieję, że im było ze mną tak dobrze, jak mnie było z nimi) przyszło NAUFRAGIUM PATRIAE. Miałam wówczas zaszczyt zostać jej żołnierzem.
Po wojnie dotarłam nad Adriatyk, do zwycięskiego II Korpusu, który mi się wydawał wyśnioną Sienkiewiczowską epopeją. Tam było mi danem pracować przy organizacji studiów wyższych dla naszych żołnierzy na uniwersytetach włoskich.
Gdy się i to skończyło, przyszło na obczyźnie szukać nowych dróg. Służba nauce polskiej inne miała potrzeby, wymagała innych środków działania. Trzeba było znaleźć sposoby niesienia pomocy kolegom humanistom w Kraju, pomocy naukowej, pokarmu intelektualnego. Byli oni przecież odcięci prawie hermetycznie od Europy, od myśli wolnej, od Prawdy. Pytanie było: co by im mogła dać emigracja, nie narażając na przykrości za kontakty z nami?
W tym czasie, dzięki niezwykłym zrządzeniom losu, a raczej Opatrzności, część ojcowizny mojego rodzeństwa i mojej, wróciła do nas. Brat mój i siostra powierzyli mnie dyspozycję tym mieniem. Oczywiście zostało przeznaczone na NAUKĘ POLSKĄ...

(Przedruk powyższego fragmentu pochodzi z katalogu wystawy „Ojciec i Córka”, PAU, czerwiec–wrzesień 1997. Stamtąd też reprodukcja fotografii).
A Ch


W ROK PO JUBILEUSZU
Przed rokiem, w październiku ’96, środowisko polskie Lwowa – a z nim rzesza dawnych, przed- i powojennych uczniów szkoły im. św. Marii Magdaleny (dziś Szkoły Średnia nr 10) – obchodziło 180-lecie jej założenia. Odbyła się dziękczynna Msza św. w lwowskiej katedrze, uroczysta akademia i spotkania absolwentów, ale pamiątką trwałą została książka1. Zredagowała ją pani Teresa Kulikowicz-Dutkiewicz ze Lwowa, przy współpracy zamieszkałego w Krakowie dra Ryszarda Czekajowskiego. Jego zabiegom zawdzięczamy piękny gest krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej, która na to wydawnictwo udzieliła hojnej dotacji.
Książka jubileuszowa jest poważnym dokumentem najdawniejszych, nowszych i całkiem nowych dziejów szkoły. Składa się z trzech zasadniczych części. Pierwszą z nich jest historia, opracowana przez Teresę Kulikowicz-Dutkiewicz na podstawie źródeł archiwalnych, dostępnych głównie we Lwowie, ale także w Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie. W tej części zawarte jest także omówienie ciekawego epizodu wojenno-wojskowego (w 1939 r.), opowiedzianego przez pp. R. Czekajowskiego i S. Podusowskiego.
Na drugą, najobszerniejszą część (3/4 z 360 stron tekstu) składają się listy, nadesłane przez dawnych uczniów i uczennice z dwóch epok: sprzed II wojny (ściślej sprzed 1944 r.), a nawet sprzed I wojny, oraz z lat po roku 1944. Te pierwsze w większości zostały zgromadzone w latach 1989–90 w Krakowie, a nadeszły po apelu, ogłoszonym w „Przekroju” nr 2308 we wrześniu 1989. Te drugie to plon akcji przedsięwziętej we Lwowie w latach 1995–96.
Wreszcie część trzecia to skompletowane przez p. Teresę Kulikowicz-Dutkiewicz wykazy dyrektorów (od r. 1834), katechetów i nauczycieli z XIX i XX w. do czasów obecnych oraz absolwentów z lat po II wojnie.
Listy z epoki przedwojennej i wojennej przeszły w większości przez moje ręce (z niektórymi ich autorami korespondowałem dłużej), jest tam także moje własne wspomnienie. Uważam przeto za konieczne – dla prawdy historycznej – wskazanie kilku zauważonych błędów, głównie w nazwiskach, powstałych w trakcie prac redakcyjnych we Lwowie (przy przepisywaniu z rękopisów, nie zawsze czytelnych).
I tak autorka pierwszego z zamieszczonych listów (str. 70), a zarazem najstarsza z żyjących (w 1989 r.), to p. Janina Peltzowa – a nie Peltrowa – która do szkoły MM zaczęła uczęszczać w 1904 roku. Na str. 77: p. Irena Thiel, a nie Till. Mieszka w USA, jest stałą czytelniczką naszego kwartalnika!
Na str. 160: Zbigniew Groszek – nie Gronek – a na str. 83 pokazano jego świadectwo! To była niezwykła postać, pisałem o nim (na podstawie jego listów): Żołnierz trzech żywiołów w „Semper Fidelis” 1/92.
Str. 167–170: aż trzy razy „poprawiono” Hennigów na Henningów, i to z maszynopisu. Co za upór!
Także w listach spotykamy sporo przekręceń nazwisk, ale to już na pewno wina korespondentów. Ma być: Opałek (a nie Opałko), Żółciński (a nie Żółczyński), ulica Herburtów (a nie Herbertów).
Na str. 171, na początku listu p. Wacława Lewickiego, wtrącono akapit, wzięty z mojego wspomnienia, ale nie tego samego, które wydrukowano na str. 163–171. Coś pomieszano: może w grubym pliku, który przekazałem do Lwowa przed dwoma laty były moje dwa teksty z różnego czasu (ten w całości wydrukowany pochodzi z początku r. 1989). W pośpiechu nie było czasu na przejrzenie całego materiału, a szkoda, bo sporo informacji prosiło się o aktualizację. Jak choćby ta, dla mnie dość istotna, żebyłem dotąd raz po wojnie we Lwowie, w czerwcu 1968 roku. A przecież od 1989 bywam we Lwowie kilka razy w roku! Wojtek Barzykowski i Jerzy Blezień nie żyją od paru lat. Andrzej Olszewski od dawna jest profesorem WSP w Krakowie (na marginesie: jego rodzina to nie Kosowiczowie, lecz Nosowiczowie).
Jednak najprzykrzejsze faux pas dotyczy Jacka Szczęka, który słusznie się na nie oburzył. Otrzymany odeń list przyjmuję z pokorą i przeproszeniem. Oto prawdziwe o nim dane: ukończył na Politechnice w Warszawie Wydział Budownictwa Lądowego, potem Wydział Reżyserii w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej – te drugie studia z wyróżnieniem. Uzyskany tam tytuł to magister sztuki – reżyser dramatu.
Jeszcze jedno nieporozumienie: w moim wspomnieniu występują dwa nazwiska pedagogów, którzy nie mieli żadnego związku ze szkołą MM: p. Maria Baczyńska (profesorka gimnazjalna we Lwowie) oraz p. Matuszczyk (nauczyciel w Bielsku), tymczasem ich nazwiska omyłkowo wprowadzono do wykazu nauczycieli tej szkoły (str. 340 i 342).
Na koniec kamyczek do ogródka pani Teresy: w 1831 r. ulica nie mogła nosić imienia Leona Sapiehy (str. 13), bo ten był wtedy jeszcze młodym człowiekiem (ur. 1803, zm. 1878). Nazwę tę nadano dopiero w r. 1896, przedtem nazywała się Nowy Świat. Jednak ani ten lapsus, ani żaden inny nie może umniejszyć wartości książki i heroicznej pracy, wykonanej przez p. Teresę Kulikowicz-Dutkiewicz.
Myślę, że inni Autorzy zawartych w książce wspomnień oraz Czytelnicy powinni także – dla prawdy historycznej – powiadomić o zauważonych błędach rzeczowych, redakcyjnych i drukarskich. Chętnie je opublikujemy, czego pani Teresa na pewno nie będzie nam miała za złe.
Andrzej Chlipalski


Przypis
1 Jubileusz Szkoły 1816–1996. Szkoła im. św. Marii Magdaleny. Opracowanie i redakcja: Ryszard Czajkowski, Teresa Kulikowicz-Dutkiewicz, Lwów 1996.

Nadesłany wiersz, napisany z okazji Jubileuszu Szkoły, zamieszczamy na str. 55.

Kronika
• Pojawiła się w sprzedaży (wreszcie!) zapowiadana przez znakomitego jazzmana Włodzimierza Nahornego kaseta z nagraniami melodii piosenek lwowskich, w jego jazzowym opracowaniu. Znajdujemy tam 9 utworów w wykonaniu: Włodzimierz Nahorny – fortepian, Andrzej Jagodziński – akordeon, Maciej Strzelczyk – skrzypce, Maciej Bogdanowicz – basy, Piotr Biskupski – perkusja. Wydała tę kasetę Polonia Records w Warszawie, 1995.
Pomysł świetny, bo nowa kaseta, obok wartości muzycznych, przypomina i popularyzuje samo pojęcie piosenki lwowskiej, mało uświadomione w młodszych pokoleniach, a utwory podaje w formie im bliskiej. Muzykowanie jazzowe polega na wykonywaniu na poszczególnych instrumentach wariacji na zadany temat, a na omawianej kasecie odbywa się to w sposób klasyczny: najpierw cały zespół odgrywa melodię w wersji tradycyjnej, potem następują kolejne improwizacje.
Słucha się tego z ogromną przyjemnością, a także zaciekawieniem. Włodzimierzowi Nahornemu i jego zespołowi dziękujemy!

• W Nowohuckim Centrum Kultury eksponowano w lipcu „Bezkrwawe łowy” – fotografie zwierząt Włodzimierza Puchalskiego. Wystawa przypomina ogromny dorobek tego prekursora polskiej fotografii i filmu o przyrodzie (i nie tylko – pamiętamy jego wspaniałe zdjęcia Lwowa). Włodzimierz Puchalski urodził się we Lwowie w r.1908 i tamże ukończył studia rolnicze. Poświęcił się jednak na całe życie fotografii i filmowi, a głównym jego obiektem był świat zwierzęcy. Nakręcił przeszło 60 filmów, wydał tyleż albumów fotograficznych, z których pierwszy, „Bezkrwawe łowy”, ukazał się w 1934 r. Zmarł w 1979 r. w czasie wyprawy na Antarktydę.
O W. Puchalskim pisaliśmy już w CL 3/96 z okazji przekazania przez jego Żonę jego olbrzymiego archiwum do Zamku w Niepołomicach. Obiecywaliśmy wtedy publikację wspomnień o nim i o jego bracie Romanie. O tym drugim pisała w poprzednim numerze pani Marta Gołąb, o tym pierwszym niebawem.

Kornel Ujejski w roku 1860• Tylko dwa wielkie miasta polskie mogły się poszczycić autentycznym i bogatym folklorem miejskim: Lwów i Warszawa. I oto lwowskie piosenki, skecze i monologi (które prezentuje w całej Polsce kilka zespołów – jednak zwykle o lwowskich korzeniach, choćby w drugim, a nawet już trzecim pokoleniu) – podejmują także warszawiacy. Jeden z dni XXXI Festiwalu im. Jana Kiepury w Krynicy został zdominowany przez folklor lwowski, w wykonaniu Stanisława Górki, Wojciecha Machnickiego i Zbigniewa Rymarza z Warszawy. W marcu ’96 oglądaliśmy ich i słuchali w Krakowie, w Jamie Michalikowej, w programie „Ten drogi Lwów” (CL 2/66). O innym warszawiaku, który śpiewa lwowskie piosenki, Staśku Wielanku, piszemy w tym numerze, w dziale Książki–Czasopisma.

• We wrześniu tego roku minęła setna rocznica śmierci Kornela Ujejskiego (ur. w 1823 r. w Beremianach w Czortkowskiem, zm. w 1897 w Pawłowie). Z tej okazji Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa zorganizowała wyjazd grona osób, w tym działaczy TMLiKPW (m.in. z Krakowa Jerzy Żuk) do miejsca spoczynku poety na cmentarzu w rodzinnym Pawłowie k. Radziechowa – na grobie złożono wiązanki kwiatów.
Przypomnijmy, że opowieść biograficzną o autorze Chorału pt. Jeremi Zbigniewa Sudolskiego wydano w 1986 r. (Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa).