Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020

POLACY POLAKOM

W Makowie Podhalańskim pamiętają o kościołach na Wschodzie
Kościół w Skolem w odbudowie, 1995Aby zrozumieć jak zrodziła się myśl o założeniu naszego Stowarzyszenia trzeba wczuć się w sytuację Kościoła na Kresach Wschodnich. Nam założycielom Stowarzyszenia obraz Kościoła, w szerokim rozumieniu tego słowa, przybliżył ks. Jan Nikiel, były wikariusz w naszej parafii.
Ksiądz Nikiel został wyświęcony na kapłana w 1987 roku. Następnie 3 lata pracował w Makowie Podhalańskim, potem rok w Czarnym Dunajcu. Ksiądz Jan czuł jednak, że jest bardziej potrzebny tam, gdzie Komuna zburzyła i zbezcześciła kościoły, zastraszyła ludzi i usiłowała zdusić w nich wiarę w Boga.
Odpowiadając na prośbę ks. Nikla, Kardynał Franciszek Macharski skierował Go 8 września 1991 roku do pracy duszpasterskiej w archidiecezji lwowskiej. Został mianowany proboszczem w Stryju, sprawując równocześnie posługę kapłańską w innych kościołach. Jest to bowiem normalne, że w tamtych warunkach na jednego księdza przypada kilka kościołów, odległych często o 30, 40 a nawet i znacznie więcej kilometrów. W 1965 roku na obszarze archidiecezji lwowskiej pracowało zaledwie 8 księży, a w latach 80. – 23 księży. W 1986 roku czynnych było zaledwie 13 kościołów. Jeszcze w latach 80. wysadzono kościół w powietrze. Inne już dawno zburzono lub zamieniono na magazyny, dworce autobusowe, elektrownie, sale gimnastyczne, np. w Żydaczowie w prezbiterium sprzedawano piwo.
Księdzu za najmniejsze przewininie władze odbierały pozwolenie na udzielanie sakramentów. Np. obecny ksiądz biskup Kiernicki* za utrzymywanie kontaktów z duchownymi greckokatolickimi został pozbawiony prawa posługi kapłańskiej i przez 6 lat był stróżem w parku miejskim. Poprzednik Jana Nikla w Stryju, ks. Bernard Mickiewicz, w roku 1971 został skazany na 3 lata więzienia za pracę z młodzieżą. Nie może także dziwić fakt, jaki miał miejsce w 1990 roku w Katedrze we Lwowie. Otóż wierni po raz pierwszy od przedwojny zobaczyli biskupa w szatach biskupich. Po nabożeństwie ktoś z wiernych stwierdził, że pierwszy raz widział św. Mikołaja! A był to polski biskup chwilowo goszczący we Lwowie.
Czyż można się dziwić, że ksiądz czuje się bardziej TAM potrzebny niż w Polsce? Jakże musi cieszyć każda godzina katechezy, każda najdrobniejsza rzecz zrobiona dla Domu Bożego.
Wczuwając się w sytuację Kościoła na Ukrainie, poznając warunki w jakich przyszło tam żyć ludziom, szczególnie naszym RODAKOM oraz ofiarną misję ks. Jana, zastanawialiśmy się, w jaki sposób moglibyśmy być pomocni w rozniecaniu nadziei wśród ludzi na odbudowę katolickich kościołów. Odbudowę tę rozumiemy szeroko. Kościół jako świątynia, ale przede wszystkim Kościół jako Lud Boży, jako Duchowa Świątynia. Ludność jest bowiem bardzo religijnie zaniedbana, a zapotrzebowanie na wiarę w Boga jest ogromne. Ludzie dużo wycierpieli dla religii i bardzo sobie ją cenią. Oczywiście nie można się spodziewać, że natychmiast po złamaniu komunizmu zapanuje dobrobyt, a kościoły zostaną odbudowane i zapeł–nią się wiernymi. Trzeba jednak mieć ufność we własne siły, a pozwolą one największe klęski zamienić w TRYUMF. W tym wszystkim potrzebna jest pomoc. Pomoc Boża i ludzka.
I tak stopniowo dojrzewała w nas myśl, że ten ciemiężony i zniewolony naród bardzo potrzebuje wsparcia materialnego, a przede wszystkim duchowego i świadomości, że nie jest osamotniony, że ktoś o nim myśli i rozumie. Mając na sercu wszystkie te przesłanki postanowiliśmy założyć Stowarzyszenie Przyjaciół Odbudowy Katolickich Kościołów na Ukrainie.
Zebranie założycielskie odbyło się w marcu 1992 r., a już w czerwcu uzyskaliśmy osobowość prawną poprzez wpis do rejestru Stowarzyszeń Sądu Wojewódzkiego w Bielsku–Białej. W skład Stowarzyszenia weszli: senator Adam Skupiński, dr Jacek Bednarz – członek Zarządu Stowarzyszenia, ks. Jan Nikiel – proboszcz parafii Stryj na Ukrainie, mgr Alicja Klimala – Prezes Stowarzyszenia, ks. Marcjan Trofimiak – biskup archidiecezji lwowskiej, ks. dziekan Antoni Dużyk – proboszcz parafii Maków Podhalański, Jan Klimala – członek Zarządu (godpodarz) Stowarzyszenia, Danuta Piątek – sekretarz Stowarzyszenia. Członkami naszego Stowarzyszenia są również Lwowiacy, a także z innych zakątków. Ich serca są szczególnie otwarte i pałające zapałem do wszelkiej pracy.
Głównymi celami Stowarzyszenia są:
1. prowadzenie działalności mającej na celu pomoc w odbudowie kościołów katolickich za wschodnią granicą;
2. organizowanie pomocy materialnej dla nowo zakładanych parafii;
3. propagowanie katolickiej kultury chrześcijańskiej poprzez prenumeratę czasopism i książek katolickich;
4. inicjowanie nauczania języka polskiego i w języku polskim odprawianie mszy św. wśród parafian;
5. pomoc w organizowaniu rekolekcji i innych form wypoczynku dla dzieci i młodzieży z parafii katolickich.
To mówi statut Stowarzyszenia. Oczywiście życie dyktuje różnorodne formy pomocy. Często potrzebna jest pieczątka Stowarzyszenia, żeby wiele spraw załatwić formalnie, np. pośrednictwo w przekazaniu samochodu GAZ od... warszawskiej POLICJI, przewiezienie samochodu STAR–66, który został ofiarowany przez wrocławską jednostkę wojskową dzięki zabiegom gliwickiego Koła Stryjan, a także załatwienie i dostarczenie samochodu KAMAZ wraz z taśmą do produkcji cegły. Przeprowadzaliśmy kwesty, także zorganizowana była akcja rozprowadzania cegiełek na odbudowę kościoła w Skolem.
Wielką ofiarnością wykazali się parafianie Makowa Podhalańskiego i Białki z okazji Świąt Bożego Narodzenia, przynosząc artykuły żywnościowe lub pieniądze na ich zakup. Dzięki dobroczynności FOB i wypożyczeniu samochodu, Gospodarz naszego Stowarzyszenia mógł dowieźć paczki do Stryja tuż przed Świętami i sprawić wiele radości, szczególnie dzieciom.
Żeby móc skutecznie pomagać, najlepiej byłoby osobiście zapoznać się z warunkami w jakich tam przyszło żyć ludziom i pracować duszpasterzom. Ileż tam kontrastów! Żyzne czarnoziemy i rolnictwo nie dające należytych plonów. Kraj, który powinien wyżywić nie tylko siebie, a w sklepach puste półki. Warunki bytowe ludności są tragiczne, ich życie to wegetacja. Komuna uczyniła największą krzywdę moralną – oduczyła rzetelnej pracy i odpowiedzialności.
Przy odbudowie kościołów pracują fachowcy z Polski. Centralne ogrzewanie w trzech kościołach wykonali mistrzowie od nas. Również większość materiałów kupowana jest w Polsce; niektóre można jeszcze TAM „załatwić”.
Charakter duszpasterstwa jest zupełnie inny niż u nas. trzeba się dostosować do warunków jakie dyktuje życie. Nie można dbać wyłącznie o rozwój duchowy, gdy nie ma Świątyni, w której można by oddawać cześć Bogu. Praca nad odbudową wiary musi iść w parze z odbudową kościołów. Nie ma innej możliwości. Duchowni muszą zadowalać się bardzo skromnymi warunkami i być bezpośredni w kontaktach międzyludzkich. Ale przede wszystkim muszą być bardzo wszechstronni: od głoszenia Słowa Bożego, poprzez organizowanie i wykonywanie pracy przy remontach. Muszą wiedzieć jak wbić gwóźdź i jak przeprowadzić renowację dzieł sztuki. Pomaga w tym żelazna wola i zapał do pracy, a nade wszystko Opatrzność Boża.
I właśnie o tym wszystkim przekonaliśmy się na własne oczy podczas zorganizowanej 17 września 1994 r. przez nas autokarowej pielgrzymki na uroczystość ponownego poświęcenia kościoła w Skolem. Przy tej okazji przekazaliśmy liczne dary do odnawianego kościoła – od szat liturgicznych po drzwi zakrystii. Widziałam ten kościół już wcześniej i osobiście przekonałam się, że rzeczy niemożliwe stają się możliwymi.
Okrutne były losy tego kościoła. Przeszło 50 lat temu robotniczo-chłopskie władze wyrzuciły ludzi z kościoła i zamieniły go kolejno na magazyn, elektrownię, stajnię dla bydła, w końcu całkiem zdewastowany stał się wysypiskiem śmieci i meliną dla miejscowych pijaczków. Nie wierzyłam (jak chyba wszyscy), że tak zrujnowany Dom Boży, pozbawiony dachu, wieży, drzwi, okien, zawalony ponad 100 ciężarówkami gruzu, będzie mógł służyć wiernym.
Ksiądz Jan Nikiel dzięki żelaznej woli i zapałowi do pracy, i naturalnie z pomocą przede wszystkim Bożą oraz garstki zapaleńców, zmierzył się z niemożliwym i odbudował kościół. Jeszcze godzinę przed uroczystością ksiądz Jan pracował w ubraniu roboczym i stało rusztowanie, a gdy wchodził arcybiskup Jaworski, biskup Trofimiak, liczni kapłani i wierni, ksiądz witał dostojnych Gości i wszystko było posprzątane. Jaką radością i wzruszeniem byliśmy przepełnieni, że wreszcie można czcić Boga w należytej Mu Świątyni. Jakże kręciła się łezka w oku tym, którzy musieli kiedyś opuścić tamte strony, a teraz przyjechali ze swoimi dziećmi.
Niezapomnianym przeżyciem był również kontakt z tamtejszą ludnością, głównie Polakami. Głęboko w sercu zamieszkała świadomość, że tam na Wschodzie, tak niedalego, a jednocześnie TAK DALEKO mieszkają ludzie, którzy mimo prześladowań i cierpień pozostali Polakami i katolikami zachowując nasze zwyczaje i mowę.
Ktoś z pielgrzymów powiedział: „...każdy powinien TO zobaczyć... Jeśli nie dobrowolnie, to przymusowo jako lekcję. Gorzką lekcję historii i teraźniejszości. Zrozumieliśmy, że tu sprawy nie załatwi reportaż telewizyjny. Trzeba czegoś więcej”.
Pomóżmy więc naszym RODAKOM. Niech wiedzą, że nie są sami, że Polska, dla której tyle wycierpieli, pamięta o nich. Niech nasza działalność będzie świadectwem, że nie jest nam obojętny ICH LOS.
Zapamiętajmy
• W lutym przebywali we Lwowie Prezydent Krakowa Józef Lassota i Przewodniczący Rady Miasta Krakowa Stanisław Handzlik. Podpisali tam z Wasylem Kujbidą umowę o współpracy kulturalnej i gospodarczej, spotkaniach radnych itd. (patrz notatka w CL nr 2/95, str. 25).
Na pomoc ze strony Krakowa bardzo liczą lwowscy Polacy, przy czym wcale nie chodzi o pomoc charytatywną, lecz o ratowanie organizacji i instytucji polskich: Towarzystwa Kultury Polskiej, które ma ogromne trudności, choćby z utrzymaniem czteropokojowego lokalu przy Rynku, „Gazety Lwowskiej”, polskiego Radia Lwów. Kościół nadal upomina się o obiekty, niezbędne mu do normalnej działalności (ks. Arcybiskup nadal mieszka w jednym pokoiku).
W czasie pobytu władz Krakowa we Lwowie odbyły się tam Dni Młodzieży Krakowa, na które wyjechały 2 zespoły artystyczne z krakowskiego Centrum Młodzieży oraz uczniowie z XVII Liceum Ogólnokształcącego wraz z grupą pedagogów. Przy okazji zawieziono do Lwowa ławki dla szkoły polskiej nr 24, a także dla ukraińskiej nr 28 (ławki te pp. Zofia i Zdzisław Żelaźni dostali ze Szwecji).

• Na zakończenie swej kadencji rzecznika praw obywatelskich RP prof. Tadeusz Zieliński udał się do Lwowa. Rozmawiał tam z wiceprzewodniczącym lwowskiej rady obwodowej Jurijem Zymą, który „odniósł się pozytywnie” do przekazania rzymskim katolikom kościoła św. Marii Magdaleny, „zapewnił”, że zbiory Ossolineum „są w dobrym stanie i nic im nie grozi” oraz że „nie ma przeszkód”, by nadal restaurować mogiły żołnierzy polskich, poległych w latach 1918–1920 (czyli Cmentarz Orląt).
Nie zostanie w najbliższym czasie rozwiązany problem pomieszczenia dla „Gazety Lwowskiej”, ponieważ „Lwów ma poważny deficyt lokali”.
Obie strony „wyraziły zadowolenie” z obowiązującej w Państwie Ukraińskim ustawy o mniejszościach narodowych, zgodzono się jednak, że zasady ustawy „nie zawsze” są realizowane.
Gęsto stosowane w tej notatce cudzysłowy wyrażają nasz sceptycyzm co do otrzymanych zapewnień i informacji. Niestety dowodzi tego praktyka.

• W styczniu br. odbył się w Krakowie kolejny (już czwarty) kurs uzupełniający dla polskiej młodzieży przedmaturalnej z Państwa Ukraińskiego. W tym roku przyjechało 36 uczestników, m.in. ze Lwowa, Czortkowa, Dobromila, Mościsk i Stanisławowa. Zajęcia odbywały się w dwóch grupach: biologiczno-chemicznej i humanistycznej.

• W nrze 2/92 Biuletynu Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” zamieszczono „Sprawozdanie z zadań programowych Stowarzyszenia W.P., realizowanych w 1995 r.”, podpisane przez Prezesa prof. Andrzeja Stelmachowskiego. Program zadań zawierał się w kilku zasadniczych blokach tematycznych, z których najważniejsze były: I. oświatowo-naukowy; II. kulturalny; III. sportowo-turystyczny i rehabilitacyjny; IV. pomoc Polakom w Kazachstanie; V. wydawnictwa i zaopatrzenie w książki; VI. pomocowy; VII. inwestycyjny.
W naszym kwartalniku staramy się podawać systematycznie bieżące informacje o działaniach „Wspólnoty Polskiej” na rzecz Polaków, żyjących na terenie, który nas szczególnie interesuje, tzn. w Małopolsce Wschodniej (patrz przede wszystkim „Z Krakowa dla Wschodu, nr 1/95, oraz wywiad z dr Krystyną Gąsowską, nr 2/95, ponadto dział „Polacy Polakom” w każdym numerze CL), warto jednak odnotować sprawy dotąd nam nie znane albo mało znane. Dotyczą one w pierwszym rzędzie przedsięwzięć budowlano-inwestycyjnych:
W Zabłotowie podjęto przebudowę i adaptację budynku, przeznaczonego na Dom Parafialny. Wykonano część robót budowlanych i instalacyjnych, zostały one jednak w sposób nieoczekiwany przerwane na skutek wygnania ks. Buka z Kołomyi, który parafią zabłotowską się opiekował. Prace mają być podobno kontynuowane w br.
W kwestii budowy nowej szkoły w Strzelczyskach, przedłużają się negocjacje z władzami obwodowymi we Lwowie. Dokumentacja projektowo-kosztorysowa wykonywana przez stronę ukraińską, ma być gotowa w br., a budowa mogłaby się rozpocząć zaraz potem, bo pieniądze na ten cel są zarezerwowane.
Dla budowy Domu Polskiego w Stanisławowie udzielono pomocy w postaci materiałów budowlanych.
W obu szkołach polskich we Lwowie przeprowadzono remonty, głównie sanitariatów i posadzek, malowanie ścian. Dalsze roboty przewidziano na br.
W Kołomyi i Brzozdowcach prowadzono prace konserwatorskie we wnętrzach kościołów.

• Krakowski Oddział „Wspólnoty Poskiej” urządził w marcu b.r. spotkanie w sprawie doskonalenia pomocy Polakom za wschodnią granicą. W spotkaniu, któremu przewodniczył prezes Oddziału, rektor UJ prof. Aleksander Koj, wzięli udział m.in. wicewojewoda krakowski Jerzy Müller i przewodniczący Rady Miasta Stanisław Handzlik, a także p. Emilia Chmielowa, prezes Fundacji Organizacji Polskich w Państwie Ukraińskim i członek jej zarządu, p. Eugeniusz Dąbrowski z Truskawca.
Chodzi przede wszystkim o koordynację wysiłków na tym polu, podejmowanych przez różne organizacje, ponieważ pewne inicjatywy i działania się dublują, a w niektóre miejsca pomoc nie dociera wcale. Proponowano m.in., by „Wspólnota Polska” prowadziła centralną kartotekę ośrodków i organizacji polskich na Wschodzie, a także kalendarz przedsięwzięć w tym względzie, co uprościłoby wysiłki, choćby w sprawie transportu.
Tu wypada zauważyć, że TMLiKPW już od kilku lat podjęło „sieć opieki” ze strony swoich oddziałów (w liczbie ponad 80) nad Polakami w poszczególnych miejscowościach lub zespołach miejscowości na obszarze Małopolski Wschodniej (województwa: lwowskie, stanisławowskie i tarnopolskie). Wykorzystano w tej kwestii strukturę Kościoła rzymskokatolickiego, tzn. zespoły parafii, obsługiwane przez tych samych księży. Inicjatywę i koncepcję tej sieci zgłosił Oddział Krakowski TMLiKPW, opracował również kartotekę wspólnot. Większość oddziałów Towarzystwa przyjęła taką organizację pomocy. Przykładowo: Oddział Krakowski roztoczył opiekę nad Nowym Miastem (blisko Przemyśla, lecz „po tamtej stronie”), wraz z trzema okolicznymi wsiami. Koła Regionalne Stanisławowian, Tarnopolan, Stryjan i Zaleszczykowian opiekują się swymi macierzystymi miejscowościami. Również działające w Krakowie (poza organizacją TMLiKPW) towarzystwa Drohobyczan i Złoczowian świadczą na rzecz Drohobycza, Borysławia, Truskawca (i paru wsi), oraz Złoczowa z okolicą. Oddział TMLiKPW w Nowym Sączu opiekuje się Chodorowem i Żydaczowem, zaś w Tarnowie – Janowem (z okolicami). W tym numerze CL publikujemy też relację p. Klimali o pomocy Makowian na rzecz Skolego.
Jesteśmy przekonani, że wszyscy razem i na wszystkich szczeblach powinniśmy podnosić organizację pomocy na coraz wyższy poziom organizacyjny. Inaczej będziemy mało skuteczni.