Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

W KRAKOWIE I DALEJ

Anna Madej
XXI ZJAZD TARNOPOLAN
Podczas XX Zjazdu Tarnopolan w Zakopanem, zorganizowanym przez krakowski Klub Tarnopolan, postanowiono, że kolejny zjazd odbędzie się w Żarach, na Ziemi Lubuskiej. Od kilku lat docierały do nas wiadomości o młodym (bo powstałym w roku 2003), ale prężnie działającym przy Kresowym Towarzystwie Turystyczno-Krajoznawczym im. Orląt Lwowskich w Żarach Klubie Tarnopolan. Z wielką więc ciekawością siedmioosobowa grupa tarnopolan krakowskich 12 czerwca ‘07 wyruszyła do Żar.
Żary to miasto liczące ok. 40 tysięcy mieszkańców, głównie przesiedleńców i ich potomków z Kresów Wschodnich.
Żary leżą na pograniczu Niziny Śląskiej i Niziny Wielkopolskiej, pomiędzy dwoma dopływami Odry: Bobrem i Nysą Łużycką, i są największym miastem w polskiej części Łużyc. W tym roku Żary obchodziły tysiąclecie istnienia. Pierwsza wzmianka o tym mieście pochodzi z 1007 roku z kroniki Thietmara.
Żary były osadą starosłowiańską. Ok. 1030 roku Mieszko II przyłączył je do Polski, ale burzliwa historia sprawiła, że często zmieniały one przynależność państwową. Do 1364 władali miastem Piastowie śląscy, potem królowie czescy, następnie elektorowie sascy. Po kongresie wiedeńskim Żary wraz z całymi Dolnymi Łużycami stały się częścią Prus i później Niemiec. W 1945 roku miasto wróciło do Polski. Żary stanowią duży ośrodek przemysłu włókienniczego, odzieżowego, maszynowego i spożywczego. Pomimo zniszczeń wojennych w Żarach zachowało się wiele ciekawych zabytków architektury i średniowieczny układ urbanistyczny.

Po kolacji w hotelu odbyła się urocza biesiada kresowa (ze wspaniałymi, chwytającymi za serce kresowymi piosenkami) i „nocne rodaków rozmowy”. Uroczyste otwarcie zjazdu miało miejsce w środę 13 czerwca w ratuszu miejskim. Przybyli przedstawiciele władz lokalnych, poczty sztandarowe, przedstawiciele Koła Sybiraków i Zarządu Głównego Stowarzyszenia Upamiętniania Ofiar Zbrodni Ukraińskich, władze Łużyckiej Wyższej Szkoły Humanistycznej, dyrektorzy szkół, wielu wójtów i sołtysów z okolicznych miejscowości, no i sporo młodzieży. Byli też oczywiście goście z Tarnopola – prezes Towarzystwa Kultury Polskiej prof. Henryk Stroński z grupą członków oraz ks. Andrzej Malig – proboszcz parafii tarnopolskiej wraz z trójką parafian. Spotkanie prowadził mgr Mirosław Zengiel – dyrektor II Gimnazjum w Żarach. Uczestnicy wysłuchali wielu ciekawych wystąpień, m.in. Szczepana Siekierki, obejrzeli IPN-owski film o wojennych losach Czesława Blicharskiego, znanego wszystkim tarnopolanom i wielce zasłużonego dla spraw tarnopolskich. Przedstawiono historie sztandarów uczestniczących w spotkaniu. Zapoznano uczestników z sylwetką ks. Władysława Bukowińskiego, apostoła Kazachstanu, którego proces beatyfikacyjny rozpoczął się w ubiegłym roku, a którego posługa kapłańska była związana również z Podolem. Przedstawiciele poszczególnych klubów tarnopolan w Polsce zdali krótkie sprawozdania z działalności w minionym roku. W czasie spotkania odbył się też kiermasz książek, czasopism i innych publikacji o tematyce tarnopolskiej. A na zakończenie wszyscy uczestnicy zgromadzili się przed piękną bramą żarskiego ratusza, gdzie zrobiono pamiątkowe zdjęcie.
Następnym punktem programu było zwiedzanie przyszłego Domu Kultury Kresowej w Żarach. Budynek w trakcie remontu, ale już wiadomo gdzie co będzie, a będzie tam muzeum i biblioteka kresowa, magazyn darów dla Polaków na Wschodzie, sala spotkań, pomieszczenia dla licznych organizacji kresowych wspólnie w Żarach działających, a nawet mały hotelik dla gości.
O godz. 18.00 w kościele pw. św. Józefa Oblubieńca na nowym żarskim osiedlu odprawiono mszę św. za tarnopolan zmarłych od ostatniego zjazdu, a także w intencji wszystkich tarnopolan w Polsce i na świecie. Bardzo uroczystą oprawę sprawowanej Eucharystii nadał Górniczy Chór Męski KGHM „Polska Miedź” z Lubina. Wykonał on Mszę Polską W. Lachmana, a po mszy dał wspaniały koncert pieśni kresowych. Wzruszającym i znaczącym wydarzeniem było też przekazanie na rzecz powstającego Domu Kultury Kresowej hojnych darów od JE ks. abpa Ignacego Tokarczuka – syna Ziemi Tarnopolskiej (insygnia władzy biskupiej). Także ks. Józef Chromik, rodem z Draganówki, przekazał dary dla przyszłego muzeum. Przy kościele jest pomnik Polaków Kresowych, nic dziwnego więc, że po mszy wszyscy przy nim się zebrali, składając wiązanki, zapalając znicze i modląc się za tych, którzy zginęli na Kresach i na nieludzkiej ziemi. Oczywiście i w kościele, i pod pomnikiem były poczty sztandarowe. Było więc bardzo uroczyście, podniośle i patriotycznie. I była tam też żarska młodzież!
Środa (główny dzień zjazdu) była bardzo bogata w wydarzenia. Po wspaniałej kolacji przygotowanej przez rodziców uczniów Gimnazjum nr 2 im. Aleksandra Kamińskiego, gdzie dyrektorem i komendantem Hufca jest p. Mirosław Zengiel, młodzież przedstawiła doskonały program patriotyczny o tematyce kresowej. Uczestnicy gromkimi brawami nagradzali występującą młodzież, podziwiając jej wielkie emocjonalne zaangażowanie w to, co chcieli przekazać. Nie brakowało wśród tej młodzieży prawdziwych talentów. Było może trochę za głośno, szczególnie w już bardziej luźnej części spotkania, ale ta młodzież to przykład wychowywania na dobrych Polaków.
Czwartek był dniem wycieczkowym. Przed południem udaliśmy się do Żagania, gdzie zwiedziliśmy bardzo ciekawy zespół poaugustiański z kościołem parafialnym pw. Wniebowzięcia NMP – pod względem historycznym, jak i artystycznym stanowiący jedną z najciekawszych świątyń Dolnego Śląska. Świątynia powstała ok. 1183 r. za rządów piastowskiego księcia Bolesława I Wysokiego. W XIV wieku augustianie zbudowali tu trzynawową bazylikę, która w ciągu wieków podlegała licznym przebudowom, a po pożarze w 1730 roku otrzymała wystrój barokowy. Zewnętrzna architektura jednak, mimo przebudów, zachowała do dziś charakter gotycki. W kościele zwracają uwagę piękne stalle z 1695 r. oraz XVI- -wieczny ołtarz św. Trójcy. W świątyni znajduje się także gotycki sarkofag księcia głogowsko-
-żagańskiego Henryka IV Wiernego. Na emporze nad zakrystią znajduje się ekspozycja muzealna, w której uwagę zwiedzających przyciąga relikwiarz św. Krystiana (cały szkielet), portrety kolejnych opatów klasztoru oraz liczne przedmioty kultu religijnego. Sam klasztor, poza celami zakonników i kapitularzem, mieści również kaplicę św. Anny z gotyckimi sklepieniami oraz wspaniałą bibliotekę klasztorną z XVIII-wiecznym wystrojem. W księgozbiorze biblioteki znajdują się fragment Biblii z VIII wieku oraz pozycje od XVII do XIX w. W bibliotece można także podziwiać dwa XVII-wieczne globusy, których używał pracujący tu słynny astronom Jan Kepler.
Po spacerze po żagańskim rynku, z pełnymi uroku renesansowymi i barokowymi kamieniczkami, obejrzeliśmy jeszcze zespół pałacowy Wallensteinów i Talleyrandów wraz z otaczającym go geometrycznym zespołem parkowym. Następnie udaliśmy się do odległego o kilka kilometrów od Żagania Muzeum Stallag Luft III. Był to obóz jeniecki głównie dla oficerów i żołnierzy RAF-u. I z tego to obozu miała miejsce najsłynniejsza ucieczka podczas II wojny światowej, opowiedziana po latach (1963) w filmie Johna Sturgesa Wielka ucieczka, w którym zagrali m.in. Steve McQueen, Charles Bronson i Richard Attenborough. Muzeum robi ogromne wrażenie, szczególnie przedmioty codziennego użytku wykonane przez więźniów, a także rekonstrukcja tunelu wykopanego przez uczestników tej ucieczki. Niestety trzeba wspomnieć, że z 76 uciekinierów tylko trzem udało się skutecznie uciec. Siedemdziesięciu trzech schwytano, a pięćdziesięciu z nich stracono.
Po obiedzie w hotelu zawieziono nas do Jasienia. W gminie Jasień mieszkają głównie przesiedleńcy z Buczacza i okolic. Nie było więc zaskoczeniem, że spotkaliśmy się tam z iście kresową serdecznością i gościnnością. I znowu było patriotycznie i podniośle. Zaczęło się od złożenia kwiatów pod pomnikiem Ofiar Obozu Gross-Rosen-Gassen, potem była msza św. w miejscowym kościele. A że był to czwartek w oktawę Bożego Ciała, więc przyszło bardzo dużo ludzi. Były znowu poczty sztandarowe. Młodzież przygotowała artystyczną oprawę mszy św., a trzy parafianki z wielkim zaangażowaniem odmówiły znaną nam wszystkim „Litanię Tarnopolską”. Potem była procesja wokół kościoła, podziękowania dla księży koncelebransów (jeden z nich – ksiądz emeryt-rezydent – z wielkim wzruszeniem przyznał, że była to pierwsza tak podniosła msza w Jasieniu), a potem wszyscy przeszli do Ośrodka Rekreacyjnego w Jasieniu, po drodze oczywiście rozmawiając z mieszkańcami.
Przywitały nas p. burmistrz Jasienia i przedstawicielka Kresowian z Buczacza. Przy suto zastawionych stołach zaczęła się wspaniała biesiada. Młodzież z Gimnazjum w Jasieniu przedstawiła program poetycko-patriotyczny, a zespoły śpiewacze z okolicznych miejscowości wzbogaciły to spotkanie piosenkami kresowymi i patriotycznymi. Można też było potańczyć. I znowu było widać wielkie zaangażowanie. I znowu było tu bardzo dużo młodych ludzi! Biesiada trwałaby jeszcze dłużej, ale przegnały nas... komary.
I tak nadszedł ostatni dzień – czas podsumowania Zjazdu. Chyba nie było nikogo, kto nie przyznałby, że Zjazd był świetnie zorganizowany. Organizatorzy „stanęli na głowie”, żeby wszystko grało. Bardzo wielu ludzi zaangażowało się całym sercem, żeby uczestnicy nie tylko mile spędzili czas, ale żeby poznali historię tego zakątka Polski, który też jest przecież Ziemią Kresową, tyle że zachodnią. I żeby zobaczyli, co przesiedleńcy „zza Buga” robią, żeby pamięć o Kresach Wschodnich nie zaginęła. Widać było, że jest to społeczeństwo zintegrowane, aktywne czynem, a nie tylko słowem. Jest więc nadzieja, że młodzi przejmą pałeczkę i zrobią wszystko, żeby kultywować pamięć o ziemiach „skąd nasz ród”. Podczas tego spotkania ustalono też treść Uchwały Programowej XXI Zjazdu Tarnopolan, która ma być przekazana władzom, instytucjom i organizacjom kresowym, jak też autorytetom moralnym oraz mediom.
Dla piszącej te słowa był to zjazd bardzo inny niż dotychczasowe. Środowiska kresowe w różnych rejonach Polski narzekają, że nie są w stanie „zarazić” miłością do Kresów swoich własnych dzieci i wnuków i że Kresy umrą razem z pokoleniem, które musiało je opuścić. To, co robią w Żarach, temu zaprzecza. Niestety, następny Zjazd Tarnopolan wróci do starej formuły spotkania towarzyskiego, bo taka była wola pozostałej do końca grupy uczestników, dla których wyprawa do Żar była bardzo uciążliwym przedsięwzięciem (nie dziwimy się, bo z wiekiem jest przecież coraz trudniej). Następny Zjazd odbędzie się w Ustroniu Śl., a zorganizuje go Klub z Opola.

NASZE ULICE W KRAKOWIE
Już parokrotnie informowaliśmy o nowych nazwach ulic i bulwarów w Krakowie, związanych z historią, kulturą i ludźmi Ziem Południowo-Wschodnich. Obecnie – w związku z nieustanną rozbudową miasta – władze Krakowa przygotowały kolejne nazwy dla nowych (lub przedłużanych) ulic na terenie miasta, a wśród kilkunastu znaleźliśmy i takie:
- imię poety Tadeusza Śliwiaka (patrz CL 3/96) będzie nosić przedłużenie ciągu ulic w dzielnicy Prokocim-Bieżanów;
- nazwę prof. Henryka Arctowskiego otrzyma przedłużenie istniejącej już ulicy Stanisława Lema;
- ulica płk. Ludwika Iwaszki (patrz CL 2/07) to przedłużenie ul. Strzelców na Czerwonym Prądniku;
- gen. Stanisław Sosabowski będzie patronował ulicy na Prądniku Białym.
Tablica pamiątkowa gen. Bernarda Monda w Krakowie na murze KS Wawel przy ul. Podchorążych
Notatki
• W Krakowie uczczono 140-lecie urodzin i 50. rocznicę śmierci generała Bernarda Monda, odsłaniając tablicę Jego pamięci na murze stadionu WKS „Wawel” przy ul. Podchorążych.
Generał Bernard Stanisław Mond urodził się w 1887 r. w Stanisławowie. Ukończył gimnazjum w Brodach, studiował prawo na UJK we Lwowie, ukończył Centrum Wyższych Studiów Wojskowych w 1931 r. Rok później został generałem brygady WP.
W listopadzie 1918 r. był dowódcą odcinka „Cytadela” w Obronie Lwowa, w 1920 r. walczył z bolszewikami, ranny pod Kijowem, w 1921 r. dowodził obroną Wilna. W okresie mędzywojennym był dowódcą pułków w Kołomyi i Krakowie. W kampanii wrześniowej 1939 r. był dowódcą 6 DP Armii Kraków. Dostał się do niewoli niemieckiej, a w 1946 r. wrócił do kraju. Pierwotnie pracował jako dyrektor w „Orbisie”, ale od 1949 r. już tylko jako magazynier materiałów budowlanych – innego stanowiska przedwojenny generał i bohater dwóch wojen nie mógł w PRL piastować.
Gen. Mond jako wybitny krzewiciel sportu był m.in. prezesem „Wawelu” w Krakowie i prezesem KOZPN*.
Odznaczony Virtuti Militari, czterokrotnie Krzyżem Walecznych, Krzyżami Obrony Lwowa oraz Wilna.
Tak się złożyło, że w „Dzienniku Polskim” z 6 VII ‘07 ukazała się rozmowa z prof. Alexandrą Viatteau, politologiem z Centre Geopolitique w Paryżu, znawczynią historii XX-wiecznej Polski (rozmawiał Włodzimierz Knap). Profesor Viatteau jest... wnuczką generała Monda.
* Krakowski Oddział Związku Piłki Nożnej.

• W połowie roku przeszła przez prasę kolejna seria artykułów o dość dwuznacznej działalności adwokata krakowskiego Jana Widackiego. W „Dzienniku Polskim” z 29 VI i 6 VII znalazły się najpierw rozmowa z Widackim, w której usiłował zanegować stawiane mu zarzuty o współpracy z UB w sprawach działaczy „Solidarności”, a następnie obszerny artykuł dwóch młodych historyków z Krakowa: H. Głębockiego (UJ) i Jarosława Szacha (IPN), którzy przedstawiają dokumenty niedwuznacznie obciążające Widackiego.
Piszemy o tym dlatego, że Widacki dał się także poznać jako nieukrywający swego nieżyczliwego (można powiedzieć – wrogiego) stosunku do ekspatriantów ze Wschodu i ich problemów. Pisaliśmy o tym w CL. A po co go o to pytano?
Przypomnijmy na koniec, że Widacki odznaczył się nie tylko jako gorliwy obrońca ubeków, ale także, przed laty (za czasów rządu Mazowieckiego!), jako ambasador na Litwie, gdzie pozyskał jak najgorszą sławę w relacjach wobec żyjących tam Polaków.
Na marginesie: od lat – redagując nasz kwartalnik – zapoznajemy się (z konieczności) z wiadomościami i materiałami o różnych ludziach, którzy nas otaczają. Zauważyliśmy, że ludzie nieżyczliwi Polakom i polskości na Wschodzie prędzej czy później okazują swoją antypolską postawę w ogóle, do podłości włącznie. Okazuje się, że nie da się tych postaw rozdzielić.

• Wśród osób, które uhonorowano ostatnio (lipiec ‘07) odznaczeniami państwowymi, znalazła się Krystyna Stafińska, prezes Koła Stanisławowian przy Oddziale Krakowskim TMLiKPW. K. Stafińska otrzymała Złoty Krzyż Zasługi, który odebrała z rąk Wojewody Małopolskiego.
W uzasadnieniu podkreślono wieloletnie przewodniczenie Kołu Stanisławowian przy TMLiKPW, integrowanie społeczności stanisławowskiej poprzez regularne spotkania, zjazdy i wyjazdy na Ziemię Rodzinną, inicjatywę pomocy i współpracy z Rodakami w Stanisławowie. Jej szczególną zasługą jest zrealizowana już inicjatywa stworzenia cmentarza w Czarnym Lesie – miejscu kaźni inteligencji stanisławowskiej.
Nie zapomniano o uczestnictwie K. Stafińskiej w redagowaniu kwartalnika „Cracovia–Leopolis”.
Serdeczne gratulacje Koleżance Krystynie składa Zarząd OK TMLiKPW oraz Redakcja CL.

• W połowie września odbyły się w Poznaniu już X Dni Lwowa, urządzane corocznie przez tamtejszy oddział Towarzystwa Miłośników Lwowa i KPW. Odbyło się szereg ciekawych imprez: wykłady, wieczór poetycko-muzyczny, występy artystyczne (m.in. „Paka Rycha” z Bytomia), wystawy filatelistyczna (prof. W. Alexiewicza) i fotograficzna (F. Sikorskiego), tradycyjna Biesiada Kresowa na Zamku oraz Piknik Lwowski na poznańskim Rynku. Jak zwykle doskonała organizacja i świetna atmosfera, pozazdrościć.
W czasie Dni Lwowa Zarząd Główny TMLiKPW odbył w Poznaniu swoje kolejne posiedzenie. Zaproszono Sekretarza Generalnego Rady Ochrony Pamięci WiM, Andrzeja Przewoźnika, który zrelacjonował prowadzone i zamierzone (uzgodnione) prace za wschodnią granicą.