Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Alicja Bober, WIERSZE

Trzynastego kwietnia 1940 r.

Żegnaj miasto najdroższe!

Żegnaj domu rodzinny

Sercem drętwym od bólu

Żegnaj, kraj lat dziecinnych.


Późną nocą nas wzięli

Jeszcze dobrze przed wschodem
I do dworca nas wiozą
Przez nasz Lwów.

 

Samochodem.
Wiozą nocą dyskretnie,

Wśród eskorty pod bronią.

A współczesną kibitką

 

Inne, pełne też, gonią.
Tętni miasto ich szumem

Zolbrzymiałym wśród ciszy.

Jęk bezgłośny serc ludzkich

 

Każdy sercem swym słyszy.
Z Lyczakowa mkną wozy,

Z Czarnieckiego, z Legionów..

Ileż rodzin Polaków

 

Wyrzucono dziś z domów!
Z mroku biegną ulice:

Chcą powstrzymać nas w pędzie.

Żal Ci, Lwowie, swych dzieci!...

 

Jak nam żal Ciebie będzie!...
Jeszcze w Twoich objęciach,

A już żal i tęsknota,

Już żre rozpacz za Tobą!...

 

Czyż do końca żywota?
Noc pobladła od grozy:

„Gwałtu! Naszych gdzieś wleką!”

Prosto z domów w noc ze snu -

 

Na zesłanie daleko!...
W nieporęcznym tobołku,

Pochwyconym w pośpiechu,

Wzięło się garstkę rzeczy,

 

Wartych płaczu i śmiechu!
W tak naiwnym tobołku praca życia całego...

Pędzisz, losie w niewolę!

Po co? Na co? Dlaczego?


Nad fontanną Maryja

Zamodlona w bezruchu

Śle nam szept niesłyszalny:

Podtrzymanie na duchu.


Waty wyszły zza rogu,

Plac Mariacki legł w poprzek:

Niechaj stanie samochód!

 

Niech do dworca nie dotrze!
Bo czekają pociągi
I bydlęce wagony,
By wygnańców stąd wywieźć


W azjatyckie gdzieś strony...
Najeżyły się srodze

Stare lwy ratuszowe:

„Patrz, Neptunie! Patrz, Diano! Jakie dzisiaj tu łowy!”


Noc pobladła od grozy...
Brzask nad miastem poszarzał.

Cieniem oczy podkreślił

Na zsiniałych nam twarzach.


Świt odsłania ulice.

Przed sklepami kolejki.

Nagły strach skamieniały

Zastygł w szczery, wielki...


Oniemiały kościoły,

Dech wstrzymały dzwonnice...

A im bliżej Gródeckiej,

Głośniej dudnią ulice.

 

Alicja Bober (zam. Michałowska), ur. 1922 r. we Lwowie. W1949 deportowana wraz z rodzina do Kazachstanu (Semipałatynskaja Obłasf), zatrudniona przy wypasie owiec i w polu. W 1942 dostała się do tworzonej w ZSRR armii gen. Andersa i z nią przez Iran i Irak dotarta do Palestyny. Tam przebyła przeszkolenie wojskowe i naukę w liceum, zdała matu­rę. W 1944 r. skierowana do Wielkiej Brytanii (Edynburg), w 1947 r. powróciła do Polski, osiadła w Kraśniku. Ukończyła polonistykę, pracowała w bibliotekarstwie i szkolnictwie średnim.