Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Barbara Czałczyńska, WRZESIEŃ, CZYLI O PAMIĘCI

Czytelnikom należy się na samym wstępie wyjaśnienie: zamieszczany dziś tekst naszej wieloletniej felietonistki powinien się był w istocie ukazać w poprzednim numerze, kiedy obchodziliśmy – we wrześniu – kolejną rocznicę agresji sowieckiej na Polskę. Tak się jednak złożyło, że trafił do nas zbyt późno, co jednak nie odebrało mu aktualności. W ostatnich tygodniach (październik) obchodziliśmy wszak roczncę zbrodni katyńskiej, przez wszystkie miesiące roku wspominamy kilkakrotne wywózki do Kazachstanu czy na Syberię, morderstwa Polaków w więzienach Lwowa, Złoczowa i szeregu innych miast Ziem Wschodnich. A to wszystko zaczęło się tamtą agresją wczesną jesienią 1939 roku.
Wrzesień to miesiąc, który wszystkim kojarzy się z pięknem nadchodzącej jesieni. Mieni się wszystkimi kolorami i złocistością dojrzałych zbóż, czerwienią i żółcią opadających liści, a także oczekiwanien na pierwszy śnieg...
Ale dla nas wrzesień to miesiąc, w którym spotkała nas wielka katastrofa; o świcie usłyszeliśmy łoskot wjeżdżających czołgów. Na czołgach czerwieniły się gwiazdy, symbole bolszewickiej rewolucji, i widok ich zwiastował nam ostateczną klęskę. Zaczęły się pierwsze wywózki, nasz kraj został przecięty granicą na pół i nie było żadnej drogi ucieczki. Pozostawała tylko nadzieja, że to wszystko jest tymczasowe.
Nasza nadzieja został podeptana paktami międzynarodowymi. Któż w tych czasach zajmował się naszym losem? Losem ludzi, którzy od wieków żyli na tej ziemi, którą trzeba im było opuścić, bo tak nakazywały układy zawarte w porozumieniach, w których nie mieliśmy udziału. I już na zawsze zostaliśmy wygnańcami, nie mogącymi wrócić do ojczyzny przodków.
Jest nas już niewielu, którzy to pamiętają, ale dla nas zapomnienie tych ziem jest bolesnym wspomnieniem tego, co zostaliśmy zmuszeni opuścić. Kiedy nas już nie będzie, nikt już nie będzie naszej klęski rozumiał i pamiętał. Dlatego trzeba nam tę pamięć pielęgnować i przekazywać tym, którzy będą żyli wtedy, kiedy nas już nie będzie.