Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020 | 2021 | 2022

NOWE KSIĄŻKI

Jeszcze o wydawnictwach z 1996 r.

Karoca paradna arcybiskupów lwowskich z XVIII w. Dawniej w Muzeum Przemysłu we Lwowie• „Walka o lwowskie dobra kultury w latach 1945–1948” (wyd. Towarzystwo Przyjaciół Ossolineum, Wrocław 1996) traktuje o losach przebogatych zbiorów bibliotecznych, muzealnych i archiwalnych Lwowa, które przepadły bezpowrotnie lub zostały zatrzymane przez nową administrację w czasie i po II wojnie światowej. Autor, Maciej Matwijów, pisze, że utrata lwowskich zbiorów należała do najdotkliwszych strat, jakie kultura polska poniosła w okresie II wojny. Lwów należał do największych w Polsce ośrodków życia naukowego i kulturalnego, zbiory lwowskie zaś były trzecimi, a w niektórych dziedzinach drugimi w kraju, po zbiorach warszawskich i krakowskich. Zbiory naukowych bibliotek lwowskich przewyższały ilością zbiory analogicznych krakowskich (Jagiellońskiej, Czartoryskich i PAU).
Autor wymienia główne biblioteki, muzea i archiwa Lwowa – warto je tu przytoczyć, bo dziś już na ogół mało się to pamięta:

• Biblioteka Uniwersytecka (najstarsza)
• Biblioteka Zakładu Narodowego im. Ossolińskich (wraz z Biblioteką Pawlikowskich)
• Biblioteka Fundacji Wiktora Baworowskiego
• Biblioteka Dzieduszyckich, tzw. Poturzycka
• Biblioteka Miejska
• Biblioteki uczelniane: Politechniki Lwowskiej, Akademii Handlu Zagranicznego, Akademii Medycyny Weterynaryjnej
• Księgozbiory specjalistyczne: kościelne i zakonne, towarzystw naukowych, pedagogiczna, wojskowa, Czytelni Akademickiej itd.
• Księgozbiory prywatne, przede wszystkim F. Biesiadeckiego, A. Czołowskiego, R. Mękickiego, M. Opałka, A. Semkowicza.
• Archiwum Państwowe
• Archiwum Akt Dawnych m. Lwowa
• Archiwa kościelne i zakonne
• Muzeum im. Lubomirskich (związane z Z.N. im. Ossolińskich)
• Kolekcja graficzna Biblioteki Pawlikowskich
• Muzeum Dzieduszyckich (przyrodnicze)
• Zbiory artystyczne Biblioteki Fundacji W. Baworowskiego
• Miejskie Muzeum Przemysłu Artystycznego (tzw. Przemysłowe)
• Muzeum Historyczne m. Lwowa
• Muzeum Narodowe im. Jana III (wraz ze zbiorami Bolesława Orzechowicza i Konstantego Brunickiego)
• Galeria Narodowa m. Lwowa (do niej należała Panorama Racławicka)
• Muzeum Archidiecezjalne
• Muzeum Etnograficzne (w stadium organizacji)
• Muzeum Pradziejów Ziemi Czerwieńskiej (w stadium organizacji)
• Zbiory prywatne, przede wszystkim Miączyńskich-Dzieduszyckich, Leona Pinińskiego, Włodzimierza Łukasiewicza, Rudolfa Mękickiego, Stanisława Zarewicza.
Ponadto placówki mniejszości narodowych:
• Biblioteka Towarzystwa Naukowego im. Szewczenki
• Biblioteka Narodnego Domu
• Ukraińskie Muzeum Narodowe
• Biblioteka Żydowskiej Gminy Wyznaniowej.
Autor opisuje w swej książce dramat polskich zbiorów, ich zrzucanie i przewożenie na otwartych wozach, magazynowanie w przypadkowych pomieszczeniach, wywożenie w głąb ZSRR, a następnie pertraktacje w sprawie ich przekazania do PRL. Tego szerokiego i niezwykle interesującego materiału nie da się tu streścić.
Warto przypomnieć, że o małej części zbiorów ossolińskich, przekazanej do Wrocławia, oraz o nowych pertraktacjach o zwrot reszty pisaliśmy w CL 4/96 i 1/97. (SSŁ)

• Syn innej wsi wschodniomałopolskiej, inż. Bernard Juzwenko, rodem z Głęboczka pod Borszczowem w Tarnopolskiem (ur. 1922), spisał swoje wspomnienia pt. „Syn Ziemi Podolskiej” (Wrocław 1996). Książkę tę, nie w całości poświęconą rodzinnym stronom autora (2/3), należy jednak potraktować jako dokument, a w szczególności jej rozdziały III i IV (powoływaliśmy się już na tę książkę w CL 3/97, str. 42). Autor publikuje tam dane na temat mordów, dokonanych przez bandy UPA w Głęboczku i innych wsiach powiatu borszczowskiego, podaje dokładne daty, nazwiska i wiek zamordowanych. Zestawienia zostały oparte na badaniach i relacjach, pozyskanych w ubiegłych latach od dawnych mieszkańców tamtych stron. Autor działa bowiem w Stowarzyszeniu Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów, którego organem jest kwartalnik „Na rubieży”.
(SSŁ)

O wydawnictwach z roku 1996 będziemy jeszcze pisać, ale już rośnie góra książek tegorocznych. Oto pierwsza seria:

• Z okazji kanonizacji św. Jana z Dukli ukazało się wiele publikacji na temat tego wydarzenia i osoby nowego Świętego. Najważniejszą z nich jest monografia, napisana przez ojców bernardynów Hieronima Eugeniusza Wyczawskiego (niestety niedawno zmarłego) i Wiesława Franciszka Murawca: „Święty Jan z Dukli” (wyd. Calvarianum, Kalwaria Zebrzydowska 1997). Właściwą biografię i charakterystykę duchowości Świętego poprzedza szerokie nakreślenie tła, na którym toczyły się koleje jego życia i droga do świętości. Terytorialnie dotyczy to więc lwowskiej archidiecezji łacińskiej, ale mowa również o dojrzewaniu na tym samym obszarze i w tych samych czasach warunków do unii z Rzymem po stronie ormian polskich (monofizyckich do owego czasu) oraz Cerkwi prawosławnej.
Tłem bezpośrednim życia i działalności Jana jest oczywiście Lwów. Tekst uzupełnieją zdjęcia lwowskiego kościoła oo. Bernardynów, ołtarza z relikwiami ówczesnego błogosławionego, obrazów.
Autorzy omawiają na koniec historię kultu Jana i zestawiają szczególne miejsca tego kultu. Poza Lwowem jest to naturalnie Dukla, w której się urodził, a dziś przebywają jego doczesne szczątki – o Dukli więc w książce najwięcej. W Małopolsce Wschodniej specjalne oznaki kultu istniały przede wszystkim w znanych sanktuariach bernardyńskich w Sokalu i Krystynopolu, a dalej w Derżowie k. Żydaczowa, Ostrowie k. Sokala, Rosochaczu k. Kołomyi i Wierzbowcu k. Trembowli. (SSŁ)

• W wydawnictwie im. bł. Jakuba Strzemię Archidiecezji Lwowskiej obrz. łac. ukazała się bardzo interesująca książka ks. Józefa Wołczańskiego pt. „Nieznana korespondencja arcybiskupów metropolitów lwowskich Józefa Bilczewskiego z Andrzejem Szeptyckim w czasie wojny polsko-ukraińskiej 1918–1919” (Lwów–Kraków 1997). Głównym walorem tej książki są autentyczne dokumenty, naświetlające sprawy, będące często przedmiotem kontrowersji w obecnych czasach. Nie publikowana dotąd korespondencja obu hierarchów rzuca światło na ich stosunek do wydarzeń wojny, rozpoczętej zajęciem Lwowa przez Ukraińców w roku 1918.
Stanowisko dwóch dotychczas przyjaciół – w sytuacji rozpoczętej wojny – jest różne, każdy z nich znalazł się po innej stronie barykady. O abp. Bilczewskim jego biograf pisał: U niego szła sprawa Boża ze sprawą Polski, jak dusza z ciałem złączona. I obie razem się wspierały, obie razem rosły. Bilczewski w swoim dzienniku przed sakrą biskupią pisał: Nieraz, prawie wciąż, przyjdzie nam zasiewać, uprawiać zagon wspólny, boć przecież rodziny w znacznej części krwią są zjednoczone.
A o Szeptyckim pisał Bilczewski: Zwróciłem uwagę, że Ukraińcy mówią iż on skrajniejszy jest w stawianiu żądań wobec Polaków, niż rodowici Ukraińcy i że dlatego oni mu nie ufają, bo nie mogą pojąć, jak w duszy byłego Polaka takie prądy naprawdę mogą się mieścić.
Książę Kościoła łacińskiego próbował negocjacji, zarzucając Ukraińcom niehumanitarne metody walki, nieszanowanie konwencji prawa międzynarodowego. Andrzej Szeptycki w odpowiedzi akcentował interwencję Boga, urządzał ekspiacyjne nabożeństwa, poświęcanie narodu Sercu Jezusowemu. Abp Bilczewski wskazywał nieskuteczność religijnych akcji w porównaniu z przewrotną taktyką Ukraińców.
Gen. Tadeusz Rozwadowski domagał się od Szeptyckiego publicznego zajęcia stanowiska w kwestii udziału hierarchii i wiernych Cerkwi w toczącej się wojnie – na co otrzymał odpowiedź, że arcybiskup nie zna faktów antypolskiej agitacji podległego mu kleru.
Abp Bilczewski kilkakrotnie zwracał się z prośbą o skierowanie odezwy do narodu ukraińskiego w sprawie metod walki. Metropolita unicki rozwój wydarzeń w Galicji oceniał jako konieczność życiową. Wyrażał ubolewanie, zapewniał o interwencjach w ukraińskich kołach wojskowych, ale te nie przynosiły rezultatów. Uciekał się do wybiegu, że nie ma możliwości sprawdzenia oskarżeń.
Z powodu internowania i szykan stosowanych wobec rzymskokatolickich duchownych, abp Bilczewski pisze do abpa Szeptyckiego: Gdybyś Ekscelencjo i tym razem odmówił mej prośbie, czego nie chcę przypuszczać, wezwę Cię publicznie na Sąd Boga, przed Trybunał Stolicy Świętej i całego cywilizowanego świata. Byłbym wilkiem a nie pasterzem, gdybym milczał tam, gdzie idzie o dusz ludzkich zbawienie.
Bilczewski winę przypisywał nie tyle wojsku i ludowi ukraińskiemu, co ideowym imperatorom – części duchowieństwa z Szeptyckim na czele. Jak pisze w raporcie dla Stolicy Apostolskiej po zakończeniu walk we Lwowie: Celem jaki przyświecał pracy duchowieństwa ruskiego [...] było niszczenie obrządku łacińskiego i związanej z nim narodowości polskiej. I o Szeptyckim: W nadziei zyskania sobie umysłów ukraińskich [...] wszedł na drogę polityki ziemskiej Ukraińców wrogiej narodowi polskiemu, co więcej, politykę tę ujął w swoje ręce, nią kierował i kieruje, konsekwentnie doprowadził w następstwie tej polityki do wojny polsko-ruskiej i tego stanu, jaki w czasie tej wojny i po niej na ziemi wschodniogalicyjskiej zapanował. Zaprawdę już od dawna wziął u metropolity polityk górę nad biskupem.
Ukraińcy dążyli za każdą cenę do zwycięstwa. Do tych samych metod walki z Polakami i Kościołem rzymskokatolickim – aktów gwałtu i terroru – sięgnęli w czasie drugiej wojny światowej w Małopolsce Wschodniej i na Wołyniu. I tak wypowiedź abpa Bilczewskiego: Ośmiomiesięczne panowanie Ukraińców było najlepszą zapowiedzią przyszłych mąk i katuszy Polaków pod ich rządami, gdyby się przy tych rządach byli utrzymali – z dzisiejszej perspektywy nosi znamiona proroctwa.
Autor opracowania, ks. prof. J. Wołczański dokonał ogromnej pracy wydobycia z archiwów cennej dokumentacji, a przede wszystkim uzupełnienia jej danymi historycznymi, niezbędnymi dla pełnego zrozumienia okoliczności, w jakich prezentowana korespondencja powstała. (MW)

• Trzecia książka o tematyce kościelnej, o której trzeba Czytelników powiadomić, to praca nie historyczna, lecz teologiczna. Mamy jednak szczególne powody – mimo jej specjalistycznego charakteru – by się nią zainteresować, chodzi bowiem o postać naszego wielkiego Arcybiskupa Lwowskiego. Oto ks. Franciszek Ślusarczyk wydał swą pracę doktorską z Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, pt. „Ideał chrześcijanina i sposób jego realizacji w kaznodziejskim przekazie Abpa Józefa Bilczewskiego (1860–1923)” (Wydawnictwo Naukowe PAT, Kraków, 1997). Trudno nam zrelacjonować ten niełatwy przecież tekst, warto jednak odnotować, że w rozdziale V pt. „Chrześcijanin synem Kościoła i ojczyzny” autor cytuje m.in. piękny List Pasterski na Wielki Post 1923, którego obszerne fragmenty przedstawiliśmy w pierwszym numerze naszego kwartalnika (CL 1/95). (SSŁ)

• Pióro i temat pisarstwa doktora Tadeusza Kukiza znamy od dawna. W wielu pismach publikuje swoje artykuły przede wszystkim o cieszących się specjalnym kultem wizerunkach Maryjnych, które po II wojnie, wraz ze swymi wiernymi, musiały zmienić miejsca postoju. W pamięci ogółu wygnańców pozostały te najważniejsze: Matka Boska Kochawińska, Podkamieńska, Sokalska, Jazłowiecka, ale przecież jest ich o wiele więcej – pozostały przede wszystkim w pamięci i sercach ludu, w ich pobliżu od wieków osiadłego. Dr Kukiz przywraca je naszej zbiorowej świadomości, a dodajmy, że chodzi w większości przypadków o zabytki sztuki wysokiej klasy artystycznej i historycznej, o dokumenty kultury i religijności ziem zabranych.
Monograficzne artykuły Tadeusza Kukiza ukazują się teraz w wydaniu książkowym. Wyszła pierwsza, a ma ich być cztery. W tej pierwszej pt.: „Madonny Kresowe” (Wyd. Wacław Bagiński, Wrocław 1997) opowiada o obrazach Matki Boskiej, które znalazły się w obrębie diecezji gliwickiej: z Kochawiny, z kościoła św. Marcina we Lwowie oraz z Łyśca i Horodenki – te dwa ostatnie z kościołów ormiańskich. Autor pokazuje je w ich dawnych (a ściślej: we właściwych) i obecnych siedzibach. Omawia historię i kult.
Warto na marginesie wspomnieć, że w czasie dorocznych mszy św. rocznicowych 22 listopada w krakowskiej Bazylice Mariackiej odmawia się Lwowską Litanię, a wśród różnorakich intencji wymienia się owe Cudowne Maryjne Wizerunki. (SSŁ)

• 12 lipca 1943 r. pod Salerno na Sycylii desantowały się wojska alianckie. Na początku 1944 roku gen. Władysław Anders na czele pięćdziesięciotysięcznego 2. Korpusu objął odcinek frontu w górach Pasero. 18 maja 1944 roku po ciężkich i krwawych bojach Polacy zdobyli Monte Cassino, a 21 kwietnia 1945 roku zajęli Bolonię. Tam dla nich skończyła się II wojna światowa.
W strukturze Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie niebagatelne znaczenie odgrywał Wydział Oświaty 2. Korpusu, który w przewidywaniu zakończenia działań wojennych przygotowywał się do stworzenia możliwości podjęcia nauki na uczelniach wyższych tym żołnierzom, którym wojna przerwała edukację. Wydział Oświaty miał już spore doświadczenie w organizacji szkolnictwa średniego na Bliskim Wschodzie i we Włoszech.
Temu zagadnieniu poświęcona jest książka „Polscy studenci żołnierze we Włoszech. 1945–1947”, którą przygotował i opracował Roman R. Lewicki. Geneza książki sięga roku 1989, kiedy to grupa byłych żołnierzy studentów zwróciła się z prośbą do prof. Karoliny Lanckorońskiej – ich opiekunki w czasie studiów – o napisanie artykułu na temat działalności oświatowej 2. Korpusu. Odpowiedzią był list prof. Lanckorońskiej opublikowany w „Tygodniku Polskim” w Londynie oraz w nowojorskim „Nowym Dzienniku” zatytułowany „Luka”, który zawierał apel do wszystkich ówczesnych studentów, ażeby zechcieli przesłać swoje wspomnienia (oraz zdjęcia) z tych lat. Pokłosiem tego apelu jest wspomniana książka, która ukazała się w 1996 r. w Anglii.
Roman Lewicki zamieścił dość obszerny i jakże interesujący wstęp historyczny. Przypomina w nim szczegóły niestety powszechnie nieznane. Unaocznia, iż w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie dowództwo myślało nie tylko o wojnie, zwycięskich bitwach, ale również o czasie, który musiał nastąpić po wojnie. Okresie, kiedy należy myśleć o normalnym życiu. Z myślą o tym gen. Anders zaakceptował plan studiów wyższych oraz przyrzekł zarówno pomoc finansową żołnierzom podejmującym naukę, jak i pokrycie wydatków administracyjnych dla Zrzeszenia Bratniej Pomocy Studentów oraz na opiekę lekarską. Należy nadmienić, iż 2. Korpus przez cały czas dysponował funduszem oświatowym, który utworzono przez opodatkowanie poborów oficerskich i żołdu żołnierzy szeregowych. Pracami przygotowawczymi zajmowali się szef Wydziału Oświatowego prof. Jerzy Aleksandrowicz oraz jego zastępca dr Tadeusz Bornholtz. Ośrodki akademickie żołnierzy 2. Korpusu powstały w Rzymie, Bolonii, Mediolanie i Turynie.
Druga część książki, równie interesująca, choć wydaje się nie wyczerpująca do końca tematu, to wspomnienia byłych studentów, których życie rozrzuciło po całym świecie.
Doskonałym uzupełnieniem strony tekstowej są fotografie, przypominające tamte lata, wspaniałych ludzi, których nie zmogły trudy wojny i którzy pełni werwy i zapału przystąpili do stwarzania możliwości i szansy życiowej dla wielu zdolnych Polaków. O tym, że ta szansa została przez wielu wykorzystana świadczy właśnie książka R. Lewickiego. Wśród fotografii znajdziemy fotokopie wielu unikatowych i interesujących dokumentów, które świadczą o mądrości dowództwa 2. Korpusu.
Książka R. Lewickiego bez wątpienia stanowi cenne uzupełnienie historii oręża polskiego w czasie II wojny światowej. Na zakończenie pragnę nadmienić, iż książka ta zadedykowana została następującymi słowy: Pamięci polskich profesorów zamordowanych przez okupantów hitlerowskich i sowieckich w II Wojnie Światowej niniejsze wspomnienia poświęcają – studenci –żołnierze z Włoch. (JMP)

PS. Redakcja CL serdecznie dziękuje Panu Romanowi Lewickiemu za nadesłanie wspomnianej wyżej książki.


Jest co czytać (3)

SEMPER FIDELIS
od powstania do dziś
W latach osiemdziesiątych, jak pamiętamy, nastąpiło znaczne ożywienie kontaktów między rodakami ze Wschodu. Spotkania wypełnione wspomnieniami wspólnych okupacyjnych przeżyć, połączone z poetycko-muzycznymi atrakcjami, uświadomiły ich uczestnikom potrzebę zwarcia szeregów. I tak we Wrocławiu, dzięki kilku odważnym – bo czas jeszcze nie sprzyjał podobnym inicjatywom – powstało w roku 1988 Towarzystwo Miłośników Lwowa. Jego zarząd główny postanowił wydawać własne pismo, które integrowałoby diasporę lwowską i wschodniomałopolską, i służyło obecnemu oraz przyszłym pokoleniom przez poruszanie spraw ważnych z punktu widzenia prawd: historycznej, kulturowej i obyczajowej.
Najpierw były to „Wiadomości”, mające charakter biuletynu informacyjnego (ukazały się trzy numery), ale już u progu 1990 roku otrzymali wygnańcy z ziem południowo-wschodnich prezent gwiazdkowy w postaci czasopisma o wielu działach i w zbliżonej do dzisiejszej szacie graficznej. Nadano mu niezwykle trafne miano „Semper Fidelis”. Jak wiemy, fidelis jest dewizą, która od XVII wieku (Fidelis, Leopolis Fidelis, Semper Fidelis) zdobi kolejne herby Lwowa i jest bliskie sercu każdego lwowianina. Przypomina wielowiekową tradycję postaw obywatelskich, bohaterskie zmagania zbrojne w służbie Ojczyźnie na straży jej wschodnich rubieży, aż po ten szczególny dzień 22 listopada 1922 roku, kiedy to obok dewizy zawsze wierny został na herbie Lwowa umieszczony krzyż Virtuti Militari, nadany bohaterskiemu Miastu przez Marszałka Józefa Piłsudskiego, czyniąc to miasto pierwszym w kraju kawalerem tego orderu.
Pismo rozpoczął redagować zespół w składzie: J. Akielaszek, A. Chlipalski, J. Iwaszko, J. Janicki, W. Jeleńska-Hombek, D. Kotowicz, I. Mrożek, T. Myczkowski, D. Nespiak, S. Nicieja, Z. Ojrzyński, A. Pankowicz, oraz redaktor naczelny H. Staniuk, ustalając strukturę pisma, która z czasem została poszerzona i wzbogacona. Czołowe miejsce zajmują, rzecz jasna, artykuły wstępne, odredakcyjne, będące wykładnią aktualnych potrzeb, dążeń, nastrojów, nadziei, odczuć i postaw rodaków, zrzeszonych w licznych oddziałach i klubach regionalnych Towarzystwa, które w tym czasie powstały na obszarze całego kraju, a także za granicą.
Już od pierwszego numeru artykuły wstępne są dziełem pióra Danuty Nespiak, która tekst rozpoczynający ten cykl, opatrzyła znaczącym tytułem Po latach milczenia, podając w nim główne założenia pisma, a mianowicie: unikanie wyidealizowanej legendy; szukanie braterstwa na gruncie naszego moralnego prawa do kochania miejsca swojego urodzenia w imię wartości uniwersalnych; publikowanie tekstów, które pozwoliłyby wyrównać krzywdy zapomnienia, odtworzyć brakujące fragmenty naszej najnowszej historii, aby prawda – choćby najboleśniejsza – nie uległa zniekształceniu; zajęcie się losem zabytków polskiej kultury duchowej i materialnej; pomoc w poszukiwaniu osób, materiałów, dokumentów; miejsce na drukowanie wspomnień, pamiętników, relacji oraz na informacje o kontaktach z tymi, co zostali po wschodniej stronie obecnej granicy.
Zgodnie z zapowiedzią, w kolejnych artykułach redakcyjnych obok spraw aktualnych spotykamy teksty, które ustosunkowują się do tych, co mimo wschodniego rodowodu (jak Kuroń czy Małachowski) lub deklaracji przedwyborczych (ZChN) swoimi wystąpieniami utwierdzają stronę przeciwną w bezkarności naruszania obustronnych przecież porozumień. Autorka prostuje niefrasobliwe nieścisłości, mające wpływ na fałszywe postrzeganie historycznej i kulturowej roli Ziem Wschodnich – jak to się stało w przypadku amputowania historii II Rzeczypospolitej, pomniejszonej o Lwów i Wilno.
Historyczna tematyka zajmuje sporo miejsca na łamach „Semper Fidelis”. Spotykamy teksty dotyczące zbrojnych działań AK Obszaru Lwów; wiele artykułów o Akcji „Burza”, w relacji uczestników lub bezpośrednich świadków; relacje z działalności harcerstwa, którego kolebką – nie zapominajmy – był Lwów; doniesienia o mordach i egzekucjach, dokonywanych przez kolejnych okupantów oraz OUN-UPA na Polakach, Żydach i Ukraińcach, oraz reperkusjach tych wydarzeń. W dziale historia sytuują się również artykuły o losach indywidualnych, o tragedii małych społeczności, i na tym tle bohaterstwo osób cywilnych i duchowieństwa.
Znaczące osiągnięcia naukowe i techniczne, będące wykładnią wielkiego potencjału umysłowego, które przysporzyły przedwojennej i obecnej Polsce wielu wymiernych korzyści i splendoru, to także zasługa szkół średnich całej Wschodniej Małopolski i wyższych uczelni Lwowa, o czym z zainteresowaniem i satysakcją można przeczytać w każdym prawie numerze „Semper Fidelis”.
„Z archiwum łyczakowskiego” – to cykl artykułów Stanisława S. Niciei, który zbierając materiały do książki „Cmentarz Łyczakowski” nawiązał liczne kontakty z potomkami tych, co zasłużywszy się wcześniej swojemu – z urodzenia lub z wyboru – miastu, spoczywają na lwowskich cmentarzach. Autor, opisując ich losy, uprzystępnił czytelnikom szereg interesujących szczegółów z wielu dziedzin, wzbogacając tym samym obraz życia lwowskiej metropolii.
Wzruszenie wywołuje drukowany do 16. numeru cykl impresji pt. „Pamiętanie, ale jakie” Jerzego Masiora. Są to teksty pisane sercem i okraszone talentem tego poety spod Kajzerwaldu.
O sprawach kultury można przeczytać w licznych artykułach, poświęconych teatrowi, literaturze, muzyce i radiu. Teksty poświęcone kulturze wprowadzają nas w atmosferę artystycznego Lwowa, która przyciągała pod Wysoki Zamek wybitne talenty, tu trafnie oceniane i doceniane.
U każdego człowieka, który czyta o ludziach i zdarzeniach, powstaje wyobrażenie miejsca, tło architektoniczne lub krajobrazowe. Pomóc wyobraźni i pamięci podjęli się autorzy, piszący o zabytkach architektury i przyrody, jak choćby cykl o uzdrowiskach podkarpackich, ich walorach leczniczych i plenerowych, zasobach naturalnych i specyficznym stylu budownictwa uzdrowiskowego, autorstwa Andrzeja Chlipalskiego. Inni autorzy, zamieszczający swoje teksty w „SF” pod wspólnym tytułem „Poznajmy nasze strony”, dają opisy mniej znanych, ale wyróżniających się szczególnymi cechami miejsc, wzbogacając tym samym naszą wiedzę historyczno-geograficzną.
W każdym prawie numerze „Semper Fidelis” znajdujemy artykuły dotyczące specyficznej obyczajowości, wyrażanej w zwyczajach, obrzędach, odrębnościach kulinarnych, stylu życia i bycia, nacechowanego swoistą elegancją, nie wyłączając batiara, z jego pełnym poczucia godności i swoistego humoru bałakiem, kibiców sportowych zaś ucieszyło zapewne przypomnienie działalności i sukcesów lwowskich klubów sportowych i sylwetek liderów.
Do innych stałych pozycji pisma należą: Aktualności; Kącik Czytelnika; Poznajmy się; korespondencje, polemiki, poszukiwania; Z żałobnej karty; listy darczyńców oraz, rzecz jasna, rubryka Z życia Oddziałów i Klubów, zawierająca informacje o interesujących lokalnych inicjatywach, jak wystawy, koncerty, wieczory autorskie, obchody rocznic, życie kulturalne, kontakty z tymi, co zostali, o zasługujących na szczególne uznanie zaproszeniach w gościnę dzieci – aby poznały wolny kraj Polaków, o wymianie kulturalnej ze Lwowem. Dotyczy to teatrów, orkiestr, chórów, zespołów estradowych i solistów.
Obok prozy, gości również na łamach „SF” poezja. Utwory H. Zbierzchowskiego, K. Makuszyńskiego, B. Obertyńskiej, M. Hemara, J. Masiora oraz innych jeszcze poetów, mniej znanych, ale często równie pięknie i wzruszająco oddających swoje uczucia, wzbogacają każdy numer pisma na równi ze staranną oprawą graficzną.
Niniejszy przegląd zawartości czasopisma „Semper Fidelis” został dokonany m.in. z myślą o szerszym niż diaspora lwowska kręgu czytelników, bo przecież prawie każdy Polak może wykazać się związkami o charakterze rodzinnym, sąsiedzkim, koleżeńskim, zawodowym, turystycznym – z ziemiami po drugiej stronie obecnej wschodniej granicy, z ich urodą, bogactwem i jakżeż wspaniałą historią.
Irena Suchanek

Dodajmy, że redaktorem naczelnym dwumiesięcznika „Semper Fidelis” był w latach 1992–96 dr Zdzisław Ojrzyński, a obecnie (jak i w r.1991) dr Danuta Nespiak, członkami kolegium redakcyjnego zaś: W. Jeleńska-Hombek, A. Kamiński, J. Kopacz, D. Nespiak, Z. Ojrzyński, J. Petryński, D. Śliwińska, D. Tabińska-Juhasz, Z. Umański.