Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

UDERZ W STÓŁ...

W „Gazecie Wyborczej” z 24 IV ‘07 niejaki M. Wojciechowski zainteresował się artykułem Rafała Ziemkiewicza, opublikowanym w „Rzeczypospolitej” dzień wcześniej. Napisał Ziemkiewicz:
[...] Polska mniejszość jest wciąż sekowana, i to zdaniem jej przedstawicieli bardziej niż za czasów Kuczmy – pisze. – Ukraina dzieli się na część prorosyjską i antypolską. W drugiej części nikt nie może zapewnić sobie politycznego poparcia, jeśli nie będzie kłaniał się ukraińskiemu nacjonalizmowi.
Dalej Ziemkiewicz leci już znanym tekstem o „rzeziach na Wołyniu. dzikim okrucieństwie i przeraźliwej sumienności zacierania wszelkich śladów zamordowanych”. A w puencie zarzuca polskiej dyplomacji, że stawia wyłącznie na prezydenta Juszczenkę i pomarańczowych, a nie na prorosyjskiego premiera Janukowycza. [...] – a Wojciechowski uważa, że Ziemkiewicz grubo przesolił.
Czy rzeczywiście? Przecież to co Ziemkiewicz pisze jest prawdą i tylko prawdą. Zarzut, że polska dyplomacja w czasie „pomarańczowej rewolucji” stawiała tylko na Juszczenkę, był po stokroć słuszny – zauważaliśmy to w tamtym czasie. Jest starą zasadą w dyplomacji, że stawia się na dwie strony, bo nigdy nie wiadomo, kto w końcu będzie górą, i zamiast zyskać, można wiele stracić. Patrzyliśmy przecież z dezaprobatą na bezmyślne dusery Kwaśniewskiego czy Wałęsy wobec „pomarańczowych” w Kijowie, a polityków to nie raziło?
Wojciechowski pisze, że [...] Polska starała się i stara utrzymywać poprawne stosunki z obiema stronami ukraińskiego konfliktu. Ekipa braci Kaczyńskich kontynuuje tu kurs poprzedników, za co należy jej się szacunek. [...] Teraz tak, wtedy nie. Próbuje się więc zamazywać prawdę.
I dalej Wojciechowski: [...] Na zachodniej Ukrainie nie ma masowej wrogości do Polaków – są tam nacjonaliści, ale to margines. Większość Ukraińców z zachodniej Ukrainy jest jak najbardziej propolska. Podczas pomarańczowej rewolucji w Kijowie, ale także we Lwowie, słychać było okrzyki „Niech żyje Polska!”. Haseł antypolskich używa za to co rusz partia Janukowycza. Od miesiąca jej zwolennicy krzyczą na kijowskim Majdanie, że „Polska jest psem łańcuchowym USA”. [...]
A skąd pewność p. Wojciechowskiego, że na „zachodniej Ukrainie” większość Ukraińców jest propolska? Owszem, we Lwowie bywają uprzejmi, nawet sympatyczni, ale stawiać na nich byśmy nie radzili. Trzeba coś więcej o tym wiedzieć, niż informacje udzielane przez redakcję GW swoim zleceniobiorcom. Bo na koniec wypisuje Wojciechowski otrzymane instrukcje: ... fatalną politykę II RP wobec mniejszości, przymusowe odbieranie prawosławnych cerkwi Ukraińcom na Wołyniu, niszczenie ukraińskich bibliotek i szkół, dyskryminację Kościoła grecko­katolickiego w Galicji czy powojenną akcję „Wisła”. To brzmi jak urywek z antypolskiego podręcznika. Czy p. W. wie, co ­próbowali robić nacjonaliści ukraińscy na ziemiach wschodnich II RP w latach międzywojennych? Istnieje dość bogata literatura na ten temat – trudno, by polskie władze i polscy politycy na to nie reagowali. Czy p. W. wie, ile to tych cerkwi zabrano prawosławnym na Wołyniu, ile to tych bibliotek zniszczono? I dlaczego do tego tu czy ówdzie dochodziło? Pisanie o dyskryminacji Cerkwi greckokatolickiej jest czystym nadużyciem, które ma stworzyć określone wrażenie na naszym dzisiejszym, mało zorientowanym społeczeństwie.
Jak pisze Wojciechowski, Rafał Ziemkiewicz jest cenionym autorem science fiction. A czym może się wykazać p. Wojciechowski poza wykonywaniem antypolskich zaleceń swojego pracodawcy?

* * *
Z powyższym kojarzy się nam krytyka wystawy w Pałacu Sztuki w 2005 r., ilustrująca ukraińskie zbrodnie na Wołyniu, zademonstrowana oczywiście przez „Gazetę Wyborczą”, na co zwrócił uwagę T. Domalewski w „Dzienniku Polskim” 75/05. GW napisała: Nie chodzi o to, by nie mówić prawdy, lecz o to, by wiedzieć jak ją mówić. Trudno zrozumieć – prawda jest prawdą i trudno o niej mówić inaczej jak prawdziwie. Istnieje wszak pojęcie prawdy, całej prawdy i tylko prawdy. A może GW chodzi o zawoalowanie prawdy? W imię czego?

* * *
„Gazeta Wyborcza” i jej podobni tłumaczą, że nie należy zadrażniać stosunków polsko‑ukraińskich, bo nam zależy na Ukrainie i jej pozycji między nami a Rosją. Oczywiście, ale co najmniej tyle samo powinno zależeć Ukrainie na Polsce, a jednak tamtejsze gazety i politycy (poza pewną grupą) nie mają żadnych zahamowań wobec nas. I my to „chowamy do kieszeni”, bo niby „my powinniśmy być mądrzejsi”. Nie wiadomo, czy daleko na tym zajedziemy, bo ustępstwa z naszej strony idą coraz dalej. Wystarczy czytać gazety (może nieco ograniczając lekturę GW).
Elżbieta Mokrzyska