Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

KULTURA, NAUKA

Zaczęło się od Jazłowca
W Małopolsce Wschodniej działały do II wojny światowej dwa niezwykłe, znane w całej Polsce, zakłady wychowawcze, których sława, mimo upływu ponad półwiecza dotąd nie wygasła. Obie te średnie szkoły, założone i prowadzone przez zakony, stały się wzorem szkoły polskiej, a nazwy Chyrów i Jazłowiec urosły do rangi symboli. Obie cechowała rzetelna nauka, doskonałe przygotowanie młodzieży do godnego życia, patriotyzm ale zarazem otwarcie na świat. Dni po 17 września 1939 roku przyniosły im zagładę.
Obie szkoły – gimnazjum męskie Księży Jezuitów w Chyrowie i żeńskie Sióstr Niepokalanek w Jazłowcu, zasługują na szersze omówienie na tych łamach. Dziś zamierzamy jedynie zwrócić uwagę na ciekawe czasopismo, wydawane w Warszawie przez Koleżeńskie Zjednoczenie Jazłowieckie: „Głos Koleżeński”.
Sam fakt istnienia organizacji, nawiązującej do tradycji jazłowieckiej, już o czymś świadczy. Szkół niepokalańskich jest dziś w RP kilka, rolę „wiodącą” przejął Szymanów (i tamże znalazła schronienie statua Matki Boskiej Jazłowieckiej, po wywiezieniu z domu macierzystego), a jednak nazwa Jazłowca pozostaje sztandarem dla wielu już pokoleń sióstr i wychowanek Matki Marceliny Darowskiej, dziś kandydatki do chwały ołtarza.
„Głos Koleżeński” jest kwartalnikiem, wychodzi od 1991 r. Redaktorkami i autorkami artykułów, wspomnień, recenzji i wiadomości są byłe uczennice z Jazłowca, Niźniowa, Maciejowa i Ilii (te cztery były na Ziemiach Wschodnich), Szymanowa, Jarosławia, Nowego Sącza i jeszcze paru innych. W poszczególnych numerach pisma sporo wiadomości o szkole jazłowieckiej, o późniejszych losach uczennic. Numer 3–4/1991 został w całości poświęcony owemu domowi. Warto odnotować, że Zjednoczenie prowadzi własne archiwum, w którym niewątpliwie znaleźć można sporo dokumentów, związanych z tą niezwykłą szkołą.
Przypomnijmy, że ciekawe wspomnienia o kresie pobytu w Jazłowcu zamieściła w swojej książce „Ojciec”, córka gen. Grota Roweckiego, Irena Rowecka-Mielczarska. W „Tygodniku Powszechnym” (nr 48/1988) Elżbieta Jogałła i Maria Osterwa-Czekaj pięknie opisały pierwszą po kilkudziesięciu latach podróż do Jazłowca sióstr niepokalanek z grupą osób towarzyszących, do których należały. Wreszcie w naszym kwartalniku drukujemy cykl opowiadań Barbary Czałczyńskiej, związanych w dużej części z ostatnimi dniami szkoły jazłowieckiej. W tym numerze hasło Jazłowiec można znaleźć w słowniku geograficzno-historycznym.
 
Szkoła SS Niepokalanek w Jazłowcu. Widok dziedzińca

Stefan S. Łukowski
Pieśń do Najświętszej
Panny Jazłowieckiej
Szczęście i spokój daj tej ziemi, Pani,
Co krwią spłynęła wśród wojen pożogi,
Do Cię swe modły zanosim, ułani,
Odwróć, ach odwróć, o odwróć los srogi!
I by radosną była, jako uśmiech dziecka,
Spraw to Najświętsza Panno Jazłowiecka!

Spraw, by zasiadła sławna i potężna,
Między narody, królując wspaniale,
By się rozeszła sława jej oręża,
Spraw to, o Pani, spraw to ku swej chwale!
By zło, jak nawała, rozprysło, turecka,
Spraw to, Najświętsza Panno Jazłowiecka!

By pod jej rządów wspaniałym ramieniem
zakwitły miłość i spokój, jak w niebie,
Daj, by ułana ostatnim westchnieniem
Było móc polec, polec w jej potrzebie!
Aby jej strzała nie tknęła zdradziecka,
Spraw to, Najświętsza Panno Jazłowiecka!
 
 
Polskie Towarzystwo Tatrzańskie i jego „Pamiętnik”
Reżim totalitarny nie lubił starych organizacji, nie miał do nich zaufania. Już w pierwszym okresie istnienia PRL większość z nich, jeśli nie została zlikwidowana, to przynajmniej gruntownie przebudowana, połączona z innymi, na ogół bez głębszego sensu. Nie uniknęły tej akcji „ulepszania” także dwie czcigodne organizacje: Polskie Towarzystwo Tatrzańskie (PTT) i Polskie Towarzystwo Krajoznawcze (PTK), które „zlano”, tworząc Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze (PTTK), a jego zarząd główny zlokalizowano – jakże by inaczej – w Warszawie.
Toteż niemal nazajutrz po upadku PRL działacze, pamiętający piękne tradycje PTT, reaktywowali je, osadzając zarząd główny z powrotem w Krakowie. Odbudowa Towarzystwa nie przychodzi łatwo. Utracono sieć oddziałów, majątek (bazę turystyczną), siedzibę, zbiory. Co najgorsze, zerwana została ciągłość, trudna dziś do odrobienia.
PTT liczy dziś 23 oddziały i koła. Nie udało się dotąd reaktywować oddziału w Zakopanem. Warto nadmienić, że przed wojną PTT liczyło 34 oddziały. Na terenie Małopolski Wschodniej było takich oddziałów 6 i 9 kół. Nie od rzeczy będzie przypomnieć, że bardzo szybko po powstaniu PTT (wtedy: Galicyjskie Towarzystwo Tatrzańskie) w Krakowie w r. 1873, powstały oddziały w Stanisławowie (1876) i Kołomyi (Oddział Czarnohorski, 1878) a nieco później we Lwowie, Drohobyczu, Stryju i Kosowie.
PTT prowadzi dość żywą działalność wydawniczą. W Nowym Sączu wychodzi „Beskid”, w Gliwicach „Hyr”, w Łodzi „Zakos”, we Wrocławiu „Zbyrcok”, w Poznaniu „Świstak”, w Oświęcimiu „Koliba”, w Radomiu „Radom” a w Krakowie „Wołanie”. Tu też ukazuje się informator ZG PTT „Co słychać” i najważniejszy: „Pamiętnik PTT”. Jest to rocznik, którego redakcja znajduje się w rękach dwóch pokoleń: starszego – Adama Liberaka i młodszego – Barbary Morawskiej-Nowak.
Niedawno ukazał się już trzeci, gruby tom „Pamiętnika”, dla nas szczególnie interesujący, bo w połowie niemal poświęcony Karpatom Wschodnim i Huculszczyźnie (co zasygnalizowano już na obwolucie tomu pięknym widokiem z Turkuła i wielkim napisem). Blok 12 artykułów został przygotowany przez Łódzki Oddział PTT, któremu prezesuje Zbigniew Grzegorzewski, zarazem autor zamieszczonego w tym tomie trzeciego już odcinka relacji z 8 wypraw, podjętych w ciągu ostatnich 5 lat przez łodzian we Wschodnie Karpaty. Poza innymi jeszcze wspomnieniami wycieczkowymi w tamte góry, mowa też o ich geografii i historii, o budownictwie huculskim i tradycyjnym pasterstwie, o starych schroniskach i narciarstwie a na końcu zamieszczono słowniczek gwary huculskiej, dołączono także mapę. Miejmy nadzieję, że cykl wschodniokarpacki będzie w „Pamiętniku” kontynuowany.
Przy okazji nie można nie wspomnieć, że problematyką tamtych gór zajmuje się również bardzo szeroko Komisja Turystyki Górskiej Zarządu Głównego PTTK, mająca swą siedzibę w Krakowie (jej duszą jest inż. Jerzy Kapłon). Tematykę Wschodnich Karpat podejmują nierzadko liczne czasopisma a w pierwszym rzędzie wypada tu wymienić ukazujący się w Krakowie Miesięcznik Ziem Górskich „Hale i Dziedziny”. Tym jednak i innym jeszcze publikacjom o Wschodnich Karpatach poświęcimy osobne omówienia.
Stefan S. Łukowski
 
Worochta
 
W Krakowie o Sztuce Ziem Wschodnich
Już po raz drugi odbyła się w Krakowie sesja, poświęcona przebogatej problematyce historyczno-artystycznej tej części ziem polskich, które przed pół wiekiem zostały skazane nie tylko na zapomnienie, ale co gorsze: na wyjałowienie z polskiej spuścizny kulturalnej. Przez kilkadziesiąt lat niewielu uczonych mogło i chciało się zajmować tym przedmiotem – byli to głównie ludzie z tamtych stron się wywodzący. Wśród nich na pierwszym miejscu wypada wymienić swego rodzaju męczennika polskiej nauki, który sam skazał się na wygnanie we własnym mieście, po bohatersku znosząc niedostatek i upokorzenia. Był nim Mieczysław Gębarowicz.
W ostatnich kilku latach otworzyły się możliwości (i chęć) podejmowania prac badawczych na Wschodzie, zarówno w bibliotekach i muzeach (czy raczej – magazynach), jak i w terenie – na mocno przetrzebionych, odartych, sprofanowanych obiektach naszej historycznej architektury i sztuki. Trzeba podziwiać krakowskich historyków (i nie tylko), że tak szybko i sprawnie tę szansę wykorzystali, obierając jako przedmiot swej pracy naukowo-badawczej kościoły Małopolski Wschodniej. Systematyczna i arcyciekawa akcja inwentaryzacyjna, prowadzona już od 4 lat pod kierunkiem profesora Jana Ostrowskiego z UJ (i zarazem dyrektora Wawelu), przy walnym udziale młodzieży studenckiej, będzie tematem osobnej relacji na naszych łamach.
Podobne prace prowadzone są także przez inne ośrodki naukowe (Uniwersytet Warszawski, PAN) w innych częściach Ziem Wschodnich, toteż Koło Naukowe Studentów Historii Sztuki UJ zorganizowało w marcu ub. roku (1994) pierwszą sesję naukową na ten temat. Wygłoszono 13 referatów, dotyczących problemów sztuki, zabytków i artystów, poczynając od Wilna, na Pokuciu kończąc. Omawiano m.in. kościoły w Gwoźdźcu i Hodowicy, lwowską rzeźbę rokokową, zagadnienia inwentaryzacji i konserwacji.
O wiele większy rozmach nadano tegorocznej sesji (maj 1995) – jej organizację podjął tym razem przy udziale Koła Naukowego Studentów – Instytut Historii Sztuki UJ. Wygłoszono aż 36 referatów i komunikatów a problematykę poszerzono zarówno terytorialnie – o Ukrainę (za Zbruczem) i Inflanty, jak i merytorycznie: mówiono także o sztuce cerkiewnej w różnych regionach Polski.
Kilka wystąpień poświęcono inwentaryzacji, nie tylko obiektów architektonicznych, także inskrypcji w kościołach (prowadzonej już drugi rok z rzędu we Lwowie i poza nim). Mówiono dużo o rzeźbie (m.in. Rudki, Podkamień, mistrz Pinsel), o witrażach średniowiecznych, o typach kościołów gotyckich i architekturze jezuickiej na ziemiach południowo-wschodnich. Omówiono szereg ważnych zabytków kościelnych (m.in. Stanisławów, Kąkolniki, kościoły i klasztory na Podolu) a wreszcie o lwowskiej architekturze XIX wieku i muzealnictwie lwowskim w latach międzywojennych.
W sesji wzięło udział wielu wybitnych uczonych – żeby ograniczyć się tylko do krakowskich: profesorowie Kalinowski, Ostrowski, Purchla, Różycka-Bryzek (jej domeną jest sztuka bizantyjska i staroruska), pp. Krasny i Petrus – nie sposób wymienić wszystkich, a także studentów, na pewno najlepszych, skoro w takim gronie dzielili się swymi osiągnięciami.
Warto wspomnieć, że referaty z sesji ’94 ukazały się już w wydawnictwie książkowym. Z niecierpliwością czekamy na dokument z sesji tegorocznej.
Stanisław Sochaniewicz
Kościół w Podhajcach. Stan obecny (1994)